 |
Przygotowując się do Międzynarodowych Targów Książki we Frankfurcie,
najważniejszej tego rodzaju imprezy w Europie,
warto się skoncentrować na pokazaniu wielowątkowości
i wielokształtności polskiego piśmiennictwa.
Leszek Szaruga
Rok obecny jest dla polskiej książki w Niemczech rokiem szczególnym. W 1996 roku zostaliśmy zaproszeni na Międzynarodowe Targi Książki we Frankfurcie jako gość honorowy. W związku z tym podjęto szereg przygotowań, których losy zasługują na osobny opis. Tutaj wystarczy powiedzieć, że kilka razy zmieniała się koncepcja polskiej ekspozycji we Frankfurcie. Kolejne ekipy przygotowawcze, dysponując dość poważnymi środkami finansowymi, opracowywały coraz bardziej rozbudowane, coraz bogatsze projekty. Z czasem okazywało się, że środki nie takie wielkie, a i koncepcje nie do końca akceptowane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
OBSZERNY PROGRAM
Pod koniec roku 1999 pełnomocnikiem ministra, mającym zająć się przygotowaniem ekspozycji polskiej, został Marek Krawczyk. Niezależnie od niego od dłuższego już czasu pracował w Krakowie kierowany przez dr. Albrechta Lemppa, powołany przy Villi Decjusza Zespół Literacki – jego dziełem jest obszerny program prezentacji polskiej literatury w Niemczech w roku bieżącym: imprezy tworzące tę prezentację przygotowywane były także i w Niemczech (m.in. w lutym, w berlińskim Literarisches Colloquium, odbyło się szereg spotkań z pisarzami polskimi mieszkającymi poza krajem; autorką tej prezentacji jest Dorota Danielewicz-Kreska); te imprezy znalazły się także w programie Zespołu Literackiego. W sumie na terenie Niemiec odbędzie się w roku 2000 ponad setka spotkań z polskimi pisarzami. Często autorzy zapraszani są przez organizatorów niemieckich, którzy, rzecz jasna, chcą przede wszystkim widzieć u siebie pisarzy już znanych, gwarantujących powodzenie imprezy. Wydaje się, że w rozmowach z organizatorami niemieckimi nie udało się – bądź nawet tego nie próbowano – powiązać wystąpień autorów znanych (np. Marii Nurowskiej czy Stefana Chwina) z pisarzami jeszcze na rynku niemieckim nieobecnymi, co, z punktu widzenia handlowych założeń imprezy docelowej, jest marnowaniem szansy. Z drugiej strony, jest faktem, że Zespół Literacki, pracujący niezależnie, do końca 1999 roku nie miał w ministerstwie kompetentnego w kwestii obecności literatury polskiej w Niemczech partnera, z którym mógłby swój program konsultować.
GRUPY TEMATYCZNE
Targi Książki w Lipsku były traktowane od początku jako impreza „etapowa”, przygotowująca prezentację frankfurcką. Rzecz w tym, że jej przygotowanie było w dużej mierze przypadkowe, czynione w pośpiechu i bez możliwości konsultowania programu z wydawcami, stowarzyszeniami twórczymi i autorami zaproszonymi do imprezy. Przyznam, że podjąłem się funkcji kuratora polskiego stoiska z ogromnymi obawami. Zostałem bowiem zaproszony do tej imprezy w połowie stycznia, niecałe dwa tygodnie przed ostatecznym zamknięciem programu przez kierownictwo targów w Lipsku. Na przygotowanie koncepcji polskiej prezentacji miałem dosłownie kilka dni.
Przyjąłem założenie następujące: po pierwsze – pełna autonomia wydawców w prezentacji własnego dorobku (po raz pierwszy w tym roku oficyny zamierzające wziąć udział w targach musiały opłacać swe miejsce na stoisku – ceny były symboliczne: 100 zł za półkę, 400 zł za regał), po drugie – zwrócenie uwagi na najbardziej interesujące nurty polskiej literatury po roku 1989. Wyodrębniłem cztery grupy tematyczne, do których wydawcy mogli zgłaszać swe publikacje – udział w tej części prezentacji był darmowy. Grupę pierwszą zatytułowałem Wzorzec „Kultury”. Zgromadziłem w niej książki Instytutu Literackiego w Paryżu i publikacje „Kulturze” poświęcone (m.in. tomy korespondencji Jerzego Giedroyca, opracowania poświęcone „Kulturze” i jej dorobkowi, pisma nawiązujące do wzorca „Kultury” – takie jak „Nowaja Polsza” czy „Przegląd Polityczny”), ale także książki Instytutu Literackiego i wydawane w Polsce po roku 1989. Żałuję, że nie było możliwości zorganizowania małej prezentacji publikacji „drugiego obiegu”, która mogłaby ukazać drogę książek „Kultury” do czytelnika krajowego w okresie działania cenzury). Druga grupa publikacji zgromadzona została w dziale zatytułowanym Kresy i pogranicza. Tu moim zamierzeniem było wskazanie na odradzanie się tożsamości prowincjonalnej Polski, ale także nurt badań i utworów literackich związanych z pamięcią Kresów i ich utraty. Istotnym zagadnieniem tu eksponowanym stała się też kwestia stosunków Polski z sąsiadami, szczególnie na wschodzie. Dział trzeci nawiązywał swym tytułem do książki Piotra Matywieckiego Kamień graniczny i poświęcony był problematyce zagłady. Zgromadzono tu zarówno utwory literackie, jak i opracowania historyczne tej kwestii poświęcone. Wreszcie czwarty zespół, prezentujący aktualne poszukiwania polskiego piśmiennictwa, zatytułowałem Koniec historii czy historia nowa?. Zgromadzono tu przede wszystkim publikacje poświęcone historii najnowszej, nie tylko historii Polski, lecz także Europy i świata. Założeniem było ukazanie dążenia do reinterpretacji historii najnowszej w świetle przemian po roku 1989. Tej ekspozycji towarzyszyły dwie dyskusje panelowe. W pierwszej, zatytułowanej Język Zagłady, udział wzięli: Władysław Bartoszewski, Marek Bieńczyk, Konstanty Gebert i Piotr Matywiecki, do drugiej – zatytułowanej Poszukiwanie nowej tożsamości – zaprosiłem redaktorów pism „prowincjonalnych”: Ingę Iwasiów (szczecińskie „Pogranicza”) i Dariusza Nowackiego (katowickie „Opcje”) – w tym wypadku chodziło o ukazanie Polski jako kraju wydobywającego się z centralistycznego gorsetu systemu totalitarnego, kraju odbudowującego lokalne tradycje. Obie dyskusje zgromadziły liczną i aktywną publiczność – znalazły też swój oddźwięk w prasie niemieckiej.
IMPREZY TOWARZYSZĄCE
Niezależnie od prezentacji polskiego stoiska na samych targach, odbył się szereg imprez towarzyszących – przede wszystkim w Instytucie Polskim w Lipsku, kompetentnie od kilku lat kierowanym przez Joannę Kiliszek i Łukasza Gałeckiego (część spotkań przygotowana została przez Zespół Literacki). Wstępem do tej prezentacji był 22 marca wieczór autorski Stefana Chwina połączony z otwarciem wystawy jego grafik. Kolejne spotkania to prezentacja obszernej bibliografii dotyczącej historii i współczesności stosunków polsko-niemieckich, przygotowanej przez Deutsches Polen-Institut z Darmstadt, wieczory autorskie Nataszy Goerke, Krzysztofa Mika i Tadeusza Różewicza (tu publiczność ledwie mieściła się w niewielkiej salce Instytutu), a także prezentacja poezji Jerzego Ficowskiego, dokonana przez jego tłumaczkę Karin Wolff. Odbyło się też spotkanie z redaktorami pism poświęconych stosunkom polsko-niemieckim: „Dialogu”, „Transodry” i „Ansichten”, wreszcie osobny wieczór, z udziałem Andrzeja St. Kowalczyka i Basila Kerskiego, poświęcony był polskiemu esejowi. Nie przyjechał, niestety, zapowiedziany w programie targów Jerzy Pilch. Dopełnieniem polskiej obecności w Lipsku było odebranie przez Hannę Krall przyznanej jej Nagrody Europejskiego Porozumienia.
MYŚLEĆ O SUKCESIE
Trudno mi oceniać efekty lipskiej imprezy – relacje prasowe uznały ją za sukces. Jedno nie ulega wątpliwości – warto, przygotowując się do Międzynarodowych Targów Książki we Frankfurcie, najważniejszej tego rodzaju imprezy w Europie, skoncentrować się na pokazaniu wielowątkowości i wielokształtności polskiego piśmiennictwa. Jest to w końcu impreza handlowa, mogąca – jak to udowodnili Holendrzy, którzy przed kilku laty byli we Frankfurcie gośćmi honorowymi – przynieść wymierny sukces literaturze narodowej. Na pewno warto przy okazji zorganizować szereg imprez towarzyszących, pierwszoplanową kwestią jest jednak dążenie do sprzedaży polskiej książki i na tym właśnie aspekcie winny się skupić obecne przygotowania, którymi kieruje dr Andrzej Nowakowski, dyrektor krakowskiego „Universitasu”. Lipsk był pospieszną improwizacją. Do targów frankfurckich czasu pozostało co prawda także niewiele, wszakże dość, by można było myśleć o sukcesie.
|