|
Ordery przyznawane są za zasługi w działalności bibliofilskiej.
Kapituła szczególnie ceni upowszechnianie miłości do książki.

Piotr Kieraciński
Do sali dworku Wincentego Pola w Lublinie wchodzi pięć osób ubranych w ciemne togi, na tle których wyraźnie odcinają się trójkątne medaliony, zawieszone na błękitnych wstęgach. Orszak otwiera Wielki Kanclerz, za nim kroczy Pieczętarz, dalej reszta członków Kapituły Orderu Białego Kruka ze Słonecznikiem, zwanych Heliantami. Stają za pokrytym suknem stołem, na którym płonie świeca i leży „starożytna” księga. Tuż obok wisi order podobny do tych, które członkowie kapituły noszą na piersiach, tyle że znacznie większy.
Wielki Kanclerz rozpoczyna ceremonię: przedstawia kandydata na kawalera Orderu Białego Kruka ze Słonecznikiem. Dwóch członków kapituły wychodzi z sali i po chwili pojawia się, prowadząc pod ręce kandydata. Musi on teraz złożyć przed Wielkim Kanclerzem przysięgę. Przyklęka na jedno kolano i kładąc palce na „starożytnej” księdze mówi: In terram, mare, sideraque iuro libros proprios et alienos in honore magna habere et nunquam ab eo iuramento discere, semperque eos cum aestimatione magnoque cultu tractatare. W chwilę potem Wielki Kanclerz uderza kandydata trzykrotnie w ramię. – Pasuję cię na kawalera Orderu Białego Kruka ze Słonecznikiem – mówi i nakłada mu na szyję order. Grono kawalerów Orderu Białego Kruka ze Słonecznikiem powiększyło się o kolejną osobę. Uroczystość kończy toast za księgoznawcze pasje nowego kawalera.
Order Białego Kruka ze Słonecznikiem - Signum Albi Corvi cum Heliantho - powołano w 1976 r. – w 50-lecie Lubelskiego Towarzystwa Miłośników Książek. Nawiązano w ten sposób do krakowskiej tradycji z okresu międzywojennego. Kazimierz Witkiewicz był inicjatorem przyznawania Orderu Białego Kruka za wybitną działalność bibliofilską. Tradycja krakowska zanikła pod koniec lat 50. – Chcieliśmy wypełnić lukę po krakowskim odznaczeniu bibliofilskim – mówi prof. Jan Gurba, Wielki Kanclerz Kapituły Orderu Białego Kruka ze Słonecznikiem. – Aby odróżnić się od tej tradycji, dodaliśmy symbol słonecznika. Ten znak pojawił się bowiem na pierwszej drukowanej w Lublinie po polsku książce. Było to dzieło Jeremiego Bresceliusa Słonecznik albo porównanie woli ludzkiej z wolą Bożą, opublikowane w 1630 r. w drukarni Pawła Konrada.
Projekt lubelskiego odznaczenia wykonał oraz medaliony odkuł Włodzimierz Wilhelm Hess. – Togi po kumotersku wypożyczamy z rektoratu UMCS – mówi jeden z członków Kapituły. Lubelska Kapituła ma prawo wręczać każdego roku dwa odznaczenia: jednej osobie z Lublina i jednej spoza Koziego Grodu. Dotychczas przyznano tylko 24 ordery. – Świadczy to o tym, że bardzo starannie dobieramy kandydatów i nie wykorzystujemy w pełni możliwości, które nam daje statut – mówi prof. Gurba. Ordery przyznawane są za zasługi w działalności bibliofilskiej. Kapituła szczególnie ceni upowszechnianie miłości do książki. – Nie nagrodzimy właściciela choćby najpiękniejszego księgozbioru, jeśli gromadzi go jedynie dla siebie i będzie miał, jak dr Zygmunt Klukowski, exlibris „książek nie pożyczam”. (Nb. szczebrzeski bibliofil był jednym z ostatnich kawalerów orderu krakowskiego.)
Wśród kawalerów odznaczenia jest 12 osób z Lublina, 10 z innych miast Polski oraz jeden Niemiec i jeden Słoweniec. Niewątpliwie najbardziej znanymi kawalerami orderu są: prof. Aleksander Gieysztor, który przez pewien czas był także członkiem kapituły, oraz Karl Dedecius. Prof. Gurba chciałby przypomnieć także ks. infułata Antoniego Augustyna Liedtkego, który uratował przed hitlerowcami tzw. Biblię Pelplińską – jeden z nielicznych zachowanych w całości egzemplarzy Biblii Gutenberga. Obecnie członkowie kapituły zastanawiają się nad kolejnymi kandydaturami. Być może jeszcze tej jesieni kolejna osoba wejdzie do grona kawalerów Orderu Białego Kruka ze Słonecznikiem. Członkowie Kapituły nie chcą jednak przed czasem zdradzać nazwisk kandydatów. Na 75-lecie LTMK planuje wydanie reprintu stron tytułowych i pierwszego rozdziału książki Bresceliusa.
|