 |
Dziedzictwo jest świadomością historyczną, pamięcią o
historii i wartościach.
Pozwala otworzyć się na innych, wyzwala z kompleksów i ułatwia porozumienie.
Rozmowa z Tomaszem Mertą,
dyrektorem Instytutu Dziedzictwa Narodowego
|
Fot. Beata Machnik
 |
| Dr Tomasz Merta (ur. 1965) historyk myśli politycznej,
polonista, publicysta, członek Warszawskiego Klubu Krytyki Politycznej.
Publikował w „Znaku”, „Res Publice Nowej”, „Kwartalniku Konserwatywnym” i
„Życiu”. Jest współautorem książek Antykomunizm po komunizmie i W obronie
zdrowego rozsądku. Zasiada w radzie Centrum Edukacji Obywatelskiej. Od marca
tr. pełni funkcję dyrektora IDN. |
Czym jest według Pana dziedzictwo
narodowe?
– Przy próbach definiowania tego pojęcia można wchodzić w różne dyskusje. Ja
jednak postrzegam dziedzictwo narodowe jako wielką skarbnicę, w której jest
wszystko to, co kształtowało nas, Polaków, przez minione wieki. Moim zdaniem,
pojęcie to należy pojmować bardzo szeroko. Trudno przecież mówić o naszym
dziedzictwie abstrahując od kultury europejskiej, a także od wszystkich tradycji
mniejszości narodowych zamieszkujących nasze ziemie przez lata. Dziedzictwo jest
pewnym fundamentem języka, którym dzisiaj możemy się porozumiewać. Fakt, że
tworzymy dziś wspólnotę, że mamy wspólny układ odniesienia, wynika z tego, co
działo się z naszą kulturą na przestrzeni wieków. Ona nigdy nie istniała na
bezludnej wyspie, trudno jest więc tworzyć ostre granice między naszym
dziedzictwem a tradycją Europy. Dlatego dla Instytutu pojęcie dziedzictwa jest
otwarte. Nie chcemy wydawać certyfikatów określających, co jest, a co nie jest
częścią dziedzictwa narodowego. Wolimy prowokować, stawiać ważne pytania i
aktualizować język, którym mówimy o dawnych treściach, tak, aby nie stały się
dziś anachronizmem.
– Zatem dziedzictwo to również spuścizna duchowa?
– Jak najbardziej. Choć na tym polu istnieje pewne niebezpieczeństwo. Niektórzy
traktują dziedzictwo narodowe wyłącznie jako zbiór materialny. To pojęcie zbyt
wąskie. Dziedzictwo jest też świadomością historyczną, pamięcią o historii i
wartościach. Proszę zwrócić uwagę, że tradycja duchowa narodu jest zagrożona
równie mocno, jak niszczejące zabytki kultury materialnej. Od kilku lat wszystko
w naszym kraju zmienia się gwałtownie. Przemianom podlega też mentalność ludzi.
Byłoby niedobrze wycofać się z tej sfery, która czyni z nas społeczeństwo
świadome swoich korzeni. Wiedza, skąd przyszliśmy, jest nam przecież potrzebna,
abyśmy mogli szukać dróg prowadzących nas w przyszłość. Myślę też, że świadomość
własnego dziedzictwa pozwala otworzyć się na innych, wyzwala z kompleksów i
ułatwia porozumienie. W obecnym momencie dziejowym te umiejętności są nam
szczególnie potrzebne.
– Instytut Dziedzictwa Narodowego funkcjonuje od pół roku.
Jakie są jego zadania?
– Instytut ma przede wszystkim ożywiać zainteresowanie dziedzictwem narodowym i
kulturą wysoką wśród obywateli naszego kraju. Nasze działania zmierzają do
pogłębienia badań nad kulturą oraz do upowszechniania wiedzy na temat ważnych
postaci z naszej historii.
Najlepiej mówić o zadaniach Instytutu przez pokazanie
realizowanych projektów. Instytut ma kilka obszarów zainteresowań. Odbiorcą
pierwszego jest specjalista – człowiek zajmujący się badaniem kultury polskiej.
W tym momencie jest opracowywana nowa edycja historii kultury polskiej. Od wielu
lat odczuwamy w kraju brak takiego dzieła, mamy wiele ciekawych prac
cząstkowych, natomiast nie ma dzieła całościowego. Instytut jest bardzo małą
placówką, zatrudnia około 10 osób, łącznie z pionem technicznym, co oznacza, że
nie pełni on roli instytucji naukowej, w której będzie powstawać taka historia
kultury polskiej. Instytut jest raczej zespołem menedżerskim, koordynującym
pewne inicjatywy. Nie chcemy zastępować istniejących już zespołów badawczych,
chcemy natomiast stwarzać płaszczyznę ich współpracy.
– Na jakim etapie są prace nad historią kultury?
– Zakończyliśmy pierwszą fazę konsultacji ze wszystkimi ważniejszymi ośrodkami
naukowymi w Polsce, jesienią będziemy mieć wstępny projekt tego dzieła. Ponadto,
razem z Towarzystwem Opieki nad Archiwum Instytutu Literackiego w Paryżu,
przygotowujemy multimedialne wydanie paryskiej „Kultury”. Płyta CD z kompletem
artykułów zostanie wydana na początku przyszłego roku. Dzięki temu pismo
dostępne do tej pory w głównych miastach uniwersyteckich pojawi się też w innych
bibliotekach i placówkach naukowych.
– Jak zatem wygląda współpraca Instytutu z placówkami
naukowymi?
– Prace nad historią kultury polskiej zaowocowały współpracą z kilkoma ośrodkami
akademickimi, obecnie prowadzimy też rozmowy z zespołem wydającym od lat Polski
Słownik Biograficzny, chcemy wesprzeć jego twórców. Przymierzamy się również do
innych poważnych edycji, choćby historii teatru polskiego. We współpracy z
ośrodkami akademickimi organizujemy konferencje. Pierwsza z nich,
popularnonaukowa Dwa początki, dotyczyła lat 1918 i 1989, ich znaczenia w
historii Polski. Cieszyła się dużym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród studentów.
Drugą poświęciliśmy kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu.
– Kto, poza specjalistami, znajduje się w kręgu zainteresowań
Instytutu?
– Chcemy trafić także do szerszej publiczności. W tym przypadku naszym głównym
przedsięwzięciem są różne wystawy czy spotkania. We wrześniu rozpocznie się
festiwal Norwid bezdomny. Planujemy sporo imprez artystycznych w Warszawie i
Krakowie, m.in. koncert Czesława Niemena, wystawę prac plastycznych w Muzeum
Literatury, konferencję naukową w Krakowie Norwida projekt cywilizacyjny.
Punktem kulminacyjnym festiwalu będzie złożenie urny z ziemią z mogiły
zbiorowej, w której Norwid został pochowany w Paryżu, w krypcie poetów na
Wawelu. W ten sposób bezdomny za życia Norwid zyska symboliczny dom w Polsce.
Urna z prochami została poświęcona przez papieża, który napisał z tej okazji
esej o poezji Norwidowskiej. Poeta został w nim uznany za jednego z
najważniejszych twórców chrześcijańskiego świata.
– Czy Norwid trafi pod polskie strzechy dzięki pośrednictwu
mediów?
– O, tak. Zakładamy, że to będzie duże wydarzenie. Forma festiwalu pozwoli
nagłośnić tę imprezę przez media. Chcę podkreślić, że zorganizowana ostatnio w
Zamku Królewskim w Warszawie wystawa Bohaterowie Europy. Świadkowie wiary
wywołała spore poruszenie w świecie mediów.
– Z czego wynika tak duże zainteresowanie?
– Myślę, że odbiorców zainteresował szeroki kontekst ekspozycji. Główną postacią
wystawy był kardynał Wyszyński, ale tuż obok niego pojawiły się inne, znane
postaci. Powstał intrygujący splot tradycji religijnych z symboliką współczesnej
Europy. Myślę, że dzisiejszemu odbiorcy podoba się patrzenie na bliski mu świat
w szerszym kontekście. Poza tym, godna uwagi jest forma pokazu, część ekspozycji
umieszczono na dziedzińcu zamkowym, dzięki czemu może ją oglądać więcej osób.
Skoro niektórzy nie chcą chodzić na wystawy, to być może wystawy powinny wyjść
do nich.
– Czy można w ten sposób zbliżyć się do młodego pokolenia?
– Jak najbardziej, zresztą jest to kolejny obszar naszego zainteresowania.
Jesienią rozpoczniemy wdrażanie projektu Ślady przeszłości, skierowanego do
uczniów i nauczycieli gimnazjów. Dzięki temu chcemy pokazać młodym ludziom, że
dziedzictwo to również najbliższa okolica, ich mała ojczyzna z całym bagażem
tradycji. Chcemy zachęcić młodzież do odkrywania tego dziedzictwa. Skutkiem
takich zabiegów byłoby też zwrócenie się do lokalnej społeczności. Mamy
nadzieję, że takie projekty ożywią współpracę między szkołami i placówkami
muzealnymi. Wspólne przedsięwzięcia, dziś niestety rzadkie, są potrzebne obu
stronom.
– Czy inicjatywy Instytutu są skierowane za granicę?
– Istnieje pewien podział instytucjonalny. Promocja Polski wśród cudzoziemców
jest celem Instytutu Adama Mickiewicza, natomiast zasadniczy cel działania
Instytutu Dziedzictwa Narodowego znajduje się tutaj, w kraju. Stąd każde nasze
wyjście w kierunku odbiorcy zagranicznego jest konsultowane z Instytutem
Mickiewicza. Oczywiście staramy się, żeby nasze inicjatywy były odbierane
również przez cudzoziemców. Na przykład wystawę Bohaterowie Europy. Świadkowie
wiary chcielibyśmy pokazać również w innych krajach naszego regionu.
– Jakie plany ma Instytut na najbliższą przyszłość?
– Przygotowujemy kilka wartościowych publikacji. We wrześniu ukaże się dzieło
Polacy-Żydzi 1939-1945, wydawane wspólnie z Radą Ochrony Pamięci Walk i
Męczeństwa oraz Oficyną Wydawniczą Rytm. Będzie ono zawierać zbiór źródeł
prezentujących oficjalne stanowisko władz emigracyjnych oraz Państwa Podziemnego
w sprawie zagłady Żydów, głosy polskiej opinii publicznej oraz dokumenty i
opinie środowisk żydowskich. Z pewnością wzbogacą one naszą wiedzę o
skomplikowanych stosunkach między Polakami i Żydami w czasie ostatniej wojny.
Każdy dokument prezentowany jest w trzech językach: polskim, angielskim i
niemieckim. Ponadto w ramach Roku Kardynała Wyszyńskiego wydajemy tom jego
zapisków pochodzących sprzed okresu więzienia. Do tej pory nie były one
publikowane. Przygotowujemy również, wspólnie z Ośrodkiem KARTA, serię
wydawniczą Świadectwa XX wieku. W tym roku ukażą się dwa pierwsze tomy. Książka
pokazuje historię Polski przez pryzmat osobistych doświadczeń wielu ludzi,
świadków i uczestników ważnych wydarzeń historycznych. Bogaty materiał
ilustracyjny stanowić będzie integralną część tych relacji.
Rozmawiała
Beata Machnik
|