Współczynnik sukcesu
Poprzedni Następny

 

W przyszłym roku, przy ocenie parametrycznej, 
decydującej o dotacji statutowej, udział jednostek w 5. PR 
będzie bardzo wysoko punktowany.

Andrzej Wiszniewski

Przed dwoma miesiącami pisałem o decyzji rządu i parlamentu dotyczącej objęcia składkami na ZUS wszystkich umów o dzieło. Ta decyzja spowoduje, że z pieniędzy pochodzących z Komitetu Badań Naukowych, a przeznaczanych na umowy o dzieło, ok. 160 mln zł będzie trzeba zwrócić do kasy ZUS. Ale tu chodzi nie tylko o pieniądze. Ta decyzja zmniejszy atrakcyjność dorabiania pracą naukową we własnym miejscu pracy w stosunku do wszelkich form wieloetatowości oraz całej „szarej strefy”, która w nauce także występuje. Niestety, wszystkie te argumenty okazały się mało przekonujące na etapie tworzenia ustawy. Jej zapisy obowiązują od 1 stycznia i dotyczą wszystkich prac wykonanych po tej dacie, bez względu na dzień, w którym podpisano umowę. Wykładnię przepisów dokonaną przez Ministerstwo Pracy i Spraw Społecznych zamieściliśmy na stronie www Komitetu.

POLAK POTRAFI

Ale uwaga! Może nie będzie tak źle. Prawnicy z Uniwersytetu Warszawskiego znaleźli sposób, który może ograniczyć zakres odprowadzania składek od prac badawczych. Ba, ta interpretacja została już sformalizowana instrukcją kwestora UW. Otóż, na podstawie obowiązującej ustawy o prawie autorskim uznano, że jeśli pracownik zawiera umowę ze swym pracodawcą nie w postaci umowy o dzieło, lecz umowy o przekazaniu praw autorskich, to od kwot wypłat nie nalicza się składek na ZUS. Będzie to się to odnosić do umów dotyczących tych wszystkich prac, które objęte są 50-procentowym kosztem uzyskania dochodów. Tak więc, jeśli ekspertyzy prawne potwierdzą tę interpretację – a mam szczerą nadzieję, że tak się stanie – to pracownik będzie sam decydował, czy daną pracę chce wykonywać w oparciu o umowę o dzieło, czy też na podstawie umowy o przekazaniu praw autorskich. W pierwszym przypadku wypłaty będą niższe, ale owoc pracy będzie intelektualną własnością twórcy, a składka będzie miała korzystny wpływ na wysokość przyszłej emerytury. Uniwersytet Warszawski przygotował już wzory odnośnych – zresztą świetnie opracowanych – umów. Z czego można wyciągnąć podstawowy wniosek, że Polak potrafi...

W POŁOWIE DROGI

A teraz trochę inny wątek. W ostatnich tygodniach podpisywałem parę umów o współpracy naukowej z różnymi krajami. Jednym z nich była Mongolia, co miało miejsce przy okazji wizyty prezydenta tego kraju. Ceremonia odbywała się w warszawskim Pałacu Namiestnikowskim, w obecności prezydentów obydwu krajów i wszystkich członków delegacji mongolskiej.

Natomiast w połowie stycznia podpisałem umowę o współpracy z moim czeskim kolegą, ministrem Eduardem Zemanem. Dyskusję, czy podpisanie ma mieć miejsce w Warszawie czy w Pradze, rozstrzygnęliśmy kompromisowo: w połowie drogi, czyli we Wrocławiu. Ceremonia odbyła się w przepięknej Sali Rycerskiej wrocławskiego Ratusza, w obecności lokalnych notabli i sporej ilości mediów. Z tej okazji mogłem wręczyć ministrowi Zemanowi bardzo oryginalny i symboliczny podarek. Był nim akt erekcyjny Uniwersytetu Wrocławskiego, wydany w roku 1505 przez Władysława II Jagiellończyka, w owym czasie króla Czech i Węgier. Niestety, wówczas uniwersytet nie powstał i trzeba było na to czekać jeszcze dwa stulecia. Plotka głosi, że nie powstał na skutek intryg watykańskich przedstawicieli Akademii Krakowskiej, którzy obawiali się odpływu studentów pochodzących ze Śląska. Znając dzisiejszą życzliwość krakowskiego środowiska naukowego dla Dolnego Śląska, trudno w taką wersję uwierzyć. Chyba że po pięciu wiekach poziom regionalnego egoizmu drastycznie zmalał.

SZTURM 
NA BRUKSELĘ

Kiedy mowa o współpracy zagranicznej, nie mogę się powstrzymać, by nie wrócić do tematu 5. Programu Ramowego Unii Europejskiej. Nasze dotychczasowe wyniki w brukselskich konkursach pozostawiają sporo do życzenia. I to nie ze względu na niechęć brukselskich biurokratów – współczynnik sukcesu polskich zespołów jest taki sam, jak w przypadku Czechów czy Węgrów. Powodem jest niewielka liczba polskich wniosków, w przeliczeniu na 1000 pracowników badawczych, trzykrotnie mniejsza niż u naszych sąsiadów z południa. Dlatego chciałbym jeszcze raz podkreślić, że KBN traktuje 5. PR jako priorytet. I już w tym roku, przy rozpatrywaniu odwołań od decyzji przyznających środki na działalność statutową, pierwszeństwo – a może nawet wyłączność – będą miały instytucje aktywnie uczestniczące w tym programie. A w przyszłym roku, przy ocenie parametrycznej decydującej o dotacji statutowej, udział jednostek w programie będzie bardzo wysoko punktowany. Pełne informacje i doradztwo można znaleźć na stronach internetowych Komitetu i Krajowego Punktu Kontaktowego. Rozpocznijmy zatem szturm na Brukselę. Zapewniam, że tam jest znacznie więcej pieniędzy niż w KBN. A na dodatek więcej splendoru także.

Uwagi.