Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 2/2001

Kryzys studiów binarnych
Poprzedni Następny

Życie akademickie

Studia licencjackie mogą i powinny zapewnić węższe specjalizacje 
niż studia magisterskie i być ukierunkowane bardziej pragmatycznie.

Jerzy Dietl

Fot. Stefan Ciechan

System studiów binarnych w postaci tzw. studiów licencjackich, dających przygotowanie do zawodu oraz dłuższych, magisterskich, prowadzonych przez uczelnie posiadające odpowiednie uprawnienia, nie znalazł w Polsce aprobaty społecznej. Ograniczenie studiów binarnych następuje także w zachodnich demokracjach i to nawet w krajach, gdzie system ten był ugruntowany, a studia zawodowe o skróconym cyklu nauczania cieszyły się bardzo dobrą opinią. Złożyły się na to: przechodzenie do masowych studiów o statusie uniwersyteckim (akademickim); oddolny ruch szkół zawodowych w kierunku pozyskania statusu akademickiego; presja młodzieży i jej rodziców na rzecz otrzymania dyplomu pełnych studiów wyższych; działania w kierunku drożności studiów zawodowych o skróconym cyklu nauczania ze studiami akademickimi.

Mimo tych tendencji, w dalszym ciągu w zakresie zarządzania ok. 50 proc. wysoko wykwalifikowanych kadr w krajach zachodnich dostarczają wyższe 3-letnie szkoły zawodowe. Wprawdzie ich absolwenci uzupełniają często swe studia, ale zwykle dopiero po pewnym okresie aktywności zawodowej.

TRADYCJE LICENCJATU

Studia zawodowe o skróconym, względem akademickich, cyklu nauczania posiadają w Polsce chlubną tradycję, zniszczoną przez reżim komunistyczny. Tradycja ta sięga jeszcze okresu rozbiorów, a w II Rzeczpospolitej odegrała istotną i pozytywną rolę w przygotowaniu kadr technicznych, ekonomicznych i nauczycielskich. Zamiana szkół prowadzących te studia na uczelnie o pełnych prawach akademickich, najczęściej wiązała się z obniżeniem poziomu kształcenia, które nie pozwalało na dobre przygotowanie do zawodu i nie miało cech edukacji uniwersyteckiej.

Studia zawodowe licencjackie powinny się istotnie różnić od studiów magisterskich. Pierwsze mają dostarczyć wiedzy i rozwinąć u słuchaczy te umiejętności, które umożliwiają szybkie i skuteczne podjęcie pracy zawodowej. Docenić trzeba w obu rodzajach studiów ogólne wykształcenie ułatwiające przechodzenie do nowych zawodów i specjalności, a tym samym dostosowywanie się do zmiennych warunków rynku pracy. Należy się jednak zgodzić, że studia licencjackie mogą i powinny zapewnić węższe specjalizacje niż studia magisterskie i być ukierunkowane bardziej pragmatycznie. Odpowiadają więc głównie na pytanie, jak wykonywać w praktyce określone czynności i realizować zadania, by uwieńczyć je oczekiwanym rezultatem? W mniejszym natomiast zakresie pozwalają na udzielenie odpowiedzi na pytanie, jakie są podstawy epistemologiczne i metodologiczne danej dziedziny wiedzy? Po studiach licencjackich szybciej przechodzi się do działania, refleksję intelektualną pozostawiając niejako na później. Po studiach magisterskich refleksja ta stale towarzyszy poznawaniu danego zawodu poprzez pracę.

WZROST WYMAGAŃ

W odniesieniu do studiów licencjackich na kierunkach ekonomicznych w Polsce warto może sformułować kilka uwag i wniosków. Po pierwsze, młodzież nie traktuje studiów licencjackich jako drogi do zdobywania zawodu, a jedynie jako ułatwiony i dostępny – w sytuacji niedostania się na uczelnię akademicką – sposób uzyskania dyplomu magisterskiego. Potwierdzeniem tej konstatacji są m.in. badania ankietowe przeprowadzone wśród studentów studiów licencjackich (głównie III roku) w 39 uczelniach niepaństwowych na terenie całego kraju. Jak wynika z 3164 kwestionariuszy przyjętych do analizy, bez względu na szkołę i jej lokalizację, 94 proc. uczestników studiów dziennych zamierza ukończyć studia magisterskie, nie zważając na to, czy uczelnia, w której aktualnie studiują, posiada takie uprawnienia, czy też nie. Liczebność studentów zdecydowanych zakończyć edukację wyższą na studiach licencjackich ma charakter śladowy, wynosi bowiem niecały 1 proc. Niestety, znacznie więcej respondentów pragnie kontynuować studia w trybie zaocznym (53 proc.) niż dziennym (25 proc.). W uczelniach zlokalizowanych w miastach bez tradycji uniwersyteckiej chce studiować w trybie zaocznym nawet 63 proc., a w trybie dziennym zaledwie 21 proc. Tylko 4 proc. ogółu pytanych studentów postanowiło studiować w formie studiów wieczorowych, a 18 proc. nie podjęło jeszcze decyzji o trybie przyszłych studiów.

Po drugie, niezbędne jest istotne podniesienie wymagań na uzupełniających studiach magisterskich oraz wprowadzenie rygorystycznej selekcji przy naborze na te studia. Szkoły niepaństwowe posiadające uprawnienia magisterskie, mimo deklaracji selekcji kandydatów, w praktyce przyjmują każdego absolwenta studiów licencjackich, bez względu na jego dotychczasowe wyniki w nauce. Podobna zresztą sytuacja jest w uczelniach akademickich, głównie z tego tytułu, że studia te są płatne. Jedną z form szkodliwego wynaturzenia omawianych studiów jest otwieranie przez uczelnie akademickie uzupełniających studiów magisterskich w siedzibie szkoły niepaństwowej, nie posiadającej uprawnień magisterskich. Szczególnie aktywne w zakresie tego procederu są politechniki.

Podstawowym zadaniem uzupełniających studiów magisterskich powinno być rozszerzenie horyzontów intelektualnych młodzieży przez bezpośredni kontakt z uczelnią akademicką, jej atmosferą, profesorami, biblioteką itp. Niestety, zdecydowana większość uczestników tego kształcenia nie może w nim uczestniczyć aktywnie ze względu na wspomniany już wybrany tryb studiów zaocznych. Ponadto, w świetle badań, zaledwie 16 proc. respondentów nie ma zamiaru podjąć pracy w trakcie studiów magisterskich (w miastach uniwersyteckich zaledwie 14 proc.). Naturalnie odsetek ten jest wyższy w uczelniach niepaństwowych, prowincjonalnych, posiadających uprawnienia magisterskie, np. w Wyższej Szkole Biznesu w Nowym Sączu aż 24 proc. Tak więc 82 proc. uczestników obecnych licencjackich studiów dziennych pragnie podjąć pracę w czasie kontynuowania edukacji na studiach magisterskich (4 proc. jest niezdecydowanych). Jeśli weźmie się pod uwagę, że przeszło 75 proc. studentów w uczelniach niepaństwowych studiuje w trybie zaocznym i zdecydowana ich większość w podanym trybie pragnie zakończyć studia magisterskie, można przyjąć, że zaledwie ok. 5 proc. absolwentów studiów licencjackich uczelni niepaństwowych uczestniczących w studiach magisterskich zakończy je w trybie zapewniającym wspomniane rozwinięcie horyzontów intelektualnych.

Po trzecie, ma miejsce niezwykle łagodne traktowanie przez MEN i Radę Główną Szkolnictwa Wyższego wniosków o uzyskanie uprawnień magisterskich. Sądzę, że należy zdecydowanie zaostrzyć wymagania, szczególnie dotyczące obsady kadrowej i to nie tylko od strony posiadania stopni naukowych, ale także zainteresowań i dorobku naukowego gwarantujących właściwy rozwój danego kierunku studiów. Jest to tym ważniejsze, że MEN w praktyce nie może cofnąć przyznanych uprawnień w przypadku nierealizowania przez szkołę warunków, na jakich przyznano uprawnienia magisterskie. Dodać można, że starania szkół o uzyskanie uprawnień podyktowane są często chęcią uniknięcia rygorów nałożonych przez ustawę o wyższych szkołach zawodowych (ograniczenie dotyczące zaocznych studiów zawodowych i rygor 15 tygodni praktyki zawodowej).

ODMIENNE PUNKTY WIDZENIA

Po czwarte, ma miejsce kompletne fiasko idei studiów licencjackich przygotowujących bezpośrednio do zawodu. Potwierdza to analiza programów studiów przeprowadzona w 30 uczelniach niepaństwowych (jej wyniki, omówione przez Zofię Sapijaszkę, przedstawione zostaną niebawem). Okazuje się bowiem, że realizowane na studiach licencjackich programy powielają w nieco skróconej formie minima programowe przyjęte przez Radę Główną dla jednolitych studiów magisterskich na kierunkach ekonomicznych. Brak jest natomiast cech autorskich, szczególnie tych, które uwzględniałyby potrzeby miejscowego rynku pracy. Wątpliwe jest więc przygotowanie do zawodu na obecnie realizowanych studiach licencjackich. Na pewno bezpośrednie przejście po nich do pracy zawodowej wymagać będzie uzupełnienia nabytej wiedzy o szkolenie specjalistyczne.

W tej sytuacji sądzę, że obecne studia licencjackie powinny być jedynie wstępem do dalszych studiów magisterskich. Licencjat mógłby kontynuować studia w innej uczelni posiadającej odpowiednie uprawnienia, pod warunkiem zdania egzaminu wstępnego, a także z przedmiotów wymagających uzupełnienia (zgodnie z decyzją danego dziekana). Mógłby też na drodze szkolenia specjalistycznego (odpowiednie kursy) uzyskać przygotowanie do określonego zawodu i rozpocząć pracę.

Należy ponadto przyjąć zasadę, że uzupełniające studia magisterskie mogą być otwierane wyłącznie w siedzibie uczelni posiadającej ku temu odpowiednie uprawnienia. Studia licencjackie w najbliższej przyszłości przypominać będą prawdopodobnie studia pierwszego stopnia w Stanach Zjednoczonych. Wymaga to położenia szczególnego nacisku na kształcenie holistyczne, pobudzające zainteresowania oraz przedmioty narzędziowe. W ten sposób młody człowiek uzyska podstawy metodologiczne i poznawcze do dalszych studiów, względnie do szybkiej specjalizacji zawodowej.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt tego rozwiązania. Obecnie, poza MEN, poparcie wniosków o utworzenie studiów licencjackich formułują Rada Główna oraz Państwowa Komisja Akredytacyjna Wyższego Szkolnictwa Zawodowego. Pierwsza instytucja ocenia wnioski z punktu widzenia drożności projektowanych studiów z minimum programowym odpowiedniego kierunku studiów magisterskich. Druga natomiast, zgodnie zresztą z jej celami, zastanawia się, czy projektowane studia reprezentują specjalności znajdujące aprobatę na aktualnym rynku pracy. Trudno pogodzić te dwa, tak odmienne, punkty widzenia. Nie potrzeba podkreślać, że stawia to często wnioskodawców w kłopotliwej sytuacji.

Prof. dr hab. Jerzy Dietl, ekonomista, pracownik Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego, jest przewodniczącym Fundacji Edukacyjnej Przedsiębiorczości.

Komentarze