Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 2/2001

Mozliwosc zrealizowania propozycji
Poprzedni Następny

Okolice nauki

Dziś obiekty te są pomostem, po którym możemy zstąpić do przeszłości, 
fragmentem przeszłości, który możemy wziąć do ręki i na własne oczy zobaczyć.

Jan Kozłowski

Niezwykła to książka, jak mało która udała się na wszystkich swoich planach i, jak sądzę, zadowoli każdego konesera. Elegancja formy nie jest tu sztuką dla sztuki, ale podkreśla wagę treści. Nad złoto droższe. Skarby Biblioteki Narodowej pod redakcją Haliny Tchórzewskiej-Kabata (we współpracy z Maciejem Dąbrowskim) przedstawiają 105 unikatowych, najpiękniejszych obiektów ze zbiorów Biblioteki Narodowej w Warszawie. Są wśród nich najstarsze dokumenty języka polskiego, iluminowane średniowieczne kodeksy, inkunabuły, publikacje słynnych XVI-wiecznych oficyn, autografy arcydzieł polskiej literatury, tomy z najznakomitszych kolekcji bibliotecznych, rękopiśmienne mapy, atlasy, ryciny, rysunki i fotografie, najdawniejsze zapisy muzyki polifonicznej, pierwsze nośniki dźwięku... Z samego tego wykazu wynika, jak różnymi kryteriami doboru kierowali się autorzy i jak ciekawej dokonali selekcji.

Omawianej tu książce grozi tylko jedno niebezpieczeństwo – że, ze względu na elegancję formy, uznana zostanie za przedmiot odświętny. Nie byłoby to dobrze, bo gdy się tę książkę czyta, ogląda i smakuje, gdy oko cieszy estetyka druku oraz piękno ujętych na fotografiach ksiąg, map i rycin, umysł jest wciągany przez jej treść. Mówiąc żartobliwie, Nad złoto droższe mają konstrukcję zbliżoną do rosyjskich matrioszek: po otwarciu pudełeczka znajdujemy w nim następne, jeden temat pociąga za sobą następny, podniesiony problem nawiązuje do innego. Książka niesie w sobie tak wiele informacji, odniesień i skojarzeń, że poprzez opis, ograniczonej w końcu liczby, 105 przedmiotów otrzymujemy wgląd w dzieje kultury polskiej i europejskiej. Chciałbym zwrócić uwagę na niektóre tylko wątki, wiedząc, że habent sua fata libelli pro capitu lectoris, identyczne egzemplarze książki w zetknięciu z setkami różnych osobowości czytelników zaowocują bardzo różnymi sposobami lektury i interpretacji treści.

BIOGRAFIA ZBIOROWA

Zacznijmy od wątku przygodowego. Książka przedstawia niezwykłe przypadki i przygody, jakie przydarzyły się w biegu historii opisywanym dokumentom. Zwróćcie, proszę, uwagę na powikłane losy kodeksu supraskiego (znajdował się i w skarbcu Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, i, po wojnie, w posiadaniu anonimowego kolekcjonera amerykańskiego) czy agendy wileńskiej (przetrwała II wojnę światową w krypcie grobowej Stanisława Tarnowskiego). Takie przypadki sycą głód szczegółu, zaspokajają ciekawość erudyty. Tak jak w indywidualnej biografii, w nieoczekiwanych zdarzeniach, jakie przytrafiają się przedmiotom, odzwierciedla się często los zbiorowości, z jaką były one związane. Ale zestawione ze sobą, pokazane na tle innych, w ujęciu porównawczym, przypadki takie są kapitalnym źródłem do historii transmisji dóbr kultury. W zestawieniu, w porównaniu, coś, co często uznalibyśmy za przypadek, za dowód tezy, że świat jest nieliniowy i nieprzewidywalny, okazuje się ilustracją prawidłowości. Czytamy zatem, że rocznik świętokrzyski co najmniej od XIII wieku był własnością kapituły krakowskiej, od połowy XV stulecia znajdował się w klasztorze Świętego Krzyża na Łysej Górze, w połowie XVIII wieku wzbogacił zbiory Biblioteki Załuskich. Następnie dzielił jej losy, a rewindykowany po traktacie ryskim, został przekazany do Biblioteki Narodowej. Ewakuowany w roku 1939 do Kanady, powrócił stamtąd po 20 latach. Losy rocznika świętokrzyskiego są zarazem jednostkowe i niepowtarzalne, jak i typowe: przepływy druków i rękopisów z kapituł do zakonów w połowie XV wieku, z zakonów do Biblioteki Załuskich w połowie XVIII wieku, podróż z Warszawy do Petersburga na przełomie 1795 i 1796 roku oraz z Petersburga do Warszawy w latach 20. i 30. XX wieku były udziałem setek ksiąg. Każda zmiana była refleksem przemian historycznych – wojen, zmian stosunków prawnych i własnościowych, nowych prądów intelektualnych.

Kto spisałby „biografię zbiorową” polskiej spuścizny, opartą na szeroko zakrojonych badaniach proweniencyjnych?

Nad złoto droższe są ciekawe i z tego względu, że pokazują, jak los obiektu zależał nieraz od jego gatunku. Większą szansę przetrwania miały obiekty, które obok swych funkcji wąsko użytkowych pełniły jednocześnie funkcje symboliczne, reprezentacyjne i ceremonialne. Prognostyki, choć drukowane masowo, zachowały się nadzwyczaj rzadko, a i to nieraz jako surowiec do usztywnienia okładzin.

Mówiąc o roli przypadku, nie sposób nie wspomnieć, jak wielką rolę w zachowaniu dóbr kultury polskiej odegrały akcje ratunkowe w okresach wojen (np. transport do Kanady w 1939 r., akcja pruszkowska w 1944 r.). Może akcji zapobiegawczych mogłoby być więcej? Katastrofa jest częścią ludzkiego losu (zwłaszcza na ziemiach Europy Wschodniej) i każdy, kto odpowiada za dobra kultury, ma obowiązek przewidywać możliwość różnych zagrożeń.

WIĘŹ BIBLIOTEK I BADAŃ

Zamieszczone w książce opisy dziejów różnych obiektów pokazują, w jaki sposób niektóre polskie biblioteki pełniły rolę „magnesów”, ściągających cenne księgi i kolekcje. Rolę „magnesu” pełniły i książnica Załuskich, i zbiory Tadeusza Czackiego, i kolekcja puławska Czartoryskich, i – obecnie – m.in. Biblioteka Narodowa. Niejednokrotnie do bibliotek tych wpływały dokumenty lub całe kolekcje drobniejszych zbieraczy. Każda z tych wielkich bibliotek żywiła się dorobkiem dziesiątek hobbystów, bibliofilów i kolekcjonerów. Biblioteki te odzwierciedlały zatem nie tylko gust i możliwości finansowe ich mecenasa, ale także poziom zbieractwa w kraju. Np. zbiory teatralne Biblioteki Narodowej byłyby znacznie uboższe, gdyby nie pozyskana przez nią część kolekcji Arnolda Szyfmana, a zbiory norwidowskie – gdyby nie archiwum Miriama. Ciekawe, że również w pozyskiwaniu indywidualnych kolekcji przypadek łączył się z prawidłowością: to nie przypadek, że odzyskanie niepodległości po I wojnie światowej oraz pełnej suwerenności w roku 1989 zaowocowało powrotem do kraju wielu kolekcji emigracyjnych.

Omawiana książka pokazuje, że ważną rolę w ratowaniu i transmisji dzieł polskiej kultury odegrały nie tylko same biblioteki, ale także historycy: polscy, jak m.in. Wacław Aleksander Maciejewski, Lucjan Malinowski, Michał Bobrzyński, Aleksander Br?ckner, Ignacy Chrzanowski, Stanisław Kot, a także niemieccy, jak Wilhelm Weissbrodt, Wilhelm Arndt czy Rudolf Koepke. Czy nie sugeruje to, że więzi pomiędzy bibliotekami a badaniami (nie tylko historycznymi), tak niegdyś naturalne i oczywiste, powinny dzisiaj być silniejsze niż są?

Zamieszczone w książce opisy zabytków są najczęściej owocem badań pokoleń bibliotekarzy i historyków. Kilka akapitów, w jakich zamknięty jest opis zabytków, to nieraz podsumowanie setek godzin poszukiwań i prac porównawczych, mrówczej pracy i nagłych olśnień sztafety badaczy.

Książka pokazuje coś jeszcze, jak ważne znaczenie miały „odkrycia biblioteczne”, np. odnalezienie w trakcie prac konserwatorskich kodeksu deski z zapisem tabulaturowym, użytej jako okładziny. Im więcej badań, prac konserwatorskich i katalogowych, tym większa szansa nowych odkryć.

Nad złoto droższe dostarczają dowodu, jak bardzo Biblioteka Narodowa jest placówką żywą: wiele z tych najcenniejszych 105 zabytków pozyskano w ostatnich latach.

Opisane w książce dzieła pokazują nasze więzi z zagranicą. Wiele z nich Polacy pozyskali w trakcie peregrynacji po Europie (np. pod koniec XVI w. Mateusz z Krakowa – rękopis z Objawieniami św. Brygidy), wiele innych trafiło do kraju za pośrednictwem magnackich agentów bibliotecznych (np. korespondencja Leibniza dla Biblioteki Załuskich). Niektóre zabytki są świadectwem migracji polskich artystów. W świetle opisanych w książce dzieł Polska jawi się jako kraj pogranicza między Wschodem i Zachodem, a Lwów czy Warszawa jako miasta, poprzez które wpływały do Polski dokumenty ze Wschodu lub z Zachodu.

ODPRYSKI NIEDOSTĘPNEGO

Bodaj najciekawsza cecha opisywanych w książce zabytków to fakt, że są one odpryskami nieistniejących kultur, w których służyły jakimś celom, pełniły jakieś – religijne, naukowe, edukacyjne czy polityczne – funkcje, że, jak pisze Krzysztof Pomian, są one widzialnym przekazem niewidzialnej dziś (lub zanikającej) rzeczywistości. Dziś obiekty te pełnią zatem funkcje pośrednika między tymi, którzy je oglądają, a mieszkańcami świata dla nich niedostępnego, są pomostem, po którym możemy zstąpić do przeszłości, są fragmentem przeszłości, który możemy wziąć do ręki i na własne oczy zobaczyć. A zatem są one wytworem ważnych wydarzeń historycznych, jak np. akwaforta Gloryfikacja Jana Sobieskiego, upamiętniająca zwycięstwo Jana Sobieskiego pod Chocimiem w 1673 r. lub też rysunek przedstawiający przemarsz wojsk Tadeusza Kościuszki. Są śladem dawnego życia duchowego, zabytkiem językowym (np. statut litewski – pierwszy, cenny materiał do historii kształtowania się terminologii prawniczej), dokumentem do dziejów obyczaju (np. portret trumienny lub rysunek przedstawiający zajęcia mieszkańców i bywalców posiadłości magnackiej – łowienie ryb, spacery, przejażdżki łodzią), są źródłem do dziejów wiedzy, materiałem do historii idei (np. rysunek Norwida ilustrujący zainteresowanie autora filozofią neoplatońską). Są także zabytki Biblioteki Narodowej dokumentem kultury prawniczej, śladem kultywowania tradycji historycznych (druki muzyczne z okresu powstania listopadowego, służące budowaniu tradycji 3 Maja), źródłem do historii sztuki, informującym nie tylko o stylu i artyzmie, ale także o technikach warsztatowych artysty (np. oprawa ze Srebrnej Biblioteki księcia Albrechta lub też miniatury Stanisława Samostrzelnika). Historyk teatru znajdzie w książce odbicie przeszłości teatru i życia teatralnego, zainteresowany architekturą – plany i dokumenty nieistniejących budowli. Historyk kultury materialnej trafi m.in. na fascynujące rysunki – kominka, urządzenia do mycia rąk i pulpitu z XIV w., plany kopalni w Wieliczce z XVII w., dokumenty ilustrujące początki fotografii i początki fonografii. XVIII-wieczny atlas flory Ameryki Środkowej zainteresuje nie tylko historyka botaniki badającego ówczesne programy badawcze, ale także botanika badającego historyczne zmiany rozmieszczenia roślinności. Wielki połów czeka zainteresowanych dziejami bibliotek. W książce znajdą nie tylko opisy egzemplarzy pochodzących z wielkich księgozbiorów, ale także dokumenty ilustrujące zwyczaje czytelnicze (biblioteczka podróżna z początków XIX w.), materiały do problemu cenzury kościelnej czy też informacje o roli bibliotek średniowiecznych w transmisji kultury starożytnej. Z kolei historyk literatury trafi w książce na dokumenty procesu twórczego pisarzy lub materiały do dziejów rozwoju gatunków literackich.

Niezwykle ciekawym wątkiem książki są informacje o zmianach funkcji opisywanych zabytków. Z biegiem historii odrywały się one od pierwotnego przeznaczenia i wchodziły w skład rozmaitych kolekcji. Zmieniało się przy tym ich znaczenie, metody opisu i ekspozycji oraz kontekst prezentacji. I tak, sakramentarz tyniecki pełnił zrazu nie tylko funkcje liturgiczne, ale także prestiżowe, był symbolem splendoru monarchii. Z czasem obie te funkcje zanikły na rzecz funkcji zabytku kultury narodowej.

Omawianej książce można zadawać dziesiątki pytań. Dokonany przez autorów dobór zabytków jest świadectwem tego, co dziś w Polsce wchodzi w zakres „kanonu skarbu narodowego”. Czy nie warto by porównać zasad selekcji tej publikacji do kryteriów doboru dokonanych w Polsce w przeszłości, poczynając od katalogu cymeliów Biblioteki Załuskich Jana Daniela Janockiego?

Nad złoto droższe zadają więcej pytań niż są w stanie dać odpowiedzi. Od czegóż jednak zachowany w bibliotekach, archiwach i muzeach świat ksiąg, archiwaliów i obiektów muzealnych, jeśli nie do tego, aby gasił pragnienie wiedzy?

Komentarze