Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 4/2001

Nauka jako pole walki
Poprzedni Następny

W stronę historii

Uczeni pod pręgierzem krytyki (2)

Jan Kozłowski

Krytyka nauki ma niezliczone postacie. Bywa krytyką podejmowaną z pozycji innych form poznania (sztuki, religii, zdrowego rozsądku). Bywa też krytyką zachowań uczonych z punktu widzenia pewnego ideału życia naukowego. Może być formułowana z intencją krytyczną. Może też być tworzona z zamiarem obiektywnego opisu nauki, a jej ostrze krytyczne może być rezultatem zderzenia tego opisu ze środowiskowymi mitami. W pierwszym odcinku cyklu przedstawiliśmy opublikowane w roku 1896 („Prawda” nr 2-4) rozważania Ludwika Krzywickiego o tworzeniu przez uczonych teorii naukowych z intencją budowania strategii własnej kariery. Rozważania te miały wydźwięk moralistyczny. Pierre Bourdieu po niemal 80 latach (1975 r.) podjął podobny temat. W jego ujęciu znika moralizm. Bourdieu pozbawiony jest złudzeń Krzywickiego. Opisuje naukę jako pole walki pomiędzy badaczami. Walka to nie wypaczenie, tylko istota nauki. Poglądy Bourdieu na naukę są pochodną jego koncepcji – „pola symbolicznego” i „przemocy symbolicznej”. Pole (u Bourdieu) stanowi dynamiczny, zmienny układ stosunków między jednostkami, których miejsce określa się w relacji do konkurentów produkujących dobra symboliczne na tym samym polu. Działania na każdym polu są motywowane nie tylko dążeniem do osiągnięcia twórczego efektu właściwego danemu polu, ale także walką o pozycję w hierarchii społecznej. (Antonina Kłoskowska, Encyklopedia socjologii).


PIERRE BOURDIEU


„Czysty” świat nawet najbardziej „czystej” nauki jest dziedziną społeczną jak każda inna (...), a więc ma swe układy sił i monopole, walki i strategie, interesy i zyski. (...) Gdy mówimy, że dziedzina jest polem walk, odrzucamy obraz „wspólnoty naukowej” przedstawiany przez hagiografię naukową (...). [P]urpurowe szaty i gronostaje, togi i kwadratowe birety magistrów i doktorów, tytuły i dystynkcje naukowe innej epoki nadawane współczesnym naukowcom, ten cały rytuał zgodny z ruchem pascalowskiego zegara, z całą fikcją, społecznie prawdziwą – zmienia społeczną percepcję czysto technicznej umiejętności. (...) [S]ądy o zdolnościach naukowych studenta czy naukowca, objawianych na wszystkich etapach ich biografii zawodowej, są zawsze skażone przez znajomość pozycji, jaką zajmują oni w hierarchiach instytucji naukowych (...). [Nauka jest miejscem walki o panowanie, narzucającej badaczom – zgodnie z zajmowaną pozycją – problemy i strategie, które mają zarazem charakter naukowy i polityczny.] Nie ma wyboru naukowego – wyboru dziedziny badań, wyboru stosowanych metod, wyboru miejsca publikacji (...), który by nie był jednym z aspektów (...) politycznej strategii inwestycji (...) nastawionej na maksymalizację czysto naukowego zysku (...). Walka o autorytet naukowy to walka o szczególny rodzaj kapitału społecznego. Ten rodzaj kapitału zapewnia panowanie nad mechanizmami tworzącymi dziedzinę oraz może być też zamieniony na inne rodzaje kapitału. Swe podstawowe cechy zawdzięcza faktowi, iż producenci dążą do tego, by nie mieć innych klientów niż ich konkurenci (dzieje się tak, im bardziej ich dziedzina jest autonomiczna). [S]amo określenie stawki w walce na polu naukowym jest już jakąś stawką w walce, a panują ci jej uczestnicy, którym udało się narzucić innym własną definicję nauki, tzn. taką, wedle której doskonałość w uprawianiu nauki polega na posiadaniu, byciu i czynieniu tego, co oni sami posiadają, czym są i co sami czynią. To oznacza, że communis doctorum opinio – jak to określała scholastyka – jest jedynie oficjalną fikcją. (...) W nauce (...) nie istnieje instancja rozstrzygająca prawomocność instancji uprawomocniających; rewindykacje prawomocności uzyskują swoją prawomocność dzięki względnej mocy grup, których interesy uzewnętrzniają: w stopniu, w jakim sama definicja kryteriów oceny i zasad hierarchizacji jest stawką określonej gry, nikt nie jest dobrym sędzią, ponieważ nie ma sędziego, który by sam nie był równocześnie sędzią. (...) Struktura pola naukowego jest w danym momencie określona przez stan układu sił pomiędzy walczącymi stronami, indywidualnymi graczami bądź instytucjami. (...) [N]owicjusze mogą kierować się bądź strategią sukcesji, zapewniającą im w sposób przewidywalny karierę, stanowiska, pewne zyski obiecywane tym, którzy osiągną oficjalny ideał doskonałości naukowej za cenę wpisania innowacji w dozwolone ramy bądź strategią przewrotu. W tej ostatniej strategii pozycje są nieskończenie kosztowniejsze i bardziej ryzykowne niż w poprzedniej. (...) Założyciele heretyckiego porządku nauki zrywają kontrakt wymiany, który przynajmniej milcząco akceptowany jest przez kandydatów do sukcesji: nie uznając innej zasady prawomocności niż ta, do której narzucenia zmierzają (...), [odrzucają] uporządkowany przekaz autorytetu naukowego między jego posiadaczami i pretendentami do jego posiadania. (...) Ład zbiorowy nauki stwarza się w konkurencyjnej anarchii działań ukierunkowanych interesem. Każdy gracz jest nią dotknięty – wraz z nim i cała grupa – a to z powodu chaotycznego zachodzenia na siebie różnych strategii indywidualnych. (Pierre Bourdieu, Specyfika dziedziny naukowej i społeczne warunki rozwoju wiedzy, tłum. Elżbieta Neyman [w:] Kryzys i schizma 2. Antyscjentystyczne tendencje w socjologii współczesnej, wyb. i wstęp Edmund Mokrzecki, PIW 1984, s. 87-137.)

Dr Jan Kozłowski jest doradcą przewodniczącego w Departamencie Informacji i Promocji KBN.

 

Komentarze