|
|
FelietonGrzegorz Filip Klonowanie człowieka jest być może łatwiejsze niż się wydawało – wołają media. Klonowanie człowieka nastąpi szybciej niż myśleliśmy – powiadają dziennikarze. Gdyby się chociaż pięć minut zastanowili... Przy tych informacjach nie pojawia się niestety stwierdzenie, że na razie tu i ówdzie klonowanie ludzi jest zakazane, że istnieją jakieś powody, dla których parlamenty, rządy, uczeni, Kościół sprzeciwiają się klonowaniu człowieka. Nie chcemy nowego dziecka – wołają państwo X, którzy stracili swoje pierwsze dziecko. Chcemy takie dziecko, jakie mieliśmy. Chcemy klonować nasze dziecko – mówią, choć mogą mieć drugie metodą naturalną. Jakże im odmówić? – powiadają media. Jak zabronić zdesperowanym rodzicom prawa do posiadania dziecka? Przecież chcą... Utrata dziecka to straszna tragedia. Chyba nikt z rodziców nie wyobraża sobie, jak mogłoby potem wyglądać życie. Sądząc jednak z postawy państwa X, odrzucili oni wszelkie możliwości konsolacji, odrzucili na przykład wiarę, która pozwoliłaby im pogodzić się z utratą dziecka, tak jak pogodził się z tym Kochanowski w Trenie XIX. Państwo X odrzucili system wartości, który zapewniałby im duchowe bezpieczeństwo i teraz są zagubieni. Ku czemu się więc zwracają? Szukają pomocy sztukmistrza, który przywróci im utracony skarb. Cywilizacja późnego liberalizmu, która od kilku lat obejmuje swoim wpływem także i nasz kraj, jest cywilizacją zdziecinniałą. Ja chcę to! – wołają jedni. Ja chcę tamto! – krzyczą inni. Jak rozpieszczone dzieci. One chcą i mają to dostać. O ile dzieci nie muszą jeszcze pamiętać o tym, że cieniem każdej decyzji, każdego wyboru jest odpowiedzialność, o tyle dorośli powinni. Żyjemy jednak w kulturze, która nie promuje wzorców postaw silnych, w sensie znoszenia przeciwności losu, postaw zdecydowanych, samodzielnych i odpowiedzialnych. Tak łatwo więc o upadki i załamania. W razie czego, zawsze można się zwrócić do specjalisty: psychologa czy lekarza, albo uciec w alkohol czy narkomanię. Nie słychać w mediach, że aby zaspokoić kaprys państwa X, trzeba będzie zabić ileś płodów. Nie słychać głosu uczonych, którzy wytłumaczyliby państwu X i wielu innym dorosłym dzieciom, że nie będą mieli tego samego dziecka. Nawet jeżeli będzie ono identyczne z dzieckiem, które mieli, to jeśli będzie klonicznym bliźniakiem, różnić się musi od potomstwa, które odeszło. Nie będzie to już to samo dziecko. Dwie-trzy cechy różniące ludzi dają zupełnie inną osobę. Gdy nowe dziecko trochę podrośnie, państwo X powiedzą: To nie jest nasze dziecko, tamto było inne. Nie chcemy tego dziecka! Jeśli je nawet zechcą, to biorąc pod uwagę ich emocjonalny stosunek do kwestii posiadania dzieci i roszczeniową postawę, można sądzić, że będą się starali, by nowe dziecko za wszelką cenę upodobnić do poprzedniego, albo też zaczną się procesować z placówką badań medycznych, która dała im nie takie potomstwo, jakiego wymagają. Tak czy owak, skończy się to wszystko krzywdą dziecka. Ale co nas obchodzi krzywda dzieci, które jeszcze się nie urodziły? Najważniejsze jest, że państwo X chcą! Po co mówić o odpowiedzialności? Nie chcę kaszy, nie chcę mleka! Chcę czekoladę! – to cytat z anachronicznego dziś wierszyka dla dzieci. Kiedyś piętnował on niedojrzałe postawy dziecięce. Teraz trąci natrętną dydaktyką. Dziś takie same postawy dorosłych uważane bywają za uprawnione. Świat staje się wielkim przedszkolem.
|
|
|