Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 5/2001

W żywiole słów
Poprzedni Następny

Sposób bycia

Jakie predyspozycje potrzebne są do gry w scrabble? Bez wątpienia wyobraźnia połączona ze znakomitą znajomością języka polskiego.

Piotr Kieraciński

Fot. Piotr Kieraciński

Plansza ma 225 pól, 15 na 15. Gra się setką „kamyków”, na których widnieją litery polskiego alfabetu. Każdy z graczy ma stojaczek, na którym mieści się siedem klocków. Tyle trzeba mieć cały czas. Jeśli część wyłoży się na planszę, losuje się z woreczka następne. Gra polega na dokładaniu kamyków do leżących już na planszy w ten sposób, aby tworzyć wciąż nowe wyrazy. Pierwszy wyraz na planszy musi przebiegać przez jej środek. Czasami zdarza się, że gracze „rozbiegną się” po całej planszy, ale bywa też tak, że skupią się na jednej czwartej. Ułożenie siedmioliterowego wyrazu ze wszystkich siedmiu kamyków to właśnie scrabble (oznacza bazgranie, próby pisania), gra wymyślona w czasie krachu giełdowego w 1930 r. przez amerykańskiego architekta. – Właściwie to w każdej partii układamy kolejną krzyżówkę – mówi prof. Jerzy Paszek, wielki miłośnik tej gry. W jego pracowni w Uniwersytecie Śląskim mieści się siedziba Górnośląskiego Klubu Scrabble’a.

W Polsce gra znana jest od ok. 10 lat. W 1993 r. powstała Polska Federacja Scrabble’a i rozpoczęto regularne rozgrywki sportowe: mistrzostwa Polski oraz puchar Polski. Prof. Paszek chwali się, że w jego klubie jest wicemistrz Polski.

MIARA W SŁOWNIKU

Skąd zainteresowanie tą grą? – W głębi duszy jestem lingwistą – odpowiada uczony. Podczas studiów polonistycznych w UJ zamierzał specjalizować się w językoznawstwie, jednak na seminarium z tej dziedziny nie było miejsca. Wybrał zatem naukę o stylu, mieszczącą się na pograniczu językoznawstwa i literaturoznawstwa. Uważa, że zamiłowanie do języków odziedziczył po rodzicach. Oboje byli namiętnymi szaradzistami. Prof. Paszek dodaje, że wówczas szarady nie były jedynie prostymi krzyżówkami, ale skomplikowanymi grami słów. W 1956 r. założono w Katowicach czasopismo „Szaradzista”. Uczony przypomina książkę Tuwima o zabawach literackich – Pegaz dęba. Barańczak napisał rzecz rozwijającą zawarte w niej pomysły i zatytułował ją Pegaz zdębiał. Ten uczony poeta jest też autorem gry półsłówek oraz najdłuższego polskiego palindromu, czyli ciągu słów dającego się sensownie czytać w obie strony. – Lubię słowniki – mówi prof. Paszek. Ma ich sporą kolekcję, w tym oryginalną edycję słownika Lindego. – To najpiękniejszy słownik języka polskiego.

Słowniki są miarą dla scrabble’a. To właśnie one decydują o tym, co jest poprawne na planszy. Rzecz w tym, że w grze dopuszcza się wszelkie formy wyrazów języka polskiego, liczące do ośmiu liter oraz dłuższe wyrazy w formie podstawowej. Ostateczną miarą, wyznaczającą granicę gry w polską odmianę scrabble’a jest elektroniczny słownik wydany przez PWN, w którym wyszczególniono 1,5 mln form językowych dopuszczalnych w oficjalnych rozgrywkach.

600 PUNKTÓW

Scrabble to gra narodowa. Prof. Paszek mówi, że dobrze grać w scrabble’a można tylko w swoim rodzimym języku. W języku angielskim w scrabble’a jest tylko 70 tys. słów, zatem jest to gra dość prosta. Z kolei w rosyjskim jest 155 kamyków z literami. O ile w polskim scrabblu najcenniejszą, najwyżej punktowaną literą jest „ź”, to w rosyjskim – „f”. We francuskim z kolei nie używa się akcentów w wyrazach. Dlatego, mimo że istnieje Międzynarodowa Federacja Scrabble’a, nie można zorganizować prawdziwych mistrzostw świata w tej grze (są tylko w języku angielskim). Niedawno federacja ta obchodziła 50-lecie istnienia.

Prof. Paszek interesuje się także występowaniem scrabble’a w sztuce. Gra ta pojawia się w wielu amerykańskich filmach, np. w Dziecku Rosemary Romana Polańskiego. Najbardziej interesująco przedstawiona jest jednak w twórczości Vladimira Nabokova (powieść Ada). – To związane jest z niezwykłą grą słów w książce pisanej po angielsku, a traktującej o języku rosyjskim.

Scrabble to gra o dość skomplikowanym systemie liczenia punktów. Zazwyczaj można ugrać 300 punktów w jednej partii, jednak mistrzowie grają nawet do 500. Prof. Paszek, grając wspólnie z kolegą – po partnersku, a nie przeciw sobie, zaznacza – ugrał 600 punktów, tj. 1200 na dwie osoby. Partię tę opisał ze szczegółami w „Gazecie Uniwersyteckiej” Uniwersytetu Śląskiego.

„IMĄ” i „MÓŻ”

Jakie predyspozycje potrzebne są do gry w scrabble’a? – Bez wątpienia wyobraźnia połączona ze znakomitą znajomością języka polskiego – odpowiada uczony. – Ale także umiejętności matematyczne, pozwalające szybko liczyć punkty i przewidywać, co się stanie na planszy. Przydatne są różne inne umiejętności, np. tworzenia anagramów. Natychmiast podaje przykłady: chityna – hiacynt oraz bandzior – zbrodnia. Gracze tworzą także bardzo wyszukane, w codziennej praktyce językowej nie używane, jednak dopuszczone przez reguły gramatyczne formy. – Dla językoznawców to są rzeczy niedopuszczalne. Mówią, że takich słów nie ma w języku polskim. „Imą” jest formą słowa „imać”, „móż” natomiast to rozkaźnik od „móc”.

Wśród graczy dominują ludzie młodzi. Czołówkę stanowią natomiast lekarze i inżynierowie w wieku ok. 30-40 lat. Prof. Paszek należy do najstarszych graczy. Podkreśla, że scrabble to dla niego coś więcej niż hobby. Przebywanie w żywiole słów należy do jego najgłębszych zainteresowań.

Prof. Jerzy Paszek jest literaturoznawcą, kieruje Zakładem Historii Literatury Poromantycznej na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Śląskiego. Zajmował się m.in. twórczością Stefana Żeromskiego i Wacława Berenta. Wraz z dr. Filipem Mazurkiewiczem wydał książkę z kalamburem w tytule: PrzeczyTacie Ferdydurke (1998), bo Gombrowicz uwielbiał kalambury.

 

Komentarze