Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 6/2001

Salus rei publicae ...
Następny

Felieton redakcyjny

Nauka i szkolnictwo wyższe nie mają szczęścia do polityki. Co prawda, ich znaczenie dla przyrostu produktu krajowego brutto wydaje się być dla wszystkich oczywiste: nauka napędza rozwój technologiczny, a szkolnictwo wyższe dostarcza wysoko kwalifikowanych kadr do obsługi tychże. W kolejnych kampaniach wyborczych wiele mówi się wprawdzie o znaczeniu wykształcenia i osiągnięć naukowych, ale w późniejszej praktyce rządzenia deklaracje nie przekładają się jakoś na jasny program polityki naukowej ani też, tym bardziej, na oczekiwany strumień pieniędzy. Mimo wielokrotnych optymistycznych enuncjacji ze strony decydentów stan naszej nauki i szkolnictwa wyższego nie poprawił się, wciąż były i są dziedziny ważniejsze, wymagające natychmiastowego wsparcia z budżetu i roztoczenia parasola ochronnego. Trudno się więc dziwić rosnącej frustracji środowiska akademickiego, wprost proporcjonalnej, jak twierdzą niektórzy, do udziału profesorów w kolejnych rządach III RP.

I nagle... Rozdyskutowany namiętnie Sejm niemal jednogłośnie uchwala przyznanie Uniwersytetowi Jagiellońskiemu kwoty 600 mln zł na tzw. III Kampus oraz krakowski park technologiczny. Przedstawiciele wszystkich opcji politycznych zgodnie podnoszą ręce do góry i akceptują znaczące dofinansowanie najstarszej polskiej uczelni wyższej, po raz pierwszy dając tak jednoznacznie i solidarnie wyraz swego poparcia dla rozwoju sektora szkolnictwa wyższego i nauki. Czy jest to przełom w myśleniu o przyszłości kraju, czy tylko pierwsza jaskółka, która wiosny nie czyni? Czy to doraźny gest polityków, których przekonały znakomicie zorganizowane i wzorowo nagłośnione medialnie obchody 600-lecia krakowskiej Alma Mater, a także determinacja i zaangażowanie władz uczelni, z jej rektorem, prof. Franciszkiem Ziejką na czele, czy też czytelny sygnał trwałej zmiany w hierarchii zadań budżetu państwa? Czas pokaże.

Marek Remiszewski

Komentarze