Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 6/2001

Między dźwiękami
Poprzedni Następny

Sposób bycia

Nie wszystko, co brzmi, jest muzyką, nawet jeżeli brzmi 
z estrady szacownej filharmonii.

Piotr Kieraciński

Fot. Piotr Kieraciński

Relację między pracą chemika a działalnością muzyczną prof. Piotr Drożdżewski określa następująco: – Muzyka jest odpoczynkiem po pracy chemika. Komponowanie to hobby, a nie zajęcie, z którego mógłbym się utrzymać. Hobby, które potraktował tak poważnie, że znalazł się w wydanym w Cambridge opracowaniu International Who’s Who in Music.... oraz w jubileuszowej Encyklopedii Wrocławia. Od 1986 r. należy do Związku Kompozytorów Polskich, a w jego wrocławskim oddziale pełni funkcję skarbnika. – Koledzy uznali, że skoro zajmuję się naukami ścisłymi, to zapewne potrafię liczyć – komentuje ten fakt prof. Drożdżewski.

MNIEJSZE FORMY

Studia muzyczne podjął równocześnie z doktoranckimi studiami chemicznymi. Doktorat z chemii uzyskał przed dyplomem kompozytora. Pracując nad muzyką w wolnych chwilach, stworzył dotychczas ponad 30 kompozycji. Obok utworów kameralnych ma w swoim dorobku dzieła na większe zespoły, m.in. Expansion na wielką orkiestrę symfoniczną, Balladę na klarnet i smyczki, Taniec na Smyczki, Sinfonia da Camera oraz motet Salve Regina na chór mieszany. Ten ostatni utwór wykonany był przez Chór Politechniki Wrocławskiej podczas ostatniego Festiwalu Chórów Akademickich. Kompozytor najbardziej przywiązany jest do Ballady. Utwór ten powstał z okazji jubileuszu szkoły muzycznej, której absolwentem jest prof. Drożdżewski. Został wykonany przez znakomitego młodego klarnecistę Jakuba Bokuna. Kolejne wykonanie miało miejsce podczas monograficznego koncertu dzieł Drożdżewskiego, zorganizowanego w Auli Leopoldyńskiej Uniwersytetu Wrocławskiego przez ZKP. Tym razem klarnecista grał z kwartetem smyczkowym. – Pisząc ten utwór myślałem o tym, aby mógł on być wykonywany w mniejszym składzie – przyznaje kompozytor. Mniejsze formy łatwiej wykonać czy opublikować. Drożdżewski przypomina rozmowę z wydawcą, który na propozycję druku kwartetu smyczkowego odpowiedział: – Przyślij jakąś mniejszą formę, kwartety dzisiaj nie chodzą. Drukiem ukazały się dotąd 2 kompozycje wrocławskiego chemika: Dwa Kaprysy na skrzypce solo oraz Ballada. Czeka na druk Sonata a due Violini. Drożdżewski uważa, że ma szczęście do wykonawców. Jego Sonatę na dwoje skrzypiec wykonał w zeszłym roku i nagrał na płytę laureat I nagrody Konkursu Skrzypcowego im. H. Wieniawskiego Bartłomiej Nizioł wraz z doskonałym wrocławskim skrzypkiem Jarosławem Pietrzakiem.

FORMA I WARSZATAT

– Z konieczności należę do grona kompozytorów współczesnych – mówi Piotr Drożdżewski. Nie poddaje się jednak przymusowi korzystania z dominujących obecnie środków muzycznych. – Raczej ciągnie mnie do tradycji – mówi. Powtarzane niekiedy przez muzyków awangardowych stwierdzenie, że słuchacz nie dorósł do muzyki, uważa za pomyłkę. Jest zdania, że obecnie pojęcie „muzyka” jest zbyt szerokie. – Nie wszystko, co brzmi, jest muzyką, nawet jeżeli brzmi z estrady szacownej filharmonii. Dźwięki to jeszcze nie muzyka. – Ona kryje się między dźwiękami – to relacje między nimi tworzą melodię, harmonię, muzykę. Nasza percepcja jest taka, że z muzyki pamiętamy najczęściej melodię. Tymczasem współcześni kompozytorzy odżegnują się od melodii na rzecz sonorystyki i motoryki. Piotr Drożdżewski mówi: – Jeśli mam pomysł na melodię, to go wykorzystuję, czasami trochę ją ukryję, żeby nie zrobić z kompozycji szlagieru. Wolę ją podać w bardziej subtelnej formie, w jak najpiękniejszej oprawie. Na tym polega związek jego muzyki z tradycją klasyczną. Drugi łącznik z tradycją to warsztat. Prof. Drożdżewski stara się, by nawet drugoplanowe głosy w jego utworach nie były jedynie dowolnymi, pasującymi do pozostałych partii dźwiękami, ale tworzyły pewną sensowną, spójną wewnętrznie całość, mającą swoje kulminacje, melodykę, dążącą do jakiegoś muzycznego celu. Ułatwia to wykonawcom zrozumienie utworu i inspiruje do jak najlepszego wykonania. Kompozytor dba też o muzyków. Nie należy, zdaniem Drożdżewskiego, komponować przeciwko instrumentowi, pisać partie niewygodne dla wykonawcy. Może dlatego najbardziej lubi pisać na skrzypce, instrument, który zna najlepiej. 

MELODIA Z KOŚCIOŁA

Pytany o inspiracje odpowiada, że rzadko trafia się jakaś bardzo wyraźna inspiracja pozamuzyczna. Najczęściej pierwsze dźwięki kompozycji wyznaczają dalszy jej bieg. Jedna sekwencja podpowiada następną. – Czasami przekornie ingeruję w to, aby zaskoczyć czymś słuchacza, jakimś niespodziewanym zwrotem. Powstaje jakby mały, muzyczny świat, rządzący się prawami narzuconymi przez kompozytora. 

W przypadku Ballady, oprócz zamówienia ze szkoły pojawiła się jeszcze jedna inspiracja. – Podczas stażu w USA usłyszałem w kościele ciekawą melodię. Jeden motyw utkwił mi w pamięci i chciałem go kiedyś wykorzystać. To właśnie on stał się podstawą Ballady. W chóralnym motecie Salve Regina inspiracją był częściowo łaciński tekst.
Choć Piotr Drożdżewski najbardziej lubi komponować na skrzypce, to podczas pracy posługuje się też organami – drugim z jego ulubionych instrumentów. Komponując korzysta również ze specjalistycznych programów komputerowych. W jego domu muzyka zajmuje ważne miejsce. W salonie – fortepian. Dziewczyna ze skrzypcami na obrazie to jedna z córek kompozytora. Na piętrze drugi fortepian, a w pokoju do pracy poczesne miejsce zajmują duże, elektroniczne organy, zbudowane przez kompozytora w latach 80. – Jestem zwolennikiem tezy, że muzyka mocno, pozytywnie kształtuje człowieka – podkreśla Piotr Drożdżewski. – Dlatego cieszę się, że moje córki uczą się muzyki i czynnie ją uprawiają.

Dr hab. Piotr Drożdżewski, prof. Politechniki Wrocławskiej, pracuje na Wydziale Chemicznym w Zakładzie Teorii i Struktury Związków Nieorganicznych PWr.

 

Komentarze