Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 7-8/2001

Kryzys idei wyższego szkolnictwa zawodowego?
Poprzedni Następny

Życie akademickie

Tylko te uczelnie, które zwiększą wymagania 
względem studentów, utrzymają się na rynku.

Jerzy Dietl, Zofia Sapijaszka

Fot. Stefan Ciechan

Uogólnienia, którymi pragniemy się podzielić, opierają się na materiale faktograficznym, zebranym w ciągu dziesięcioletniej współpracy Fundacji Edukacyjnej Przedsiębiorczości z przeszło 40 uczelniami niepaństwowymi, oraz na badaniach opartych na kwestionariuszu przeprowadzonym w 2000 r. wśród około 4 tys. studentów studiów dziennych, głównie III roku, w 39 uczelniach. Do opracowania przyjęto 3164 ankiety. Stopa zwrotności wynosiła 70-80 proc. studentów obecnych na wykładach, a liczebność przyjętych ankiet – 15 proc. uczestników studiów dziennych badanych uczelni (41 proc. III roku). Szkoły te stanowiły ok. 1/3 liczby prowadzących kierunki ekonomiczne i skupiały ok. 50 proc. studentów studiów dziennych w uczelniach niepaństwowych. Zlokalizowane one były w 27 miastach na terenie całego kraju. Poziom nauczania w nich był na ogół wyższy niż średnio w kraju.

Podajemy jedynie ogólne i średnie rezultaty, zaznaczając równocześnie, że zróżnicowanie opinii respondentów między uczelniami nie było znaczące. Nasze uwagi ograniczymy do motywów wyboru uczelni oraz jakości nauczania.

BARIERA DOSTĘPU

Wyniki badań potwierdzają powszechne przekonanie, iż podstawową przyczyną studiowania w wyższych szkołach niepaństwowych jest bariera dostępu do uczelni państwowych. Nieprzyjęcie do takiej uczelni było podkreślane na pierwszym miejscu i objęło 49 proc. respondentów. Na kolejnych miejscach wymieniano: opinie znajomych lub członków rodziny (40 proc.), położenie uczelni blisko miejsca zamieszkania (38 proc.), nowoczesne programy nauczania (30 proc.), renomę uczelni (28 proc.) oraz wysokość opłaty za studia (12 proc.). Ta ostatnia przyczyna wskazuje na ograniczone znaczenie motywu finansowego. Zresztą, rodzice 43 proc. respondentów prowadzili własny biznes, ale równocześnie 12 proc. było bezrobotnymi, a 7 proc. utrzymywało się z własnych gospodarstw rolnych. Można więc przypuszczać, że dość istotny udział młodzieży studiującej wywodzi się ze środowisk zaangażowanych w szarej strefie ekonomicznej. Znaczna część respondentów podejmowała decyzje wyboru szkoły prywatnej w przekonaniu, że i tak nie ma szans dostania się do uczelni państwowej. W szkołach położonych w miejscowościach bez tradycji uniwersyteckiej podstawowym motywem wyboru uczelni było jej położenie blisko miejsca zamieszkania (61 proc.). Jak widać z tego, gęsta sieć uczelni jest warunkiem umasowienia studiów wyższych i objęcia nimi regionów o niskim wskaźniku skolaryzacji. Dla młodzieży mieszkającej daleko od ośrodków uniwersyteckich dostanie się do uczelni państwowej nie ogranicza wystarczająco kosztów studiów. Ponadto rodzice znacznej części studentów prowadzą biznes, w który zaangażowane są studiujące dzieci.

Elementy świadczące o jakości studiów nie odgrywały dużej roli w wyborze uczelni. Podstawowe znaczenie miała nazwa kierunku studiów i niektórych przedmiotów. Istotną rolę przypisywano liczbie godzin języków obcych (głównie angielskiego). Świadczy to o przejmowaniu przez uczelnie pewnych funkcji szkoły średniej, kosztem kształcenia akademickiego. Nazwiska wykładowców oraz osiągnięcia intelektualne uczelni odgrywały marginesową rolę w jej wyborze. Większą uwagę zwracano na wyposażenie szkoły w nowoczesne urządzenia dydaktyczne. Zresztą, w promocji szkół baza materialno-techniczna jest na ogół podkreślana.

BRAK SELEKCJI

Z badań wynika, że współpraca większości uczelni z potencjalnymi kandydatami na studia była żenująca. Zresztą w negatywnym świetle ukazana została także szkoła średnia, której udział w wyborze studiów jest znikomy. Świadczy o tym kolejność grup osób, z którymi dyskutowany był wybór uczelni, a mianowicie: rodzice (77 proc. respondentów), osoby, które studiują lub studiowały w tej uczelni (41 proc.), koledzy ze szkoły średniej (21 proc.), przedstawiciele uczelni (tylko 12 proc.), nauczyciele ze szkoły średniej (zaledwie 4 proc.), z nikim nie rozmawiano (10 proc.). Jak z tego widać, niezwykle uboga jest informacja ułatwiająca wybór studiów.

Niestety, nie istniała selekcja kandydatów na studia w uczelniach niepaństwowych. Brak więc narzędzia doboru słuchaczy według kryteriów merytorycznych. To zresztą, jak już wskazano, jest istotną motywacją wyboru uczelni. Wielce ograniczona jest także selekcja w czasie studiów, głównie ze względów komercyjnych. Potwierdzają to nawet sami studenci. Wprawdzie 57,5 proc. studentów wyraziło opinię, że wymagania egzaminacyjne są wysokie i bardzo wysokie (31 proc., że są średnie), równocześnie jednak tyle samo (57,6 proc.) stwierdziło, że zdanie egzaminów nie przysparza im trudności. Biorąc pod uwagę brak selekcji przy wstępowaniu na studia, trudno w świetle tych wyników przyjąć, że łatwość w zdawaniu egzaminów jest rezultatem nadzwyczajnych talentów i dobrego przygotowania się do egzaminów, raczej wymagania względem studentów są niskie. W uczelniach niepaństwowych potwierdza to niski „odsiew” studentów w trakcie studiów. Biorąc pod uwagę zmniejszający się w perspektywie popyt na usługi edukacyjne omawianych kierunków studiów (kończący się wyż demograficzny, nasycenie rynku), tylko te uczelnie, które zwiększą wymagania względem studentów, utrzymają się na rynku.

OGRANICZONE MOŻLIWOŚCI

Obecne studia na kierunkach ekonomicznych nie pozwalają na rozwijanie umiejętności uczenia się i samodzielnego studiowania. O tym, jak się uczyć, student dowiaduje się metodą „prób i błędów”, program studiów nie uwzględnia bowiem wiedzy, która mogłaby w tym zakresie stanowić wsparcie.

Brak jest działań, które stymulowałyby samodzielne studiowanie oraz warunków do tego studiowania. To ostatnie jest głównie następstwem niesłychanie ubogich bibliotek, szczególnie w zakresie czasopism krajowych i zagranicznych oraz prac monograficznych. Iluzoryczne więc staje się pozyskanie niezbędnych informacji oraz wiedzy do pisania prac seminaryjnych, dyplomowych i magisterskich, co potwierdziły wypowiedzi respondentów.
Studenci podejmują prace pisemne bardzo rzadko. Tak np. w świetle prezentowanych badań aż 22 proc. respondentów III roku studiów dotąd w ogóle nie pisało ani jednej pracy przejściowej, 64 proc. pisało jedną pracę, a tylko 28 proc. – 2 lub 3. Jest to zupełnie żenujące, jeśli się zważy, że w znaczących uczelniach zagranicznych liczba ta wynosi na studenta ok. 5 w ciągu jednego semestru.

Zatrważający jest stan czytelnictwa wśród studentów. Na pytanie: czy w ostatnich 6 miesiącach przeczytałeś książkę lub artykuł naukowy nie należący do obowiązkowej literatury?, 43 proc. odpowiedziało negatywnie, a 30 proc. wymieniło pozycje należące do literatury obowiązkowej. Wśród wymienionych pozycji znalazła się tylko jedna w j. angielskim, a także zaledwie kilka artykułów obcojęzycznych. Pozytywnie natomiast należy ocenić prawie powszechny dostęp studentów w uczelniach niepaństwowych do Internetu. Potwierdziło to aż 84 proc. respondentów.

Możliwości samodzielnego kształtowania przez studentów ścieżki specjalizacji są ograniczone. Np. 63 proc. badanych studentów stwierdziło, że w ogóle nie ma w ich uczelniach „przedmiotów do wyboru”.
Ograniczone jest także kształtowanie samodzielności studiowania w trakcie zajęć dydaktycznych. Potwierdza to fakt, że tylko 34 proc. studentów „przygotowywało opisy przypadków” (średnio w dotychczasowych studiach 1,3 razy). Omawianie przypadków na ćwiczeniach oraz stosowanie gier symulacyjnych nie jest regułą a wyjątkiem. 62 proc. studentów stwierdziło, że zakres stosowania aktywnych metod oceniają najwyżej dostatecznie. Wszystko to jeszcze raz potwierdza, że studenci nie otrzymują prac do wykonania poza zajęciami, na ogół nie uczestniczą w badaniach i nie piszą raportów. Nie rozwija się u nich zdolności do syntetyzowania, cechy tak ważnej w myśleniu ekonomicznym.

Badanych studentów poproszono o wyrażenie opinii na 5-stopniowej skali o 12 elementach odnoszących się do procesu dydaktycznego i warunków środowiskowych studiowania. Przeważały oceny przeciętne, przy niewielkim zróżnicowaniu między studentami i uczelniami. Studenci jeszcze raz potwierdzili niskie wymagania egzaminacyjne, m.in. przez stwierdzenie, iż w czasie weekendu nie ma dużo pracy związanej ze studiami. Wyniki potwierdzają nastawienie uczelni prawie wyłącznie na masowe kształcenie, przy ograniczonym zakresie stosowania aktywnych metod nauczania. Negatywną ocenę uzyskała też sytuacja w zakresie społecznego życia studenckiego.

Zgłoszone przez nas uwagi krytyczne, wynikające z badań opinii studentów kierunków uczelni niepaństwowych, nie oznaczają, iż w wyższych szkołach państwowych ma miejsce korzystniejsza sytuacja. Pod wieloma względami obraz jest podobny, a niekiedy jeszcze mniej zadowalający. Sądzimy, że w przyszłości należy zwrócić znacznie większą uwagę na podniesienie jakości nauczania, nawet kosztem rozwoju ilościowego studiów ekonomicznych.
Prof. dr hab. Jerzy Dietl, ekonomista, pracownik Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego, jest przewodniczącym Fundacji Edukacyjnej Przedsiębiorczości. 

Dr Zofia Sapijaszka pracuje w Zakładzie Ekonomiki Przemysłu Uniwersytetu Łódzkiego, jest też zastępcą dyrektora biura Fundacji Edukacyjnej Przedsiębiorczości.

Sprostowanie

W poprzednim (6/2001) numerze „Forum Akademickiego” zamieściliśmy tekst Kryzys idei wyższego szkolnictwa zawodowego?, który przypisaliśmy prof. Markowi Witkowskiemu, przewodniczącemu Komisji Akredytacyjnej Wyższego Szkolnictwa Zawodowego. Tymczasem był to oficjalny dokument KAWSZ, zaś jego autorami, prócz prof. Witkowskiego, byli prof.prof.: Janusz Pawlikowski, Andrzej Jasiński i Stanisław Mitkowski. Wszelkie skróty, jak również śródtytuły w tekście pochodziły od redakcji.

Przepraszamy za pomyłkę.

Redakcja

 

Komentarze