Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 11/2001

Od razu się udał
Poprzedni Następny

Życie akademickie

Największą chyba zaletą lubelskiego Festiwalu Nauki jest fakt, że młodzież
szkolna i nauczyciele mają okazję pojawić się w murach uczelni, która
w ten sposób choć w części wypełnia swą społeczną misję.

Grzegorz Filip, Piotr Kieraciński
 

Fot. Stefan Ciechan

Przed Zakładem Mikrobiologii Ogólnej UMCS kłębi się tłum młodzieży czekającej na pokaz sekwencjonowania DNA. – Przyspieszcie wpuszczanie kolejnych grup – woła kobieta w białym fartuchu, wpadając do przedsionka pracowni. – Ja was nie chcę martwić, ale pod drzwiami jest dużo ludzi, a tam na dole podjeżdżają autokary. Czy wszyscy się zmieszczą? W ciasno wypełnionym korytarzu nauczycielka patrzy bezradnie na grupę swych uczniów. – Tu pracuje moja siostra, może będzie mogła coś załatwić? – mówi prawie serio jeden z nich.
Nauczyciele przyprowadzają za duże grupy. Pomieszczenia pracowni mikrobiologicznych nie są przygotowane do przyjęcia kilkudziesięciu gości naraz (na fot.). Najpopularniejsze pokazy powtarza się wielokrotnie. Dziekan Wydziału Biologii i Nauk o Ziemi obiecał zorganizowanie dodatkowych imprez połączonych z dniami otwartymi uczelni.

Na dworze jest już chłodno, ale nie pomyślano o udostępnieniu szatni. Wszyscy noszą się z kurtkami, w pracowniach robi się duszno. Wciskam się do pokoju, gdzie prof. Martyna Kandefer-Szerszeń wraz z asystentami wyjaśnia metodę, dzięki której możliwe jest ustalenie sekwencji, czyli określenie kolejności nukleotydów. Jest to jeden z etapów analizy genu. Na podstawie sekwencji można przewidzieć kolejność aminokwasów w białku, które jest kodowane przez dany gen. Naukowcy tłumaczą kwestie techniczne, których nie znajdzie się w podręcznikach szkolnych. Poza tym, zobaczyć aparaturę to nie to samo, co przeczytać.

Lubelski Festiwal Nauki, organizowany w tym roku po raz pierwszy, od razu się udał. Nie był tak bogaty, jak festiwale w Warszawie, Wrocławiu czy Katowicach, ale od czegoś trzeba zacząć. Edynburski pomysł Davida Shugara, podchwycony 5 lat temu w Warszawie przez Magdalenę Fikus, na lubelski grunt przeszczepił fizyk prof. Wiesław Kamiński. Dyrektorem festiwalu został Dobrosław Bagiński, artysta plastyk, profesor Wydziału Artystycznego UMCS. Jego autorstwa był też imponujący kształtem artystycznym katalog festiwalowy.

Miasteczko akademickie wygląda w czasie festiwalu zupełnie inaczej niż zwykle. Przed każdym budynkiem gromadzą się tłumy młodzieży oczekującej na imprezy. Przyjechali z całego regionu: z Lubartowa, Chełma, Tomaszowa, Puław. Przed gmachem rektoratu UMCS dziewczyny sprzedają program festiwalu. Chcę kupić. Nie mają wydać. Jakaś nauczycielka pyta mnie, gdzie jest Wydział Biologii. Właśnie stamtąd wracam. Pokazuję jak iść. Dwie dziewczyny w wieku licealnym urwały się najwyraźniej z pokazów i zapalają na stojąco papierosy wśród drzew na placu Skłodowskiej.

Na Wydziale Chemii trwa pokaz światłowodów i laboratorium chemii polimerów. Chemicy nie wpuścili publiczności do laboratoriów. Aparaturę wystawili w głównym holu. Panuje tu szum. Krąg zainteresowanych otacza kilka urządzeń i objaśniającego, który próbuje przekrzyczeć resztę wypełniającej hol młodzieży. Nie wiem, czy ktoś coś zrozumiał.

Fot. Stefan Ciechan

Pełna sala, ale bez tłoku, słucha wykładu psychologa Bożydara Kaczmarka, który mówi o społecznych grach w skuteczną komunikację. Wykładowca jest sympatyczny, komunikatywny. Pokazuje pułapki języka i jego uwikłanie w kontekst kultury, sytuacji, wykształcenia komunikujących się osób. Asystentki profesora przeprowadzają na publiczności kilka testów, które tłumaczą, jak wieloznaczność utrudnia komunikację, dają dowód wywierania wpływu poprzez język, pokazują komunikację jako teatr.
Spora sala Wydziału Ekonomicznego nie pomieściła publiczności zgromadzonej na spotkaniu poświęconym cywilizacji obrazkowej. Prowadzi je Dobrosław Bagiński. Początek zapowiada się ciekawie. Niestety, jestem w gronie tych, którzy się nie zmieścili, a drzwi trzeba domknąć, by zapewnić ciemność do pokazu przezroczy. Po sąsiedzku, na warsztatach komputerowych i audiowizualnych Media w edukacji, pokazywane są filmy edukacyjne. Przyszła także młodzież gimnazjalna.

W Muzeum UMCS trwa wystawa o „Kulturze” i Jerzym Giedroyciu. W holu Biblioteki Głównej na wielkich sztalugach wystawiono dużego formatu obrazy olejne. Ostre, ekspresyjne malarstwo Krzysztofa Bartnika. Nie sposób nie zauważyć. Wystawy są także na Wydziale Prawa i w Chatce Żaka.

Do obejrzenia swoich zbiorów zaprasza Muzeum Zoologiczne. Po raz pierwszy mam okazję zobaczyć tę kolekcję: skorupiaki, owady, małpy, gryzonie, wędrówki ptaków, koralowce z południowych mórz, motyle. Szkoda, że nikt nie oprowadza. Można by coś ciekawego usłyszeć.

W Instytucie Mikrobiologii tajemnice komórki odsłania mikroskop elektronowy. Tu też tłoczy się spora gromada widzów. Prezentacja jest dobrze przygotowana. Dwie osoby opisują działanie urządzenia, porównują mikroskop elektronowy ze świetlnym, pokazują obrazy spod mikroskopu, demonstrują jego możliwości. Tablice na ścianach dopełniają prezentacji.
Tegoroczny festiwal zaznaczył w Lublinie swą obecność. Stało się tak m.in. dzięki mediom. O dobrej współpracy z nimi mówiła Elżbieta Mulawa-Pachoł, rzecznik prasowy UMCS. Festiwal jest okazją do odwiedzenia miasteczka akademickiego. Wiele się tu ostatnio zmieniło. Miłe wrażenie robi np. nowy budynek Agro II Akademii Rolniczej i jego otoczenie. AR, podobnie jak KUL i Akademia Medyczna, włączyła się w tym roku nieznacznie w organizację festiwalu. W przyszłym roku prawdopodobnie wszystkie uczelnie wezmą w nim udział. Największą chyba zaletą tej imprezy jest fakt, że młodzież szkolna i nauczyciele mają okazję pojawić się w murach uczelni, która w ten sposób choć w części wypełnia swą społeczną misję.

Festiwal w liczbach

Podczas pierwszej edycji Festiwalu Nauki w Lublinie pracownicy i studenci UMCS i AR zaprezentowali 63 projekty. Niektóre powtórzono wielokrotnie, gdyż zainteresowanie nimi przeszło oczekiwania organizatorów. W festiwalowe prezentacje zaangażowanych było 170 uczonych oraz studenci. Zaproszenia rozesłane do szkół zaowocowały ogromną liczbą grup szkolnych. W samym tylko biurze organizacyjnym zgłoszono ich 85. Wiele grup trafiało bezpośrednio do organizatorów pokazów, jeszcze inne przychodziły niezapowiedziane – np. na pierwszy pokaz wariografu zgłoszono dwie grupy, tymczasem pojawiło się ich sześć. W sumie organizatorzy oszacowali liczbę odwiedzających na 20 tys. osób i wydaje się, że są to szacunki bardzo ostrożne. Władze UMCS zapowiedziały, że następny lubelski Festiwal Nauki odbędzie się w czerwcu 2003 r.

Spóźnieni

Mimo że tyle czasu mówiono o festiwalu, nie wszyscy pracownicy UMCS dowiedzieli się o nim na tyle wcześnie, by przygotować i zgłosić do programu własne prezentacje. Część niedoinformowanych zrezygnowała w tym roku z udziału w festiwalu, inni postanowili działać, mimo że przygotowanych przez nich prezentacji nie można już było umieścić w programie. Do tych drugich należały studenckie koła naukowe prawników i historyków.

Prawnicy pod kierunkiem dr.dr. Wiesława Tekely’ego i Grzegorza Smyka przygotowali opartą na autentycznych wydarzeniach z 1678 r. prezentację zatytułowaną Ostatni proces o czary w Lublinie (na fot). Cieszyła się – zasłużenie – tak dużym powodzeniem, że powtórzono ją w późniejszym terminie.

Historycy, kierowani przez dr. Dariusza Słapka, wystąpili w sobotę w strojach i uzbrojeniu żołnierzy stacjonującego najbliżej granic ziem polskich XIV legionu rzymskiego. Chętnie udzielali też wyczerpujących informacji o legionach i legionistach: można się było m.in. dowiedzieć, że miesięczne uposażenie legionisty starczało na kupno jednego niewolnika, podczas gdy pretorianie, stacjonujący w Italii, zarabiali w tym samym czasie na trzech niewolników.

Sami i bez pieniędzy

O organizacji Festiwalu Nauki w Lublinie mówiono od dawna. Miał być wspólnym przedsięwzięciem wszystkich uczelni państwowych tego miasta. Gdy jednak okazało się, że na jego organizację nie będzie pieniędzy z zewnątrz, jedyną zainteresowaną uczelnią pozostał Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej. Czyżby dlatego, że tylko w tej uczelni są fizycy? Władze uczelni planowały początkowo, że impreza odbędzie się w czerwcu. Ponieważ uniwersytet sam musiał wypełnić jej program, przesunięto festiwal na październik. Ostatecznie także pracownicy Akademii Rolniczej, której obiekty znajdują się w głównym kampusie akademickim Lublina, tuż obok UMCS, przygotowali kilka festiwalowych prezentacji. Trochę grosza dołożyli sponsorzy – dwie duże lubelskie firmy z branży spożywczej oraz banki współpracujące z UMCS. Mimo to pracownicy biorący udział w festiwalowych prezentacjach i prelekcjach nie otrzymali za to wynagrodzeń. Można zatem powiedzieć, że festiwal zorganizowano i przeprowadzono społecznie, co odróżnia go od wielu podobnych imprez w kraju.

Komentarze