|
|
Życie akademickieAutonomia uniwersytetów połączona z wrażliwością Grzegorz Filip
21-22 września 2001 otwarto oficjalnie działalność The
Magna Charta Observatory of Fundamental University Values and Rights,
międzynarodowej organizacji, która ma zbierać, analizować i publikować dane na
temat stanu przestrzegania wolności akademickich w poszczególnych państwach
europejskich. Obserwatorium zostało ufundowane przez Uniwersytet w Bolonii i
European University Association. Pięcioosobowe kolegium składa się przeważnie z
byłych rektorów. Jego przewodniczącym jest prof. Fabio Roversi-Monaco z
Uniwersytetu w Bolonii. Pozostałe osoby pochodzą z Czech, Norwegii, Słowenii i
Hiszpanii. WYZWANIA DLA AUTONOMIIUroczystości otwarcia towarzyszyła konferencja poświęcona kwestiom wolności akademickich i autonomii uniwersytetu oraz relacjom między uniwersytetem i społeczeństwem. Fabio Roversi-Monaco, przewodniczący Kolegium Obserwatorium, były rektor Uniwersytetu w Bolonii i promotor Magna Charta Universitatum, zaprezentował historię powstania Magna Charta i Obserwatorium. – Wiemy o potencjalnych wewnętrznych i zewnętrznych zagrożeniach autonomii w kilku krajach – powiedział. – Opierając się na zebranych doświadczeniach Obserwatorium wykorzystuje najodpowiedniejsze środki i metody samorządności uniwersyteckiej, zarówno z punktu widzenia samej uczelni, jak i z punktu widzenia społeczeństwa. – Czas budować Europę edukacji, kultury, uniwersytetów – mówił Claude Allegre, były minister edukacji Francji, którego projekty reform wciąż stymulują debatę o systemie edukacji we Francji. – Europeizacja to nie uniformizacja – podkreślał. – Siłą Europy jest zróżnicowanie. Dlatego potrzebna jest mobilność studentów i profesorów oraz niezależność akademicka. Pani Lucy Smith, członek Kolegium Magna Charta Observatory, była rektor uniwersytetu w Oslo, próbowała definiować pojęcie autonomii. Według niej, wolność akademicka, tak jak wolność słowa, nie jest przywilejem uodparniającym uniwersytet na wpływy społeczne. Przeciwnie, autonomia wiąże się z odpowiedzialnością wobec studentów i społeczeństwa. – Autonomia jest warunkiem zaistnienia wrażliwości uczelni na potrzeby społeczne – mówił Guy Haug, sekretarz generalny Obserwatorium. Zgodzono się, że uniwersytety stoją przed wyzwaniem szybkich zmian, chcą wyjść naprzeciw skomplikowanym i różnorodnym potrzebom społecznym, i – jeżeli są w stanie kształtować swoje strategie – wybierają takie priorytety w nauczaniu i badaniach, w taki sposób dobierają programy nauczania, aby podnieść jakość i zbliżyć się do oczekiwań społecznych. Uniwersytety, które nie mogą podejmować decyzji instytucjonalnych i te, które są podległe uciążliwym procedurom autoryzacji i drobiazgowym regulacjom finansowym, będą w mniejszym stopniu mogły służyć studentom i społeczeństwu, i pozostaną w tyle w Europie i świecie jeśli chodzi o współpracę i współzawodnictwo. Autonomia jest więc kluczem do reakcji na potrzeby społeczne. Jednocześnie idzie ona w nowym kierunku, związanym z ochroną praw patentowych czy ochrony materiału edukacyjnego w Internecie (mówił o tym Claude Allegre). Duch Magna Charta i misja Magna Charta Observatory są związane z tymi zmieniającymi się potrzebami i rolą uniwersytetu w dzisiejszym społeczeństwie.
DIALOG Z WŁADZAMIDziałalność Magna Charta Observatory opiera się na podpisanym w 1988 roku w Bolonii porozumieniu rektorów 388 uniwersytetów, znanym pod nazwą Magna Charta Universitatum, oraz na Deklaracji Bolońskiej, podpisanej przez europejskich ministrów edukacji z 29 krajów w roku 1999. Porozumienia te zakładają podjęcie reform poszczególnych systemów szkolnictwa wyższego w celu ich upodobnienia. Nie chodzi tu jednak o standaryzację czy uniformizację europejskiego szkolnictwa wyższego, gdyż respektowane są podstawowe zasady autonomii. Założony cel nazwano europejską przestrzenią szkolnictwa wyższego. Chodzi o porównywalność stopni naukowych, porównywalność licencjatu (jako pierwszego, trzyletniego etapu, którego ukończenie jest konieczne do rozpoczęcia studiów magisterskich), ujednolicenie systemu zaliczeń (ECTS) i systemu zapewniania jakości kształcenia, umożliwienie swobodnego poruszania się studentów i nauczycieli akademickich. Ma to zmierzać do zwiększenia konkurencyjności Europy na światowym rynku edukacyjnym. Grupa ekspertów tworzących Obserwatorium będzie się spotykać 6-8 razy w roku,
aby analizować przypadki łamania wolności akademickiej albo na podstawie skarg,
albo też z własnej inicjatywy. Obserwatorium nie ma mocy prawnej, by zmusić
rządy do zmiany polityki, ale ciało to uważa, że może odnieść sukces poprzez
dialog z władzami danego kraju, a także za pomocą publicznego potępiania
przypadków łamania praw. Sekretarz generalny Guy Haug uważa, że nagłaśnianie
przypadków osłabienia autonomii uniwersyteckiej wzmocni uczelnie. NAUKA SWOBÓDKońcowa część dwudniowej sesji poświęcona była krajom w okresie transformacji: Rumunii i Jugosławii. O sytuacji autonomii akademickiej w Rumunii mówił Andrei Marga, rektor Uniwersytetu w Cluj, były minister edukacji Rumunii. W latach powojennych, pod rządami komunistycznymi, autonomia w tym kraju nie istniała. Po roku 1989 trzeba się jej było uczyć. W roku 1995 parlament rumuński przyjął ustawę o autonomii uniwersytetów. Od tej pory praktyka i debata o autonomii skomplikowała się jako rezultat dwóch zjawisk. Z jednej strony, w sytuacji braku reform ekonomicznych na początku lat 90., wiele uniwersytetów podjęło się wprowadzenia różnorakich zmian. Nie mając po temu doświadczeń reformatorzy popełniali wiele błędów, powoływali kierunki nie oglądając się na zapotrzebowanie rynku, tworzyli programy nie mając środków na ich realizację. Z drugiej strony, powstawały uczelnie prywatne bez uregulowań prawnych, opierając się tylko na prawie gospodarczym. Uczelnie te rosnąc w siłę zmieniły oblicze edukacji w Rumunii. W roku 1993 wprowadzono prawo o akredytacji i autoryzacji uniwersytetów, co nie przyniosło jednak uporządkowania sfery edukacji. Stało się jasne, że trzeba przywołać doświadczenia europejskie. W latach 1997-2000 ministerstwo wprowadziło serię przepisów regulujących rekrutację studentów, zatrudnianie kadry, programy, zarządzanie uczelnią i jej finansowanie, pozyskiwanie środków pozabudżetowych. Uczelnie stały się właścicielami swego majątku. Mogły sprzedawać zabudowania czy urządzenia, kupować i budować własne budynki. Społeczność uniwersytecka mogła wybierać rektora, dziekanów, senat i rady naukowe. Odrzucono też scentralizowany system rekrutacji studentów. Uczelnie same ustalają teraz procedury rekrutacji, decydują np. o liczbie miejsc płatnych. Rozdziałem grantów zajmuje się instytucja niezależna od ministerstwa. Pojawiają się jednak próby podważania autonomii uczelni. Ministerstwo próbowało np. w tym roku ograniczyć autonomię w kwestii finansowania i naboru studentów. JEDNYM CIOSEMDo października 2000 uniwersytety w Serbii były ściśle kontrolowane przez rząd – mówiła Marija Bogdanovic, rektor Uniwersytetu w Belgradzie. Nie mogły wybierać rektorów i dziekanów. Dziekani mieli całkowitą władzę doboru kadry dydaktycznej i naukowej. Uniwersytet był pod kontrolą polityczną w sferze dydaktyki i badań. Dziś społeczność akademicka wybiera rektora, na wydziałach wybiera się dziekanów. Wydziały podejmują autonomiczne decyzje w kwestii doboru kadry, wynagradzania pracowników, są niezależne od uniwersytetu jeśli chodzi o nabór studentów, wysokość czesnego. W sprawach finansowych wydziały są niezależne od uniwersytetu, ale zależne od rządu i skromnego krajowego budżetu. Problemem, jaki wynika z decentralizacji uczelni, jest fakt, że wydziały nie chcą koncentrować pieniędzy na poziomie uniwersytetu. Wolą same dysponować jak największym budżetem. Marija Bogdanovic, rozważając kwestię autonomii wydziałów w łonie uniwersytetu mówiła, że ponieważ są one częścią uczelni, powinny realizować wyznaczone przez nią zadania. Kwestia ta poruszana też była przez innych dyskutantów. Zasada autonomii odnosi się nie tylko do relacji między uczelnią a finansującymi ją agencjami rządowymi, ale również do zagrożeń wynikających z wewnętrznego rozczłonkowania uniwersytetu. Podział uczelni na niezależne jednostki osobno negocjujące swoje role i budżety zagraża idei uniwersytetu i jego integralności. – Obserwatorium jest świadome sprzeczności, jakie występują między
uniwersytetem jako całością oraz jego częściami – mówił Fabio Roversi-Monaco. –
Jednak tylko uczelnie, które świadomie podejmują decyzje, mówią jednym głosem i
patrzą z punktu widzenia całości, mogą być nazywane autonomicznymi. Tylko one
mogą odnosić sukcesy, być dobrze postrzegane. Autonomia uniwersytecka jest
zagrożona, gdy z agencjami rządowymi pertraktują poszczególne części
uniwersytetu.
|
|
|