Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 12/2001

Wspólnota akademicka
Poprzedni Następny

Życie akademickie

Wielkie kryzysy strukturalne można rozwiązać tylko za pomocą metod,
których jeszcze nie było.

Grzegorz Filip
 

Rys. Małgorzata Gnyś-Wysocka

Tegoroczna październikowa konferencja z cyklu Fundacji dyskusje o nauce, zorganizowana przez Fundację na rzecz Nauki Polskiej, odbyła się po raz szósty. Zgromadziła kilkudziesięciu uczonych zaproszonych przez Fundację. Poprzednie spotkania w tym cyklu poświęcone były takim tematom, jak: starość i młodość w nauce, badania i nauczanie, lepsze w nauce, idea uniwersytetu, krytyka i krytycyzm w nauce. Tym razem temat sformułowano dość ogólnie: Uczeni i uczelnie wyższe w III Rzeczypospolitej. Przemiany, wyzwania i zagrożenia. Chodziło przede wszystkim o te zjawiska, pozytywne i negatywne, które stały się konsekwencją eksplozji szkolnictwa wyższego po roku 1989. Mówiono więc o zagrożeniu poziomu dydaktyki akademickiej związanym ze wzrostem liczby studentów i rozrostem studiów zaocznych w uczelniach państwowych oraz rozpowszechnieniem się szkolnictwa niepaństwowego, o zaniedbaniach w opiece naukowej nad studentami, o obniżeniu poziomu prac naukowych.

LICEUM DLA DOROSŁYCH

Pierwsza sesja konferencji dotyczyła jednak przede wszystkim patologii we wspólnocie akademickiej. Ich wyliczeniem i oceną zajął się prof. Jerzy Brzeziński (UAM). Mówiąc o erozji norm akademickich, ostro zaatakował praktyki przyczyniające się do obniżenia standardów kształcenia. Nie na wszystkich kierunkach zostały ogłoszone minima programowe, mówił. Trzeba, żeby uczelnie opracowały programy kształcenia i syllabusy. Profesor przypomniał, że studentów powinni uczyć specjaliści z danej dziedziny, a studiujący mają z kolei oceniać ich pracę. W polskich uczelniach panują często złe warunki prowadzenia zajęć, a za pomoce naukowe służą kreda i tablica. Referent opowiedział się za opcją: mniej studentów, ale lepiej wykształconych. Mówiąc o akredytacji podkreślał jej powszechny i stopniowalny charakter. Negatywnie określił wpływ rynku na edukację wyższą. – Oderwanie badań i kształcenia czyni z uniwersytetu liceum dla dorosłych – mówił.

W drugiej części wystąpienia prof. Brzeziński zajął się nadużyciami w życiu naukowym. Napiętnował praktykę habilitowania się w dziedzinie humanistyki za wschodnią granicą (w Mińsku, Iwanofrankowsku, Petersburgu, Moskwie), nazywając takie prace pseudohabilitacjami. Skrytykował władze tych uczelni, które bronią plagiatorów, a środowiskom naukowym zarzucił brak reakcji na plagiaty. Opowiedział się za koniecznością stworzenia nowej ustawy o szkolnictwie wyższym i zwiększenia nakładów budżetowych.

W nieco innym świetle przedstawił poruszone problemy koreferent, prof. Jacek Hołówka (UW). Mówił, że należy ujednolicić przepisy dotyczące szkół prywatnych i państwowych, co będzie możliwe dopiero wtedy, gdy zmusi się szkoły prywatne do akredytacji. Lepiej podnosić poziom zatrudniając lepszych kandydatów na profesorów niż zakazywać habilitacji zagranicznych. Od rządu należy raczej oczekiwać, żeby nie przeszkadzał, gdyż reform musi dokonać samo środowisko. Trzeba pracować na rzecz zmian etosu akademickiego, mówił. Prof. Hołówka wymienił elementy, które składają się na obniżenie standardów w uczelni. Zaliczył do nich brak nagradzania dobrych prac naukowych (towarzystwa naukowe mogłyby organizować wykłady autorom dobrych książek), negatywną selekcję pracowników, wieloetatowość (powinno się zabronić pracy na więcej niż dwóch etatach), niedostosowanie szkół do oczekiwań studentów, złe warunki pracy, późne awanse.

WAMPIR SAMOBÓJCA

Dyskusja, która rozwinęła się wokół tych referatów była wielowątkowa i dotyczyła wszystkich prawie problemów akademickich i naukowych. Spróbujmy wychwycić z niej najistotniejsze momenty. Prof. Jan Węglarz (PP) powiedział, że aby podnieść poziom nauczania uczelnia powinna zrobić bilans, na ilu studentów wystarczy posiadana kadra. Jako informatyk, ubolewał nad poziomem polskiego kształcenia informatycznego, które często sprowadza się do kształcenia obsługi komputera lub programistów. Informatyka nie jest, niestety, priorytetem w MEN i KBN. W Polsce istnieje dobra struktura informatyczna, trwa budowa własnej sieci dla środowiska naukowego. Informatyzacja powinna pozostać w sferze nauki.

Prof. Janina Jóźwiak (SGH) wskazała na zsowietyzowanie życia akademickiego, które oddziałuje na dzień dzisiejszy. Jako przyczynę obniżenia poziomu prac habilitacyjnych wskazała ich wymuszony charakter. Mechanizmy te wprowadzono w dobrej wierze, ale uległy one zwyrodnieniu. Habilitacja powinna być dla wybitnych, mówiła.

Nutę optymizmu wprowadził prof. Henryk Samsonowicz (UW) mówiąc, że kryzys uniwersytetu istniał od zawsze, a nauka się przecież wciąż rozwija. Skrytykował przy tym sytuację, w której jedni płacą, inni nie płacą za studia oraz odmówił zdolności sprawnego funkcjonowania radom wydziałów, ciałom złożonym z kilkudziesięciu osób.

Zagrożenia tradycji nauki uprawianej w uniwersytecie wymienił prof. Janusz Goćkowski (PWr., UJ). Są nimi: dostrajanie się uczelni do rynku i mody, uleganie wymogom polityki (podejmowanie prac proeuropejskich, proglobalizacyjnych, antynacjonalistycznych itp.), uleganie gustom słuchaczy (modne, krzykliwe tematy kursów, które czynią z uczelni jarmark). Tradycja uprawiania nauki zagrożona jest też przez hałaśliwą propagandę głosicieli relatywizmu, sceptycyzmu i tolerancji bez granic. Trzeba więc sobie w tej sytuacji odpowiedzieć na pytanie, co jest tożsamością nauki?

Zbigniew Kwieciński (UWM) mówiąc o sytuacji w szkolnictwie wyższym posłużył się metaforą wampira samobójcy: – Kadra uczelni publicznych żeruje na szkołach niepaństwowych, żerujemy na studentach, żerujemy wreszcie na nas samych. O komercjalizacji studiów, wywołanej przez wprowadzenie płatnych studiów zaocznych mówił prof. Marek Dietrich (IPWC). Prof. Piotr Salwa (UW) zauważył, że prorynkowe nastawienie młodzieży powoduje, iż np. studenci filologii obcej nie chcą studiować literatury i kultury, tylko opanować język i pójść do pracy w public relations.
– Masowość studiów jest faktem, z którym trzeba się pogodzić, chroniąc to, co najważniejsze i nie schodząc na najniższy poziom – mówiła prof. Janina Jóźwiak. Problemem staje się również masowość studiów doktoranckich (uczelnie dostają więcej pieniędzy na doktoranta niż na studenta). W SGH prowadzone są już zaoczne studia doktoranckie.

EPOKA BEZRUCHU

Zanik wspólnoty akademickiej przejawia się w bierności wobec nagannych postaw i zjawisk. Wynika to ze zmian kulturowych. Wspólnota akademicka jest bierna w sprawach polityczno-społecznych. To reakcja na upolitycznienie w czasach komunizmu. Ale minął już okres odreagowania tamtych przeżyć i dziś ta bierność jest zagrożeniem, ostrzegała prof. Jóźwiak.

Przeciwko biurokratyzacji katedr i wydziałów wystąpiła prof. Barbara Skarga. Tworzenie syllabusów nazwała zbędną biurokracją. Protestowała też przeciwko uwzględnianiu publikacji zagranicznych w ocenie pracowników naukowych.

Prof. Andrzej Mencwel (UW) pochwalił pierwszy rząd III RP za dokonanie reform i stwierdził, że później nastąpiła epoka bezruchu. Kolejne rządy oskarżył o brak wizji i programu w kwestiach szkolnictwa wyższego. Politycy nie mają wyobraźni, tkwią w XIX-wiecznym industrializmie, mówił prof. Mencwel. Wyprostowanie kwestii odpłatności za studia uznał za trudne: rektorzy i dziekani, mając władzę finansową, nie będą się chcieli wycofać z popierania odpłatności za studia zaoczne.

Za zagrożenie wspólnoty akademickiej prof. Maria Poprzęcka (UW) uznała brak zaufania (podała przykład KBN, który zażyczył sobie od uczonych kserowania kart tytułowych ich prac naukowych) oraz dziurę pokoleniową powstałą na skutek likwidacji stanowiska asystenta.
Nikt z partnerów rynku edukacyjnego nie jest zainteresowany zmianą sytuacji w sprawie odpłatności za studia zaoczne, stwierdził doc. Jan Piskurewicz (IH PAN). Państwo nie musi wykładać pieniędzy budżetowych, studenci mają miejsca w uczelniach, uczelnie inkasują pieniądze. Efekt jest jednak taki, że na studiach zaocznych odbywa się 30-40 proc. zajęć prowadzonych na studiach dziennych, studenci są niedouczeni, a prace magisterskie bardzo słabe.

Źle działający mechanizm powiązania między MEN i KBN skrytykował prof. Jerzy Wróbel (PW): MEN nie zajmuje się nauką, KBN – edukacją. Pochwalił za to studentów, mówiąc, że są dojrzalsi, zainteresowani wiedzą, a nie stopniami i czują pewne sprawy lepiej niż starsze pokolenie. Dobre słowo miał też dla mediów za kreowanie postaw proedukacyjnych. Skrytykował za to zbędną sprawozdawczość w uczelni.

DYPLOMY JAK ODPUSTY

Referat wprowadzający do drugiej sesji przedstawił prof. Włodzimierz Siwiński (UW). Mówił o zmianach instytucjonalnych w szkolnictwie wyższym i o powstaniu szkolnictwa prywatnego, rozpoczynając od podsumowania okresu przed rokiem 1989. – System komunistyczny wyrządził wiele szkód szkolnictwu wyższemu – mówił prof. Siwiński, wyliczając m.in. słabą integrację kształcenia z potrzebami rozwoju kraju, niedorozwój ilościowy, rzeczowy i inwestycyjny, przygotowanie do ekstensywnego rozwoju, ideologizację nauk społecznych i humanistycznych. Kierunek rozpoczętych reform szkolnych referent uznał za właściwy i wyraził niepokój z powodu prób ich zatrzymania.

Prof. Siwiński przedstawił ciekawe dane statystyczne, z których wynikało m.in., że Polska mieści się w grupie krajów o stosunkowo wysokim udziale środków prywatnych w kształceniu wyższym. Mówiąc o szkolnictwie niepaństwowym referent zauważył, że tworzy się czołówka tych szkół, a źródłem ich sukcesu jest polityka kadrowa, polegająca na zatrudnianiu najlepszych profesorów. Jednocześnie, jako duże zagrożenie jawi się niska jakość szkolnictwa niepaństwowego. Ważne jest, mówił prof. Siwiński, że studiuje dziś 1,5 mln studentów, choć nie zawsze na dobrym poziomie, ale ważne też jest, jak będzie kształcone 10 proc. najlepszych z nich, którym powinniśmy zapewnić najwyższą jakość.

Warto było zwiększyć liczbę studentów, ale teraz trzeba zapłacić koszty tego przyrostu, mówił prof. Zbigniew Bokszański (UŁ). Zauważyć też trzeba zmianę struktury studentów. Trzykrotnie wzrosła liczba studentów kierunków społecznych, dwukrotnie menedżerskich, zmniejszyła się za to liczebność kierunków przyrodniczych i technicznych. – Studenci kupują dyplomy jak odpusty w średniowieczu – mówił prof. Bokszański. Zwrócił także uwagę na takie zagrożenia, jak brak ssania ze strony gospodarki i brak społecznego poparcia dla nauki.

O dramatycznym niedofinansowaniu kierunków nierynkowych mówił prof. Tadeusz Marek (UJ). Krytykując rankingi wyższych uczelni powiedział, że powinny się one opierać na podstawowym wskaźniku, jakim jest suma, którą uczelnia wydaje na jednego studenta. W kwestii akredytacji proponował przyjęcie standardów najlepszych uczelni na świecie, a nie krajowej przeciętności.

W dyskusji często pojawiały się głosy krytyczne pod adresem poziomu uczelni niepaństwowych. – Patologie wiążą się nie tylko z istnieniem sektora niepaństwowego – przypomniała prof. Janina Jóźwiak.

Spotkaliśmy się, żeby się podzielić wątpliwościami i troskami. Wychodzę z tego spotkania mądrzejszy, mówił żegnając gości konferencji prof. Maciej Grabski (FNP). Wielkie kryzysy strukturalne można rozwiązać tylko za pomocą metod, których jeszcze nie było, powiedział zamykając obrady prof. Samsonowicz.
 

Komentarze