Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 2/2002

Mówmy prawdę
Następny

Felieton redakcyjny

Nie wiadomo, czy żywność modyfikowana genetycznie jest zdrowa. Nie wiemy, jaki wpływ na środowisko będą miały ulepszone rośliny. Naukowców czeka wiele lat badań. Niektórzy twierdzą, że żywność zmodyfikowana, przed wprowadzeniem na rynek, powinna być traktowana tak samo rygorystycznie, jak leki (wieloletnie testy na zwierzętach, potem obserwacje na ludziach). Przemysł biotechnologiczny nie chce jednak tracić czasu, więc aby powstrzymać jego pośpiech tworzy się odpowiednie ustawy. Nie ma natomiast paragrafów na zbyt dogmatycznie nastawionych naukowców, skorych do wybiegania przed szereg.

Niektórzy uczeni wypowiadający się publicznie na temat GMO są czasem bardziej stronnikami koncernów biotechnologicznych niż rzecznikami prawdy. Uprawiany przez nich lobbing na rzecz żywności transgenicznej wspierany bywa przez firmy, którym zależy na zbycie własnych produktów. Takie działania uczonych to już nie jest upowszechnianie osiągnięć biotechnologii, tylko praca na rzecz koncernów przemysłowych. Prawda poddana zostaje dyktatowi rynku.

Granica między popularyzacją i agitacją jest delikatna. Zdarza się, że uczeni używają tu demagogicznych argumentów („każda żywność jest szkodliwa”, „wszystko, co jemy, jest zmanipulowane”). Twierdzenie, że żywność modyfikowana, którą ludzie jedzą od paru lat, jest zdrowsza od tradycyjnej, którą spożywamy od tysiącleci, to w ustach naukowca zwykłe nadużycie, które rodzi podejrzenia o czystość intencji. Nie wiemy, czy jest zdrowsza, nie potrafimy dziś ocenić ryzyka. Musi minąć wiele czasu nim się to okaże, a póki się nie dowiemy, wykażmy więcej pokory.

Bardziej niż niepewnej żywności musimy się więc wystrzegać agitatorów z profesorskimi tytułami, którzy swą postawą wobec społeczeństwa, bagatelizowaniem wątpliwości czynią więcej złego niż dobrego. Przedstawianie sporu między entuzjastami i przeciwnikami biotechnologii jako walki postępowej i dobroczynnej nauki ze strachem i przesądami, które nie znajdują racjonalnego uzasadnienia jest anachronizmem. Dziś wiemy, że nie każde odkrycie oznacza postęp. Czasem trzeba wytyczyć granice tak, aby owoce nauki nie obracały się przeciwko człowiekowi.


Grzegorz Filip

Komentarze