Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 2/2002

Przyszłość Akademii
Poprzedni Następny

Agora

Głęboka reforma PAN może stać się jednym z kluczowych
elementów długofalowej reformy organizacji i finansowania nauki w Polsce.

Jerzy Kołodziejczak

Chciałbym rozpocząć dyskusję na temat przyszłości Centrum Badawczego Polskiej Akademii Nauk. Musimy bowiem odpowiedzieć na fundamentalne pytanie: czy złożone z kilkudziesięciu placówek naukowych Centrum Badawcze PAN, po 50 latach jego istnienia i odegraniu niezwykle ważnej roli w tworzeniu środowiska naukowego w Polsce, powinno dalej istnieć, mimo zaistniałych głębokich zmian systemowych w Polsce i na świecie oraz wobec dobrze widocznych trendów rozwojowych?

Gospodarka rynkowa, bliska integracja Polski z Unią Europejską, wiązanie się naszej nauki z Europejską Przestrzenią Badawczą, budowanie społeczeństwa informacyjnego, zmieniające się funkcje budżetu państwa – to wszystko wymusza zmianę sposobu myślenia o nauce i jej roli w społeczeństwie, a tym samym o miejscu PAN, jako instytucjonalnego centrum badawczego w Polsce.

Moja odpowiedź na postawione pytanie jest zdecydowanie pozytywna, pod jednym wszakże warunkiem – a jest nim głęboka reforma strukturalna i systemowa zarówno w samym centrum badawczym, jak i w korporacji, uwzględniająca obecne uwarunkowania i długofalowe trendy rozwojowe, w tym również w samej nauce.

Z wszechstronnej analizy stanu aktualnego placówek PAN wynika jednoznacznie, że weszliśmy w okres pozornej stabilizacji. Wskazuje na to niewielka zmienność, w ciągu ostatnich lat, kluczowych wskaźników charakteryzujących działalność Centrum Badawczego (np. stan zatrudnienia, liczba placówek, liczba publikacji w ostatnim dziesięcioleciu, wielkość współpracy zagranicznej itp.). Osiągnęliśmy nasycenie na nie najgorszym poziomie w skali kraju. Uspokoiło to placówki i władze Akademii. Ten stan uspokojenia, a bywa, że i samozadowolenia, stwarza poważne zagrożenie nie tylko dla Akademii, ale i dla całego środowiska naukowego. Stabilizacja zaczyna coraz częściej przechodzić w stagnację, która już obecnie podaje w wątpliwość sens istnienia niektórych polskich placówek naukowych, w tym również placówek PAN.

Aby uniknąć szkodliwych uogólnień, trzeba powiedzieć, że sytuacja poszczególnych placówek PAN jest bardzo zróżnicowana. Są takie, które z powodzeniem dostosowują się do wymogów współczesności, reprezentują wysoki poziom prowadzonych badań naukowych, potrafią skutecznie pozyskiwać środki finansowe spoza budżetu państwa, w tym również ze źródeł zagranicznych, są sprężyście i profesjonalnie zarządzane. Ale są również i takie, które z tego punktu widzenia muszą być ocenione wysoce krytycznie i takie oceny uzyskują w kolejnych rankingach KBN.

Jaka będzie zatem przyszłość Centrum Badawczego PAN? Można określić warunki, od których spełnienia będzie ona zależeć. Zaliczyć do nich należy przede wszystkim: jasne określenie roli i zadań naukowych Centrum Badawczego PAN; dostosowanie organizacji pracy, struktury, polityki naukowej i kadrowej, metod zarządzania oraz mechanizmów finansowania Centrum do wymogów, które wynikną z nowego określenia jego roli; dostosowanie organizacyjne i merytoryczne części korporacyjnej PAN, centralnej administracji, całej infrastruktury naukowej PAN, tak, aby ich działalność służyła rozwojowi badań naukowych, jako jedynemu czynnikowi warunkującemu rozwój nauki w Polsce.

Bez spełnienia tych warunków celowość istnienia Polskiej Akademii Nauk, jako instytucji państwowej współtworzonej przez korporację i placówki naukowe, będzie w dalszym ciągu podawana w wątpliwość przez wielu przedstawicieli polskich środowisk naukowych. Będą formułowane kolejne opinie postulujące przeniesienie instytutów PAN do wyższych uczelni z jednoczesnym połączeniem korporacji PAN z innymi korporacjami naukowymi. Inne formułowane dotychczas opinie postulują wyodrębnienie z PAN instytutów naukowych i utworzenie na ich bazie Narodowego Centrum Badań Naukowych, na wzór np. francuskiego CNRS. W poszukiwaniu społecznie uzasadnionego celu istnienia PAN postuluje się również jej przekształcenie w kolejny uniwersytet.

Głosów tych nie wolno bagatelizować, tym bardziej że pochodzą one również od członków Akademii i pracowników naukowych naszych placówek. Formułowane opinie są wynikiem głębokich przemyśleń lub przynajmniej intuicyjnych odczuć o częściowym wyczerpaniu się dotychczasowej formuły PAN oraz są próbą znalezienia formuły nowej, lepiej dostosowanej do wymogów współczesności. Trzeba przy tym pamiętać, że PAN jest jednym z elementów w systemie nauki polskiej i jej reforma będzie uwarunkowana systemowymi rozwiązaniami dotyczącymi całego pola nauki w naszym kraju.

NIEUCHRONNE UWARUNKOWANIA

Pomijając przejściowe, miejmy nadzieję, kłopoty, z jakimi boryka się budżet państwa, a biorąc pod uwagę długofalowe trendy rozwojowe związane z polską transformacją, należy sądzić, że punkt ciężkości finansowania badań naukowych będzie przesuwał się z budżetu w kierunku środków pozabudżetowych. Pozyskiwanie przez placówki naukowe tego rodzaju środków będzie wymagało radykalnej zmiany sposobu myślenia o nauce i jej funkcjach, o organizacji badań naukowych w placówkach, które będą musiały się wykazać zdolnościami do formułowania atrakcyjnej oferty badawczej, mogącej zainteresować potencjalnych sponsorów krajowych i zagranicznych. Od dyrektorów instytutów ta nowa sytuacja będzie wymagała przejścia z pozycji administratorów na pozycje aktywnych menedżerów i organizatorów kompleksowych programów badawczych. Znacznego nasilenia się tego typu wymagań w stosunku do podmiotów naukowych należy spodziewać się po integracji Polski z Unią Europejską, kiedy to powiązanie naszej nauki z Europejską Przestrzenią Badawczą wskaże priorytety, których podjęcie będzie warunkowało uzyskanie środków finansowych na działalność placówek naukowych.

Nowe i nieuchronne uwarunkowania, w których przyjdzie działać polskim środowiskom naukowym wymagają innego niż dotychczas spojrzenia na funkcje nauki w naszym kraju. Istnieją dwie podstawowe funkcje nauki we współczesnym świecie: poznawcza i społeczna. Obie muszą być spełniane jednocześnie i nie mogą być traktowane wymiennie. Pierwsza z nich jest oczywista i powinna spełniać tylko jeden warunek – jak najwyższej rangi naukowej prowadzonych badań, tak, aby uzyskiwane rezultaty stanowiły znaczący i istotny naukowo wkład do ogólnoludzkiej skarbnicy wiedzy. W warunkach polskich jest w tej dziedzinie wiele do zrobienia. Zbyt rzadko podejmowane są ambitne pod względem naukowym tematy, co powodowane jest zapewne tendencją do maksymalizowania liczby publikacji, stanowiącej obecnie podstawę awansu naukowego. Niestety, jak się okazuje, ilość na ogół nie przechodzi w jakość. Zbyt często celem nadrzędnym prowadzonych badań jest uzyskanie kolejnego stopnia naukowego i to, co powinno być niejako „produktem ubocznym” działalności naukowej, staje się celem głównym, któremu podporządkowuje się dobór tematyki badawczej. Dążenie do szybkiego awansu naukowego wymusza podejmowanie tematów prac doktorskich i habilitacyjnych minimalizujących ryzyko niepowodzenia. I znowu, aby uniknąć szkodliwych uogólnień należy stwierdzić, że sytuacja ta jest zróżnicowana w różnych polskich placówkach naukowych.

Funkcja poznawcza nauki ma charakter uniwersalny i w związku z tym jest niezależna od struktur organizacyjnych nauki. Każda placówka naukowa, niezależnie od jej przynależności resortowej, musi tę funkcję realizować. Bez tego trudno ją uznać za naukową i finansować jej działalność ze środków publicznych. Niestety, polski system zasilania finansowego nauki z budżetu państwa pozostawia w tym względzie wiele do życzenia.
Funkcja społeczna nauki związana jest z faktem, że badania naukowe finansowane ze środków publicznych powinny przynosić społecznie odczuwalne efekty, jeżeli chcemy, aby społeczeństwo uznawało potrzebę istnienia nauki. Od spełniania tej funkcji zależeć będzie stosunek do nauki tzw. elit politycznych, a tym samym i państwa. To właśnie funkcje społeczne nauki decydują o jej organizacyjnym zróżnicowaniu, co wyraża się istnieniem wielu instytucji naukowych, którym przypisuje się różne cele społeczne działalności badawczej. Wydaje się, że jednoznaczne określenie funkcji społecznej nauki zadecyduje o dalszym istnieniu Centrum Badawczego PAN, jako autonomicznego i pozauczelnianego organizmu naukowego.
W przypadku badań naukowych w uczelniach funkcja społeczna jest spełniona niejako automatycznie poprzez przełożenie badań na edukację. To edukacja jest tym społecznie pożądanym i dostrzegalnym efektem uprawiania nauki w uczelniach. W przypadku placówek PAN sprawy nie wyglądają już tak jednoznacznie. Uzasadnienie ich istnienia można znaleźć wtedy, gdy zrezygnujemy z rozproszonych, indywidualnie realizowanych badań, na rzecz dużych i kompleksowych programów wymagających zaangażowania dużego potencjału naukowego i materialnego. Działalność naukowa instytutu PAN nie może być zbiorem wielkiej liczby niepowiązanych ze sobą drobnych tematów badawczych. Wyniki tak prowadzonych badań nigdy nie złożą się w jeden duży efekt stanowiący rozwiązanie istotnego z punktu widzenia oczekiwań społecznych problemu. Państwo ani społeczeństwo nie są w stanie uznać znaczenia naukowego cząstkowych tematów ani potrzeby prowadzenia takich badań. Oczekuje się od nas kompleksowych efektów, gdyż tylko takie mogą być społecznie dostrzegalne i ocenione, jako warte nakładów finansowych. Podejmowanie dużych programów badawczych nie oznacza przy tym wąskiego praktycyzmu czy prymitywnego utylitaryzmu. Chodzi o takie obszary badań, które ze swej istoty wymagają zaangażowania nauki przez duże N, również na obszarze błędnie uważanym za najmniej nadający się do zastosowania kompleksowej metody prowadzenia badań, to jest w naukach humanistycznych.

AKTYWNOŚĆ EDUKACYJNA

W warunkach polskich najważniejszymi obszarami, na które powinna się przekładać społeczna funkcja nauki wydają się być: edukacja, rozwój kultury i ochrona dziedzictwa narodowego, ochrona zdrowia, postęp techniczny i technologiczny oraz wyżywienie społeczeństwa. Wiele placówek osiągnęło już masę krytyczną – zarówno w ich potencjale intelektualnym, jak i materialnym – niezbędną do podejmowania dużych, kompleksowych programów badawczych. Ich działalność naukowa obejmuje problemy związane z wymienionymi powyżej pięcioma obszarami szczególnego społecznego zainteresowania.

Historycznym źródłem placówek PAN były głównie uniwersytety. Twórcami i pierwszymi dyrektorami byli najznakomitsi profesorowie uniwersyteccy. Częstokroć prowadziło to do unii personalnej pomiędzy placówkami PAN i katedrami uniwersyteckimi. Te właśnie korzenie były źródłem niezwykle ważnej cechy instytutów i pracy badawczej w PAN, a mianowicie ich akademickości. Ona bowiem była od samego początku fundamentem budowania właściwej obyczajowości naukowej i wysokich wymagań. Dzięki niej placówki PAN mogły się rozwijać, a ich ranga naukowa mogła szybko rosnąć. Akademickość była również źródłem ich trwałości i stabilności. Należy jednak zadać sobie pytanie: czy w chwili obecnej, po 50 latach, wynikający z akademickich korzeni dyscyplinowy charakter placówek PAN nie staje się przeszkodą w rozwoju? Co bowiem uzasadnia dalsze istnienie autonomicznych placówek badawczych w PAN, gdy jednocześnie pokrewne tematycznie placówki uniwersyteckie są coraz lepiej wyposażone, a ich poziom naukowy porównywalny? Zwracają na to uwagę zwłaszcza przedstawiciele uniwersyteckich środowisk naukowych, którzy, w odróżnieniu od ich kolegów pracujących w PAN, mają poważne obowiązki dydaktyczne. Stąd też występujące postulaty przeniesienia instytutów Akademii do odpowiednich uczelni.

Głosów tych bagatelizować nie wolno. Należy natomiast wykazać, że uniformizm organizacyjny w nauce byłby dla niej samej szkodliwy. Obok instytutów uczelnianych o charakterze dyscyplinowym, w kraju tej wielkości co Polska potrzebne są nowoczesne instytuty o charakterze interdyscyplinarnym, nastawione na rozwiązywanie kompleksowych problemów, mających z jednej strony duże walory poznawcze, z drugiej zaś wyraźnie zarysowane funkcje społeczne, inne niż edukacja. To właśnie powinno być celem niezbędnej reformy PAN i jej Centrum Badawczego.
Nie oznacza to odcinania się Akademii od pełnienia funkcji edukacyjnej. Nie może ona jednak stanowić powielenia zadań edukacyjnych uczelni państwowych, lecz być jej racjonalnym uzupełnieniem. Zadania edukacyjne Akademii powinny koncentrować się na studiach doktoranckich oraz na specjalistycznym kształceniu zaawansowanym poprzez organizowanie różnego typu studiów podyplomowych.

Z placówkami PAN związanych jest 15 działających na zasadach komercyjnych niepaństwowych szkół wyższych i studiów podyplomowych, w których naukę pobiera ponad 10 tys. słuchaczy, a ponad tysiąc uzyskało już dyplomy ukończenia studiów. Jest to niemała aktywność edukacyjna i ten kierunek może być rozwijany. To rynek bowiem zadecydował o powodzeniu naszych placówek edukacyjnych.

ZARZĄDZANIE I PROMOCJA

Wróćmy jednak do działalności badawczej. Dlaczego w jednej grupie placówek Akademii można było osiągnąć sukces, a inne znajdują się w stanie kryzysu? Otóż źródłem zarówno porażek, jak i sukcesów, są ludzie, pracownicy naukowi i kadra zarządzająca. Bez dyrektorów, którzy mają odpowiednią wizję rozwoju placówki, autorytet i umiejętności menedżerskie, nie będzie możliwe prawidłowe zarządzanie instytutem i zapewnienie jego rozwoju, wysokiego poziomu naukowego i dobrej kondycji finansowej. Niestety, w wielu przypadkach dyrektorzy naszych placówek nie pełnią funkcji aktywnych menedżerów, inspiratorów i koordynatorów dużych programów badawczych. W oczekiwaniu na budżetowe środki finansowe ograniczają się do elementarnego administrowania placówką. Tego typu postawa mogła być akceptowalna w przeszłości, gdy istniało swoiste bezpieczeństwo finansowe. Dzisiaj jednak, w warunkach postępującego urynkowienia nauki, sam autorytet naukowy dyrektora, co prawda nadal niezbędny, jest dalece niewystarczający.

Fot. Stefan Ciechan

Można więc zapytać: czy obowiązujące obecnie procedury wyłaniania i odwoływania dyrektorów, wynikające z ustawy, gwarantują taki dobór kadry zarządzającej, aby spełnione były warunki unikalności i najwyższej jakości wymaganej od placówki naukowej? Moim zdaniem, nie. Odpowiednie zmiany proceduralne powinny być jak najszybciej opracowane i wdrożone.

Jest jeszcze jeden aspekt badań naukowych, do niedawna zapominany, a częstokroć wręcz lekceważony. Jest to upowszechnianie i promocja nauki. Są co najmniej dwa powody, dla których tę promocję należy traktować znacznie poważniej i z równą profesjonalnością, jak same badania naukowe. Jeden oczywisty i bardzo często przytaczany, że jest to część misji i obowiązku społecznego ludzi nauki. Drugi, znacznie bardziej prozaiczny, ale nie mniej ważny. Jeśli bowiem do badań naukowych będziemy musieli podchodzić w coraz większym stopniu według reguł rynkowych, to jej produkty, jak każdy towar, powinny być odpowiednio promowane, aby znalazły nabywców skłonnych zapłacić cenę współmierną do ich prawdziwej wartości. W przypadku uczelni istotnym elementem „sprzedaży” wyników badań jest sam proces dydaktyczny, któremu muszą towarzyszyć badania naukowe. Działalność placówek PAN związana z promowaniem ich działalności badawczej i upowszechnianiem uzyskiwanych wyników występuje w bardzo zubożonej formie i jest dalece niewystarczająca. Aktywna i nowocześnie realizowana promocja nauki powinna mieć na celu przekonanie społeczeństwa, elit politycznych oraz przedstawicieli władzy, że działalność naukowa instytutów spełnia swoje funkcje społeczne. Nie można tego realizować na zasadzie pustej agitacji, ale na konkretnych, dobrze udokumentowanych przykładach. Na tym polega m.in. rola marketingu – dziedziny ogromnie zaniedbanej w polskiej nauce.

POLITYKA NAUKOWA

Kolejną sprawą jest szkodliwość podziału badań na podstawowe i stosowane. Znalazło to m.in. wyraz w formalnej klasyfikacji badań wprowadzonej przez KBN. Za lansowaniem tego podziału kryje się często wygodnictwo polegające na tym, że państwo z założenia powinno finansować prowadzone badania zwane podstawowymi bez konieczności ich weryfikacji praktycznej, a w szczególności – poszukiwania potencjalnych odbiorców. Ten podział, kultywowany jeszcze w sporych kręgach polskich badaczy, musi jak najszybciej ustąpić kryterium społecznej użyteczności. Badania o charakterze czysto poznawczym, o trudnej do zdefiniowania użyteczności społecznej, poza samym wzbogacaniem ogólnoludzkich zasobów wiedzy, mogą aspirować jedynie do stosunkowo niewielkiej części dostępnych środków.

W uczelniach społeczna użyteczność jest zagwarantowana procesem kształcenia. W niektórych placówkach PAN – głównie humanistycznych – wzbogacanie kultury narodowej i dziedzictwa narodowego jest podstawą ich społecznej użyteczności. W innych dziedzinach badania muszą mieć bardziej bezpośrednie przełożenie na zaspokajanie potrzeb społecznych. Chciałbym tu jednak z całą mocą podkreślić, że nie wolno zawężać pojęcia społecznej użyteczności do prymitywnej utylitarności. Musi być jednak zawsze pokazane, jakie i w jakim stopniu potrzeby społeczne w Polsce są zaspokajane przez badania naukowe. Sądzę, że ten obowiązek spoczywa nie tylko na naukowcach, czyli „grantobiorcach”, ale w równej mierze na instytucjach finansujących i organizujących badania naukowe, których dotychczasowa działalność w tej mierze była dalece niedostateczna.

W przypadku placówek PAN badania nie są nakierowane bezpośrednio na potrzeby edukacyjne. W związku z tym muszą być jasno określone inne szeroko rozumiane potrzeby społeczne uzasadniające ich prowadzenie, a tym samym istnienie placówek. Oznacza to, że dyrekcje instytutów i rady naukowe powinny stać się, w znacznie większym stopniu niż dotychczas, kreatorami kompleksowych programów badawczych i nie powinny bez poważniejszej refleksji akceptować wszystkich indywidualnych tematów badawczych zgłaszanych w obszarze statutowym czy grantowym. Prowadzi to bowiem do rozproszenia sił i środków oraz marnowania najcenniejszych zasobów, w tym również kadrowych. W warunkach rozproszenia osiągnięcie odczuwalnej społecznie użyteczności badań oraz ich konkurencyjności na rynku może być bardzo trudne lub niemożliwe. Oznacza to konieczność znacznie aktywniejszej polityki naukowej kierownictw naszych placówek oraz władz wydziałów PAN.

Wolność wyboru i prowadzenia badań oznacza również odpowiedzialność za powierzone publiczne środki finansowe. Niestety, takiego podejścia brakuje w znacznej części naszych placówek. I to nawet wśród tych wysoko ocenianych w rankingach KBN. A wynika to z tego, że podstawowym kryterium, branym pod uwagę w ocenach placówek, jest indywidualny, opublikowany wynik naukowy.

Brakuje kryterium systemowego w finansowaniu badań, wymuszającego podejmowanie bardziej kompleksowych programów badawczych. Kryterium takie powinno znaleźć swoje odzwierciedlenie w konstrukcji procedur stosowanych przez KBN do przeprowadzania rankingów placówek.

Trzeba w tym miejscu zwrócić uwagę, że w przypadku programów europejskich preferowane są te duże, wielozespołowe, ale i niekoniecznie nastawione na bezpośrednie zastosowanie przemysłowe. I to jest dodatkowy argument za koniecznością rewizji podejścia do badań naukowych prowadzonych w placówkach PAN i nie tylko. Niewspółmierność osiąganych wyników w konkursach europejskich, zarówno w stosunku do oczekiwań, jak i wpłacanej z budżetu państwa składki, ma swoje źródło m.in. we wspomnianym rozdrobnieniu i preferowaniu badań indywidualnych.
Bez zmiany podejścia do organizacji prowadzonych w Polsce badań znajdziemy się na obrzeżach Europejskiej Przestrzeni Badawczej. Taki rezultat zaowocuje negatywnie stosunkiem budżetu państwa do finansowania nauki w naszym kraju.

KLUCZ DO REFORMY

Zarysowane trendy w nauce należy traktować jako długofalowe i nieodwracalne. Wynikają one z długofalowych procesów społecznych i rozwoju gospodarczego w skali globalnej. Ignorowanie tych trendów bądź zakładanie, że ich wpływ nas nie dotknie, będzie świadectwem lekkomyślności i nieodpowiedzialności. W odniesieniu do centrum badawczego PAN oznaczać to będzie tylko jedno – bankructwo. Jeśli jednak Polską Akademię Nauk stać będzie na poważne przewartościowanie narosłych przez lata przyzwyczajeń i dokonanie głębokich reform, może ona, wraz z jej centrum badawczym, stać się jednym z najważniejszych stymulatorów strategicznego rozwoju nauki w Polsce, a samą naukę przekształcić w siłę napędową rozwoju społecznego i gospodarczego państwa polskiego.

Reforma PAN nie może zaczynać się od formalnych działań reorganizacyjnych, np. zmiany liczby wydziałów, łączenia lub likwidacji niektórych placówek itp. Głębokie zmiany organizacyjne są z pewnością konieczne, ale muszą być funkcją zadań programowych PAN. Osiągnięcie tych celów będzie bardzo trudne ze względu na konieczność ogromnej determinacji kadr zarządzających, naturalny opór środowiska i zróżnicowanie poglądów. Alternatywą będą jednak decyzje odgórne i, niestety, rozpad budowanego przez lata centrum badawczego oraz ewentualne zagospodarowanie jego fragmentów przez inne instytucje. Mogą one być jednak zainteresowane głównie zasobami lokalowymi i aparaturą, a w znacznie mniejszym stopniu kadrą badawczą.

Przeprowadzenie reform wymagać będzie również zmian legislacyjnych i to nie tylko w ustawie o PAN. Akademia jest częścią krajowego systemu naukowego i poddana jest w wielu dziedzinach wpływom i uzależnieniom zewnętrznym, np. aktualnemu systemowi finansowania nauki. Trudno będzie przeprowadzić głęboką restrukturyzację placówek PAN, wraz z likwidacją niektórych z nich, jeżeli KBN będzie tolerował i finansował działalność znacznie słabszych placówek, zwłaszcza w wielkiej grupie jednostek badawczo-rozwojowych i niektórych placówek uczelnianych.

Naczelnym i najpilniejszym zadaniem KBN jest obecnie konsekwentne przeprowadzenie zapowiadanej od dawna restrukturyzacji wszystkich jednostek badawczych kraju. Jest to ustawowe zadanie KBN, jako kreatora i realizatora polityki naukowej państwa. Przydzielanie pieniędzy placówkom i poszczególnym uczonym według ustalonych kryteriów, nie jest realizacją polityki naukowej państwa. Postawić należy pytanie: w jakim stopniu tak dystrybuowane pieniądze służą interesom państwa i polskiego podatnika, w jakim stopniu uwzględniana jest w decyzjach finansowych owa społeczna funkcja nauki?

Pilne i konsekwentne przeprowadzenie restrukturyzacji, a zwłaszcza likwidacji niektórych placówek naukowych, nie może się odbyć bezfinansowo. Skutkami finansowymi likwidacji placówek doprowadzonych do bankructwa w wyniku decyzji finansowych KBN nie można obciążać tzw. organów założycielskich. One bowiem albo dawno już nie istnieją, albo, tak jak PAN, działają na podstawie radykalnie zmienionych przepisów prawnych i finansowych w stosunku do obowiązujących w czasie powoływania do życia tych placówek. Jeżeli to ważne zadanie, jakim powinna być restrukturyzacja sieci placówek naukowo-badawczych w kraju, ma zostać zrealizowane, musi zostać wyodrębniony w budżecie KBN centralny fundusz restrukturyzacyjny przeznaczony na pokrycie kosztów likwidacji placówek. Bez tego trudno będzie mówić o istnieniu jakiejkolwiek polityki naukowej państwa.

Konieczność reform w PAN wymaga również ponownego spojrzenia na funkcje edukacyjne centrum badawczego. Poświęcone temu zagadnieniu było ostatnie Zgromadzenie Ogólne. Wśród wniosków sformułowanych przez komisję pod przewodnictwem niedawno zmarłego prof. Jerzego Z. Holzera warto zwrócić uwagę na jednoznaczne poparcie rozwoju edukacji w PAN, ale wykorzystującej w sposób optymalny nasz potencjał naukowy. A oznacza to interdyscyplinarne podyplomowe kształcenie zaawansowane, a nie kopiowanie tego, co można z lepszym skutkiem osiągnąć w uczelniach. Edukacja w PAN powinna być komplementarna do oferowanej przez uczelnie, nie zaś konkurencyjna w stosunku do niej, a wzajemne relacje pomiędzy uczelniami i PAN powinny stać się prawdziwie partnerskie. Muszą być zlikwidowane lub co najmniej zmarginalizowane, istniejące do dzisiaj bariery i podziały, m.in. poprzez rozwiązania systemowe stymulujące prowadzenie badań i wymianę kadr naukowych.

Reforma centrum badawczego PAN wymusi w sposób oczywisty zmiany w strukturze i charakterze części korporacyjnej, w tym komitetów PAN. Nie jest ona możliwa bez zmiany struktury wydziałów i ich zadań. Wydaje się, że mają rację ci, którzy postulują porzucenie historycznie uwarunkowanej dyscyplinowej struktury wydziałowej Akademii i zastąpienie jej strukturą problemową, dostosowaną do zadań badawczych interdyscyplinarnych placówek naukowych realizujących duże, kompleksowe programy naukowe.

Głęboka reforma PAN może stać się jednym z kluczowych elementów długofalowej reformy organizacji i finansowania nauki w Polsce. Jest ona niezbędna, jeśli nauka, wraz z edukacją oraz wynikającymi z nich możliwościami innowacyjnymi w gospodarce, stać się ma realnym, a nie tylko deklaratywnym motorem rozwoju kraju.

Od wielu lat trwa swoisty impas polegający na tym, że nauka czeka na sformułowanie polityki naukowej państwa, a ono z kolei czeka na poważne inicjatywy ze strony nauki, nie sprowadzające się wyłącznie do roszczeń finansowych. Takie wzajemne wyczekiwanie jest szkodliwe dla państwa, a dla nauki może być wręcz zabójcze. Wyjść z tego zaklętego kręgu można tylko wspólnie, ale do nauki należy pierwszy ruch, polegający na pokazaniu, w jaki sposób można to osiągnąć. Wszyscy musimy włączyć się w realizację tego zadania.

Bez zapewnienia harmonijnego rozwoju edukacji, nauki i innowacyjności – trzech kluczowych elementów postępu cywilizacyjnego – nie będzie możliwe zbudowanie w Polsce gospodarki opartej na wiedzy oraz zapewnienie naszemu społeczeństwu właściwego statusu w zjednoczonej Europie.
Prof. Jerzy Kołodziejczak, fizyk, pełni obowiązki prezesa Polskiej Akademii Nauk.

Artykuł jest skrótem referatu wygłoszonego na grudniowym Zgromadzeniu Ogólnym PAN.

Komentarze