|
|
Okolice naukiWzrosło zadowolenie użytkowników, co winno być naczelnym
hasłem Artur Jazdon W dniach 19-20 listopada 2001 roku w Bibliotece Uniwersytetu im. Mikołaja
Kopernika w Toruniu, odbyło się podsumowanie programu LIBRARIUS. Warto przy tej
okazji nakreślić sytuację polskich bibliotek naukowych, w jakiej program ten
realizowano i konkretne wyniki, jakie udało się dzięki niemu osiągnąć. Warto przypomnieć sobie sytuację naszych bibliotek naukowych sprzed kilku lat. Zasady finansowania nauki oraz inflacja wpływały na kurczenie się ich zasobów finansowych. O ile np. w roku 1990 z PKB na szkolnictwo wyższe przeznaczono 1,05 proc., to w roku 1996 – 0,75 proc. Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu wyliczyła, że w latach 1992-93 wartość środków finansowych pozostających w jej dyspozycji zmniejszyła się realnie o 20 proc. w stosunku do roku 1990, co wpływało np. na redukcję gromadzenia zbiorów i możliwość realizacji innych zadań. Część bibliotek zmuszona była zredukować kadrę. Równocześnie szerokie otwarcie na świat, naoczne przekonanie się bibliotekarzy, jak mogą wyglądać dobrze zorganizowane biblioteki, ich budynki i urządzenia, jak mogą funkcjonować i jakie zadania pełnić, sprzyjało pojawianiu się wielu pomysłów. Bibliotekarze stali się grupą zawodową, która najszybciej zaczęła się rozwijać, przystosowywać do standardów światowych, wchodzić do Europy. Porzuciliśmy, a przynajmniej chcieliśmy i staraliśmy się szybko porzucić przysłowiowe zarękawki i ołówki, i zasiąść przy komputerach, wykorzystać w pracy Internet, możliwość stałej, systematycznej współpracy z bibliotekami świata. Zapragnęliśmy otworzyć nasze biblioteki, a ich zbiory w sensie dosłownym uczynić dostępnymi. Marzyliśmy o komputeryzacji, tworzeniu nowoczesnych baz danych. Pojawiły się środki z Fundacji Mellona na rozpoczęcie komputeryzacji. Dość szybko postawiono też pytanie, skąd wziąć dalsze środki na komputeryzację? Można i trzeba je było brać z budżetu, kosztem jednak realizacji innych zadań. W latach 1993-94 korzystaliśmy z Regionalnego Programu Bibliotecznego sponsorowanego przez Fundację Sorosa, zawieszonego jednak na rok 1995 i częściowo tylko następnie odblokowanego. Dowiedzieliśmy się, że nie możemy liczyć na zbudowanie nowego świata bibliotecznego wyłącznie dzięki środkom zewnętrznym. Część bibliotek korzystała z programu TEMPUS, w ramach którego z jeszcze większą ostrością zobaczyliśmy, co i jak można robić. Pojawiły się sporadyczne nadzwyczajne możliwości, do których można zaliczyć np. te, które zaowocowały rozpoczęciem budowy nowej Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie. Wśród zadań w budżetach KBN czy MEN nie było żadnych programów celowych dla bibliotek, choć podejmowano wówczas próby rozbudowy pewnych bibliotek czy rozwiązywania określonych problemów. Przypomnijmy sobie jednak krótko, co dyrektor Stanisław Madej mówił w 1995 roku na temat problemów bibliotek i programu ich rozwoju. Do 2002 roku uczelnie miały podwoić liczbę studentów, czemu jednak towarzyszył datujący się od roku 1990 spadek nakładów na szkolnictwo wyższe w budżecie państwa. W ocenie ministerstwa, w latach 1989-93 liczba studentów wzrosła o 60 proc., a liczba miejsc w czytelniach tylko o 17,4 proc. Problemem stawał się rozwój niepaństwowego szkolnictwa wyższego, które w dużej mierze oparło swą dydaktykę na bibliotekach szkół państwowych, co pogłębiało z kolei ich trudności. Dyr. Madej mówił dalej: Większość bibliotek pracuje w bardzo trudnych warunkach. Brakuje pomieszczeń magazynowych i miejsc w czytelniach. Bardzo często magazyny są przeładowane, a książki składowane w nieodpowiednich warunkach. Praktycznie nie mamy ani jednej biblioteki nowocześnie zorganizowanej – z wolnym dostępem do zbiorów. Można dodać jeszcze datujące się na drugą połowę lat 90. zjawisko okrawania środków kierowanych na cele biblioteczne (DOT, środki na prenumeratę czasopism). Mówimy tu głównie o sytuacji bibliotek akademickich, ale nie do pozazdroszczenia stawała się również sytuacja bibliotek podległych PAN czy publicznych o charakterze naukowym, które wcale – jak wiemy – nie skorzystały z wprowadzenia tzw. ustaw kompetencyjnych. WESPRZEĆ NAJLEPSZYCHPowracając do problemu napływu środków zewnętrznych powiedzmy otwarcie, że w dużym stopniu korzystanie z nich było z reguły udziałem bibliotek największych i najsilniejszych. Może i prawidłowo, bo one mogły „ciągnąć” pozostałe. Była jednak poza nimi grupa bibliotek wcale nie gorszych lub o nie mniejszych ambicjach i nie gorzej przygotowanej kadrze, która też zamierzała „coś” zrobić, ale nie miała ku temu żadnych możliwości. Nie wszystkie biblioteki znajdowały u swoich zwierzchników zrozumienie, czasem brak było środków własnych, a czasem pomysłu, jak posiadane środki i zapał bibliotekarzy w pełni skonsumować. Wówczas to właśnie pojawił się program LIBRARIUS Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, realizowany według naczelnej dewizy Fundacji: wspierać tylko najlepszych, aby mogli stać się jeszcze lepsi.
Wyzwoliło to ogromną energię środowiska, gdyż pojawiła się szansa na otrzymanie dotacji, które mogły pomóc w realizacji pewnych zadań. Łatwiej było uzyskać wsparcie w swej macierzystej uczelni, gdy wskazało się, że jest „ktoś”, kto doda znaczną część środków na realizację zadania. środowisko szybko doceniło, że FNP obiektywnie patrzy i ocenia programy, dając środki nie tylko silnym i od lat „w ciemno” wspomaganym, w myśl zasady „jak by oni mogli nie dostać?”. Nie liczyła się ranga, wielkość, dawne zasługi, ale pomysł, umiejętność jego przedstawienia i podkreślenia pozytywów realizacji, a także umiejętność przekonania otoczenia do jego realizacji. Dzięki takiemu spojrzeniu Fundacji laureatami w konkursie zostały również biblioteki małe, nie wchodzące w skład wielkich uczelni, czasem pozostające na obrzeżach „wielkiej nauki”. Przykładem niech będzie Książnica Cieszyńska, która dwukrotnie została laureatem programu, gdyż nie tylko potrafiła od władz regionu otrzymać niezbędne wsparcie finansowe, ale i przekonać te władze, że w wyniku realizacji programów Książnica stanie się silnym ośrodkiem intelektualno-kulturalnym regionu. O takie działania chodziło Fundacji i takie działania w sposób szczególny wspierała. Przyznana dotacja miała bowiem nie tyle zaspokoić jakąś potrzebę danej biblioteki, ale umożliwić jej autentyczny rozwój i wejście na nowe tory działania. W latach 1995-99 FNP otrzymała od bibliotek 265 aplikacji. W ramach
posiadanych środków przyznano 87 subwencji. Nie oznacza to, że tylko tyle
wniosków spełniało warunki stawiane przez Fundację. Było tak wiele dobrych
aplikacji, wynikających z autentycznych potrzeb bibliotek, a środki Fundacji
przeznaczane na realizację programu na tyle ograniczone, że Fundacja musiała
zdecydować się na wybór tylko części z nich. Przyjęto również słuszne założenie,
że posiadanych środków nie dzielono „po części” dla każdego z wnioskujących,
wiedząc, że wówczas z tych środków nic konkretnego w środowisku nie powstanie. W
10 turach, w których rozpatrywano wnioski, przyznano łącznie 87 subwencji na
kwotę 22 mln zł. Oznacza to, że średnio każdy z wniosków został doposażony kwotą
253 tys. zł, stanowiącą nierzadko równowartość 10 proc. całego rocznego budżetu
biblioteki i to wcale nie małej uczelni. PO PIERWSZE, ROZBUDOWAW pierwszym okresie wnioskodawcy ubiegali się przede wszystkim o subwencje na inwestycje remontowo-budowlane i adaptację pomieszczeń. Następnie zwracali się o udzielenie pomocy w zakresie wyposażania w sprzęt biblioteczny, oświetlenie, nowoczesne regały. Wnioski dotyczyły również dofinansowania systemów zabezpieczających zbiory. Największe finanse w ramach programu skierowane zostały na sprawy związane z rozbudową gmachów czy lokali bibliotecznych. Na te niecałe 40 proc. spośród wszystkich 87 subwencji przeznaczono połowę z posiadanych środków. Wielu ze składających wnioski argumentowało, iż najtrudniej jest od bezpośrednich mocodawców uzyskać środki na cele inwestycyjne, że rozbudowa czy adaptacja dokonana dzięki środkom Fundacji pozwoli uzyskać od nich środki na wyposażenie. Dyrekcja Biblioteki Akademii Medycznej w Gdańsku, informując na łamach lokalnej prasy o otwarciu biblioteki po remoncie, dziękowała Fundacji za przychylność i przyznanie grantu, co niejako „wymusiło” zaangażowanie uczelni i doprowadzenie całego przedsięwzięcia do szczęśliwego końca. Bardzo często występowano o wyposażenie w meble, regały i sprzęt, przy czym
„przebojem” stały się dotacje uzyskane na wyposażenie naszych bibliotek w regały
kompaktowe. Ogólnie na te cele biblioteki uzyskały 25 subwencji, z których 12
obejmowało regały do magazynowania zwartego. Te subwencje stanowiły blisko 30
proc. spośród wszystkich przyznanych, a kwotowo objęły prawie 25 proc.
przyznanych funduszy. Patrząc na to, które biblioteki otrzymały subwencje, możemy powiedzieć, iż zgodnie z przyjętymi założeniami prym wiodą biblioteki uczelni wyższych, które wspomagano 54-krotnie. Wśród nich najczęściej były to biblioteki uniwersyteckie – 20 (w tym 6 razy ich biblioteki instytutowe), dalej politechniczne – 10, ekonomiczne – 6, rolnicze – 5, medyczne – 5, pedagogiczne – 2, muzyczne – 2, akademii sztuk pięknych – 2, Akademii Teatralnej – 1 i Wyższej Szkoły Morskiej – 1. Trzykrotnie laureatami stawały się biblioteki publiczne (dwukrotnie wojewódzkie, raz miejska). Biblioteki podległe PAN otrzymały 5 subwencji. Dwukrotnie wspomagano: Bibliotekę Narodową oraz Książnicę Cieszyńską, biblioteki seminaryjne, biblioteki towarzystw naukowych (Poznań i Przemyśl) oraz biblioteki polskie za granicami kraju (Londyn i Paryż). Wśród pozostałych odnajdujemy: Bibliotekę Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, Bibliotekę Czartoryskich w Krakowie, Centralną Bibliotekę Wojskową, Instytut Zachodni w Poznaniu, Ośrodek Badań Naukowych im. Kętrzyńskiego w Olsztynie, Żydowski Instytut Historyczny, Zamek Królewski w Warszawie oraz Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie. NOWA JAKOŚĆCzy biblioteki dobrze wykorzystały przyznane środki i zrealizowały pokładane w nich nadzieje, a także swoje marzenia i pomysły? Trudno wskazać wszystkie konkretne osiągnięcia. Ogólnie można powiedzieć o powiększeniu powierzchni bibliotecznej o kilkanaście tysięcy metrów kwadratowych, stworzeniu warunków wolnego dostępu do kilkuset tysięcy woluminów, zapewnieniu warunków magazynowania w wielu bibliotekach na kilka czy kilkanaście lat, zorganizowaniu kilkuset dodatkowych miejsc w czytelniach. Poprawie uległy nie tylko warunki przechowywania zbiorów i dostępu do nich, ale i warunki pracy bibliotekarzy i czytelników. Pozwoliło to na rozszerzenie dotychczasowego zakresu świadczonych usług i realizację nowych zadań. Na przykład Biblioteka Politechniki Warszawskiej dzięki subwencji rozbudowała gmach zwiększając powierzchnię z 1816 do 4800 m2, liczbę miejsc w czytelniach z 80 do 300, zapewniła swobodny dostęp do 50 tys. woluminów, stworzyła wydzielone stanowiska do pracy indywidualnej i pokoje do pracy zespołowej, a całość zbiorów objęła elektronicznym systemem zabezpieczenia zbiorów. Biblioteka Szkoły Głównej Handlowej zmodernizowała czytelnię główną i czytelnię czasopism, co dało 80 nowych miejsc czytelnianych i zorganizowała wolny dostęp do 20 tys. książek i czasopism. Realizacja tych prac pozwoliła na przeniesienie na parter gmachu wszystkich wypożyczalni i ich zautomatyzowanie. Ten przykład wskazuje, iż realizacja zadań ze środków programu pozwalała wprowadzić inne dogodne dla czytelników rozwiązania. Podobną sytuację odnotowano w Bibliotece Uniwersyteckiej w Poznaniu. Dzięki subwencji stworzono nowoczesną wypożyczalnię książek dydaktycznych, w pełni zautomatyzowaną, dającą wolny dostęp do blisko 60 tys. książek. Przeniesienie do niej podręczników z magazynu głównego spowodowało spadek składanych dotąd w nim zamówień o blisko 50 proc., co pozwoliło podwoić częstotliwość realizacji zamówień do poszczególnych czytelni. Biblioteka Uniwersytecka w Toruniu dobudowała do istniejącego gmachu aneks o powierzchni 850 m2, co pozwoliło zmodernizować powierzchnię w dotychczasowym obiekcie i zaowocowało udostępnieniem kilkudziesięciu tysięcy książek, otwarciem nowych czytelń i uruchomieniem Centrum Dokumentacji Europejskiej. Pojawiła się więc w ofercie biblioteki zupełnie nowa jakość. Również w przypadku Biblioteki Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie możliwe stało się zorganizowanie nowych 100 miejsc w czytelniach, wydzielenie czytelni multimedialnej z 23 stanowiskami, rozbudowa księgozbioru Czytelni Informacyjno-Naukowej, dzięki czemu biblioteka może rozwijać nowe zadania informacyjne oraz wydzielenie miejsca do realizacji wystaw. Uniwersytetowi Szczecińskiemu groziła utrata prawa do otrzymanego budynku, gdyż nie posiadał środków na jego adaptację. Przyznanie subwencji nie tylko uratowało ten gmach dla uczelni, ale w wyniku adaptacji radykalnej zmianie – jak pisze jej dyrekcja – uległy nie tylko warunki udostępniania, ale i organizacja biblioteki. Mimo niemałego ruchu w zakresie budowy nowych gmachów, nie wszystkie biblioteki mogą liczyć na to, że nowe gmachy staną się szybko ich udziałem. Poszukują więc możliwości adaptowania posiadanych pomieszczeń na cele magazynowe. Dzięki dotacji Biblioteka Uniwersytecka w Łodzi wyremontowała i przystosowała na cele magazynowe dawną kotłownię. Powstał dzięki temu magazyn na 100 tys. mniej „chodliwych” książek, co odpowiada mniej więcej 5-7-letniemu przyrostowi zbiorów. Magazyn zbudowany dla biblioteki dwóch instytutów: Botaniki UJ i Botaniki PAN w Krakowie, pozwoli na swobodne gromadzenie przez kolejnych 20 lat, a magazyn Biblioteki Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie przez lat 10. Wiele bibliotek zwiększyło możliwości magazynowania, dzięki zainstalowaniu regałów kompaktowych. Uzyskane efekty przekładają się na dodatkowe tysiące metrów bieżących półek lub kilka lat zapasu powierzchni magazynowej w każdej z nich (Uniwersytety w Olsztynie i Zielonej Górze, Akademia Ekonomiczna w Krakowie, ATR w Bydgoszczy, AGH w Krakowie). Dyrektorzy czy kierownicy bibliotek: Poznańskiego TPN, Instytutu Historycznego UW, AM w Białymstoku, AR w Poznaniu, Biblioteki Gdańskiej PAN, Wydziału Matematyki i Informatyki UAM, Uniwersytetu Opolskiego i innych, dzięki Fundacji mogą spać spokojnie, bo ich biblioteki wyposażone zostały w systemy zabezpieczenia zbiorów przed kradzieżą lub alarmujące o zagrożeniu pożarowym. Wymiana okien w Bibliotece Publicznej m.st. Warszawy zwiększyła komfort obsługi czytelników, zmniejszyła nadmiar światła słonecznego, ale i zmniejszyła o 60 proc. koszty ogrzewania. Można śmiało powiedzieć, że dzięki środkom Fundacji udało się nie tylko zrealizować konkretne zadania w zakresie rozbudowy, modernizacji, nowoczesnego wyposażenia bibliotek czy zabezpieczenia ich zbiorów. Ważne są także inne, uzyskane niejako przy okazji, osiągnięcia. Zmodernizowano inne, nie stanowiące przedmiotu wniosku, sfery działań bibliotecznych, zreorganizowano struktury bibliotek i przebieg wielu procedur, skierowano tradycyjny dotąd sposób myślenia wielu bibliotekarzy na nowe tory dzięki potrzebie wymyślania zadań, dobrego ich opisania, a następnie skutecznej realizacji. Biblioteki podjęły się pełnienia nowych funkcji, w tym wielu ukierunkowanych w większym niż dotąd zakresie na obsługę szerokiego otoczenia. Wzrosło zadowolenie użytkowników, co winno być naczelnym hasłem każdej modernizacji i każdego konkretnego zadania biblioteki. Nastąpiła zmiana spojrzenia na biblioteki przez ich bezpośrednie władze zwierzchnie, urzędników, ludzi wpływowych z otoczenia, którym nierzadko działalność bibliotek wspieranych przez Fundację narzucała konieczność podejmowania nowych zadań. Dr Artur Jazdon jest dyrektorem Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu. |
|
|