|
Biologia
z nauki opisującej i poznającej wszelkie formy życia staje się dziś ingerującą i
zmieniającą je. Projekt Sekwencjonowania Genomu Ludzkiego stanowi narzędzie,
które, według jednych, daje ludzkości ogromną nadzieję, a według innych stanowi
dla niej poważne zagrożenie. Książka Turneya, wykładowcy Uniwersytetu
Londyńskiego, pokazuje, że podobna ambiwalencja sądów towarzyszyła naukom o
życiu niemal od zawsze. Kolejne osiągnięcia uczonych w dziedzinie poznawania
organizmów żywych dawały asumpt zarówno do głośnych zachwytów nad potęgą
ludzkiego rozumu, jak i nie mniej wyraźnie artykułowanych lęków o przyszłość
integralności ciała ludzkiego czy wręcz całego człowieczego gatunku.
Ramę konstrukcyjną książki stanowi opowieść o Frankensteinie,
szalonym naukowcu, wymyślonym przez Mary Shelley na początku XIX wieku, kiedy
kształtowały się podstawy współczesnej nauki. Historia uczonego, który chciał
dorównać Bogu i poznać tajemnicę życia, tak wplotła się w zbiorową świadomość,
że stanowi, według autora, podstawowy mit współczesnej nauki, która na początku
XXI stulecia kojarzy się głównie z osiągnięciami biologii. Frankenstein jest
bodaj najwyrazistszym przykładem wyobrażeń nienaukowców na temat dokonań
uczonych w ich laboratoriach. Książka Turneya nie jest bowiem opowieścią o
rozwoju biologii w ciągu dwóch ostatnich stuleci, lecz o obrazie tej dziedziny
wiedzy wytwarzanym w zbiorowej wyobraźni konsumentów masowej kultury i
informacji. Dlatego materiału do analizy dostarczają przede wszystkim utwory
literackie, artykuły prasowe i dzieła filmowe.
Najciekawszy jest wzajemny wpływ nauki i jej obrazu w kulturze.
Frankenstein inspirowany był m.in. doniesieniami na temat eksperymentów i
przemyśleń Erasmusa Darwina, dziadka słynnego Karola, i stał się wyrazem
niepokoju, jaki poglądy uczonego wzbudziły w umysłach laików. Burzliwe reakcje
na powieść nie pozostały z kolei bez wpływu na ton wypowiedzi uczonych i
podejmowane przez nich badania. Te znowu rodziły kolejne dysputy, które
znajdowały wyraz w następnych artystycznych wizjach (Wyspa doktora Moreau
Wellsa, R.U.R ?apka czy Nowy wspaniały świat Huxleya). Na początku XX w.
pojawili się pierwsi „medialni uczeni” (Loeb, Carrel), których śmiałe wypowiedzi
dla spragnionej sensacji prasy wywołały ponownie lawinę niejednoznacznych
reakcji, ale i zapoczątkowały znaczące finansowanie badań biologicznych przez
rządy państw i prywatnych sponsorów.
Od czasu narodzin pierwszego „dziecka z probówki” i debaty na
temat zasad rekombinowania DNA aż do publicznych sporów na temat klonowania mamy
już do czynienia z „rewolucją biologiczną”. Choć przez dwa stulecia co jakiś
czas wieszczono bliskie odkrycie tajemnicy życia, wydaje się, że dziś trzymamy
już rękę na klamce drzwi do tej zagadki. Nic dziwnego, że znowu pojawił się lęk
przed konsekwencjami pracy uczonych. Jeśli więc nawet mit ten [Frankensteina –
przyp. erem] wciąż stanowi niezbędny element debaty, to przecież jednocześnie
może utrudniać osiągnięcie koniecznego porozumienia w sprawie kontrolowania
nowych możliwości technologicznych, nad którymi pracuje się obecnie w
laboratoriach. „Frankenstein” skłania do zajęcia radykalnej postawy: albo
akceptującej bez zastrzeżeń, albo odrzucającej całokształt rozwoju nauki – pisze
Turney. Potrzebna jest metarefleksja. Niewątpliwą zasługą dyskusji wokół badań
biologicznych jest stała w nich obecność wątku etycznego, podkreślającego
odpowiedzialność naukowca za własne eksperymenty.
(erem)
Jon Turney, Ślady Frankensteina. Nauka, genetyka i kultura
masowa, tłum. Marta Wiśniewska, państwowy instytut wydawniczy, Warszawa 2001,
seria: Biblioteka Myśli Współczesnej.

Zygmunt
Krasiński, którego nazwisko większość z nas wymieni obok Mickiewicza i
Słowackiego, z trójki wieszczów znany jest dziś bez wątpienia najsłabiej.
Właściwie niezupełnie już wiadomo, dlaczego „wieszczem był”, skoro nie wzbudza
zainteresowania mediów i krytyki literackiej. Co więcej, sztandarowe dzieło
poety, Nie-Boska komedia, nie będzie już lekturą obowiązkową w 3-letnim liceum,
zanosi się zatem, że nazwisko Krasińskiego już wkrótce definitywnie zniknie z
panteonu bohaterów narodowych. Czy słusznie? By odpowiedzieć na to pytanie,
warto sięgnąć po książkę Andrzeja Waśki.
Praca historyka literatury związanego z Uniwersytetem
Jagiellońskim jest próbą krytycznego spojrzenia na dorobek autora Irydiona.
Należy przy tym przyznać, że wszelkie sądy formułowane przez Waśkę oparte są na
solidnych podstawach. Biegłość, z jaką porusza się on po niełatwej w odbiorze
twórczości Krasińskiego, jest imponująca. Z niezwykłą skrupulatnością postarał
się o zbadanie kontekstów – czytanych przez Krasińskiego dzieł filozoficznych i
literackich, podziwianych dzieł sztuki, odbywanych spotkań itp. Zawiedzie się
jednak ten, kto w monografii Waśki poszukiwać będzie literackiej anegdoty – jest
to praca o „obliczach poety”, o kształtowaniu się poglądów i warsztatu
artystycznego Krasińskiego. Odwołania do rzeczywistości pozaliterackiej – z
reguły dość skromne – następują tylko wówczas, gdy jest to konieczne do
zrozumienia zmian zachodzących w świadomości Krasińskiego – myśliciela i poety
(tym wytłumaczyć można pojawienie się uwag nt. spotkania z Mickiewiczem, przy
marginalnym traktowaniu innych faktów, np. ożenku z Branicką). Mniej
zorientowanym w kolejach losu Krasińskiego wybór takiej metody sprawiać może
pewną trudność – tym bardziej że 5 rozdziałów książki to zarazem refleksja nad
dającymi się wyodrębnić okresami w jego biografii twórczej. Chociaż orientacyjne
daty wyznaczające poszczególne fazy tego rozwoju mają tylko charakter
przybliżony i względny, to jednak – skoro już się pojawiają – należałoby lepiej
umotywować ich dobór (co znacznie ułatwiłoby np. zamieszczenie kalendarium;
wydawca nie zadbał też o rzetelną korektę, pojawiają się błędy w pisowni, o
których aż wstyd pisać).
Interesujące w ujęciu Waśki jest to, iż epistolografię
Krasińskiego traktuje on jako integralny element jego dorobku twórczego.
Dowodzi, iż korespondencja poety (dostępna czytelnikowi w całości dopiero od
1994 r.) to nie tylko dokument jego niezwykłej biografii i epistolarny brulion
twórczości poetyckiej, ale i dzieło (arcydzieło) literackie sui generis. W
listach poeta nie tylko dzieli się z bliskimi swoimi przemyśleniami, ale też
kreuje samego siebie: (...) ścisłe wyznaczanie granic rodzajowych w pisarstwie
Krasińskiego pomiędzy tym co „literackie” i „nieliterackie” (...) byłoby zbędnym
uproszczeniem.
Książka Waśki dowodzi, że „genialny poeta polskiej prozy” i dziś
może być autorem intrygującym – jako ten, którego nasycona problematyką
historiozoficzną twórczość daje się odczytywać na wiele sposobów, a to stanowić
może pewne wyzwanie. Ten irytujący swoim sposobem bycia arystokrata (lojalny
poddany cara Mikołaja I, typowy salonowy improduktyw, którego życiorys oficjalny
wypełniają nie kończące się zagraniczne kuracje) mimo wszystko nie zasłużył na
zapomnienie. Wydają się być nadal aktualne słowa kard. Wojtyły: kwestie,
postawione po raz pierwszy tak wyraziście w utworach Krasińskiego, nie utraciły
współcześnie znaków zapytania i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższej
przyszłości zostały rozwiązane albo odsunięte na margines życia.
Krzysztof Guzek
Andrzej Waśko, Zygmunt Krasiński. Oblicza poety, Wydawnictwo
ARCANA, Kraków 2001, seria: Arkana Literatury.

Chcąc
zrozumieć podstawy wszechświata, musimy zrozumieć podstawy fizyki. Problemem
numer jeden współczesnej fizyki jest połączenie dwóch jej wielkich teorii:
ogólnej teorii względności i mechaniki kwantowej. Obydwie te teorie dotychczas
funkcjonują niezależnie od siebie i posługują się metodami, które diametralnie
różnią się od siebie. A przecież wszechświat wymagający zrozumienia jest jeden
i, co więcej, obie teorie niedwuznacznie sugerują, że na najgłębszym poziomie
muszą się zjednoczyć. Tym, czego szukamy, jest więc kwantowa teoria grawitacji.
Kosmologia kwantowa jest kolejną książką ks. prof. Michała
Hellera poświęconą kosmologii i filozofii nauk przyrodniczych. Poprzednie były
często dla wielu czytelników (także dla piszącego te słowa) pierwszym źródłem
informacji z dziedziny kosmologii. Kosmologia kwantowa jest przewodnikiem po
współczesnych próbach skonstruowania teorii unifikującej teorie fizyczne, czyli
tzw. teorii wszystkiego. Jest to jej zaleta i zarazem wada. Zaleta, bo autor
krytycznie przedstawia podstawowe podejścia do Teorii Wszystkiego, pokazując ich
mocne i słabe strony. Wadą jest to, iż prezentacji owego bogactwa teorii
dokonuje bardzo skrótowo (na 152 stronach), co powoduje, iż czytelnik, który nie
zapoznał się wcześniej z daną teorią, na podstawie Kosmologii kwantowej nie jest
w stanie tego dokonać.
Świat, którego dotyczy kwantowa teoria grawitacji, jest tzw.
światem Plancka. We wczesnych etapach ewolucji wszechświata, to znaczy w czasie
10-44 sekundy, licząc od stanu, w którym gęstość wszechświata była nieskończona
(w tzw. czasie Plancka), gęstość materii była na tyle duża (1093g/cm3, tzw.
gęstość Plancka), by siła grawitacji ujawniała swój kwantowy charakter. I
właśnie w owej skali Plancka spotykają się najbardziej „oddalone” od siebie
oddziaływania grawitacyjne oraz oddziaływania jądrowe silne. Ponieważ
doświadczalnie nie da się uzyskać warunków choćby o rzędy wielkości zbliżonych
do owej „osobliwości początkowej” (zwanej Wielkim Wybuchem), teorie
kosmologiczne wyjaśniające tę osobliwość prześcigają się pomysłowością rozwiązań
matematycznych prowadzących do kosmologicznych modeli wszechświata. Prof. Heller
przedstawia niektóre z nich. Autor próbuje choćby szkicowo zaprezentować
podstawowe pojęcia matematyczne owych modeli i przedstawić implikowane przez nie
konsekwencje filozoficzne. Są tu więc m.in. omówione: model wszechświata S.
Hawkinga (z bezczasowym początkiem: dla każdego stanu wszechświata istnieje
skończone prawdopodobieństwo wyłonienia się go z nicości na mocy
kwantowo-grawitacyjnych praw), Alana Gutha koncepcję wszechświata inflacyjnego
(ekspansja wszechświata zachodzi bardzo szybko, wykładniczo), tzw. M-teorie
będące uogólnieniem koncepcji superstrun, tzw. modelu ekpyrotycznego (nazwa
modelu nawiązuje do stoików i ich nauki o ognistej zagładzie, będącej początkiem
i końcem każdego cyklu wiecznych świata powrotów), według którego nasz
wszechświat powstał w katastrofie mającej polegać na zderzeniu światów, czyli
tzw. bran (wielowymiarowych odpowiedników naszych dwuwymiarowych membran).
Ostatnim z naszkicowanych w książce modeli jest model nieprzemiennego
wszechświata prof. Hellera (opracowany wspólnie z W. Sasinem, Z. Odrzygóździem i
D. Lambertem), który będzie dokładnie przedstawiony w książce Hellera Początek
jest wszędzie (przygotowywanej przez Prószyńskiego i S-kę). Przygotowując się do
lektury tej książki zajrzyjmy do Kosmologii kwantowej, jak do przewodnika po
nieznanych, fascynujących prapoczątkach wszechświata.
Marek Lechniak
Michał Heller, Kosmologia kwantowa, Wyd. prószyński i s-ka,
Warszawa 2001, seria: Na Ścieżkach Nauki.

Maria
Janion należy do kręgu interpretatorów, którzy nieustannie poszukują inspiracji
do szerokiego i wielotematycznego odczytywania dawnej oraz współczesnej
literatury. Książka „Żyjąc tracimy życie” – jak zaznacza autorka w Wyjaśnieniu –
opisuje niektóre ujawnione w literaturze niepokojące paradoksy istnienia.
Rozpiętość materiału, jaki stanowi egzemplum rozważań M. Janion,
jest przeogromna. W kilkudziesięciu esejach podejmuje autorka podstawowe
zagadnienia skupione wokół problematyki egzystencjalnej. Śmierć, trwanie,
przemijanie oraz walka o jakość życia stanowią najważniejszą i niestety, zdaniem
badaczki, często pomijaną w analizach, wartość dzieł sztuki.
Czymś wyjątkowym w tym tomie jest rozmowa Marii Janion, Bogusława Deptuły i
Małgorzaty Baranowskiej odnosząca się do wystawy Obrazy śmierci w sztuce
polskiej XIX i XX w., jaka odbyła się w Muzeum Narodowym w Krakowie w 2000 r.
Dzięki niej przedmiot rozważań podjętych przez Marię Janion ulega rozszerzeniu.
Już nie tylko dzieła literackie, lecz i malarskie pozwalają badaczce na
przedstawienie interesujących ją problemów. Niestety, w opinii autorki, w
polskim malarstwie do połowy XX w. istnieją tylko dwaj godni uwagi, pod względem
egzystencjalnych tropów, malarze: S. Wyspiański i J. Malczewski. Twórczość
pozostałych artystów warto stosownie przemilczeć.
Wg Janion, literatura polska bardzo często była rozpatrywana w
kontekście spraw ogólnonarodowych, z rzadka odnoszących się do egzystencji
ludzkiej w ogóle, nieskrępowanej postulatami politycznymi, obyczajowymi czy
walki narodowowyzwoleńczej. Ci z autorów, którzy się odważyli „pisać inaczej”
(szczególnym przykładem jest twórczość J. Słowackiego czy W. Gombrowicza)
nazwani zostali „poetami przeklętymi – niezrozumiałymi”. Dopiero wstrząsające
doświadczenie II wojny światowej zmusiło polskich pisarzy do nowego spojrzenia
na zadania i cele literatury. Problem bycia-w-zaistniałej sytuacji i
wrzucenia-w-świat to główne zagadnienia, wokół których należy się skoncentrować.
Ważki jest wciąż powracający problem wyjątkowości zagłady narodu żydowskiego,
tak sporny w dzisiejszym świecie, a tak interesujący i niezwykły w odniesieniu
do twórczości Hanny Krall.
Jak to zwykle w analizach Marii Janion bywa, literatura polska
przedstawiona została w kontekście tradycji europejskiej. Poczynając od
antycznej tragedii i filozofii, Janion prowadzi czytelnika przez literaturę
europejską, opatrzoną takimi nazwiskami, jak, np.: Szekspir, Jean-Paul,
Chateaubriand, Kleist, Wilde, Kafka czy Grass. To właśnie w ich utworach Janion
odnajduje esencję egzystencjalnych paradoksów istnienia. Natomiast polska
literatura wymaga ponownej interpretacji, ze szczególnym uwzględnieniem utworów,
które były zbyt ogólnie potraktowane przez badaczy (przypadek Lambra J.
Słowackiego czy Pamiętnika z okresu dojrzewania W. Gombrowicza).
Pytanie o sens egzystencji, próba uchwycenia perypetii
związanych z ciągłą walką o jej jakość jednoczy wszystkich przedstawionych przez
Janion bohaterów. Idąc tropem jej rozważań warto pokusić się o refleksję:
dlaczego dopiero od kilkudziesięciu lat tak istotne zagadnienie w pełni istnieje
w literackich badaniach? Myślę, że spowodowane jest to zmianą stosunku do
problematyki nierozerwalnie związanej z trwaniem człowieka tu i teraz. Może,
gdyby ta refleksja zdominowała poczynania człowieka w stosunku do drugiego
człowieka i do samego siebie, jego ogląd rzeczywistości byłby pełniejszy?
Monika Szabłowska
Maria Janion, Żyjąc tracimy życie, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa
2001, seria: Z Wagą.

Choroba
wieku jest wyborem krótkich rozpraw, które Popiel pisał zwykle powodowany
aktualnymi wydarzeniami. Pisał przede wszystkim o kluczowych dla życia narodu
kwestiach. Nie stronił również od wypowiadania się na temat polityki
europejskiej. Sporo miejsca poświęcał Kościołowi.
Ciekawe są teksty, w których zajął się czołowymi osobistościami
obozu zachowawczego w Królestwie Polskim na początku lat 60. XIX wieku,
Aleksandrem Wielopolskim i Andrzejem Zamoyskim. U Wielopolskiego wysoko cenił
przywiązanie do spraw narodowych, podziwiając też wytrwałość w dążeniu do
przeobrażeń instytucji królestwa. Zarzucał mu nieliczenie się z żywiołami
politycznymi kraju, niepotrzebne rozwiązanie Towarzystwa Rolniczego i brankę.
Andrzejowi Zamoyskiemu zarzucał z kolei brak jednoznacznego opowiedzenia się
przeciwko idei powstania, konfliktowość. Samo powstanie styczniowe było – w
przekonaniu Popiela – kolejnym zgubnym krokiem politycznym Polaków. Utracono to,
co zdobył Wielkopolski, a po stłumieniu oporu powstańców Rosja w odwecie
rozpoczęła intensywną rusyfikację, dotykającą w szczególności wschodnich rubieży
Rzeczypospolitej: Podola, Wołynia i Litwy. Popiel wskazywał na konieczność
porzucenia polityki spisku, wyrwania steru polityki narodowej z rąk radykałów,
którzy owładnięci ideą reformy społecznej, łączyli ją ze sprawą niepodległości
państwa polskiego i parli do kolejnych zrywów powstańczych, nie bacząc na ich
opłakane dla bytu narodu skutki.
Polemika Popiela z Józefem Szujskim, przedstawicielem „stańczyków”, pozwala
zauważyć, jak bardzo różniły się ich „konserwatyzmy”. Popiel zarzucił
„stańczykom” nader ironiczny ton Teki, nadmierną skłonność do koncentrowania
spraw galicyjskich w swoich rękach i przypisywanie sobie zasług w tworzeniu
zrębów polityki konserwatywnej. Nadto Popielowi obca była fascynacja siłą, jako
czynnikiem decydującym o powodzeniu w polityce, tak widoczna u Stanisława
Koźmiana i bliskiego „stańczykom” Michała Bobrzyńskiego. Podkreślał zresztą, że
istnieje zasadnicza rozbieżność w sposobie interpretowania dziejów Polski między
Szujskim i Bobrzyńskim: pierwszy zwracał uwagę na duchowe i moralne strony
prowadzenia polityki narodowej, drugi ignorował je.
Za ostatnią chorobę wieku uważał Popiel socjalizm. Źródeł
socjalizmu i liberalizmu szukał w negocjacji porządku boskiego i postawieniu na
piedestale rozumu ludzkiego. To właśnie liberalizm miał przygotować grunt pod
zasiew idei komunistycznych, nie tylko przedkładając zasady wolnej konkurencji
ponad troskę o dobro poddanych jej wpływowi rzesz robotniczych, ale też poprzez
rozbicie starych więzi społecznych, pozbawiające społeczność tradycyjnych
autorytetów, władnych miarkować rozwielmożniające się namiętności ludzkie.
Projekty komunistyczne wydawały się Popielowi szczególnie złowrogie, gdyż
godziły w podstawy ładu społecznego: rodzinę i prawo własności. Upatrując w
socjalizmie choroby, którą należy zwalczać, Popiel zauważa, że wyrasta on na
gruncie rzeczywistych potrzeb społecznych, wobec których konserwatyści nie
powinni zostawać obojętni.
Mimo że Popiel przedstawiał swoje racje w znakomitych, pisanych
doskonałą polszczyzną wywodach, nie potrafił zdobyć dla nich poparcia.
Przyznawał, iż nie był typem przywódcy politycznego, który skupiałby wokół
siebie stronnictwo ludzi oddanych i zapewniających mu możliwości realizacji
postawionych celów.
Bogdan Bernat
Paweł Popiel, Choroba wieku. Wybór pism, opr. Jacek Kloczkowski,
Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2001, seria: Biblioteka Klasyki Polskiej Myśli
Politycznej.

 | Zarządzanie i handel zagraniczny w małych i średnich przedsiębiorstwach w
warunkach integracji europejskiej. Materiały z konferencji, Krakowskie
Towarzystwo Edukacyjne, Krakowska Szkoła Wyższa im. Andrzeja Frycza
Modrzewskiego, Kraków 2001, seria: Acta Academiae Modrevianae. |
 | Barbara Kosmowska, Teren prywatny, Wyd. zysk i s-ka, Poznań 2001. |
 | Stephen Wilson, Zygmunt Freud, tłum. Anna Jachimiak, Wyd. wiedza
powszechna, Warszawa 2001, seria: Kieszonkowa Seria Biograficzna. |
 | Brendan O’Brien, IRA, tłum. Urszula Kamińska, Wyd. wiedza powszechna,
Warszawa 2001, seria: Kieszonkowa Seria Historyczna. |
 | Tadeusz Płużański, Pascal, Wyd. wiedza powszechna, Warszawa 2001, seria:
Myśli i Ludzie. |
 | Hanna Buczyńska-Garewicz, James, Wyd. wiedza powszechna, Warszawa 2001,
seria: Myśli i Ludzie. |
 | Piotr Kaczmarski, Stanisław P. Kaczmarski, Testy z języka angielskiego.
Egzaminy na studia filologiczne oraz testy międzynarodowe, Wyd. Wiedza
powszechna, Warszawa 2001. |
 | Maria Janion, Żyjąc tracimy życie. Niepokojące tematy egzystencji, Wyd.
W.a.b., Warszawa 2001, seria: Z Wagą. |
 | Michael Cook, Koran, tłum. Katarzyna Pachniak, Wyd. prószyński i s-ka,
Warszawa 2001, seria: Bardzo Krótkie Wprowadzenie. |
 | Ed Regis, Kto odziedziczył gabinet Einsteina? Ekscentrycy i geniusze w
Instytucie Studiów Zaawansowanych, tłum. Piotr Amsterdamski, Wyd. prószyński i
s-ka, Warszawa 2001. |
 | John J. Medina, Zegar życia. Dlaczego się starzejemy? Czy można cofnąć
czas?, tłum. Wojciech Jegliński, Wyd. prószyński i s-ka, Warszawa 2001, seria:
Na Ścieżkach Nauki. |
 | Miranda Jane Green, Mity celtyckie, tłum. Joanna Kolczyńska, Wyd.
prószyński i s-ka, Warszawa 2001, seria: Mity Świata. |
 | Ewa Skwara, Historia komedii rzymskiej, Wyd. prószyński i s-ka, Warszawa
2001. |
 | Roland Topor, Alicja w krainie liter. O tym, co Alicja odkryła po drugiej
stronie kartki, tłum. Agnieszka Taborska, Wyd. W.A.B., Warszawa 2001. |
 | Tomasz Burek, Dzieło niczyje, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001. |
 | Obiekty podwodne i militaria Zatoki Gdańskiej, red. Antoni Komorowski,
Wyd. impuls plus consulting, Gdynia 2001. |
 | Mirko D. Grmek, Historia chorób u zarania cywilizacji zachodniej, tłum.
Anna Bożenna Matusiak, Wyd. w.a.b., Warszawa 2002, seria: Z Wagą.
|
Sprostowanie
W poprzednim (1/02) numerze „Forum Akademickiego” błędnie podaliśmy adres
wydawniczy jednej z książek w rubryce „Książki nadesłane”. Autorów i wydawców
serdecznie przepraszamy. Właściwy adres powinien brzmieć: Iwona Strachanowska,
Przemysław Grzybowski, Attitudes interculturelles des ?tudiants polonais.
„Differents”, „inconnus” sur le chemin de l’Europe unie. Suplement do „Scientia
Paedagogica Experimentalis”, Uniwersytet Gent 2000, Wyd. INTERFACE –
COMMUNICATION 2000.
Redakcja
|