|
|
AgoraWspółcześnie pojmowane zadania badawcze placówek Polskiej Akademii Nauk, Wojciech J. Stec
WYZWANIENadziei na sprostanie tym wyzwaniom kraje o najwyższym dobrobycie upatrują w procesie globalizacji i harmonizacji wysiłków, obejmujących także, a może przede wszystkim, naukę. I, jakkolwiek nauka kieruje się własnymi i szczególnymi prawami, a jej rozwój oparty jest głównie na geniuszu rozumu ludzkiego, pozyskiwanie w społeczeństwach respektujących zasady demokracji środków niezbędnych do jej uprawiania nakazały uczonym wyjście z przysłowiowej „wieży z kości słoniowej”. Legitymizacji sensu swego działania uczeni nie mogą tłumaczyć wyłącznie chęcią poznania, ale i obietnicą korzyści, jakie twórca dochodu narodowego, a więc podatnik, uzyska w wyniku prowadzonych badań. Wspomniany na wstępie postęp naukowy i nowe zadania stawiane przed nauką sprawiły, że pojawiła się konieczność powołania wyspecjalizowanych zespołów badawczych, ponieważ uczelnie z uwagi na obowiązek kształcenia, nie mogą szybko powiększyć zakresu prowadzonych badań. Dlatego też we wszystkich krajach biorących już wyraźnie udział w procesie globalizacji powoływano wyspecjalizowane agendy i naukowe instytuty rządowe w celu sformułowania polityki naukowej i nadzoru nad jej realizacją. Wynik naukowy stał się bowiem towarem, który może być przedmiotem obrotu, a zyski mogą decydować o suwerenności i bezpieczeństwie państwa oraz zdrowiu i dobrobycie jego obywateli. Obalenie muru berlińskiego stworzyło nową sytuację geopolityczną. Polska, uwalniając się od dominacji radziecko-rosyjskiej, musi samodzielnie i szybko wziąć udział w postępującym procesie globalizacji. NATO nakłada na nas obowiązki ponoszenia ciężaru wydatków militarno-obronnych. Bliska integracja z Unią Europejską zmusza nas do włączenia się do wyścigu gospodarczego Europy ze Stanami Zjednoczonymi oraz Azją. Miejsce w Unii Europejskiej nie jest tylko faktem politycznym, ale i zobowiązaniem do przestrzegania ustalonych reguł członkowskich, jak wnoszenie wkładu finansowego, jaki zobowiązani jesteśmy odzyskiwać i pomnażać. To jest wyzwanie stojące także przed polską nauką. LIKWIDACJA CZY REFORMA?Czy jesteśmy gotowi do podjęcia tych zadań? Utworzenie Komitetu Badań Naukowych oraz ustanowienie Ministerstwa Nauki stało się faktem. Okres 10-letnich doświadczeń, jakkolwiek będący jeszcze w dużej mierze okresem prób i błędów, był odpowiedzią elit rządzących na pytanie o przystawanie naszej nauki do struktur europejskich. Wspomniane decyzje parlamentu i rządu postawiły więc w nowej sytuacji Polską Akademię Nauk. Pojawia się w związku z tym pytanie, czy w okresie minionych 10 lat PAN, utworzona przed półwieczem w zupełnie innej, i często potępianej, rzeczywistości polityczno-gospodarczej podjęła w dostatecznym stopniu trud weryfikacji swych celów i zadań oraz metod ich realizacji? W samej korporacji zmiany nie były chyba potrzebne, bo wybór władz Akademii, nawet w okresie silnej i jednostronnej dominacji politycznej, odbywał się w sposób demokratyczny. Wybór i przynależność do grona członków Akademii stanowiły i nadal stanowią wyraz uznania wybitnych osiągnięć naukowych. Obecnie są już powszechnie dostępne źródła informacji, które dodatkowo weryfikują słuszność kolejnych wyborów członków Akademii. Ale obok korporacji w Polskiej Akademii Nauk pracuje blisko 9-tysięczna armia pracowników, a wśród nich 4 tys. pracowników naukowych: profesorów, docentów, adiunktów i asystentów. Formalnie i organizacyjnie ta armia ludzi jest ujęta w ramy strukturalne placówek naukowych o statusie samodzielnych zakładów i instytutów naukowych przyporządkowanych 7 wydziałom. Ocena wyników prac jednostek Akademii jest dokonywana przez zespoły KBN i od tych ocen uzależnione są nakłady finansowe na działalność statutową placówek. Rola Akademii w tych ocenach jest niewielka. W kategoriach racjonalnych należy się zastanowić nad sensem utrzymywania wydziałów. liczne są opinie, iż struktura Akademii jest archaiczna. O ile podział na dyscypliny naukowe jest uzasadniony w uczelniach wyższych, ponieważ system kształcenia jest, i prawdopodobnie będzie nadal pozostawał, systemem dyscyplinowym, to współcześnie pojmowane zadania badawcze placówek PAN, których powinnością jest reprezentowanie najwyższego poziomu polskiej nauki, wymagają dokonania zmian dostosowanych do zmian w samej nauce. Istnienie placówek badawczych PAN jest uzasadnione i ma sens tylko wtedy, jeśli realizowane są w nich programy badawcze o takim zakresie bądź w dziedzinach, których nie można realizować w warunkach uczelni wyższej. Ponadto, zespoły naukowe placówek PAN, nie mając tak dużego obciążenia dydaktycznego, jak zespoły uczelniane, muszą uzyskiwać wyniki naukowe uzasadniające sens ich istnienia, a więc uczestniczyć w pierwszym froncie nauki światowej. Jeśli nie są w stanie sprostać tym wymaganiom, powinny ulec likwidacji. Takie oczekiwania czy wymagania mogą spełniać wyłącznie zespoły badawcze i jednostki o uznanej w świecie i udokumentowanej pozycji naukowej. Predestynowane do tej roli byłyby nowoczesne jednostki badawcze o profilu interdyscyplinarnym, prowadzące badania na obszarach zrodzonych w ostatnich dziesięcioleciach. Czy struktury wydziałowe PAN w swej dyscyplinowej koncepcji kreują i promują ten rodzaj swoich placówek? Czy w konfrontacji z wymogami Unii Europejskiej i jej programów, w których z trudnością można się doszukać elementów dyscyplinowych, jesteśmy w stanie w aktualnej strukturze PAN sprostać nowym wyzwaniom? A przecież uczestnictwo w Unii Europejskiej wymaga i będzie jeszcze silniej wymagało, aby profile naukowych placówek w Polsce były zgodne z systemem organizacyjnym funkcjonującym w Unii Europejskiej. Zatem aktualna struktura PAN powinna ulec zmianie. POWRÓT DO KORZENIOgraniczając się do sytuacji i zagadnień z obszaru bliskich mi nauk przyrodniczych można zadać pytanie, w jaki sposób mogą się w Polsce rozwijać badania w stosownych dla potrzeb kraju dziedzinach genomiki i proteomiki, wymagające koncentracji zasobów ludzkich i finansowych oraz współpracy specjalistów zatrudnionych w placówkach należących do różnych wydziałów? Tymczasem w PAN występuje podział na wydziały nauk matematyczno-fizyczno-chemicznych, biologicznych, rolniczych i leśnych oraz medycznych. Jakie konsekwencje dla następnych pokoleń spowoduje ograniczenie bądź wręcz zaniechanie tych badań w Polsce w rezultacie podziałów kompetencyjnych i pielęgnowania przestarzałych struktur? Postęp w naukach medycznych w cywilizowanym świecie jest generowany dzięki zdolności sekwencjonowania DNA każdego organizmu, co stanowi największe osiągnięcie chemików, biologów i informatyków. Nowe biotechnologie zrodziły się z połączenia wysiłków biologów, chemików i inżynierów procesowych. Rządy państw rozwiniętych sprawują nad tymi dziedzinami szczególną opiekę. Wyścig światowy w dziedzinie nowych materiałów to połączenie wysiłków chemików, fizyków i technologów, a osiągnięcia w zakresie bioinformatyki i technologii „kostek informatycznych” to osiągnięcia matematyki stosowanej i genetyki molekularnej. A w Polsce, zatem i w PAN, na przestrzeni ćwierćwiecza nie powołano ani jednej placówki inżynierii białkowej, bo wykraczało to poza kompetencje i ambicje istniejących wydziałów. Tkwiąc w okowach podziałów sprzed 30 i więcej lat mamy tradycyjne instytuty i tradycyjną tematykę, którą często się szczycimy w aspekcie źle pojmowanych szkół naukowych. Polska Akademia Nauk może albo zrezygnować z nadzoru nad swymi placówkami, oddając je do dyspozycji ministra nauki z propozycją utworzenia Narodowego Centrum Badawczego, uwalniając się tym samym od struktury wydziałów i pozostawiając korporację oraz komitety naukowe, albo też dokonać zmiany struktury Akademii. Opowiadam się za tą drugą możliwością. Przywiązuję wagę do tradycji, zdaję sobie sprawę z faktu, iż nauka kieruje się swoistymi prawami rozwoju i mam wiele szacunku dla dokonań naukowych placówek PAN. Ale w aktualnej sytuacji podjęcie prac nad restrukturyzacją Akademii uważam za konieczność. W tym miejscu chcę wyrazić uznanie dla prof. Jerzego Kołodziejczaka, wiceprezesa PAN, za jego determinację i odwagę opowiadania się za koniecznością zmian strukturalnych w Akademii. Dziękuję też za przypomnienie nam wszystkim, iż twórcy Akademii w roku 1952 usytuowali placówki Akademii w 4 wydziałach: Nauk Społecznych, Nauk Biologicznych, Nauk Matematyczno-Fizycznych, Chemicznych i Geologiczno- NIEZBĘDNE DZIAŁANIANowa struktura Akademii pozwoliłaby narzucić nowe przyporządkowanie istniejących placówek nowo wykreowanym wydziałom. Byłaby to operacja bolesna, nakazująca likwidację niektórych placówek stricte dyscyplinowych nie legitymujących się przynależnością do czołówki światowej. Nastąpiłoby również łączenie placówek mogących realizować nowe cele poznawcze oraz powołanie w miejsce zlikwidowanych placówek nowych zespołów naukowych.
Zgodnie z opiniami wyrażanymi (co prawda przy braku jednomyślności) w trakcie posiedzeń Zespołu ds. Struktury Akademii, powołanego przez Prezydium i obradującego pod przewodnictwem pana prof. Wyczańskiego, można rozważać: WARIANT AWydział Nauk Humanistycznych – skupiający placówki obecnego Wydziału Nauk Społecznych; Wydział Nauk Przyrodniczych – skupiający placówki obecnych wydziałów: Nauk Biologicznych, Matematycznych, Fizycznych i Chemicznych; Nauk Rolniczych, Leśnych i Weterynaryjnych oraz Nauk Medycznych; Wydział Nauk Technicznych – skupiający obecne wydziały: Nauk Technicznych oraz Nauk o Ziemi i Nauk Górniczych. WARIANT B(odpowiadający sekcyjnej strukturze Towarzystwa Maxa Plancka) Wydział Nauk Humanistycznych (d. Wydział I); Wydział Nauk Przyrodniczych (d. Wydział II, V, VI); Wydział Chemiczno-Techniczny (d. Wydział III, IV, VII). Są to oczywiście propozycje, w dyskusji mogą pojawić się inne racjonalne konfiguracje, zarówno wydziałów, jak i przyporządkowanych im placówek. Wymienione prace przygotowawcze powinny być również sygnałem dla dyrektorów placówek do rozpoczęcia prac nad przystosowaniem poszczególnych instytutów do nowej, nie tylko wynikającej z tradycji, roli placówek, uwypuklających w propozycjach programowych podkreślany w referacie prezesa społeczny aspekt uprawianych badań. Równolegle pracujący Zespół Doradców Prezesa może przygotowywać stosowne propozycje zmian w Statucie PAN, określających nie tylko strukturę wydziałów, ale także nowe, szerokie i stosowne do zadań i stopnia odpowiedzialności, uprawnienia i obowiązki przewodniczących wydziałów. RADY NADZORCZEJednocześnie, aby uniknąć zahamowań restrukturyzacji z powodu obaw i niejasności wynikających ze zmiany przypisań dyscyplinowych i zwyczajowo przyjętych proporcji reprezentacji dyscyplin naukowych w składzie personalnym korporacji, proponuję, aby na dwie kolejne tury wyborów nowych członków Akademii, tj. do roku 2010, zachować proporcje dyscyplinowe takie same, jak obowiązujące w wyborach w maju 2002 r. Zreorganizowana PAN winna ustanowić własny, wewnętrzny system oceny wartości swoich placówek oraz wprowadzić zmiany w zakresie nadzoru nad placówkami. Odpowiadające za placówki wydziały powinny zaproponować formy oceny i nadzoru. W określonych odstępach czasu (np. raz na 4 lata) placówki winny być oceniane przez powołane w tym celu komisje, złożone z ekspertów wywodzących się spoza wizytowanej placówki i z uwzględnieniem możliwości udziału uczonych spoza Polski. Zaproponowana nowelizacja ustawy o PAN winna także zobowiązać dyrektorów zreformowanych placówek Akademii do corocznego ustnego sprawozdania przed odpowiednią komisją parlamentarną, obradującą z udziałem ministra nauki, odpowiadając na pytania, w jakim stopniu wyniki uzyskane w roku sprawozdawczym przyczyniły się do postępu w realizowaniu założeń dalekosiężnej naukowej i gospodarczej polityki państwa. Jako pomoc dla dyrektorów placówek PAN należy zalecić rozważenie możliwości powoływania do rad naukowych placówek uczonych spoza Polski, wybitnych ekspertów w dziedzinach nauki uprawianych w danej placówce. Należałoby lepiej wykorzystać potencjał naukowy członków zagranicznych PAN. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, iż przyznanie kompetencji pełnoprawnych członków rad naukowych uczonym z zagranicy będzie wymagało pewnych zmian w ustawie o tytule i stopniach naukowych. Należy oczekiwać, że silne i pozostające w ścisłym kontakcie z nauką światową placówki PAN spełnią pozytywną rolę w zakresie podnoszenia poziomu nauki w Polsce, udostępniając również swoje zasoby intelektualne i warsztatowe studentom oraz słuchaczom środowiskowych studiów doktoranckich oraz chętnym do odbywania staży naukowych pracownikom uczelni wyższych i instytutów państwowych. Moje sugestie i postulaty dotyczące wymogu znakomitości naukowej placówek PAN w żadnym wypadku nie oznaczają, iż staram się licencjonować cechę znakomitości naukowej wyłącznie dla placówek PAN. Przecież każdy uczony zaangażowany w proces badań naukowych doskonale zdaje sobie sprawę, iż kuźnią nauki są uczelnie. Ich poziom naukowy i jakość kształconej kadry, obok dostępności środków finansowych, warunkują jakość nauki, uprawianej także w placówkach PAN. Ale uczelni jest wiele, ich pierwszorzędnym zadaniem jest kształcenie i nie od wszystkich pracowników uczelni można i należy oczekiwać badań naukowych pozostających w ścisłym kontakcie z najbardziej zaawansowaną nauką światową. Pod tym względem placówki PAN są w stosunku do uczelni w pozycji uprzywilejowanej, ich działalność edukacyjna w głównej mierze ogranicza się do kształcenia podyplomowego, jest ich ilościowo znacznie mniej niż uczelni i ich działalność powinna być skupiona na wybranych obszarach badawczych. To od nich przede wszystkim musimy znakomitości wymagać. POZORNY KONFLIKTNa zakończenie pragnę się ustosunkować do podnoszonej przez prof. Kuźnickiego sprawy modelu uprawiania nauki: deterministycznego i zgodnego z akceptacją społecznej jej roli, oraz indywidualistycznego, opartego wyłącznie na geniuszu uczonego. Często spotykamy się bowiem z opinią, być może wyniesioną z bolesnych doświadczeń, że planowanie i koncentracja badań na wybranych obszarach nie ma sensu, bowiem odkryć naukowych nie da się przewidzieć, zaplanować itd. Ale przecież także w demokratycznie rządzonym państwie trzeba planować środki na naukę przeznaczane. Jestem przekonany, na podstawie swoich przemyśleń i doświadczeń, że konflikt tych dwóch modeli jest pozorny. Znakomitą większość ludzi rozpoczynających kariery naukowe przyciąga do pracy ciekawość bądź przygoda intelektualna wywołana stanem badań w danej instytucji, a raczej zespole naukowym. Oryginalna obserwacja bądź idea, jaka rodzi się w trakcie realizacji projektu badawczego, nie będzie i nie może być hamowana deterministycznym celem pracy zespołu naukowego. Oczywiście, sprawy konfliktów personalnych mogą i będą pojawiały się zawsze, ale po to mamy rady naukowe, aby sprawy konfliktów personalnych rozsądzać kolegialnie. po to mamy udoskonalany system projektów grantowych i instytucje typu Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, aby pojawiające się, oby jak najczęściej, indywidualności naukowe znalazły, w miarę potrzeby, drogę własnego rozwoju i rozwoju swoich idei. Nie jest mi znany przypadek, aby ludzie naprawdę wybitni nie znaleźli drogi do zrealizowania swoich idei. Natomiast brak naszej wyobraźni i determinacji, brak wcześniejszych decyzji o wyborze współczesnych frontów działalności naukowej, stanowi dla indywidualistów naukowych przedmiot frustracji, brak motywacji do pracy w kraju, odchodzenie do innych zawodów, a najczęściej emigrację. Dlatego też z pełnym przekonaniem opowiadam się za wybraniem w polskiej nauce obszarów koncentracji naukowej wskazywanych w referacie prof. Kuźnickiego, nie zapominając jednocześnie o wielkości dochodu narodowego przeliczanego na głowę przeciętnego Polaka. Zdaję sobie sprawę z faktu, jak delikatna i złożona jest materia poruszana w moim wystąpieniu i jakie może budzić emocje. Wiem, iż każdy algorytm oceny działalności naukowej jest ułomny, a rzeczywista poznawcza i naukogenna wartość badań może być określana tylko w ujęciu retrospektywnym. Patrząc na dokonania placówek PAN z perspektywy minionych 50 lat, spójrzmy jednak w przyszłość, bez emocji, z poczuciem dumy z dokonań naszego życia, które nas do tego Szacownego Grona przywiodły. Nie nam będzie służyła zreformowana Akademia. Dajmy młodszym generacjom uczonych lepsze szanse uczestniczenia we froncie współczesnej nauki światowej, zaoszczędźmy im tych upokorzeń, jakich sami doznawaliśmy na drodze budowania naszych karier w konfrontacji ze światem zachodnim, od którego nas oddzielała żelazna kurtyna polityki. Co prawda, restrukturyzacją nie złamiemy biedy, która nas zmusza do wyrzeczeń i samoograniczeń. Ale wierni pozostańmy maksymie, że wiedza nakłada brzemię odpowiedzialności za losy przyszłych pokoleń w służbie polskiej nauki. Prof. dr hab. Wojciech J. Stec, chemik, pracuje w Centrum Badań Molekularnych i Makromolekularnych PAN w Łodzi. Jest członkiem Prezydium PAN. |
|
|