Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 5-6/2002

Projekt reform PAN
Poprzedni Następny

Życie akademickie

Jakie są główne problemy obecnie funkcjonującego systemu nauki w kraju, którymi 
winna zająć się reforma i co należałoby zmienić w placówkach naukowych PAN, 
aby mogły one należycie spełniać swoje zadania statutowe? Głos Rady Dyrektorów 
Placówek Naukowych PAN1 w sprawie projektowanych reform Akademii Nauk.

 

Fot. Stefan Ciechana

   Przystępując do dyskusji o projektowanych reformach zakładamy, że mają one intencje pozytywne, a ich celem nie jest stopniowa likwidacja placówek naukowych PAN, bowiem z wszelkich analiz, jakie zostały przeprowadzone, i to głównie analiz wykonanych przez organy niezależne od PAN, wynika, że poziom i efektywność badań w instytutach PAN są najwyższe w kraju i znacznie odbiegają od poziomu placówek naukowych pozostałych resortów. Jest oczywiste, że w zestawieniach całościowych operuje się wartościami statystycznymi, nie zaś przykładami dobieranymi odpowiednio do dowodzonej tezy. Istnienie w ramach PAN placówek naukowych o nieodpowiednio wysokim poziomie jest problemem wewnętrznym Centrum Badawczego PAN i, jakkolwiek powinno być szybko i stanowczo rozwiązywane, nie może, jako takie, uzasadniać potrzeby reformy. Postawmy zatem pytanie następujące: jakie są główne problemy obecnie funkcjonującego systemu nauki w kraju, którymi winna zająć się reforma i co należałoby zmienić w placówkach naukowych PAN, aby mogły one należycie spełniać swoje zadania statutowe? Odpowiedź na to pytanie jest dość obszerna, gdyż dotyczy wielu spraw różnych. Kolejność, w jakich je przedstawiam, nie reprezentuje hierarchii ważności poszczególnych problemów, tekst jest pomyślany jako głos w dyskusji, nie zaś jako samodzielny projekt reformy.

I. Bardzo poważnym problemem jest

znaczne rozdrobnienie 
tematyki badawczej

w kraju. Uważamy, że jest to problem ogólny, obejmujący swym zasięgiem wszystkie piony nauki w Polsce. Problem ten niewątpliwie istniał także dawniej, ale system grantów, który uważany jest w zasadzie za jedno z ważniejszych osiągnięć Komitetu Badań Naukowych, spowodował znaczne nasilenie się tego niekorzystnego zjawiska, przez to, że nie kładzie dostatecznie mocnego akcentu na projekty duże, integrujące środowisko naukowe i wiążące naukę z gospodarką i społeczeństwem (projekty zamawiane istnieją, lecz ich zasięg i znaczenie są, jak dotąd, zanadto ograniczone). Nie jest łatwo podać receptę w sytuacji, gdy problem tkwi nie w strukturze i organizacji samych badań naukowych, a w ogólnej koniunkturze, w jakiej nauka funkcjonuje.

Wniosek: Powinniśmy dążyć do stworzenia systemu generującego duże problemy badawcze zaspokajające aktualne potrzeby społecznego i gospodarczego rozwoju kraju. Na pytanie, kto powinien się tym zajmować, odpowiedzieć można następująco: powołani w tym celu eksperci zawodowi, tj. uczeni, którzy zdecydują się tymi sprawami zająć profesjonalnie, bez utrzymywania swych etatów profesorskich w uczelniach czy instytutach jako głównego miejsca pracy. Powinni odpowiadać za swoją działalność, ale nie w kolejnych, demokratycznych wyborach. To byłby zasadniczy element tworzenia polityki naukowej w Polsce. Od ekspertów należałoby wymagać dostosowywania koniunktury tworzonej dla badań naukowych do potrzeb społecznych, gospodarczych lub politycznych (w szczególności w aspekcie działań integracyjnych z Unią Europejską). Zatem: koniunktura i eksperci zawodowi. (Są też głosy, że eksperci nie powinni bezpowrotnie porzucać swej działalności badawczej i pełnić funkcje w systemie kadencyjnym.)

II. Problem

powiązania badań naukowych z procesami kształcenia

na różnych poziomach jest również skomplikowany. Słusznie mówi się, że nie ma dobrej dydaktyki bez powiązania jej z badaniami naukowymi. Ale nie wynika stąd automatycznie, że obecny system powiązań tych dwóch rodzajów działalności jest satysfakcjonujący i prawidłowy. W szczególności należy zapytać: czy każda placówka dydaktyczna, każda szkoła wyższa, ma koniecznie prowadzić badania naukowe w celu utrzymania odpowiedniego poziomu nauczania? Nie wydaje się, by prowadzenie badań naukowych było nieodzowne w każdym przedmiocie nauczania, nawet jeśli ograniczyć to do głównej dziedziny danego wydziału uczelni. Kursy wiedzy podstawowej mogą, prawdopodobnie, być prowadzone na wysokim poziomie bez konieczności równoległego prowadzenia badań w tej dziedzinie, podobnie jak lektoraty języków obcych i zajęcia sportowe. Zresztą nie można sobie wyobrazić, by każda uczelnia, nawet duża, w skali naszego kraju była w stanie prowadzić na odpowiednim poziomie badania naukowe w każdej dziedzinie, której naucza. I tak przecież jest w istocie. Wydziały mają swoje naukowe specjalności, nie zawsze silnie powiązane z przedmiotami, które są głównymi w procesie nauczania.

Wniosek: na pewno nie stać nas na trwonienie pieniędzy na niskiej jakości prace badawcze w kiepskich uczelniach. Zamiast tego należałoby dofinansować współpracę tych uczelni z silnymi ośrodkami naukowymi, które zagwarantowałyby utrzymanie właściwego poziomu prac wykonywanych w powiązaniu z dydaktyką. Ośrodki regionalne, lokalne, środowiskowe mogłyby spełnić taką rolę.

III. Problem

wieloetatowości

osiągnął takie rozmiary, że trudno nawet o dobrą diagnozę sytuacji. Interesujące jest przy tym, że stosunkowo rzadko się o tej sprawie wspomina w dyskusjach na temat reformy systemu nauki w kraju. A przecież jest to jedna z zasadniczych kwestii, gdy analizuje się sytuację kadrową w nauce. O ile można sobie wyobrazić połączenie pracy naukowej z prowadzeniem zajęć dydaktycznych (co przecież jest standardową sytuacją w uczelniach), to zupełnie nie można akceptować jako modelu działania jednej osoby na więcej niż dwóch etatach. Być może są osoby o cechach zupełnie wyjątkowych i mogą skutecznie działać w znacznie szerszych ramach, ale z pewnością nie można tego uznać za standard! Zwracają uwagę skutki pośrednie wieloetatowości, które mogą się wyraźnie odbić na sytuacji badań naukowych. Chodzi o to, że uczelnie, którym udało się „pozyskać” kadrę profesorską zatrudnioną już na innych etatach, przystępują do konkurencji o finansowanie badań, które zamierzają prowadzić. W ten sposób możemy dojść do pogłębionego jeszcze bardziej rozdrobnienia skromnych funduszy na naukę i do sytuacji wręcz absurdalnych, w których spod kontroli wymknie się nie tylko wieloetatowość (co już się stało), ale i wielokrotne finansowanie tej samej pracy naukowej.

Wniosek: Wprowadzenie ustawowego ograniczenia liczby zajmowanych etatów. Kadra naukowa uczelni i instytutów pozauczelnianych miałaby ograniczenie zatrudnienia do dwóch etatów. Preferowane byłoby łączenie etatu dydaktycznego z naukowo-badawczym lub odwrotnie, w wymiarze łącznym 1,5 etatu i po przyjęciu zasady, że każda z tych „części” podlega okresowym ocenom w jednostkach, do których „należy”. Warunkiem dalszego zatrudnienia byłoby uzyskiwanie ocen wysokich. Jest to kolejna sprawa z gatunku „delikatnych”, są obawy, że środowisko nie jest takimi ograniczeniami zainteresowane.

IV. Placówki naukowe PAN zostały utworzone

w konkretnym, jasno sprecyzowanym celu.

Na ogół było to tworzenie swego rodzaju centrów doskonałości (jeśli użyć współczesnej terminologii). Po wielu latach doszło do sytuacji, w której nie wiadomo, czy ktoś naprawdę ponosi odpowiedzialność za to, aby cele pozostawały aktualne (tzn., by były aktualizowane i pod tym kątem sprawdzane) i były rzeczywiście realizowane. Znacznie zwiększona samodzielność instytutów jest przez nie ceniona i bardzo korzystnie wpływa na lokalne poczucie odpowiedzialności, ale czy cały system działa prawidłowo? PAN tego nie kontroluje, KBN też nie, większość dyskutowanych problemów bardzo szybko sprowadza się do dystrybucji środków na badania, a nie do odpowiedzialności za nie. Tymczasem placówki naukowe PAN mogłyby być przekształcone w struktury otwarte, w tym sensie, że obowiązane byłyby przyjąć do realizacji tematy lub zadania spełniające pewne określone warunki.
Wniosek: przekształcić instytuty PAN (te z wysoką kategorią, o uznanej renomie w środowisku) w

środowiskowe 
centra doskonałości

z inną, mniej szumną, nazwą), współpracujące z lokalnymi placówkami dydaktycznymi, zdolnymi do podejmowania nowych projektów dzięki własnym funduszom, stabilne i w granicach niezbędnego minimum gwarantowane przez KBN lub jego następcę, współpracujące z parkami technologicznymi utworzonymi zamiast najlepszych JBR-ów.

Centra doskonałości (instytuty) winny być poddawane okresowej ocenie poziomu i postępu badań oraz aktualności ich tematyki, wykonywanej przez specjalnie powoływanych ekspertów. Całość nadzoru winna być powierzona organom PAN z określoną pragmatyką działania. Nie precyzujemy tego bardziej szczegółowo, gdyż struktura wydziałowa PAN bywa ostatnio mocno krytykowana. Czy to więc poprzez wydziały, czy specjalnie utworzoną strukturę pozawydziałową, placówki powinny być poddawane ocenom, całość układu instytutów PAN dobrze byłoby zaś widzieć jako strukturę dynamiczną, wrażliwą i reagującą na dokonujący się w nauce, gospodarce i w życiu społecznym postęp. Opowiadamy się przy tym za zajmowaniem otwartego stanowiska wobec różnorodności badań i związanych z tym potrzeb, uwzględniających specyfikę poszczególnych dziedzin wiedzy.

V. Bardzo poważnym i, jak dotąd, nie dość silnie podkreślanym problemem jest

brak stabilnej sytuacji 
finansowo-prawnej

placówek PAN wraz z całym, skomplikowanym kontekstem tej sprawy. Nie sposób oczekiwać pozytywnych inicjatyw reformatorskich w takich warunkach. Tworzenie nowych stanowisk pracy, nowych zespołów, stwazanie pola nowym inicjatywom badawczym – to wszystko wymaga pewnego minimum bezpieczeństwa, którego placówki nasze nie mają.
Wiele placówek PAN przeprowadziło dość głęboką reformę swych struktur, z czym związane były?y niemałe redukcje zatrudnienia (niekiedy przekraczające nawet 30 proc. stanu). Nie pozwoliło to jednak placówkom działać w kierunku tworzenia nowych, większych projektów, gdyż wprowadzane kolejno szczegółowe systemy finansowania oparte były, w ten czy inny sposób, na liczbie zatrudnionych. Wywołało to wiele goryczy w placówkach, a szczególnie niepożądanym efektem stał się brak zaufania do kolejno zapowiadanych reform systemu finansowania. I, jak się okazuje, słusznie, skoro wskutek najnowszych zmian pojawił się zamiar obniżenia nakładów nominalnych na działalność statutową naszych placówek o kilkanaście procent w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Nie możemy, rzecz jasna, rozważać reformy placówek w oderwaniu od warunków zewnętrznych, z których jednym z podstawowych są systemy oceny i finansowania. Myślę, że stworzenie przez KBN systemu okresowych rankingów placówek naukowych jest słusznie uważane za jedno z głównych osiągnięć tej instytucji. Rada Dyrektorów wielokrotnie opowiadała się za tym i zgłaszała, oprócz uwag i propozycji, swoją gotowość do współdziałania w ulepszaniu systemu. Podobnie było z ostatnio wprowadzonym sposobem ocen parametrycznych, do którego zgłosiliśmy długą listę propozycji uzupełnień i ulepszeń. Podjęte potem w KBN decyzje nie były, o ile mi wiadomo, testowane przed wprowadzeniem w życie, a wprowadzone zasady stworzyły wiele bardzo kłopotliwych sytuacji. Nie ma tu miejsca, aby tę sprawę szczegółowo analizować. Jest jednak parę kwestii, które bardzo silnie wiążą się z problemami reformy w PAN, więc trzeba o nich krótko wspomnieć.

Obecny system oceny zdecydowanie preferuje indywidualne prace teoretyczne, jest więc pośrednio destrukcyjny w stosunku do dużych programów eksperymentalnych. Dłuższe działanie takiego systemu doprowadzi do utrzymania się w placówkach pozauczelnianych tylko tych grup, które nie wymagają zaplecza logistycznego, co wydaje się kompletnym zaprzeczeniem podstawowych koncepcji, jakim podporządkowane było utworzenie sieci placówek badawczych poza uczelniami. Reforma zakładająca powiązanie naszych placówek z dużymi programami nie ma w takich okolicznościach większych szans powodzenia. Niedoceniane są sprawy: tworzenia, utrzymywania i rozwijania sieci specjalistycznych laboratoriów; tworzenia baz danych, które obecnie nabierają coraz większego znaczenia, zwłaszcza w międzynarodowym obiegu informacji naukowej; udziału pracowników placówek naukowych PAN w komisjach i komitetach eksperckich o znaczeniu ogólnokrajowym, europejskim i, ogólnie, międzynarodowym, a przecież ma to ogromne znaczenie zarówno dla zapewnienia nauce właściwej roli w życiu kraju (społeczeństwo i gospodarka oparte na wiedzy), reprezentacji polskiej nauki na forum międzynarodowym; prowadzenia przez instytuty nauk społecznych szeroko rozumianych prac dokumentacyjnych, nie mających odpowiednika w badaniach wykonywanych w uczelniach.

Z perspektywy KBN instytuty pozauczelniane są bardzo kosztowną formą uprawiania badań naukowych, gdyż w ich koszta wchodzą wszystkie wydatki, także te konieczne do utrzymania podstawowej infrastruktury (w uczelniach ta część kosztów istnieje również, ale pokrywana jest z funduszy innego resortu, MEN a nie KBN). Czas najwyższy, aby zlikwidować ten nonsens, w którym do działalności statutowej placówek PAN zalicza się np. pracę portierów i sprzątaczek. Usunięty byłby wtedy absurdalny argument wysuwany przeciw naszym placówkom, że badania w nich prowadzone są nieporównanie kosztowniejsze niż w uczelniach. Jestem przekonany, że znaczenie tej kwestii nie jest rozumiane w należytym stopniu. Gdyby było inaczej, nie do pomyślenia byłaby taka sytuacja, że: przygotowano decyzje ograniczające finansowanie działalności znacznej części bardzo wysoko ocenionych instytutów do kwot nie przekraczających 90 proc. dotacji ubiegłorocznej (nominalnie, więc faktycznie do mniej niż 85 proc.), co w efekcie musi doprowadzić do częściowej ich likwidacji – od dawna wiadomo, że proste rezerwy zostały wyczerpane i obecnie możliwe jest tylko oszczędzanie poprzez zamykanie wybranych kierunków badań.

Wniosek: należy dążyć do stworzenia systemu gwarantującego

stabilność

finansowego wsparcia działalności statutowej przez kilka lat, np. przez okres kadencji wybieralnych organów KBN lub PAN, na poziomie uzależnionym od wyników okresowo przeprowadzanych ocen. Placówki najlepsze winny mieć silne gwarancje.

Bardzo ważnym warunkiem „wyrównywania szans” byłoby zapewnienie utrzymania infrastruktury placówek na poziomie gwarantującym ich przetrwanie tak długo, dopóki nie podejmie się decyzji o likwidacji. System finansowania musi być konsekwentny. Istnienie instytutu to pewne koszty, utrzymanie budynków, bibliotek, podstawowego zaplecza administracyjnego i technicznego, zapewnienie etatowego minimum kadry naukowej, utrzymania sieci laboratoriów specjalistycznych oraz baz danych. To powinno być gwarantowane. Reszta, a więc: projekty badawcze, studia doktoranckie, wszelka inna działalność statutowa, jak wdrożenia, kursy, konferencje, popularyzacja wiedzy i inne mogą być finansowane poprzez udział placówek w konkursach. I za tym chętnie się opowiadamy, uznając konkurencję za nader ważny element stymulujący postęp. Ale konkurencja powinna istnieć na równych prawach. Obecna sytuacja jest demobilizująca i prowadzi nieuchronnie do konfliktów w środowisku naukowym.

Należy dodać, że biblioteki, laboratoria, bazy danych, to infrastruktura całej nauki w Polsce, nie tylko placówek, w których jest to organizowane. Zagwarantowanie jej bytu i funkcjonowania jest celem o charakterze środowiskowym, nie resortowym. Wynika z tego kolejny wniosek, aby utrzymywanie tej infrastruktury było traktowane jako jeden z nadrzędnych celów KBN, który przecież utworzono m.in. po to, by nauka w Polsce nie była resortowa.

VI. Centrum 
Badawcze PAN,

jako wyodrębniona organizacja pozawydziałowa, miałoby sens pod warunkiem uzyskania zdolności do zapewnienia instytutom tego, o czym mowa w poprzednim punkcie, a więc przede wszystkim podstawowej gwarancji istnienia i funkcjonowania tak długo, jak placówka uznawana jest za potrzebną i spełnia wysokie kryteria jakości. Centrum powinno łączyć w sobie następujące funkcje:
Reprezentacji placówek wobec instytucji zewnętrznych na poziomie odpowiadającym temu, co obecnie wypełnia centrala Akademii Nauk;
Działalności usługowej względem placówek w sprawach natury prawnej lub organizacyjnej, mających charakter ogólny, tj. odnoszący się do wszystkich instytutów;
Dbałości o uzyskiwanie dodatkowych środków na działalność placówek poprzez zorganizowanie i utrzymywanie stałych kontaktów z odpowiednimi organizacjami zewnętrznymi, w tym m.in. z Unią Europejską;
Gospodarowania majątkiem PAN i zapewnienia dodatkowego zasilania placówek z tego źródła.

VII. Odpowiedź na pytanie o to,

kto powinien 
przeprowadzić reformę,

zależy w dużym stopniu od zaufania do reformatorów i jest ważnym elementem skuteczności całego przedsięwzięcia. Najłatwiej zaufać tym, którzy zaczynają od siebie, czyli reformują (usprawniają) własne instytucje w pierwszej kolejności. W szczególności, nie wyobrażamy sobie, aby reforma placówek PAN projektowana była przez te same środowiska, które w ciągu minionego dziesięciolecia stale i konsekwentnie działały na rzecz ograniczenia możliwości funkcjonowania pionu badawczego PAN. Wbrew wypowiadanym niekiedy poglądom, placówki Akademii wykazały dużą zdolność i chęć działań reformatorskich, wiele także uczyniły w tym zakresie. Na pewno można im zaufać w sprawie reform wewnętrznych, a usprawnienie całego systemu to, bez wątpienia, zadanie dużo bardziej złożone, przeznaczone dla zespołu ponadresortowego. Jego skład jednak powinien odpowiadać zasadzie, że będą to reformatorzy działający każdy na swoim terenie, ich współdziałanie ma zaś na celu uzgodnienie celów i funkcjonowania całości systemu.

Wniosek: utworzyć zespół ds. reformy, złożony przede wszystkim z osób, które chcą usprawnić swoje instytucje, których problemy najlepiej znają.

VIII. Reforma korporacji

jest bardzo ważnym zadaniem. opowiadamy się za tym, popierając daleko idące koncepcje prof. Kołodziejczaka.

IX. Zgromadzenia ogólne

są swego rodzaju obrazem stanu Akademii i także powinny być zmodyfikowane. Poprzedzone starannym przygotowaniem, dyskusją za pośrednictwem Internetu lub korespondencyjną, mogłyby w swej głównej części być zebraniami, na których się nie dyskutuje, lecz podejmuje decyzje: wybory, inne głosowania. Natomiast dodatkiem do tego mogłoby być forum dyskusyjne, z nieograniczonym dostępem do głosu członków PAN, prowadzone przez wybranych do każdego z tematów fachowców lub reprezentantem środowiska.

X. Tryb przygotowania 
i wprowadzania reformy

powinien być bardzo elastyczny, otwarty i uwzględniać ogromną różnorodność, z jaką w nauce mamy do czynienia. Wprowadzane nowe ramy organizacyjne chętnie widzielibyśmy jako normatywne, a nie zakazowe.

Tekst opracował 
Janusz Lipkowski2

1 Rada Dyrektorów Placówek Naukowych PAN jest statutowym, kadencyjnym organem doradczym prezesa Polskiej Akademii Nauk, wyłanianym jako reprezentacja dyrektorów placówek badawczych Akademii w drodze wyborów przeprowadzanych przez poszczególne wydziały PAN. Rada liczy 11 osób, jej wybranym przewodniczącym w bieżącej kadencji władz PAN jest prof. Michał Kleiber, który zawiesił pełnienie tej funkcji na czas sprawowania urzędu Ministra Nauki. W tym okresie pracami Rady kierują jej wiceprzewodniczący: prof. Stanisław Bylina (dyrektor Instytutu Historii PAN) oraz prof. Janusz Lipkowski (dyrektor Instytutu Chemii Fizycznej PAN). 
2 Autor składa podziękowanie wszystkim osobom spoza Rady, z którymi przedstawiane tezy były dyskutowane, a których propozycje zostały w nich wykorzystane, szczególnie profesorom Bogdanowi Marcińcowi oraz Henrykowi Szymczakowi.


Komentarze