Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 5-6/2002

Czytelnia czasopism
Poprzedni Następny

Czytelnia czasopism

Zmienia się rzeczywistość, zmieniają się i gazety akademickie oraz ich redaktorzy. Pożegnaliśmy się niedawno z Basią minkiewicz, która przez wiele lat redagowała „Gazetę SGH”. Zastąpiła ją na tym stanowisku pani Lidia jastrzębska. Teraz z kolei zmieniła się szefowa „Spraw Nauki”, biuletynu KBN. Marzenę Wiśniewską-Tomaszkiewicz zastąpiła pani Anna Leszkowska. Poprzednim redaktorkom dziękujemy za pracę włożoną w budowę czasopism i współpracę ze środowiskiem gazet akademickich, nowym – życzymy sukcesów.

O DOSKONAŁOŚCI DWOJAKO

„Sprawy Nauki” zmieniły nie tylko redaktor naczelną, ale także formułę. Pismo powróciło do czarno-białej kolorystyki i biuletynowego loyautu. Znaczne obniżenie budżetu nauki zmusiło nas wszystkich do szukania oszczędności nie tylko przy prowadzeniu badań, ale i w działalności wspomagającej te badania. Dotyka to także „Spraw Nauki” – napisał w edytorialu dr Jan Krzysztof Frąckowiak, sekretarz KBN.

W pierwszym numerze nowych „Spraw Nauki” (3-4/2002) znalazł się m.in. artykuł Mariana Nowego Doskonałym być, poświęcony krótkiej historii i stanowi obecnemu centrów doskonałości, czyli placówkom badawczym, gdzie powstawać mają technologie na poziomie światowym. Temat ten, ważny dla Europy – o czym świadczą rozmaite programy, m.in. ramowe – staje się istotny także i u nas, pretendujących do wejścia w struktury UE. Ideą programów europejskich jest zintegrowanie możliwości badawczych Europy, stworzenie z istniejącej już infrastruktury i kapitału myśli naukowej wielkiej nauki europejskiej. Założenie to doskonale mieści się w koncepcji zjednoczonej, otwartej i bez barier Europy – czytamy. Brzmi pięknie. Jak się w tym odnajdziemy?

Z kolei Lucjan Piela (maść na drewnianą nogę) krytycznie patrzy na reformowanie naszego systemu edukacji, a szczególnie na strukturę płac. Mizeria finansowa tej sfery polskiego życia publicznego jest wszystkim doskonale znana i... trwa niezmiennie ponad podziałami politycznymi. Organizator, który założy, że ludzie będą pracować dla idei, to nie organizator tylko ideolog. (...) Wspaniały nauczyciel (...) powinien mieć pensję wyraźnie wyższą niż średni i zdecydowanie wyższą niż słaby. (...) Płacimy jednakowo za złoto i szmelc? Będziemy mieć dużo szmelcu – pisze rozgoryczony autor. I dodaje: Wystarczyłoby sprzęgnąć jakość szkoły ze strumieniem pieniędzy na nią przeznaczonych. Tu jednak podnoszą się liczne głosy w obronie status quo, zarzucające zwolennikom takiego rozwiązania zbytni radykalizm i nieuwzględnianie „różnorodnych uwarunkowań”.

Sytuacja nie jest, bynajmniej, inna na poziomie szkolnictwa wyższego. Według autora, podejmowane działania petryfikują stan istniejący, ich animatorzy nie troszczą się o „owoce” ciężkiej pracy nauczycieli. Spryciarze robią w balona społeczeństwo sprzedając mu dyplomy z oryginalnymi pieczątkami, ale jednak dyplomy bez wartości – kończy publicysta. Czy jego głos pozostanie głosem wołającego na pustyni...?

(erem)

 

Komentarze