Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 7-8/2002

Cenne informacje
Poprzedni Następny

Okolice nauki

System informacji w gospodarce, nauce i technice jest w krajach rozwiniętych 
gospodarczo traktowany jako trwały element państwa, 
podobnie jak łączność, poczta czy komunikacja.

Ryszard Paś

 Fot. Stefan Ciechan

Narodziny gospodarek opartych na wiedzy (GOW) wiązane są przez wielu autorów z powstawaniem, przed kilkunastu laty, tzw. technologii informacyjno-
-komunikacyjnych (ICT). Historia powstawania tych gospodarek zaczęła się jednak już na przełomie XIX/XX w. Wówczas nie myślano jeszcze o nowych ICT, lecz dostrzegano już znaczenie szerokiego wykorzystywania wiedzy w procesach produkcji. Aby to osiągnąć, trzeba było zorganizować dopływy odpowiednich źródeł informacji do państw, przetwarzać te źródła, tzn. wydobywać z nich istotne informacje – oceniać je, sprawdzać, łączyć, zestawiać je itp. W tej nowej postaci informacje te podawały wszystko, co nowe, a istotne w świecie na dany temat – wskazywały kierunki rozwiązywania problemów. Prace te wykonywali pracownicy nauki i specjaliści. Oto jak przebiegały te działania.

POZYSKIWANIE WIEDZY

Produkcja wiedzy to przede wszystkim prace badawcze i rozwojowe. Ich prowadzenie stało się warunkiem sukcesów gospodarczych. Rozwój badań w II połowie ub. wieku zaczął przebiegać pod bardzo silnym wpływem komercjalizacji. Prace badawcze zaczęły być prowadzone na szeroką skalę bezpośrednio w laboratoriach wielkich koncernów. Ich wyniki stały się narzędziami umożliwiającymi skuteczną walkę konkurencyjną. Były to badania kosztowne. Jednocześnie jednak w obiegu światowym pojawiały się tysiące i dziesiątki sprawozdań z prac badawczo-rozwojowych i opracowań przyczynkarskich, ogólnodostępnych lub rzadkich i trudnodostępnych. Z analizy ich treści można było uzyskiwać cenne informacje: fakty, ustalenia, materiały dopełniające, inspirujące zarówno do celów adaptacji, jak i informujące o bezpłodnych kierunkach poszukiwań. Oraz, może najważniejsze, informacje o podejmowanych kierunkach wysiłków badawczych. Znane są przypadki, iż cenną informacją stało się kilka słów wyłonionych z sążnistego opracowania. To właśnie w wyniku kojarzenia różnych treści powstaje informacja naprowadzająca na rozwiązanie problemu. 

Porównajmy – potencjał RP to ok. 1,5 proc. potencjału badawczego świata. Żaden kraj nie jest samowystarczalny w tym względzie, każdy może prowadzić tylko określony front badań, lecz korzysta z doświadczeń i osiągnięć innych krajów. Tak jest taniej.

Już na początku XX wieku istniało w USA kilkanaście ośrodków analizy informacji (CAI). Te kilku- lub kilkunastoosobowe zespoły specjalistów gromadziły, na zamówienie biznesu, komplety źródeł informacji na określone, raczej wąskie tematy. Analizowano źródła, wyłapywano istotne informacje. Na ich podstawie oceniano rzeczywisty stan na świecie i przypuszczalne kierunki rozwiązywania problemów. Liczba tych ośrodków stopniowo rosła i rozszerzał się zakres ich prac. Ewenementem stała się specjalistyczna korporacja RAND, powstała w okresie wojny z Japonią. Po wojnie, przestawiona na problematykę gospodarczą stała się najpotężniejszym na świecie ośrodkiem analiz. Było też wiele podobnych mniejszych ośrodków.

Równolegle narastało inne zjawisko, które prof. Z. Sadowski określił jako „przemysłowe wytwarzanie nowej wiedzy” w laboratoriach koncernów i materializowanie jej w towarach (technologiach). O wysokości zysku decydować zaczęła szybkość realizacji na rynku. Powstawać też zaczęło olbrzymie potencjalne zapotrzebowanie na różne źródła informacji o osiągnięciach światowych. Aby zapewnić ich dopływ do USA (poza ich kupnem, prenumeratą lub wymianą), powstał ogólnopaństwowy Plan Farmingtoński. Przewidywał on m.in. pozyskiwanie dla 60 wielkich bibliotek USA wybranych sprawozdań z prac naukowo-badawczych wykonywanych w ponad 30 krajach świata.

Zapotrzebowanie na źródła informacji w skali państwa rosło. Powstał nowy program pozyskiwania „mózgów” specjalistów, znany u nas jako Brain Drain (plan drenażu mózgów). Zagranicznym specjalistom stwarzano w USA lepsze warunki pracy niż mieli w swych macierzystych krajach. W ostatnich latach tej metody pozyskiwania wiedzy próbują RFN i Wielka Brytania. Wyławiano najlepszych specjalistów za pomocą „Science Citation Index”, sprzyjała też temu odpowiednia polityka migracyjna.

Mimo tych wysiłków, wobec zagrożenia rosnącą konkurencją i zagrożenia, jakie zwiastował sputnik, stan wykorzystywania wiedzy w gospodarce i przemyśle zbrojeniowym (należy się domyślać) oceniono jako niewystarczający. Za istotne przyczyny uznano zarówno istniejące bariery wykorzystywania źródeł informacji: ilościowe, językowe, rozproszenia przestrzennego i tematycznego, niekiedy wąsko specjalistyczny język przekazu, koszty, trudną dostępność i wiele innych. Dodatkową przyczyną były tradycyjne, powszechnie stosowane bibliograficzno-dokumentacyjne metody informowania, kierujące jedynie do źródeł informacji oraz niedostatek sprzętu technicznego usprawniającego procesy informowania.

DOSTĘPNOŚĆ INFORMACJI

W 1963 r. powstał, opracowany dla J.F. Kennedy’ego, raport grupy wybitnych naukowców amerykańskich Nauka – Rząd – Informacja. Oceniał on stan wykorzystania wiedzy jako niezadowalający, przyczyny upatrywał zaś m.in. w niedostatecznym przetwarzaniu wiedzy do potrzeb odbiorców w sferach nauki, gospodarki i zarządzania. Oceniono, że potrzebne jest różnicowanie przetwarzania informacji w zależności od działań wykonywanych przez odbiorców i zajmowanego przez nich miejsca w hierarchii władzy. Postulowano, aby w każdej dziedzinie, w odnośnych tematycznie ośrodkach, gromadzić wartościowe źródła informacji z całego świata, analizować je, wydobywać wszystko, co nowe i wartościowe. Następnie syntetyzować tworząc nowe wartościowe źródła informacji lub też sprawdzone i ocenione wybrane cząstki informacji umieszczać w odpowiednich bankach danych.

Do wykonywania tych analitycznych prac proponowano wydzielić odrębne grupy specjalistów. A więc raport proponował uogólnienie i rozwinięcie w system państwowy dobrych doświadczeń CAI. Zaczął powstawać państwowy system informacji technicznej, który zasięgiem swym stopniowo objął też problematykę ekonomiczną, a później i społeczną (z inicjatywy Akademii Nauk Społecznych USA).

Następują również istotne zmiany w organizacji nauki. Obok tradycyjnych ośrodków nauki, uniwersytetów, zostają powołane federalne instytuty naukowo-badawcze preferujące nauki stosowane. Jednym z ich głównych zadań staje się śledzenie specjalistycznego piśmiennictwa światowego. Stają się one ośrodkami analizowania, selekcji, oceny jakości wyodrębniania istotnych informacji i ich syntetyzowania dla potrzeb rządu federalnego, rządów stanowych oraz organizacji gospodarczych.

Analizowaniem źródeł informacji naukowej, technicznej, ekonomicznej zaczyna zajmować się coraz więcej instytucji i przedsiębiorstw – na zasadach komercyjnych. Wykonywały one opracowania i usługi informacyjne na zamawiane tematy, pobierając odpowiednie opłaty. Np. koszt rocznej prognozy handlowej, sporządzany przez przedsiębiorstwo informacyjne w kilkunastu egzemplarzach, wynosił równowartość 3-5 miesięcznych wynagrodzeń specjalisty. Źródłami finansowania prac informacyjnych wykonywanych w instytucjach państwowych i stanowych, oprócz budżetu państwa, były też dochody ze sprzedaży informacji oraz zwolnienia podatkowe stosowane dla instytucji non-profit. Szereg ośrodków korzystało też z dotacji różnych fundacji.
Ciekawe zjawisko zaczęło występować w koncernach. Otóż, już w latach 70. istniejące tam kilkuosobowe komórki informacji NTE rozrosły się do departamentów informacji obsługujących własne laboratoria i sztaby kierownicze koncernów. W strukturach organizacyjnych tych wielkich organizacji gospodarczych zaczęły występować stanowiska wiceprezesów ds. informacji (włączano do nich reklamę, czyli nadawanie informacji o instytucji, i komórki human relations).

Zaczęły też powstawać specjalistyczne przedsiębiorstwa kojarzące ośrodki posiadające nową wiedzę z potrzebami biznesu, a polityka podatkowa zachęcała do stosowania nowych informacji w produkcji.

Na przełomie lat 70. i 80. można mówić już o powstaniu rynku usług informacyjnych gospodarki USA. Zaczęły też powstawać opracowania naukowe i badawcze z zakresu ekonomiki informacji. Próbowano w nich szacować ekonomiczne skutki posiadania lub braku informacji przy podejmowaniu decyzji gospodarczych, wartość i cenę informacji (np. wartość zaoszczędzonych środków rzeczowych, nakładów pracy, unikniętych strat itp.).

Oceniając łącznie te działania z perspektywy czasu można powiedzieć, że USA już od połowy ub. wieku dążyły do stworzenia systemu pozyskiwania i analizowania światowych źródeł w celu wydobywania zawartej w nich informacji i stosowania jej w swej gospodarce, systemie obrony, w zarządzaniu państwem. Dane z ostatnich lat mówią, że te tendencje umocniły się.

Zmiany, o których napisałem wyżej, w mniejszym stopniu wystąpiły w rozwiniętych krajach Europy Zachodniej i Japonii. Jeśli średni udział GOW w PKB krajów OECD przekracza obecnie 50 proc., to w USA specjaliści szacują go na 80 proc. Z raportu Banku Światowego z 1998 r. wynika, że w okresie 1950-90 Korea Płd. osiągnęła 6-krotnie wyższy dochód na głowę mieszkańca niż Ghana. Eksperci szacują, że ok. 50 proc. przyrostu uzyskano dzięki większym osiągnięciom Korei w pozyskiwaniu i wykorzystywaniu wiedzy. W raporcie tym podkreślono też, że biedniejsze kraje mają mniej publicznych instytucji do zapewniania jakości i prawdziwości kluczowych informacji wykorzystywanych w transakcjach przemysłowych i handlowych niż kraje bogate.

ROLA PAŃSTWA

Cechą charakterystyczną opisywanego tu systemu informacji jest bardzo aktywny udział rządu federalnego USA w tworzeniu jego podstaw i silnym wspieraniu jego rozwoju. Sterowanie systemem rozpoczęła Narodowa Fundacja Naukowa (NSF) w 1958 r. Od 1966 r. przez szereg lat prowadził ją Komitet Informacji Naukowej i Technicznej (COSATI).


Udział państwa polegał na koordynowaniu prac prowadzonych przez CAI obsługujące rząd federalny (publicznych i prywatnych, federalnych stanowych i municypalnych) oraz bibliotek specjalistycznych, tworzących razem państwowy system. Główną metodą koordynacji było finansowanie określonych kierunków prac. Równolegle tworzono prawne podstawy systemu oraz programy i plany jego rozwoju. Podejmowano centralne problemy: zapewnienie dopływu źródeł informacji do państwa, umożliwienie wewnętrznych przepływów informacji (mimo sprzeczności interesów ugrupowań gospodarczych). Budowano bazę materialną – przemysł komputerowy, linie łączności, wyposażono szkoły z sprzęt elektroniczny. Prowadzono badania efektywności ośrodków informacji i potrzeb informacyjnych odbiorców, wymieniano doświadczenia pracowników (szkolenia, sympozja), opracowywano ogólnopaństwowe informatory. Tworzono wewnętrzne więzi pracowników systemu.

Po 1990 r. politykę informacyjną USA zaczęły kształtować: Ministerstwo Handlu (Narodowa Administracja Telekomunikacji i Informacji), Urząd Kierowania i Budżetu (OMB) (Biuro Informacji i Spraw Regulacji), Komisja Komunikacji. Od 1994 r. silny wpływ na kształtowanie tej polityki (krajowej i zagranicznej) zaczyna wywierać ponad 30-osobowy Zespół Doradców ds. Narodowej Struktury Informacyjnej, kierowany przez ministra handlu Rona Browna, a powiązany bezpośrednio z Biurem Prezydenta USA. W jego skład wchodzą: przedstawiciele rządu, pracownicy nauki, przedstawiciele przemysłu, handlu i oświaty, wydawnictw, mediów, prasy, oświaty i polityki.

W połowie lat 90. były wiceprezydent Al Gore wnosi do parlamentu projekt ustawy o narodowej infrastrukturze informacji. Wniesiono też projekt ustawy o informacji elektronicznej. Dla tego ostatniego okresu w rozwoju systemu charakterystyczne są: budowa systemów informacyjnych w kontekście kształcenia ustawicznego, podnoszenie problematyki budowania globalnego systemu informacyjnego (ewentualnego udziału rządów poszczególnych państw w jego finansowaniu) oraz udziału sektora prywatnego w finansowaniu systemów informacyjnych. Mówi się też o potrzebie opracowania wizji Wieku Informacji w rozpoczynającym się nowym milenium. Charakterystyczne jest zaangażowanie się do tych prac reprezentantów najwyższych władz USA.
Szukając wspólnych rysów polityki informacyjnej w krajach rozwiniętych dostrzec można podobne cechy ewolucji systemów INTE w Europie Zachodniej i Japonii, w odpowiednio mniejszej skali. Systemy te wiązane są tam raczej z urzędami premierów bezpośrednio lub pośrednio za pomocą wydzielanej specjalnej instytucji. Zakresy prac koordynujących są różne. najwcześniej, bo już w 1942 r., rozpoczęły się w Wielkiej Brytanii.

Początki systemu INTE w Polsce sięgają 1936 r. Rozwinął się on bardzo silnie po 1950 r. Powstało sto kilkadziesiąt branżowych systemów i ponad 3000 zakładowych ośrodków informacji. Świadczone usługi to głównie informacja o źródłach informacji. Powstały też ośrodki sporządzające informacje wysoko przetworzone. System ten dostarczał rocznie kilkaset tysięcy usług i tyleż wydawnictw informacyjnych – dla gospodarki, nauki i zarządzania.

Zastanawiający i zadziwiający był pośpiech nowej ekipy rządzącej, która już w czerwcu 1990 r. zlikwidowała koordynatora sieci krajowej – Centrum Informacji Naukowej, Technicznej i Ekonomicznej podległe Komitetowi Badań Naukowych. Nastąpił stopniowy regres systemu. Zlikwidowano lub zawężono działalność szeregu systemów branżowych. Przyczyną było niedofinansowanie ich prac na dostatecznym poziomie. W powstającej gospodarce rynkowej rodziły się nowe potrzeby, na ich zaspokajaniu zaczęli zarabiać zagraniczni spryciarze. System pozbawiony koordynatora nie został przestawiony na nowe zakresy prac. Cudowna ręka rynku i tym razem automatycznie nie zadziałała. Odwrotnie, w 2000 r. minister J. Steinhoff rozpoczął likwidację ocalałego z pogromu w 1990 roku Instytutu Informacji Naukowej, Technicznej i Ekonomicznej.

Piszę o tym ze smutkiem, gdyż w tym czasie nastąpił olbrzymi rozwój systemów INTE w krajach rozwiniętych gospodarczo. Znacząca rola tych systemów dla gospodarki, nauki i techniki oraz kierowania państwami rysuje się wyraziście. Równie wyraziście rysuje się i zastanawia konsekwentne działanie rządów solidarnościowych i postsolidarnościowych w niszczeniu tych systemów.

BUDOWANIE SYSTEMÓW

W państwach funkcjonują różne systemy informacji. Tu omawiamy działania jednego z nich – służącego mianowicie tym państwom, które swą gospodarkę zamierzają oprzeć na wiedzy (GOW). Aby powstał u nas system takiej informacji, odbudowując to, co w znacznym stopniu zostało zniszczone w ostatnim dziesięcioleciu, trzeba jednocześnie rozwiązać szereg centralnych problemów funkcjonowania takiego systemu. Oto one (nie jedyne):

System działa w gospodarce rynkowej. Punktem wyjścia jest uznanie tego stanu. W warunkach tych informacja może być i bardzo często jest towarem mającym tę m.in. specyficzną cechę, że służy jako podstawa do wytwarzania innych towarów. Aby pozyskać informację, trzeba ją albo wytworzyć we własnym laboratorium, albo/i uzyskać z instytucji naukowo-badawczej, lub/i z biblioteki czy z systemów informacji. Działania systemów informacji w krajach GOW muszą być więc ukierunkowane na dostawę informacji pomocnych przy rozwiązywaniu problemów powstających w procesach wytwarzania aż do realizacji towaru na rynku oraz na zwiększanie sposobności wytwórców do ich rozwiązywania.

Jednostki produkcyjne i jednostki informacyjne. Potrzebne jest ścisłe sprzężenie systemów informacji z jednostkami produkcyjnymi. Sprzęganie to w państwach GOW realizowane jest poprzez zamawianie w jednostkach informacyjnych (najczęściej są to także jednostki naukowo-badawcze) stałych, okresowych lub doraźnych opracowań lub usług informacyjnych. Sprzęganiu temu służy również wzajemne uczestniczenie kadry kierowniczej w organach nadzorczych czy programujących tych instytucji (rozwinięte w Japonii).

Wiedza wytwórców. Wiedza ta, wynoszona z uczelni, bardzo szybko starzeje się. Ilość wiedzy potrzebnej nieustannie rośnie, powstają nowe specjalności. Aby utrzymać kadrę wytwórczą na stałym wysokim poziomie, potrzebne jest wdrożenie systemów permanentnego uzupełniania i doskonalenia wiedzy tej kadry. W szeregu krajów, już od XIX wieku, istnieją, wykonywane przez systemy informacji, okresowe podsumowania wiedzy w wybranych obszarach tematycznych (roczne przeglądy, Jahres Berichte, Itogi Nauki, Science Progress). Dzieje się to niezależnie od szkoleń, sympozjów lub konferencji. Podkreślić trzeba, że ten kierunek prac systemów informacji rozwijał się szczególnie w ostatnim dziesięcioleciu, uzyskując największy rozmach w USA. Wspominana już superautostrada informacyjna ma m.in. służyć procesom edukacyjnym, w tym kształceniu ustawicznemu. Edukacja staje się drugim głównym kierunkiem działań systemów informacyjnych.

EFEKTYWNOŚĆ SYSTEMÓW

Wiele kanałów. Efektywność systemów w dużym stopniu zależy od stworzenia możliwości korzystania z wielu kanałów pozyskiwania informacji (poza Internetem), w tym z systemów międzynarodowych UE czy rodzących się systemów globalnych. Podstawowe znaczenie mają jednak banki i bazy danych tworzone pod kątem potrzeb danego kraju. Systemy takie stworzyły i rozbudowują RFN i Francja, dążące do niezależności ekonomicznej i informacyjnej. Istotne znaczenie ma również ułatwianie przenoszenia i wykorzystywania nowej wiedzy poza dziedziną czy gałęzią, w której powstała (międzygałęziowe przepływy informacji).

Koordynacja prac systemów. Przegląd istniejących w świecie ważniejszych systemów wskazuje, że są one w większym lub mniejszym stopniu koordynowane centralnie w danym państwie. Największy stopień centralizacji występował we Francji i RFN. W byłych państwach komunistycznych czyniły to resorty nauki i techniki, poprzez wydzielone organy. Częste są przypadki powierzania sterowania systemami urzędom prezydentów lub premierów. Lokalizacja istotnie wpływa na formowanie systemów – z punktu widzenia państwa lub resortu. Polska praktyka wykazała, że koordynacja krajowego systemu może być uznana za niepotrzebną.

Prawne i finansowe podstawy. System informacji w gospodarce (również nauce i technice) jest w krajach rozwiniętych gospodarczo traktowany jako trwały element państwa, podobnie jak łączność, poczta czy komunikacja. Efektywność tego systemu leży w interesie państwa, dlatego potrzebne są odpowiednie ustawodawstwo i lokalizacja koordynacji, zapewniające trwałe i efektywne pełnienie funkcji systemu.

Systemy krajów komunistycznych dostarczały informacje w zasadzie bezpłatnie. W warunkach gospodarki rynkowej informacje stają się przedmiotem kupna-sprzedaży. Dochody ze sprzedaży opracowań i usług informacyjnych mogą stać się pierwszym źródłem finansowania tego systemu. Kolejnymi są budżet państwa i dotacje fundacji (tak jest w krajach zachodnich). Administracja byłego prezydenta B. Clintona dążyła do finansowania systemu amerykańskiego również przez sektor prywatny, przyciągając go równocześnie do formowania działań systemu państwowego. Rozwiązanie tego problemu ma podstawowe znaczenie dla prac systemu. Wydaje się, że jego finansowanie powinno być wieloźródłowe.

Tradycyjne nośniki informacji. Rozwijając systemy informacji za pomocą jej elektronicznych nośników nie można tracić z pola widzenia nośników tradycyjnych, od tysiącleci utrwalających, przechowujących i przenoszących dorobek ludzi. Wydaje się, że można przewidywać dalszy wzrost liczby nadawców informacji i wzrost ilości informacji w obiegu światowym, opartej na tradycyjnych nośnikach. Zarówno w państwach GOW, jak i w tzw. społeczeństwach informacyjnych, mogą one przeżyć swój okres rozkwitu. Kształtowanie roli informacji w rozpoczętym Wieku Informacji nowego milenium powinno być otwarte na problemy tradycyjnych nośników informacji. Jednym z nich jest np. lawinowy wzrost ilości źródeł informacji i powstająca konieczność uruchomienia zorganizowanych procesów selekcji i pośrednictwa umożliwiających ich wykorzystywanie.

Gdybyśmy próbowali wstępnie określić „społeczeństwo informacyjne”, jego główną cechą okazałoby się wykorzystywanie informacji jako: tworzywa, narzędzia i produktu – prac umysłowych i twórczych – do zaspokajania swoich podstawowych potrzeb. Przybliżyłem nieco rolę tego tworzywa-narzędzia uformowanego w systemy informacji służące realizowaniu zadań gospodarczych. Głoszone postulaty tzw. dostępu do informacji wskazują na jej rosnące społeczne i polityczne znaczenie w realizowaniu podstawowych praw obywatelskich. W nadchodzącym Wieku Informacji problemy te niewątpliwie urosną w świecie do rangi centralnych.

Dr Ryszard Paś jest wieloletnim pracownikiem służb informacji naukowej, technicznej i ekonomicznej.

 

Komentarze