|
|
Okolice naukiPopularyzacja nauki staje się coraz większym problemem, nie tylko ze względu Patrycja Rudnicka Z popularyzowaniem nauki najczęściej kojarzone są: prasa, książki, telewizja i radio, a przecież istnieje medium dla nich konkurencyjne, a nawet przewyższające je pod pewnymi względami – Internet. Jego podstawowe cechy, takie jak: szybkość i łatwość publikowania informacji, możliwość równoczesnego dotarcia do szerokiej grupy odbiorców, uzyskania informacji zwrotnej, a także stosunkowo niskie koszty publikacji, wydają się być niepodważalnymi argumentami, gdy spróbujemy rozpatrywać go, jako narzędzie do upowszechniania nauki, czyli przedstawiania jej osiągnięć i metod ludziom nie będącym w danej dziedzinie specjalistami. Czy jest tak naprawdę? Wystarczy połączyć się z siecią i sprawdzić, jak wygląda to w wirtualnej rzeczywistości. Już na samym początku okazuje się, że strony popularnonaukowe nie są w Internecie... popularne. W kilku najbardziej znanych polskich katalogach stron www nie ma takiej kategorii, a ich dziedzinowy układ sprawia, że poszukiwanie wśród setek odnośników wydaje się być zajęciem dla prawdziwych pasjonatów. Przyczyną są prawdopodobnie trudności w klasyfikacji stron ze względu na ich zawartość treściową, ale również sami twórcy nie ułatwiają pracy internetowym wyszukiwarkom – polecenia META, definiujące sposób opisu stron i słowa kluczowe nie zawsze są w pełni wykorzystane. W dobie lawinowo rosnącej liczby publikacji internetowych, jest to dobrowolne zawężanie liczby osób, które mogłyby trafić na daną stronę. A przecież w wypadku serwisów i witryn popularyzujących osiągnięcia nauki celem jest dotarcie do dużej liczby odbiorców. Oczywiście, osoby potrafiące wyszukiwać informacje w Internecie, ciekawe wszystkiego, poradzą sobie ze znalezieniem danej strony, ale upowszechnianie winno zakładać docieranie do szerokich kręgów, a nie bierne oczekiwanie na pojawienie się przedsiębiorczych jednostek. CZASOPISMAPublikacje o charakterze popularnonaukowym, a raczej przedstawiane jako takie przez swoich twórców, można podzielić na kilka grup. Pierwszą, stosunkowo liczną, stanowią strony internetowe czasopism popularnonaukowych. Z pewnością wyróżniają się witryny „Wiedzy i Życia” ( www.wiedzaizycie.pl ) i „Świata Nauki” ( www.swiatnauki.pl ). Na ich stronach można znaleźć pełne wersje wybranych artykułów archiwalnych i aktualnych, niektóre w formacie pdf. Warto również wspomnieć o bardzo dobrym opracowaniu stron pod kątem wygody ich użytkowania. Obecność wielorakich indeksów sprawia, że wyszukiwanie potrzebnych informacji jest niezwykle łatwe. Miesięcznik „Delta” ( www.mimuw.edu.pl/delta/index.html ) oferuje archiwalne artykuły w tłumaczeniu na angielski, wybór tekstów w języku polskim znaleźć można w serwisie Wirtualny Wszechświat ( www.wiw.pl/delta ). Własną witrynę posiada również miesięcznik „Focus” ( www.focus.pl ), jednak przedstawiane tam informacje nie wykraczają poza spis treści aktualnego numeru i minimalistyczne wręcz wzmianki o artykułach. Witryna ma charakter raczej rozrywkowy, przewaga zdjęć, psychozabaw, wyskakujących ramek i reklam innych tytułów koncernu jest zdecydowana – można powiedzieć, że to strona dla osób, które nie korzystają z połączeń modemowych, a artykuły czytają w wersji papierowej czasopisma. Najstarsze polskie czasopismo popularnonaukowe „Wszechświat” publikuje w Internecie spisy treści poszczególnych numerów. Na stronach Komitetu Badań Naukowych można również zapoznać się z wybranymi artykułami z biuletynu „Sprawy Nauki” ( www.kbn.gov.pl/pub/kbn/sn/index.html ). Strony czasopism mają zachęcać do skorzystania z ich tradycyjnej wersji, dostępnej w najbliższym punkcie sprzedaży prasy czy też bibliotece, są raczej formą reklamy, popularyzacji tytułu w Internecie. WSZECHŚWIAT I SERWISKolejna grupa, to serwisy popularnonaukowe poświęcone wielu dziedzinom nauki. Publikacji tego typu nie jest wiele, a lukę tę wypełniają działy naukowe portali informacyjnych, prasa i telewizja. W polskim Internecie są to dwa serwisy: Wirtualny Wszechświat (www.wiw.pl) i Science Serwis (http://science.eu.org). Podtytuł witryny Science Serwis – ciekawostki i nowości – doskonale oddaje jej charakter. Twórca serwisu, jak można się dowiedzieć w dziale „Info” – uczeń liceum, opiera się na doniesieniach PAP, publikacjach w prasie popularnej i popularnonaukowej. Podstawową zaletą serwisu jest jego przejrzysty układ, zgromadzenie wielu informacji i łatwość wyszukiwania doniesień z zakresu różnych dziedzin, m.in. medycyny, biologii, astronomii. Science Serwis jest stroną amatorską. W przypadku stron popularnonaukowych dotyczących jednej dziedziny, a czasami wręcz szczegółowego zagadnienia, zdarza się to dość często. Rodzi to oczywiście pytanie o merytoryczną poprawność zawartych tam informacji, ale takie są prawa Internetu, może publikować każdy. I chyba warto pamiętać, że to właśnie pasjonaci, gotowi poświęcić czas i pieniądze, aby stworzyć unikalną stronę, są osobami, dzięki którym sieć wciąż się rozwija. Właścicielem Wirtualnego Wszechświata, a także kilku innych powiązanych z serwisem witryn, jest wydawnictwo Prószyński i S-ka, dla którego z pewnością jest to sposób na przyciągnięcie nowych czytelników. W serwisie Wirtualny Wszechświat ( www.wiw.pl ) znaleźć można fragmenty książek popularnonaukowych, krótkie informacje z zakresu wybranej dziedziny i linki do internetowych archiwów czasopism „Wiedza i Życie”, „Świat Nauki”, „Delta” czy „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki”. Jest to serwis, który stara się być kompleksowy – obejmuje działy zarówno o charakterze przyrodniczo-matematycznym, jak i humanistycznym. Opracowanie graficzne i organizacja serwisu, oferowane sposoby nawigacji, a także czytelność i przejrzystość warte są pochwały. Serwis podzielony jest na działy, w każdym z nich można znaleźć podstawowe informacje dotyczące danej dziedziny, zapoznać się z rozdziałami książek wydanych przez spółkę, poczytać wybrane artykuły z wymienionych wyżej czasopism, przeszukać internetowe słowniki i encyklopedie. Podobnie jak w przypadku wymienianych już stron, niewiele jest materiałów pisanych specjalnie do serwisu, większość z nich to artykuły drukowane w czasopismach. Zdarzają się również wpadki – np. dział Nowinki poświęcony literaturze, ostatnią aktualizację prawdopodobnie przeszedł ponad rok temu, w przypadku publikacji internetowych jest to niemal wieczność. Serwisowi niewiele można zarzucić, oprócz tego, że jego głównym zadaniem jest rozbudzenie apetytu internautów, a to z kolei wiąże się z opuszczeniem cyberprzestrzeni i udaniem się do księgarni. EUREKAScience Serwis jest własnością prywatną, Wirtualny Wszechświat ma charakter komercyjny, aby znaleźć polską stronę poświęconą upowszechnianiu nauki prowadzoną przez poważną instytucję państwową, należy szukać u źródła, to znaczy na stronie głównej Komitetu Badań Naukowych ( www.kbn.gov.pl ). Skromne hiperłącze do „Przeglądu Eureka” Serwisu Informacji Naukowo-Technicznej KBN znaleźć można pośród wielu innych na stronie głównej KBN. jest ono co prawda pogrubione, ale tego typu strategie promocyjne nie są zbyt skuteczne w przypadku upowszechniania nauki w Internecie. Twórcy serwisu powinni uzupełnić część nagłówkową strony o polecenia META dotyczące słów kluczowych i opisu strony, gdyż tylko wówczas jest szansa na poprawne indeksowanie „Przeglądu” w wyszukiwarkach i tym samym dotarcie do szerszej grupy odbiorców. Archiwalne numery „Przeglądu” przeszukiwać można chronologicznie i za pomocą indeksu dziedzinowego, po znalezieniu interesującego tytułu można zapoznać się z jego treścią i tutaj pojawia się cień zawodu. Opisy badań są bardzo krótkie, a że wiele z nich jest naprawdę niezwykle ciekawych, czytelnik pozostaje z uczuciem niedosytu. Taka objętość tekstu nie pozwala na uczynienie notatki bardziej przystępną, dostosowaną do możliwości przeciętnego odbiorcy, dotyczy to zwłaszcza przedstawianych informacji z zakresu nauk matematycznych, przyrodniczych. Pod względem graficznym strony są skromne i przejrzyste, przy każdej notatce znaleźć można informacje o autorze lub autorach badań i adresy e-mail. WORTALEWortale dotyczące tylko jednej dyscypliny naukowej lub kilku dziedzin pokrewnych z pewnością trudniej wytropić przeciętnemu użytkownikowi. linki można znaleźć w dziedzinowych kategoriach wyszukiwarek, na stronach towarzystw naukowych danej dziedziny lub przypadkiem, dzięki hiperłączom umieszczanym w różnych zakamarkach Internetu. Także i w tej kategorii dominuje wydawnictwo Prószyński i S-ka, prowadząc m.in. stronę Dlaczego? ( www.dlaczego.pl ), a także serwis Biologia Komórki ( www.biologia.pl ). Opracowanie graficzne stron, przede wszystkim Biologii Komórki, jest fantastyczne. Widoczne jest nastawienie na użytkownika – łatwość nawigacji, strony nie są przeładowane niepotrzebnymi zdjęciami i obrazkami, nawet podczas korzystania z połączenia modemowego ładują się bardzo szybko. Serwis jest rzetelną stroną, gdzie można znaleźć wyczerpujące informacje dotyczące wszelkich zagadnień związanych z komórką, a także aktualności i doniesienia z badań. Jednak i inne strony, często prowadzone przez studentów pod opieką merytoryczną ich wykładowców, są na bardzo wysokim poziomie – jak, pozostając w obrębie biologii, strona Biologia Molekularna w Internecie (http://ibbrain.ibb.waw.pl/bmwi). Inne dziedziny, np.: astronomia (www.astronomia.pl), chemia (strona listy dyskusyjnej ChemFan – www.man.lodz.pl/CHEMFAN ) czy filozofia ( www.filozofia.pl ) i archeologia ( www.piramidion.pl , www.egiptologia.pl ), również są obecne w sieci, a ich strony wyróżniają się pod względem zawartości i staranności opracowania. Oprócz tego pozostaje jeszcze mnóstwo rozproszonych inicjatyw, pojedynczych artykułów, stron prywatnych, zarówno osób zawodowo związanych z nauką, jak i typowych hobbystów, na które jednak nie jest łatwo trafić, a więc ich dostępność dla przeciętnego użytkownika nie jest wielka. OGRANICZENIAInternet pozwala na publikację wszelkich treści wszystkim bez wyjątku, tym samym odgórna weryfikacja zawartości witryn i poszczególnych stron nie jest możliwa. To też widoczne jest w przypadku stron upowszechniających naukę, publikacje są na bardzo nierównym poziomie, często nie mają określonego odbiorcy, co oznacza, że są czymś pośrednim pomiędzy pomocą naukową dla uczniów a typową publikacją popularnonaukową. Trudno jednoznacznie ocenić, czy to wynik przemyślanej strategii, polegającej na takim upraszczaniu i neutralizowaniu tekstu, aby mógł go zrozumieć każdy, czy też rezultat braku fachowców z zakresu upowszechniania nauki. Z pewnością w Internecie można znaleźć wiele materiałów o charakterze encyklopedycznym lub też odnoszących się do wiedzy historycznej, chociaż wydaje się, że o wiele korzystniejsze byłoby wykorzystanie tak dynamicznego medium, jakim jest Internet, do informowania o nowościach i odkryciach, zamiast tylko przenosić do sieci dane ogólnie dostępne. Za najbardziej znaczący można uznać brak serwisu rzetelnie opracowywanego przez specjalistów z danej dziedziny i prowadzonego przez prestiżową instytucję, taką jak np. Polska Akademia Nauk. Wspominana wcześniej KBN-owska strona „Przeglądu Eureka”, nie wypełnia tej luki, notatki są krótkie, niczym w Serwisie Naukowym PAP ( http://nauka.pap.net.pl/demo/index.html ), który z kolei dostępny jest jedynie w wersji demo. Ciekawie podane doniesienia o badaniach i osiągnięciach naukowców, ze szczególnym uwzględnieniem Polaków, z pewnością przyciągnęłyby uwagę, a jednak nie można ich znaleźć na stronach poszczególnych instytutów PAN, zdominowanych dodatkowo przez język angielski. Instytucje badawcze raczej nie starają się zaistnieć w Internecie, a przecież można to zrobić w sposób ciekawy, czego przykładem może być strona poświęcona CERN-owi ( http://www.fuw.edu.pl/~ajduk/Public/Welcome.html ). Rzetelne informowanie w Internecie jest możliwe, jednak polskie środowiska naukowe nie wykorzystują jego możliwości. Stworzenie serwisu o odpowiednio wysokim poziomie, który dodatkowo mógłby skupiać i promować już istniejące witryny, jest w rzeczywistości jedynym sposobem walki z niefachowym i nieprofesjonalnym popularyzowaniem nauki zdarzającym się w Internecie dość często. Koszty tego przedsięwzięcia nie są tak wysokie, jak w przypadku tworzenia programu telewizyjnego czy tytułu prasowego, a korzyści mogą być ogromne. Ciekawie i przystępnie zaprezentowana informacja może konkurować z typowymi internetowymi rozrywkami. Programy radiowe i telewizyjne tego typu cieszą się w Polsce powodzeniem, a przecież Internet ze swoją interaktywnością i możliwością dynamicznej wymiany informacji pomiędzy nadawcą a odbiorcą pozwala na stworzenie nowej jakości w popularyzowaniu nauki. Dodatkowo, znika problem progów oglądalności, znalezienia pory nadawania i tym podobnych ograniczeń. Przybliżanie nauki szerokim kręgom społecznym staje się coraz większym problemem, nie tylko ze względu na jej dynamiczny rozwój, ale też z powodu ograniczeń finansowych, dlatego warto w końcu zauważyć alternatywę, jaką jest Internet. Jednak, jak na razie, na polskie „Edge” ( www.edge.org) będziemy musieli poczekać. Patrycja Rudnicka jest studentką V roku psychologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.
|
|
|