Z pewnością zapamiętamy nadchodzący rok akademicki. Stanie się tak z wielu powodów. Przede wszystkim to pierwszy rok akademicki inaugurowany w Unii Europejskiej. Jeżeli mamy uwzględniać to w swoich planach, to nie jutro, ale dziś. Potem będzie za późno. Przegramy w konkurencji z innymi państwami i społeczeństwami wspólnoty europejskiej.
W czym konkurujemy? W kształceniu na poziomie wyższym, w europejskiej przestrzeni edukacyjnej, którą współtworzymy w procesie bolońskim. Możemy oferować studia w polskich uczelniach również studentom z krajów Europy. Mogą wybrać polski uniwersytet pod warunkiem, że studia będą tu lepsze niż gdzie indziej. Konkurujemy także w badaniach naukowych realizowanych w każdej polskiej uczelni akademickiej. Warto podjąć starania o zamówienie na opracowanie naukowe z zagranicy. Można w tym celu podjąć współpracę z europejskimi ośrodkami naukowymi.
Trzeba ustawicznie zabiegać o polską młodzież, która może wybrać inną, niekoniecznie polską ofertę edukacyjną, a także o krajowe środki na badania i opracowania naukowe, które mogą być skierowane do innych europejskich ośrodków naukowych, jeżeli ich sprawność i skuteczność będzie wyższa od polskich.
W obliczu europejskiej konkurencji musimy podjąć kolejną próbę pokonania niemocy wdrożeniowej nauki polskiej. Przewiduję nieuchronny koniec działalności środowisk i instytucji tworzących nikomu niepotrzebne opracowania naukowe. W gospodarce rynkowej, w świecie globalnej konkurencji opracowania naukowe muszą posiadać realną perspektywę wdrożenia lub niematerialną wartość dzieł najwyższej wagi. Jeżeli nie spełniają takich warunków, nie warto, a wręcz nie wolno ich finansować, bo konsumują środki, które mogą służyć lepszej sprawie. Polski z pewnością nie stać na takie badania. Nowy rok akademicki zapamiętamy również z powodu uchwalenia nowej ustawy o szkolnictwie wyższym. Wierzę, że Sejm uchwali ją jeszcze w 2004 r. Miałem zaszczyt pracować w powołanym przez Prezydenta RP Zespole, który opracował jeden z projektów stanowiących przedmiot pracy Sejmu. To bardzo dobry projekt. Jestem dumny, że uczestniczyłem w jego opracowaniu. Konkurencyjny projekt poselski także jest bardzo interesujący, proponuje m.in. nowe rozwiązania w zakresie zmiany warunków i zasad realizacji kariery naukowej przez nauczycieli akademickich, a także inne podejście do jednoetatowości nauczycieli akademickich poprzez powiązanie jej z mianowaniem na stanowiska w określonej uczelni. Moim zdaniem to dobre pomysły, szczególnie ten dotyczący kariery naukowej.
Zespół Prezydenta nie zajmował się w swym projekcie ścieżką kariery naukowej nauczycieli akademickich, przyjmując, że sprawy te uregulowano w ustawie o tytułach i stopniach naukowych. Temat ten ma jednak fundamentalne znaczenie dla szkolnictwa wyższego, dla kształcenia i badań naukowych realizowanych w uczelniach i, moim zdaniem, powinien być ujęty w nowym prawie o szkolnictwie wyższym.
Konkurując w europejskiej przestrzeni edukacyjnej nie możemy ciągle wystawiać w swej reprezentacji 60- i 70-letnich samodzielnych pracowników naukowych, namaszczonych na wiecznie mądrych przez Centralną Komisję ds. Tytułów i Stopni Naukowych. Odeszli od tego już nawet autorzy pomysłu
- Niemcy. W Europie, podobnie jak w USA, kariery naukowe realizują 25- 35-letni ludzie po doktoracie, którzy dowodzą swej wiedzy wygrywając konkursy na stanowiska profesorskie. Mają prawo do kształcenia młodych kadr, pełniąc funkcje promotorów rozpraw doktorskich. Skutecznie konkurować z nimi mogą wyłącznie ludzie najzdolniejsi, znający języki obce, swobodnie posługujący się informatycznymi narzędziami pracy, posiadający wiarę i pasję w poznawaniu świata, w nauce.
Wierzę, że damy sobie szansę i komisje sejmowe włączą do prezydenckiego projektu „Prawa o szkolnictwie wyższym” proponowane w projekcie poselskim zmiany ścieżki kariery naukowej nauczyciela akademickiego. Jest w Polsce wielu młodych, zdolnych ludzi, którzy czekają na swoją szansę. Teraz jest ich czas. Za kilka lat będzie za późno, bo Europa na nas nie poczeka.
Nowy rok akademicki zapamiętamy z jeszcze jednego powodu. Dokonała się prawdziwa rewolucja w stypendiach. Socjalne i naukowe stypendia finansowane z budżetu państwa oferowane będą nie tylko studentom studiów dziennych, ale także studentom studiów wieczorowych i zaocznych we wszystkich uczelniach, także prywatnych. Zmiana jest ogromna, zgodzą się ze mną szczególnie rektorzy wszystkich uczelni niepaństwowych. W moim przypadku informacja o kwocie na stypendia, która wpłynęła na konto uczelni, potraktowana została jako pomyłka, którą chcieliśmy naprawić zwracając środki do MENiS. Okazało się, że po raz pierwszy wszyscy polscy studenci potraktowani zostali jednakowo. Bardzo dziękuję za to w imieniu własnym oraz Stowarzyszenia Rektorów i Założycieli Uczelni Niepaństwowych, któremu mam zaszczyt przewodniczyć. Ale przede wszystkim dziękuję w imieniu studentki Anny Kowalskiej, księgowej w spółdzielni mleczarskiej w Ostrołęce, mamy 3-letniej Kasi, żony bezrobotnego geodety, która dzięki stypendium będzie mogła kontynuować studia. Dziękuję w imieniu wszystkich koleżanek i kolegów Anny Kowalskiej ze wszystkich uczelni w Polsce.
Oczekując z niepokojem skutków zmian, które nastąpią w nowym roku akademickim, wyrażam przekonanie, że będzie to niezwykle ważny i trudny rok akademicki. Także dlatego, że w nowych warunkach, w przededniu nadchodzącego niżu demograficznego zetrą się ze sobą w konkurencyjnym boju o miejsce na polskim rynku edukacyjnym - poza działającymi już państwowymi i niepaństwowymi uczelniami wyższymi - niezliczone nowe zamiejscowe ośrodki edukacyjne uczelni państwowych, zorganizowane w średnich i małych miastach Polski. Do czego doprowadzi ta nowa forma konkurowania, zobaczymy.
Pomimo wszystko jestem pewny, że szkolnictwo wyższe w Polsce jest silne i dzięki zbiorowej mądrości znajdzie dobre rozwiązanie wszystkich problemów, a nowy rok akademicki 2004/05, pierwszy w Unii Europejskiej, będzie lepszy od poprzednich.