|
Środowisko akademickie jest szczególnie czułe na punkcie hierarchii:
Piotr Kieraciński Debatę o uniwersytecie w Bydgoszczy wyznacza kilka ważnych wydarzeń: powołanie Społecznego Komitetu ds. Utworzenia Uniwersytetu w Bydgoszczy (1994), 650-lecie miasta i powstanie Fundacji na rzecz Utworzenia Uniwersytetu (19 kwietnia 1996), konferencja „Uniwersytet Dobrem Powszechnym” i spotkanie rektorów z władzami miasta (listopad i grudzień 1996), decyzja Senatu WSP o podniesieniu uczelni do rangi uniwersytetu (29 kwietnia 1997). Ostatnio znów mówi się o uniwersytecie w związku z nowym podziałem administracyjnym kraju i oficjalnie przedstawionym stanowiskiem ministra edukacji w tej sprawie. 22 stycznia br. minister Handke zaproponował połączenie WSP i ATR. Problem integracji uczelni wywołało połączenie się UJ z Akademiją Medyczną w Karkowie. W prasie bydgoskiej pojawiły się wówczas sugestie o możliwości połączenia Akademii Medycznej z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu. Wiosną 1994 r. w bydgoskich mediach pojawiły się artykuły o powstaniu Społecznego Komitetu ds. Utworzenia Uniwersytetu w Bydgoszczy. Rektorzy bydgoskich uczelni byli zupełnie zaskoczeni. Prof. Henryk Gasiul, twórca i przewodniczący Komitetu twierdzi, że rektorzy zostali zaproszeni do składu Komitetu, jednak nie skorzystali z tej możliwości. Pojawiło się zarzewie konfliktu. KOMITETKomitet tworzyli niektórzy ówcześni dziekani wydziałów bydgoskich uczelni, głównie Wyższej Szkoły Pedagogicznej i Akademii Techniczno-Rolniczej, przedstawiciele sejmiku samorządowego oraz władz lokalnych. Zaproponowano utworzenie uniwersytetu poprzez integrację bydgoskich szkół wyższych. Chodziło nam o przełamanie partykularyzmów, wskazanie celów wspólnych – mówi prof. Gasiul. Nie chodzi tylko o to, aby zmienić etykietę, ale żeby utworzyć zupełnie nową jakość. Zupełnie inaczej widzą to rektorzy: twierdzą, że Komitet nie liczył się z realną sytuacją poszczególnych szkół wyższych. Ci ludzie reprezentowali tylko siebie i swoje poglądy – mówi rektor ATR. To paru ludzi zapalonych do idei, ale jak Społeczny Komitet może stworzyć uniwersytet? – zastanawia się prof. Józef Banaszak, rektor WSP. Pomysł na powołanie uniwersytetu metodą łączenia uczelni bardzo podobał się władzom wszystkich szczebli. Jeszcze wiosną 1994 poparł go prof. Aleksander Łuczak, ówczesny minister edukacji narodowej. W MEN starano się wtedy forsować ideę tworzenia silnych ośrodków akademickich drogą łączenia lokalnych uczelni oraz integracji rozdrobnionych uczelni w dużych miastach akademickich. Pomysł poparły też władze miejskie i wojewódzkie. Przede wszystkim nie podjęły stosownych starań u władz krajowych. Szef Komitetu liczył, że po utworzeniu Uniwersytetu Opolskiego uda się na fali entuzjazmu stworzyć uniwersytet w Bydgoszczy. Żadna z Bydgoskich uczelni nie była w 1994 r. dość silna, by marzyć o przekształceniu się w uniwersytet. Natomiast wszystkie razem miały potencjał, który na to pozwalał. Pierwsze publiczne wypowiedzi członków Komitetu poświęcone tej sprawie zostały przez środowiska naukowe odebrane zupełnie inaczej. Jeden z profesorów WSP na konferencji naukowej spotkał kolegę po fachu z UMK. Podobno będziecie mieli lepszy uniwersytet niż nasz – usłyszał. Byłem zupełnie zaskoczony, nie wiedziałem nic o żadnym uniwersytecie – opowiada. Działanie ponad interesami poszczególnych uczelni, niestety, stało się działaniem poza plecami senatów, a czasami wbrew ich woli. Rektorzy i senaty bydgoskich szkół wyższych poczuły się urażone. Nikt nie lubi być zaskakiwany. A wiadomo, że środowisko akademickie jest szczególnie czułe na punkcie hierarchii: każda decyzja musi być konsultowana z odpowiednimi władzami, a działania oddolne nie zawsze są mile widziane. Nastawiło to część środowiska nieprzychylnie do Komitetu. Po fiasku pierwszych rozmów z uczelniami także władze miejskie częściowo wycofały poparcie dla Komitetu. ŁĄCZENIEW Bydgoszczy już ćwiczono integrowanie uczelni. W 1974 r. połączyły się – nie całkiem dobrowolnie – Wyższa Szkoła Inżynierska i filia Wyższej Szkoły Rolniczej w Poznaniu. Powstała w ten sposób Akademia Techniczno-Rolnicza. Wielu przedstawicieli nauk rolniczych z ATR do dziś twierdzi, że była to pomyłka. Prof. Janusz Sempruch, rektor ATR mówi, że wszyscy dotychczasowi rektorzy Akademii mieli problemy z wydziałami rolniczymi. Także podjęte niegdyś przez prasę rozważania na temat włączenia Akademii Medycznej do uniwersytetu nie wróżyły nic dobrego. Na dodatek przykład krakowskiej AM, która przekształciła się w Collegium Medicum UJ, nie był budujący. Niepokoiły odgłosy na temat kłopotów z integracją uczelni finansowanych z różnych źródeł. Poza tym uczelnie nie chciały podporządkować się WSP – a tak powszechnie rozumiano tworzenie uniwersytetu metodą integracji. Wiele powodów złożyło się więc na to, że senaty akademii: Muzycznej, Medycznej i Rolniczo-Technicznej na propozycję wejścia w skład uniwersytetu odpowiedziały „nie”. Oczywiście, nikt nie odważył się zanegować sensowności utworzenia uniwersytetu w Bydgoszczy. Wszyscy byli „za”, ale nie chcieli wejść w skład nowej struktury. Decyzja Senatu ATR była bardziej wysublimowana. Akademia była gotowa tworzyć uniwersytet, lecz na zasadzie luźnej federacji z WSP. Takiej możliwości nie przewidywała jednak ustawa o szkolnictwie wyższym. Stanowisko ATR zostało odczytane, zwłaszcza przez członków Komitetu oraz władze WSP, jako deklaracja negatywna. Tylko Senat WSP wypowiedział się stanowczo za utworzeniem uniwersytetu i wejściem w jego skład. W PRL uczelnie wyspecjalizowały się: z uniwersytetów wydzielono wydziały rolnicze i medyczne, by utworzyć z nich akademie rolnicze i medyczne. Powstały wyższe szkoły pedagogiczne i uczelnie artystyczne. Utworzono akademie ekonomiczne. Wyższe szkoły inżynierskie miały kształcić kadrę techniczną – z czasem wszystkie przekształcono, niekiedy na wyrost, w politechniki. W efekcie tych działań uniwersytet powszechnie rozumiany jest jako uczelnia o profilu humanistyczno-prawniczym. Dlatego trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie w jednej strukturze organizacyjnej nauk humanistycznych, technicznych, rolniczych i medycznych. Byli co prawda zapaleńcy, którzy proponowali stworzenie tzw. pełnych uniwersytetów w oparciu o wzory amerykańskie, jednak ich propozycje nie zostały zaakceptowane przez środowiska naukowe. NOWE TORYDokładnie w dniu 650. urodzin miasta – 19 kwietnia 1996 r. – została zarejestrowana Fundacja na Rzecz Utworzenia Uniwersytetu w Bydgoszczy. W skład Rady Fundacji wszedł wojewoda bydgoski, wiceprezydenci miasta, przewodniczący Rady Miejskiej, marszałek Sejmiku Samorządowego, dyrektor filharmonii. Swoje d?sint?ressement zgłosił natomiast prezydent Bydgoszczy. Fundacja zaczęła gromadzić środki finansowe, głównie z kasy miejskiej. Rozpoczęła wydawanie „Przeglądu Bydgoskiego”, który miał być kontynuacją przedwojennego czasopisma o takim samym tytule. W listopadzie 1996 odbyła się konferencja poświęcona uniwersytetowi, podczas której po raz pierwszy padł pomysł o samodzielnym rozwoju każdej z bydgoskich uczelni i przekształcaniu WSP w uniwersytet. 19 grudnia 1996 r. odbyło się spotkanie rektorów uczelni Bygdoszczy z władzami samorządowymi. W wyniku spotkania ustalono, że optymalną strukturą szkolnictwa wyższego w Bydgoszczy powinno być funkcjonowanie czterech uczelni: Uniwersytetu, Politechniki, Akademii Medycznej i Akademii Muzycznej. Sprawa weszła tym samym na nowe tory. Ustalono, że wydziały rolnicze przy ATR wejdą w struktury uniwersytetu. Rektor Banaszak miał teraz otwartą drogę. Był pewien poparcia swojego Senatu oraz władz miejskich. Dyskusje trwały kilka lat i przekonanych przekonywano o tym, że uniwersytet powinien powstać – mówi rektor WSP. Postanowiłem przerwać ten zaklęty krąg niemożności i zacząłem zastanawiać się nad strategią i kierunkami rozwoju uczelni. Powstał raport o stanie Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Podczas posiedzenia 29 kwietnia 1997 Senat WSP przyjął raport oraz uchwalił, że uczelnia będzie dążyła do przekształcenia się w uniwersytet. Ustalono harmonogram poszczególnych etapów, sięgający pierwszych lat kolejnego stulecia. Także ATR pomyślała o sobie i opracowała własną strategię rozwoju. Jednak Senat uczelni nie zaakceptował możliwości wyłączenia ze swej struktury wydziałów rolniczych. Rektor Sempruch opowiada się za integralnością swojej uczelni. Dlatego nie odpowiada mu przekształcenie ATR w politechnikę. Szkoda, że nie ma u nas czegoś takiego jak uniwersytet technologiczny – mówi. Wbrew stanowisku Senatu, wydziały rolnicze ATR w 1997 r. podjęły uchwały wyrażające gotowość włączenia się do struktur uniwersytetu. Rektor ma wątpliwości co do mocy prawnej tych dokumentów, wynika z nich jednak, że nie wszyscy naukowcy z ATR są przeciw integracji. Spór o uniwersytet bardzo dobrze przysłużył się środowisku akademickiemu Bydgoszczy. WSP i ATR wzmocniły się kadrowo, kształcą też znacznie więcej studentów niż cztery lata temu. Obecnie każda z tych uczelni zatrudnia powyżej 100 samodzielnych pracowników naukowych i ponad 30 profesorów tytularnych. Także materialny status uczelni poprawił się. Aspirująca do miana uniwersytetu Wyższa Szkoła Pedagogiczna w 1997 r. otrzymała od władz miejskich 5 budynków. Miasto wspomaga także rozwój kadrowy uczelni: w 1997 r. przeznaczyło 9 mieszkań dla pracowników naukowych, którzy z innych ośrodków zdecydują się przejść na pierwsze etaty do WSP. 20 stycznia 1998 r. Senat uczelni podjął uchwałę o przekształceniu w akademię i upoważnił rektora do wystąpienia z wnioskiem w tej sprawie do ministra edukacji narodowej. Obecnie WSP spełnia kryteria akademickości ustalone przez Radę Główną Szkolnictwa Wyższego w uchwale z 23 października 1997. KIJ W MROWISKO22 stycznia 1998 r. na śniadaniu u wojewody, Krzysztofa Sidorkiewicza, rektorzy bydgoskich uczelni i przedstawiciele władz samorządowych spotkali się z ministrem edukacji narodowej. Rektorzy WSP i ATR byli zaskoczeni propozycją ministra, który wrócił do koncepcji utworzenia uniwersytetu drogą integracji obu uczelni. Minister Handke mówił o formule federacyjnej i przekonywał rektorów do swego pomysłu, obiecując wsparcie materialne oraz prawne i zapewniając o dużej życzliwości dla integracyjnej koncepcji tworzenia uniwersytetu. Prof. Jan Domaniewski, rektor Akademii Medycznej poinformował, że na spotkaniu Konferencji Rektorów Akademii Medycznych w grudniu 1997 r. prof. Stanisław Konturek, prorektor UJ ds. Collegium Medicum, po raz pierwszy publicznie uznał połączenie AM z UJ za największy błąd medyków. Przypomniano także nieudane próby integrowania uczelni Opola oraz doświadczenia Bydgoszczy sprzed dwudziestu lat. Po spotkaniu wojewoda Sidorkiewicz zapewnił o swoim poparciu dla idei uniwersytetu. Gdyby powstała federacja WSP i ATR, mielibyśmy uniwersytet silniejszy przynajmniej od trzech działających uniwersytetów: szczecińskiego, białostockiego i opolskiego – powiedział wojewoda. Jednak decyzja należy do senatów uczelni. Kilka godzin później, podczas konferencji prasowej, prof. Włodzimierz Siwiński, rektor UW stwierdził: W Białymstoku była szansa na powstanie uniwersytetu z prawdziwego zdarzenia, który pod jednym dachem łączyłby AM, Politechnikę i filię UW. Szkoda, że tak się nie stało. Min. Handke zapewnił natomiast: Jesteśmy za tworzeniem mocnych ośrodków akademickich. W trakcie dyskusji jeden z rektorów z ośrodka, który również od kilku lat aspiruje do utworzenia uniwersytetu, na uwagę, że uczelnie muszą się łączyć, odparł: Dlaczego w takim razie AGH, której Pan Minister rektorował, nie połączyła się z Politechniką Krakowską? Przecież połączenie dwóch funkcjonujących w tym samym mieście uczelni technicznych powinno być dużo łatwiejsze niż uczelni o zupełnie różnym charakterze. Po spotkaniu u wojewody rektor Sempruch powiedział, że słowa wypowiadane podczas śniadania nie mogą być traktowane jako oficjalne deklaracje, ponieważ były reakcją na bardzo nieoczekiwaną propozycję ministra i muszą być uzgodnione ze społecznościami uczelni. Stanowiskiem ministra nieco wzburzony był rektor Banaszak: Jeżeli minister mówi, że przekształcanie WSP to bardzo długa droga, podcina mi skrzydła. Jestem przekonany, że pod koniec obecnej kadencji rektorskiej będziemy spełniali kryteria uniwersyteckie. Min. Handke zaprosił rektorów ATR i WSP do Warszawy na dyskusję o możliwości współdziałania obu uczelni w tworzeniu uniwersytetu. Obecnie cztery ośrodki dążą do utworzenia uniwersytetu w Bydgoszczy, ale każdy widzi to nieco inaczej: Komitet Społeczny, który chyba nie ma już większych szans na aktywny udział w tym procesie; WSP, która zamierza przekształcić się w uniwersytet; ATR, która chciałaby zostać uniwersytetem technologicznym lub utworzyć strukturę federacyjną z WSP, przy zachowaniu własnej integralności, oraz minister Handke, który z pewnością ma sporo mocnych argumentów za połączeniem ATR z WSP. |
|
|