Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 1/1999

Czytelnia czasopism
Poprzedni Następny

 

Tym razem przegląd nasz poświęcimy niemal wyłącznie pismom nowo ukazującym się lub takim, które dotarły do naszej redakcji po raz pierwszy. Od lat "monitorujemy" - jak to się dzisiaj mówi - prasę akademicką, nadal nie z wszystkich jednak uczelni otrzymujemy egzemplarz.

POPYT NA EKONOMISTÓW

We Wrocławiu wyszedł drugi numer "Naszej Akademii", kwartalnika tamtejszej Akademii Ekonomicznej. Redakcja zapowiada publikację informacji, komentarzy do wydarzeń uczelnianych oraz artykułów dyskusyjnych i polemicznych. Na razie, w przeglądanym numerze takich nie ma, ale gazeta jest bogata i wiele mówi o akademii. Numer otwiera przemówienie inauguracyjne rektora, prof. Andrzeja Baborskiego, który przedstawia stan uczelni i jej zamiary. Rektor odnotowuje wzrost liczby profesorów i odmłodzenie kadry, wzrost liczby studentów do 13,5 tys., a zarazem kres możliwości kadrowych i lokalowych, mówi o niedofinansowaniu szkoły, niemożności przyjęcia pracowników zgodnie ze wzrostem liczby studentów i trudnościach z zagwarantowaniem pracownikom zarobków, na jakie zasługują. Szansą szkoły jest dobra koniunktura gospodarcza i popyt na ekonomistów.

PLOTKARSTWO

Dotarł do nas "Biuletyn Informacyjny" Akademii Medycznej w Poznaniu. Pismo to nie nowe, wydawane od 23 lat, w naszej redakcji pojawiło się jednak po raz pierwszy. Jest typowym biuletynem, informującym o sprawach uczelni i przedrukowującym najważniejsze dokumenty. W numerze 3 za rok 1998 tego kwartalnika (?) znajdujemy m.in. uchwałę Senatu AM wyrażającą zaniepokojenie projektami rozdzielenia państwowych szpitali klinicznych z akademiami medycznymi. Może to doprowadzić do zaburzenia procesów w nauczaniu i badań naukowych w uczelniach i niekorzystnych zmian w jakości leczenia w szpitalach klinicznych, których następstwa mogą być trudno odwracalne przez wiele lat -piszą członkowie Senatu poznańskiej AM. Senat nie podziela też przekonania nie wymienionych z nazwiska urzędników, którzy twierdzą, iż ktokolwiek może uczyć czegokolwiek gdziekolwiek.

Dziwny to obyczaj, by senat uczelni komentował w swych uchwałach nie dokumenty, nie decyzje, a poglądy szerzone przez niektóre ośrodki decyzyjne oraz wypowiedzi wysokich urzędników administracji państwowej. Nie wiadomo, kto to powiedział, nie wiadomo, gdzie... Wychodzi na to, że Senat komentuje plotki. A swoją drogą: czy możliwe jest u nas jeszcze pogorszenie jakości leczenia?

W tym samym numerze "Biuletynu" publikowane jest zarządzenie wewnętrzne, w którym ustala się m.in. wysokość stawek za godziny ponadwymiarowe w roku 1998/99. Profesor otrzymuje 21 zł, doktor hab. - 18 zł, doktor - 16 zł, asystent - 10 zł. Jak długo jeszcze ludzie będą pracować w Polsce za takie pieniądze?

ŁAPAĆ GO!

Skoro mowa o pieniądzach i pracy: "Biuletyn Politechniki Zielonogórskiej" (nr 8 (68) 1998), umiejętnie redagowane i bogate pismo informacyjno-publicystyczne, drukuje rozmowę z Jackiem Kuklukiem, studentem elektrotechniki, stypendystą ministra edukacji narodowej. Młody człowiek jest zaangażowany w pracę zespołów badawczych w politechnice. - Powierza mi się coraz bardziej odpowiedzialne zadania - powiada. Studiuje według indywidualnego programu, pracuje w laboratorium czasem do północy... Łapać go! Zatrzymać w uczelni człowieka z pasją, który siedzi za darmo po nocach! Tymczasem autor wywiadu, komentując wypowiedzi młodego naukowca, pisze: Przez cały czas sądziłem, że mój interlokutor, po tak solidnie udokumentowanym dorobku, jest już asystentem-stażystą, co jest niejako naturalnym wstępem do kariery naukowej. Otóż nasz laureat wbił mi gwóźdź, a raczej przysłowiowego ćwieka, gdy pod koniec naszej rozmowy nieśmiało wyraził chęć pozostania w uczelni. Prywatnie dodał, że otrzymał taką propozycję, ale może ona dojść do skutku jedynie wówczas, gdy znajdą się pieniądze. Szukajcie, a znajdziecie!

TO BYŁY PIĘKNE DNI

Na koniec dobrze od dawna znane "Życie Uniwersyteckie" z Poznania. Numer listopadowy ‘98 relacjonuje wiele imprez, m.in. październikowe Poznańskie Dni Nauki i Sztuki, w których organizacji wzięły udział wszystkie poznańskie państwowe szkoły wyższe. Kto zna środowiska akademickie i wie, ile wspólnego mają politechniki z akademiami medycznymi, a te z kolei z akademiami sztuk pięknych, ten rozumie, że w Poznaniu musiał stać się cud, inspirowany - jak wyczuwam - przez rektora UAM. Inaczej nie sposób wytłumaczyć współpracy wszystkich uczelni.

Dni Nauki udały się znakomicie, podobnie, jak to się stało w Warszawie i we Wrocławiu. Relacja utrzymana jest więc w tonie optymistycznym: zainteresowanie było ogromne, spotkania przygotowane dobrze i interesująco. A jakie efekty: student wschodoznawstwa po zobaczeniu pokazów internetowych zdecydował się na studia kulturoznawcze, germanistka "poszła na całość"... Życzyłbym innym pismom uczelnianym takich żywych relacji i reportaży.

Druga duża impreza odnotowana przez "Życie Uniwersyteckie" to październikowa warszawsko-poznańska międzynarodowa sesja mickiewiczowska. Uniwersytet Jego imienia zobligowany był do wyjątkowego uczczenia 200. rocznicy urodzin poety i tak się stało. Gazeta przedstawia cały blok artykułów i rozmów z uczestnikami sesji. Podkreślają oni wysoki poziom referatów, z rozrzewnieniem wspominają przyjęcie w Kórniku (Francuzi), cieszą się z dokonanych w gronie specjalistów ustaleń. Pojawiła się natomiast refleksja o niekomunikatywności niektórych referatów. Tak to już dzisiaj jest z humanistyką.

(fig)

Uwagi.