|
1 października rektor Górecki tak zaczął swoje przemówienie:
- Oto na ziemi warmińsko-mazurskiej spełniło się jedno z największych
naszych marzeń - pierwszy rok pracy naukowo-dydaktycznej rozpoczyna
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski.
Piotr Kieraciński
|
Fot. Piotr Kieraciński |
|

|
|
Rektor Górecki: Mamy od ministra pismo,
w którym przyznaje nam pieniądze. |
Już popakowane dokumenty. Dział Nauki i Współpracy z Zagranicą Wyższej Szkoły Pedagogicznej jest prawie gotowy do przeprowadzki do Kortowa. Podobnie jest w Dziale Kształcenia. Jednak nie mogą zrobić nic przed oficjalną datą rozpoczęcia działalności uniwersytetu. Wakacje były w olsztyńskich uczelniach czasem oczekiwania. Decyzje w sprawie uniwersytetu zapadały jedna po drugiej. Nikt do końca nie był pewien, czy się uda i jak to będzie.
GABINET CIENI
25 sierpnia rano prof. Ryszard Górecki, rektor elekt Akademii Rolniczo-Technicznej, odebrał w domu telefon. Dzwonił prof. Mirosław Handke, minister edukacji.
- Informuję, że przed chwilą podpisałem Pańską nominację na rektora Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego
- usłyszał prof. Górecki. Decyzje w sprawie obsady najważniejszych stanowisk, czyli zespołu rektorskiego, podjęto jeszcze przed utworzeniem uniwersytetu, w trakcie negocjacji prowadzonych przez władze Wyższej Szkoły Pedagogicznej, Akademii Rolniczo-Technicznej, Warmińskiego Instytutu Teologicznego oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej.
- Była taka dżentelmeńska umowa, że głównym rektorem uniwersytetu zostanie rektor elekt ART
- mówi prof. Andrzej Staniszewski, przez dwie ostatnie kadencje rektor olsztyńskiej WSP, obecnie dziekan Wydziału Humanistycznego
UWM.
- Gdy wygrał Pan wybory w ART, mógł więc Pan być pewien, że będzie Pan rektorem uniwersytetu?
- pytam rektora Góreckiego.
- Miałem takie przeczucie, gdyż były prowadzone rozmowy na ten temat, ale pewien nie byłem. Decyzja należała do ministra edukacji
- odpowiada.
Z tym rektorowaniem było tak. Tuż po wyborach w ART 15 kwietnia „Gazeta Olsztyńska” określiła prof. Góreckiego jako „rektora elekta”. Nazajutrz ta sama „Gazeta” napisała: „ostatni rektor”. Potem był „rektorem nominatem
UWM” - taką tabliczkę umieszczono w nuncjaturze papieskiej na miejscu, które prof. Górecki miał zajmować podczas podpisania umowy między rządem RP i episkopatem Polski, a dotyczącej utworzenia Wydziału Teologii UWM. W końcu „Gazeta Olsztyńska” napisała o nim „pierwszy rektor uniwersytetu”. 1 września, podczas posiedzenia Rady Wydziału Teologii, wszyscy tytułowali prof. Góreckiego „księdzem rektorem”.
Prorektorami zostali pozostali elekci wiosennych wyborów. W skład kolegium rektorskiego wchodzi więc sześć osób.
- Przecież nie mogliście zaczynać 1 września od zera? - pytam rektora Góreckiego.
- To prawda. Przez okres wakacji działaliśmy jako taki gabinet cieni - odpowiada.
|
Fot. Piotr Kieraciński |
 |
|
Rektorat UWM w remoncie |
Trwały przygotowania. W sierpniu rozstrzygnięto konkurs na projekt znaku graficznego nowej uczelni. Wygrał Piotr Obarek, adiunkt z Zakładu Projektowania Plastycznego olsztyńskiej WSP. Znak złożony jest z trzech liter i trochę podobny do znaku graficznego UAM. Kolorami nowej uczelni są biały i niebieski. Zamówiono niebieskie tablice informacyjne z białym napisem „Uniwersytet Warmińsko-Mazurski”. Instytucje uczelniane, które miały zmienić siedzibę, przygotowały się do przeprowadzki. Pozawierano umowy z firmami budowlanymi, które miały przygotować obiekty uczelni na rozpoczęcie nowego roku akademickiego oraz na centralną inaugurację roku akademickiego. Zapadły także decyzje o obsadzie najważniejszych stanowisk w nowej uczelni. We wtorek 31 sierpnia, dwie minuty przed piętnastą, prof. Górecki zajrzał do rektoratu. Wręczył sekretarce rektora nową umowę o pracę. Odetchnęła z ulgą.
SIŁA PRZYZWYCZAJENIA
Wreszcie nadszedł 1 września. Prof. Ryszard Górecki, rektor nowego uniwersytetu, o godzinie ósmej rano przekroczył próg swojego gabinetu.
- Czułem się trochę jak słoń w składzie porcelany. W pierwszej chwili nie wiedziałem, do czego się zabrać. Musiałem oswoić się z nowym miejscem
- mówi. Ruszyła cała machina uniwersyteckiego życia. Pierwsze decyzje nowego rektora dotyczyły obsady stanowisk dyrektora administracyjnego i kwestora. Dotychczas nikt nie mógł rozpocząć niezbędnych prac remontowych. Na budynkach, nad drzwiami wciąż wisiały tablice Wyższej Szkoły Pedagogicznej oraz Akademii Rolniczo-Technicznej.
Na teren Kortowa wkroczyło sześć ekip budowlanych. Rozpoczęło się wielkie remontowanie. Pod budynki uczelni podjechały ciężarówki, na które zaczęto pakować pudła z dokumentami i meble. Zaczęły się przeprowadzki. Wkrótce stare oznaczenia uczelni olsztyńskich zostały zastąpione niebieskimi tablicami Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. W połowie września trzeba się było nieźle nachodzić, żeby znaleźć gdzieś na drzwiach nazwę Wyższa Szkoła Pedagogiczna lub Akademia Techniczno-Rolnicza. Jednak udało mi się to. W osiedlu akademickim WSP na jednym z domów studenckich obok nowej, niebieskiej tablicy z napisem „Uniwersytet Warmińsko-Mazurski” wciąż wisiała tablica Fundacji „Bratniak” z napisem „Wyższa Szkoła Pedagogiczna”. Na rektoracie nowa nazwa uczelni pojawiła się jeszcze później. Tablicę zawiesił osobiście rektor Górecki. Nawiasem mówiąc, łamiąc przepisy bhp, gdyż na drabinę wszedł bez kasku na głowie.
Informacja telefoniczna w Olsztynie, wrzesień. Dziewczęcy głos pyta: - Czy może mi pani podać numer telefonu na pedagogikę do WSP?.
Pani z informacji: - Ależ proszę pani, nie ma już takiej uczelni. Mamy tu teraz Uniwersytet Warmińsko-Mazurski.
Dziewczyna: - Ja wiem, ale chyba pod hasłem WSP będzie pani mogła sprawdzić.
Pani z informacji: - Rozumiem panią, ale należy używać właściwej nazwy.Mniej więcej w tym samym czasie w jednym z dziekanatów dawnej WSP dzwoni telefon. Sekretarka podnosi słuchawkę:
- WSP, słucham? Siła przyzwyczajenia.
|
Fot. Piotr Kieraciński |
 |
| Imponujące budynki „Hozjanum” |
BOJE O PRESTIŻ
Wniosek o utworzenie uniwersytetu w Olsztynie znalazł się w Sejmie w czerwcu 1998 r. Podczas dyskusji o uniwersytecie, toczonych od 1991 r., wymieniano różne możliwe nazwy. Mówiło się i o Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, i o Uniwersytecie Olsztyńskim, i o Uniwersytecie w Olsztynie. Ostatnio w Olsztynie mówiło się żartem, że Janusz Cichoń, prezydent miasta Olsztyna, wolałby, aby utworzono Uniwersytet w Olsztynie, natomiast Zbigniew Babalski, wojewoda warmińsko-mazurski chciał, aby to był Uniwersytet Warmińsko-Mazurski. Także strona kościelna wyraziła swoje oficjalne stanowisko w sprawie nazwy. W dokumencie z 5 lutego 1998 r., podpisanym przez bp. Jacka Jezierskiego, Kuria Metropolitalna Archidiecezji Warmińskiej opowiedziała się za nazwą Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie. Zawiera ona w sobie tradycję historyczną, kulturową, etniczną i wyznaniową. Ostatecznie problem został rozstrzygnięty na forum parlamentu latem tego roku, tuż przed głosowaniem ostatecznej wersji ustawy o utworzeniu uczelni. Stwierdzono wówczas, że mamy już w Polsce Uniwersytet w Opolu i skrót nazwy nowego uniwersytetu powinien brzmieć inaczej.
Przed utworzeniem uniwersytetu w Olsztynie działały dwie uczelnie: Akademia Rolniczo-Techniczna oraz Wyższa Szkoła Pedagogiczna. Ta pierwsza była silną uczelnią akademicką o dość długiej tradycji. Miała znakomitą i liczną kadrę. Zdobywała sporo grantów, a za nimi szły spore pieniądze. Posiadała pięknie położone centrum akademickie w Kortowie. Pięć, a ostatnio nawet sześć spośród dziesięciu wydziałów ART miało uprawnienia do nadawania obydwu stopni naukowych. WSP ze swoimi dwoma wydziałami, z których tylko jeden miał od niedawna prawa do nadawania stopnia doktora, słabszą i nieliczną kadrą, wyglądała przy ART jak młodszy brat, którym trzeba się będzie opiekować. Taka sytuacja bynajmniej nie poprawiała atmosfery rozmów o integracji obu uczelni. Przed kilku laty na arenę rozmów weszła strona kościelna z Warmińskim Instytutem Teologicznym „Hozjanum”, przekształconym z dawnego seminarium duchownego.
ART bała się utraty prestiżu. -
Czy mamy być jedną z najlepszych uczelni rolniczych - pytano retorycznie - czy jednym z najsłabszych uniwersytetów? Nie chciano dzielić się Kortowem i pieniędzmi. Jednak formuła uczelni rolniczej powoli się wyczerpywała. Było coraz mniej chętnych do studiowania klasycznych kierunków rolniczych. Przed uczelnią i tak stała decyzja o zmianie, a przynajmniej wzbogaceniu profilu badań i kształcenia. Myślano nawet o utworzeniu uniwersytetu rolniczego. Podobnie, zdaniem prof. Staniszewskiego, wyczerpywała się formuła Wyższej Szkoły Pedagogicznej. WSP samodzielnie nie miała żadnej szansy na przekształcenie w uniwersytet. Gdy na arenę weszło „Hozjanum”, pojawiły się jednak głosy, aby utworzyć uniwersytet na bazie obu uczelni.
W początku tego roku senator Paweł Abramski z AWS, wbrew woli ministra edukacji, na łamach „Gazety Olsztyńskiej” stwierdził, że najlepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie uniwersytetu opartego o ART i
„Hozjanum”.
- Najgorsza propozycja wyszła od ART - mówi prof. Tadeusz Krzymowski, twórca Olsztyńskiego Forum Naukowego i jeden z inicjatorów utworzenia uniwersytetu
- kiedy podczas rozmowy z prof. Stefanem Smoczyńskim, rektorem ART, padła propozycja tworzenia uniwersytetu przez dobranie do kadry Akademii niektórych pracowników WSP.
UCZENI JAK PIŁKARZE
Historia tworzenia tej uczelni nie była więc łatwa. Przełom nastąpił, gdy w lipcu 1997 r. senaty ART i WSP wyraziły wolę utworzenia uniwersytetu przez integrację obu uczelni. Wtedy też uczelnie przejęły inicjatywę od Olsztyńskiego Forum Naukowego.
- Myślę, że ten uniwersytet powstał, ponieważ jego potencjalni oponenci nie wierzyli, że to się uda
- mówi prof. Staniszewski. Faktycznie, spotkałem się w Olsztynie z opiniami, że OFN to kanapowe towarzystwo, toczące bezprzedmiotowe dyskusje. Dziś taki pogląd chyba nie ma racji bytu. Rzeczywistość potwierdziła słuszność starań prof. Krzymowskiego. Jednak w chwili, gdy OFN zostało przez senaty uczelni olsztyńskich zepchnięte na drugi plan, Krzymowski napisał w lokalnej gazecie o „łyżce dziegciu w beczce miodu”.
Senator Janusz Lorentz z SLD, były wojewoda olsztyński, rozmawia ze mną bawiąc się kluczykami od samochodu, przyczepionymi do metalowego breloka z wizerunkiem Jana Pawła II.
- Jestem dumny, że udało nam się stworzyć ten uniwersytet - mówi. Do senatora skierowali mnie rektorzy, prof. Krzymowski i ks. Jan Guzowski z „Hozjanum”, który inaugurując rok akademicki 1997/98 po raz pierwszy publicznie wyraził gotowość włączenia Warmińskiego Instytutu Teologicznego do uniwersytetu. Wszyscy zgodnie twierdzili, że bez jego pracy, upartych starań, nie byłoby UWM. To on przekazał 47 mieszkań obu olsztyńskim uczelniom, co pozwoliło w krótkim czasie znacznie powiększyć kadrę naukową.
- Mówili mi, daj sobie spokój, to są mrzonki - wspomina Lorentz. - Odpowiadałem: Kupię naukowców, tak jak kluby piłkarskie kupują zawodników. Postawił na tę kartę, tocząc w parlamencie dyskusje z Tadeuszem Iwińskim z własnego ugrupowania. I wygrał.
ŻYCZLIWOŚĆ MINISTRA
- Co Pan obiecał uczelniom za połączenie? - pytam ministra Handkego.
- Nie musiałem niczego obiecywać. Oni zrozumieli, że nie ma innej drogi. Koniec z przemianowywaniem wyższych szkół pedagogicznych na uniwersytety. Zarezerwowaliśmy w budżecie pieniądze na funkcjonowanie teologii w Olsztynie.
- Proszę, mam tu pismo z ministerstwa, potwierdzające przyznanie nam pieniędzy na funkcjonowanie do końca roku Wydziału Teologii oraz na przygotowania do centralnej inauguracji roku akademickiego
- mówi mi rektor Górecki w połowie sierpnia, pokazując dokument, który otrzymał z Warszawy. Jednak życzliwość ministra oraz jego stanowczość w podtrzymywaniu tezy o konieczności łączenia się mniejszych uczelni w duże centra akademickie nie była chyba bez znaczenia. Pamiętam spotkanie rektorów uczelni technicznych w Bydgoszczy, podczas którego minister Handke stanowczo zapowiedział rektorom tamtejszych ATR i WSP:
- Jeżeli się nie połączycie, nie będzie w tym mieście uniwersytetu. W pracach zespołu, który przygotowywał utworzenie uniwersytetu, z ramienia ministerstwa edukacji brał udział prof. Jerzy Zdrada.
- Na szczęście do tej sprawy wysłano najspokojniejszego człowieka w ministerstwie
- mówi jeden z członków zespołu. - On szedł środkiem, nie chciał nikogo poniżyć, odsunąć na bok.
Mimo znaczącej przewagi kadrowej ART, nie wszystkie stanowiska kierownicze przypadły w udziale pracownikom tej uczelni. Wiele ważnych stanowisk kierowniczych objęli byli pracownicy WSP. Rzecznikiem prasowym Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego została Danuta Jamiołkowska, rzecznik WSP. Także „Kwadrans Akademicki”, czasopismo WSP stało się czasopismem uniwersyteckim, a na stanowisku redaktora naczelnego pozostał Andrzej Korytko, pracownik Wydziału Humanistycznego.
LEPIEJ BRZMI
Piątek 17 września. Zmierzcha. W przystani jachtowej nad Jeziorem Krzywym na polance wśród drzew pali się ognisko. Wokół niego siedzi prawie pięćdziesiąt osób. Wysiadamy z samochodu Krzyśka z Fundacji „Bratniak”. Z bagażnika wyjmujemy dwa termosy z bigosem, kiełbasę, chleb. Młodzież z obozu adapatacyjnego dla studentów pierwszego roku bierze się do jedzenia. Piosenki z tekstami Edwarda Stachury śpiewa zespół Stare Drobne Małże. Zrozum to, co powiem pozostaje bez odzewu, podobnie Jak po nocnym niebie płynące białe obłoki nad ranem. Atmosfera wokół ogniska raczej niemrawa. Młodzież zajęta jest pieczeniem kiełbasy. Dopiero, gdy światem zaczęła rządzić jesień, wszyscy podchwycili melodię i wsiedli do pociągu. Zabawa się rozkręciła. Potem były jeszcze Czerwone Gitary i Perfect. Mniej ambitny repertuar, ale nawet muzycy wyraźnie lepiej czuli się śpiewając razem z pozostałymi uczestnikami ogniska. Przyszli studenci na pytanie, czy ma dla nich znaczenie fakt, że będą studiować w uniwersytecie, a nie w WSP, najczęściej odpowiadają:
- Lepiej brzmi.
Odnowione akademiki - ten, na którym znalazłem tablicę Fundacji „Bratniak”, ma każde piętro pomalowane na inny kolor, dobrany do koloru terakoty na podłodze
- pod koniec września zapełniły się studentami. Wieczorem w klubie „Yuma” popijają piwo. Szefowie uczelnianych klubów studenckich, które w Olsztynie często mieszczą się w budynkach dydaktycznych, właściwie nie powinni sprzedawać piwa.
- Co to za klub bez piwa? - pytają studenci. Prokuratura musiała więc skierować sprawę kilku klubów do sądu. Sędziowie okazali rozsądek i ukarali właścicieli grzywnami w wysokości... 50 zł.
Wiele dyskutowano o tym, jak ma wyglądać ten uniwersytet. Czy ma w nim być teologia, czy nie? Czy jego strukturę będą tworzyły wydziały, czy szkoły akademickie? Jakie instytucje mają wejść w skład nowej uczelni? Nikt jednak nie kwestionował samej idei utworzenia uniwersytetu. Prof. Krzymowski mówi, że jest to dzieło, które zapoczątkowała lewica, a dokończyła prawica. Zaangażowanie ludzi z różnych stron sceny politycznej uwidoczniło się w składzie gości zaproszonych na uroczystą centralną inaugurację roku akademickiego. 1 października rektor Górecki tak zaczął swoje przemówienie:
- Oto na ziemi warmińsko-mazurskiej spełniło się jedno z największych naszych marzeń
- pierwszy rok pracy naukowo-dydaktycznej rozpoczyna Uniwersytet Warmińsko-Mazurski.
|