Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 12/1999

„Łatwe” pieniądze
Poprzedni Następny

Sukcesy odnosiły kraje, 
w których trudno uzyskuje się środki 
na badania naukowe z własnych budżetów.

Andrzej Wiszniewski

Ratujemy ZUS. Tak, tak, polska nauka przyczynia się walnie do wyciągnięcia z zapaści finansowej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. I to nie tylko poprzez reprezentanta naszego środowiska, prof. Lesława Gajka, który stanął na czele tej instytucji. Także poprzez decyzję (zresztą niejednomyślną) Rady Ministrów, że od umów o dzieło zawieranych z pracodawcą, u którego jest się na etacie, trzeba odprowadzać składki do ZUS. Oznacza to, że ze środków przekazywanych przez KBN w ramach grantów, działalności statutowej czy też badań własnych, ok. 160 mln zł zostanie przekazane ZUS-owi. A że ze środków, jakie do uczelni docierają z MEN, też pewnie wróci do ZUS jakieś 120 mln zł, to też polscy naukowcy mogą mieć nielichą satysfakcję. Kwotą bliską 280 mln zł przyczyniają się do ratowania naszego ubezpieczyciela, tak krzywdzonego przez zalegające ze składkami kopalnie, huty czy kolej. I pewnie to źle o mnie świadczy, że zamiast satysfakcji odczuwam gorycz i za porażkę uznaję to, iż umów o dzieło w obszarze nauki, nauczania, kultury i sztuki nie udało mi się wyłączyć z tego obowiązkowego „oskładkowania”. Bóg mi świadkiem, że próbowałem.

BOCHEN REKTORSKI

Ostatnio otrzymuję wiele pytań, o sposób gospodarowania kwotami przekazywanymi wydziałom na działalność statutową, do których w roku 2000 będą włączone KBN-owskie środki przeznaczane na import czasopism, współpracę zagraniczną i organizację konferencji. Wszak w tych obszarach decyzje finansowe dotyczą całej uczelni, a pieniądze statutowe adresowane są na wydziały. Otóż wyjaśniam, że suwerenną decyzją rektorów – oczywiście w tej mierze opiniowaną przez senaty – jest określenie, ile ze środków przeznaczanych na działalność statutową we wszystkich wydziałach zostanie zatrzymanych do dyspozycji kierownictwa uczelni, dla potrzeb działalności obejmującej swym zakresem całą instytucję. To nie wymaga dobrowolnej „składki” wydziałów, tu powinna decydować wola rektorska, oczywiście przy założeniu, że przeznaczenie tych scentralizowanych środków będzie zgodne z zasadami określającymi, na co można te pieniądze wykorzystywać. Mam nadzieję, że ta wykładnia rozwieje obawy dyrektorów uczelnianych bibliotek obawiających się gwałtownego ograniczenia importu czasopism.

Zamiarem KBN było pozostawienie decyzji o podziale pieniędzy w rękach rektorów, a nie skupianie ich w gabinetach warszawskich urzędników. Zawsze byłem przekonany, że rektorzy najlepiej wiedzą, czego potrzeba ich uczelniom i doskonale zdają sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka na nich ciąży. Niech więc sami decydują, jak należy podzielić ten bochenek chleba.

WSPÓŁCZYNNIK SUKCESU

A teraz parę słów o 5. Programie Ramowym Unii Europejskiej. Powoli napływają do nas informacje o rozstrzygniętych dotychczas konkursach grantowych. Są dalece niepełne, ale już wymagają wnikliwej analizy. Otóż czteroletni budżet Programu to ok. 13 mld euro. Polska składka, gdyby nie liczyć ulgi w pierwszych 3 latach, powinna wynosić ok. 200 mln euro, czyli 1,5 proc. całości. Dzięki uldze zapłacimy tylko ok. 130 mln euro, co czyni ok. 1 proc. budżetu. 

W dotychczasowych konkursach zgłoszono 11 tys. projektów, w tym 855 polskich. Spośród 3200 projektów przyjętych do realizacji jest 167 projektów z naszego kraju. A więc współczynnik sukcesu nie jest wcale taki zły, wynosi ok. 20 proc. Także nasz względny udział w projektach, które otrzymały dofinansowanie, jest zupełnie przyzwoity. Ten optymizm trochę maleje, jeśli porównamy się z Czechami i Węgrami. Pierwszy z tych krajów zgłosił 571 projektów i otrzymał dofinansowanie dla 127, podczas gdy drugi z nich zgłosił 692 projekty z których 129 znalazło się w gronie zwycięzców. Tyle tylko, że Czechy i Węgry są krajami blisko 4 razy mniejszymi od naszego. Dlatego patrząc na efektywność nie mamy zbytnio czym się chwalić. W przeliczeniu na 1000 pracowników badawczych zarówno Czesi, jak i Węgrzy posiadają blisko 3 razy więcej zwycięskich projektów, zaś w przeliczeniu na środki, jakie przeznaczają z budżetu nasze kraje na badania naukowe, każdy milion dolarów PPP (czyli uwzględniający siłę nabywczą) generuje u Czechów i u Węgrów blisko 2 razy więcej zwycięskich projektów niż w Polsce.

SKRUPULATNA ANALIZA

Ci, którzy analizowali zakończony w ubiegłym roku 4. Program Ramowy Unii wskazywali na fakt, że relatywnie biorąc sukcesy odnosiły te kraje, w których trudno uzyskuje się środki na badania naukowe z własnych budżetów. A więc „trudny” pieniądz wewnętrzny był dopingiem do walki o środki unijne. Czyżby to wskazywało na fakt, że w Polsce budżetowy pieniądz na badania naukowe jest „łatwiejszy” niż u naszych przyjaciół w Czechach i na Węgrzech? Oczywiście jeszcze zbyt wcześnie, by z tych cząstkowych danych wyciągać zbyt daleko idące wnioski. Ale na pewno nasze sukcesy i porażki w 5. Programie będą musiały być skrupulatnie przeanalizowane i winny wpłynąć na politykę naukową realizowaną przez KBN.

Uwagi.