Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 2/1999

Miliony we mgle
Poprzedni Następny


Czasem w skrytości ducha żałuję, że naukowcy nie zdobędą się nigdy na blokadę dróg. Ani nawet na blokadę Internetu.

Andrzej Wiszniewski

Dodatkowe 50 milionów, o których pisałem przed miesiącem, rozpłynęło się we mgle. A ściślej, nie tyle we mgle, ile w debatach parlamentarnych, które ostatecznie zadecydowały, że budżet nauki nie wzrośnie nawet o tak małą kwotę. Inne potrzeby państwa okazały się pilniejsze i parlamentarzyści, niebaczni na znane przysłowie: kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera, wrócili do pierwotnej postaci budżetu, w którym wydatki na naukę wyniosą zaledwie 0,46 proc. PKB. Oznacza to wzrost w stosunku do roku minionego o 15 proc. nominalnie, czyli o 5-6 proc. realnie. Na pociechę zostają tylko słowa posła Goryszewskiego, przewodniczącego sejmowej Komisji Finansów, który w swym przemówieniu postulował, by wszystkie rezerwy, jakie w ciągu roku zostaną wygospodarowane, skierować na oświatę i naukę. Niewielka to pociecha, bowiem w trzygodzinnym przemówieniu tyle różnych rzeczy się mówi, że trudno potem je spełnić. Czasem w skrytości ducha żałuję, że naukowcy nie zdobędą się nigdy na blokadę dróg. Ani nawet na blokadę Internetu. Że pozostaje im jedynie kolejny apel Komitetu Ratowania Nauki Polskiej.

ROŚNIE WSKAŹNIK SUKCESU

Zakończył się XVI konkurs na projekty badawcze. Wśród zespołów należących do Komisji Nauk Podstawowych rozdzielono 31,6 mln zł, natomiast zespoły z Komisji Nauk Stosowanych otrzymały 35,7 mln zł. Ponadto na granty promotorskie i dla młodych badaczy przeznaczono 10,3 mln zł. I chciałbym zwrócić uwagę na pewne zjawisko, które może wzbudzać mieszane uczucia. Otóż wyraźnie wzrasta tzw. wskaźnik sukcesu, tj. procentowy udział projektów zakwalifikowanych do finansowania. Od dłuższego czasu uznawano, że dla zapewnienia dobrych warunków konkursowych wskaźnik sukcesu wśród projektów zwyczajnych nie powinien być większy niż 33 proc., czyli średnio jeden wniosek na trzy zgłoszone winien otrzymywać finansowanie. Już w XV konkursie wskaźnik ten osiągnął 38 proc., zaś w omawianym konkursie XVI zbliżył się do 47 proc. Najwyższy wskaźnik sukcesu odnotował Zespół Nauk Humanistycznych (H-1), aż 52 proc., najniższy - Zespół Nauk Rolniczych (P-6), tylko 30 proc. Ale generalnie wszystkie zespoły zwiększyły wskaźnik sukcesu i to dosyć znacznie. Ma to swoje dobre, ale i złe strony. Bowiem niekoniecznie wynika to z faktu polepszania się zgłaszanych projektów.

Wzrósł też współczynnik sukcesu w konkursie projektów promotorskich, osiągając średnio ok. 70 proc. I tu nie mam najmniejszych wątpliwości: to bardzo dobrze. Bowiem granty promotorskie weryfikują się same, poprzez rozprawy doktorskie, które trzeba będzie nie tylko opracować, ale i obronić w konfrontacji z recenzentami oraz gremiami zasiadającymi w radach wydziałów. A korzyść z tych grantów tkwi nie tylko w naukowych wynikach prowadzonych badań, ale też w rozwoju kadry, tak bardzo potrzebnej w naszym kraju, zagrożonym luką pokoleniową w nauce, tak niezbędnej dla zaspokojenia potrzeb w obszarze nauczania, przy lawinowym wzroście liczby studentów, tak potrzebnej przy wchodzeniu do V Programu Ramowego Unii Europejskiej.

WPÓŁCZYNNIK UŚREDNIONY

Powoli zbliża się do końca ocena jednostek naukowych, przeprowadzana przez zespoły na podstawie sformalizowanych kryteriów. Jak wiadomo, wyniki tej oceny będą miały wpływ na poziom finansowania działalności statutowej. Komitet przyjął zasadę, że w ramach każdego zespołu wszystkie jednostki będą podzielone na 5 grup, w zależności od liczby E, czyli wyniku punktowego uzyskanego w procesie oceny, podzielonego przez liczbę zatrudnionych. Dla każdej z tych grup przyjmie się uśredniony współczynnik Eśr, który, pomnożony przez liczbę zatrudnionych w danej jednostce, będzie wskaźnikiem jej finansowania. Jednocześnie wszystkie jednostki otrzymają kategorie od A do E. Muszę przyznać, że taki "schodkowy" sposób określania finansowania nie do końca mi odpowiadał. Za bardziej racjonalne uważałem finansowanie bezpośrednio proporcjonalne do uzyskanych wyników, ale demokracja ma swoje prawa - zostałem przegłosowany.

Sądzę jednak, że system oceny wprowadzany przez KBN ma szereg innych słabych stron i to znacznie poważniejszych. Właśnie dziś otrzymałem zestawienie wszystkich jednostek, ocenianych przez wszystkie zespoły. Bardzo uważnie przeanalizuję uzyskane wyniki zarówno pod kątem przystosowania tego systemu do realiów dnia dzisiejszego, jak i z uwagi na niezbędne korekty, które trzeba będzie wprowadzić przy nowej rundzie ocen. I chciałbym wszystkich zapewnić, że żadna sformalizowana ocena nie pozbawi nas zdrowego rozsądku. W następnych "notatkach" bardzo szczegółowo omówię wyniki ocen jednostek i spróbuję wyciągnąć parę ogólnych wniosków.

Uwagi.