 |
Gmach Wielkiej Zbrojowni,
gdzie mieści się większość
pomieszczeń dydaktycznych ASP |
Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku to uczelnia ekskluzywna. Dydaktykami są tu artyści, których twórczość podziwia się w świecie. O indeks nie jest łatwo. Prof. Jerzy Krechowicz (scenarzysta, artysta grafik i malarz) twierdzi, że młodzieży utalentowanej jest coraz więcej. Artystyczne muzy rozwinęłyby skrzydła znacznie szerzej, gdyby nie ubóstwo resortu kultury.
Bez kompleksów
Kto przemierza korytarze Wielkiej Zbrojowni, gdzie mieści się rektorat ASP i gdzie znajduje się większość pomieszczeń dydaktycznych, czuje się uduchowiony. Wnętrza tego pięknego, zabytkowego obiektu zdobią rzeźby i obrazy. Wyraźnie czuje się obecność artystycznych muz. Tylko w ogromnej hali na parterze rozpanoszył się Merkury z artykułami spożywczymi oraz innymi towarami, za dzierżawę odwdzięczając się artystycznej uczelni kwotami liczącymi się w budżecie.
Szyld Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych, jaki wisiał na gmachu przez wiele lat (status akademii gdańska uczelnia posiada od niedawna), mógł niektórych nauczycieli akademickich wpędzić w kompleksy. Jednak rektor Krechowicz twierdzi, że powodów do kompleksów nigdy nie było. Oferta dydaktyczna dawnej WSSP, kształcącej w zakresie malarstwa, rzeźby i architektury, nie różniła się od zakresu edukacji w akademiach sztuk pięknych w Krakowie i Warszawie. Niezłej kadry artystyczno-dydaktycznej zawsze było pod dostatkiem, mimo iż bywały lata - nie kryje rektor Krechowicz - kiedy część bardzo dobrych artystów, zaabsorbowanych pracą twórczą, zaniedbywała starania o akademicki awans.
Przełomowe znaczenie miały lata 60., z którymi wiąże się większe otwarcie na świat. Wtedy to zagraniczne wojaże, a także liczne w Trójmieście wystawy dzieł artystów z obcych stron, miały znaczenie inspirujące i równocześnie niosły poczucie większej swobody. Dziś niemała część kadry artystyczno-dydaktycznej, zatrudnionej w gdańskiej uczelni, notowana jest wysoko w środowisku twórczym w kraju i na świecie. Do grona artystów najbardziej znaczących zaliczany jest Kiejstut Bereźnicki (twórca obrazów wielofiguratywnych; wywiera wpływ na sztukę europejską), Maciej Świeszewski (wystawia obrazy w Europie i Ameryce; w jednym z gdańskich kościołów maluje Ostatnią wieczerzę - dzieło dużych rozmiarów; choć bardzo wymagający, jest bardzo lubiany przez studentów), Witosław Czerwonka (twórca na wskroś nowoczesny, wszechstronny, posługujący się zapisem komputerowym i techniką video), Tomasz Bogusławski (mistrz projektowania graficznego), Stanisław Radwański i Edward Sitek (obaj są świetnymi rzeźbiarzami; pierwszy z nich był rektorem ASP w minionej kadencji, drugi jest obecnie dziekanem Wydziału Rzeźby).
Nie bez znaczenia jest fakt, że ASP współpracuje z artystycznymi środowiskami akademickimi za granicą, m.in. w Niemczech i Szwajcarii.
Artysta - człowiek publiczny
Liczba pragnących studiować w ASP każdego roku wielokrotnie przewyższa liczbę miejsc. Jednak w kolejce po indeks coraz rzadziej widuje się osoby, które z uporem kilkakrotnie biorą udział w egzaminach wstępnych.
Talentów u nas nie brakuje i kto wie, czy nie są one obecnie bardziej ogniste, pełniejsze i rokujące większe nadzieje - stwierdza rektor Krechowicz. Uważa on, że należałoby tworzyć więcej możliwości kształcenia artystycznego oraz stosować takie metody rekrutacji, które nie piętrzyłyby przeszkód w staraniach o indeks. Stąd ASP prócz studiów stacjonarnych posiada również licencjackie, za które trzeba płacić. Za semestr kształcenia na nauczycielskich studiach podyplomowych (przeznaczonych dla nauczycieli wychowania plastycznego) płaci się 1000 zł, a za semestr licencjackich studiów w zakresie fotografii słuchacze muszą uiścić po 1500 zł. Rozważa się możliwość wzbogacenia oferty dydaktycznej o fotograficzne studia magisterskie, a także wprowadzenia studiów podyplomowych.
Istotne, że niemała część młodzieży już w trakcie trzeciego roku studiów rozpoczyna działalność zawodową. Np. przyszli artyści graficy pracują w firmach zajmujących się reklamą albo sami prowadzą agencje reklamowe. Dziś mało który student czeka na zrobienie dyplomu, by móc wkroczyć w dorosłe, artystyczne życie. Zdaniem rektora Krechowicza, być artystą to również znaczy być człowiekiem publicznym. Im szybciej młodzież wchodzi w dorosłe życie, im szybciej przeżywa porażki i sukcesy, tym prędzej ostaje się to, co jest najlepsze - powiada rektor. Dorosłe życie pozwala się sprawdzić. Dobrze więc, że studenci ASP wcześnie weryfikują swoje zdolności i umiejętności. Taką młodzież łatwiej kształcić.
Władze rektorskie mają świadomość, że wkrótce nastąpi kategoryzacja uczelni. Doprowadzi to do rywalizacji o studenta. Można oczekiwać, że poszczególne szkoły wyższe będą się starały zaproponować jak najatrakcyjniejsze oferty kształcenia.
Miejsce we współczesności
Artyści nie mogą obecnie narzekać na brak dobrej aury, chociaż zdają sobie sprawę z istnienia pułapek. Z jednej strony występują zachowania obronne przed presją rynku, z drugiej natomiast niewiele się zmienia w kierunkach kształcenia, które obowiązują od lat. To, co budowało się latami, wcale nie musi być złe w nowej sytuacji - stwierdza rektor Krechowicz.
- Przeciwnie, program zweryfikowany przez lata bywa ostoją w ruchliwych czasach. Umacniamy więc to, co już istnieje i równocześnie dość chłodno przypatrujemy się nowym trendom, technologiom i możliwościom, starając się wyciągać wnioski.
Wiąże się to z finansami. ASP w bieżącym roku akademickim uzyskała niemałe fundusze z Komitetu Badań Naukowych na uruchomienie pracowni komputerowej. Okazuje się, że nowoczesna technika komputerowa stanowi znakomite narzędzie inspirujące w pracy twórczej. Jeśli artysta stosuje np. metodę kolażu, komputer daje mu wiele możliwości kombinacji przed podjęciem ostatecznej, najkorzystniejszej decyzji - wyjaśnia rektor Krechowicz. Natomiast posiadanie wydruku pozwala zachować dystans wobec określonego projektu pracy twórczej. Komputer stwarza ogromne możliwości kreacyjne, szczególnie w zakresie grafiki projektowej, wzornictwa i architektury.
Komputer jest jednym z wielu narzędzi pracy współczesnego artysty. Do nowych inspiracji przyczynia się też postęp w zakresie chemii. Zmiennooptyczne lakiery to nowość, która dostarcza ciekawych pomysłów. Pozostaje tylko tworzyć. Oczywiście pod warunkiem, że nie będzie brakować pieniędzy na wdrażanie nowoczesnych metod i technik pracy twórczej.
Muzy bez zasobów
ASP posiada włości niemało i to przeważnie zabytkowych. Jej atutem jest położenie w centrum gdańskiej Starówki. Uczelnia włada najpiękniejszymi, rzec by można, obiektami. Prócz Dużej Zbrojowni, gdzie siedzibę mają władze rektorskie i gdzie z artystycznymi muzami oswajają się wszyscy studenci, z wyjątkiem przyszłych rzeźbiarzy, ASP dysponuje kilkoma pięknymi kamienicami, gdzie m.in. funkcjonują galerie lub sale wykładowe.
Jednym z ostatnich nabytków jest Mała Zbrojownia, która do niedawna była zwykłą ruiną, a teraz tętni życiem, ponieważ przeniósł się tam Wydział Rzeźby. Choć rzeźbiarze dysponują obecnie wielką przestrzenią, ukryć się nie da, że potrzeba niebagatelnej kwoty pieniędzy, aby można było piękny, zabytkowy obiekt w pełni adaptować do potrzeb. Wielkości tej sumy nie są w stanie oszacować ani dziekan Wydziału Rzeźby, prof. Edward Sitek, ani mgr inż. Jerzy Jankowiak, dyrektor administracyjny. Nawet gdyby na odrestaurowanie i adaptację Małej Zbrojowni przeznaczyć cały roczny budżet, jakim dysponuje ASP, nie ma pewności, że uporanoby się ze wszystkimi zadaniami. Mała Zbrojownia i przyległe do niej forty (tu znalazł się kąt m.in. dla twórców ceramiki artystycznej i malarstwa ściennego) dysponują powierzchnią ok. 4 tys. m2. Dziekanowi, prof. Edwardowi Sitkowi marzy się, aby w przyszłości na terenie przyległym do Małej Zbrojowni organizować letnie warsztaty rzeźbiarskie. Nie wiadomo jednak, kiedy marzenie to się ziści. Niestety, brakuje pieniędzy na renowację także innych uczelnianych obiektów. Fundusze na inwestycje, jakimi dysponuje ASP, są tak skromne, że remonty i rewaloryzacje trzeba rozkładać na wiele lat. Również kwota ok. 2,3 mln zł, jaką obiecało Ministerstwo Kultury i Sztuki na renowację fasady Wielkiej Zbrojowni, trafia do uczelni w ratach.
Plany inwestycyjne ASP są wspaniałe, tak jak wspaniała i piękna bywa sztuka. Szkoda tylko, że część artystycznych muz długo jeszcze występować będzie w łachmanach.
Halina Bykowska jest dziennikarką "Wieczoru Wybrzeża". |