Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 6/1999

Arystokracja talentu i charakteru
Poprzedni Następny

W kraju należy stworzyć kilka szkół elitarnych o najwyższych wymaganiach
moralnych i naukowych. Elitę intelektualną formować
będą absolwenci takich właśnie uczelni.

Antoni Smoluk


Fot. Stefan Ciechan

Każdy egzamin jest pomiarem, odwzorowaniem skali wiedzy ucznia na skali egzaminatora. To, co w jednej skali jest wielkie i pełne, po odwzorowaniu może stać się czymś nieistotnym, drugorzędnym. Uczeń często ocenia swoją wiedzę inaczej niż profesor. Punkty odniesienia są różne.

HONOR

Egzamin z matematyki w Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu jest dwuczęściowy - pisemny i ustny. Pisemny sprawdza praktyczne opanowanie przedmiotu. Student winien umieć rozwiązywać proste zadania objęte programem nauczania. Nader często zdarza się, że studenci na egzaminie pisemnym korzystają lub usiłują korzystać z niedozwolonych pomocy. Ten wielce naganny zwyczaj tak się rozplenił w Polsce, że nawet przez niektórych egzaminatorów nie jest potępiany. To rozluźnienie etyki streszcza się w powiedzeniu: student może odpisywać, byle tylko nie dał się złapać. Stanowisko takie uważam za bardzo demoralizujące. Można więc kraść, gdy nikt nie widzi. Oszukane egzaminy są plagą polskiego szkolnictwa. Później przychodzą oszustwa rodzinne, wyborcze, bankowe, wielkie defraudacje, korupcja itd. A zaczyna się od odpisywania rozwiązań na egzaminie, przestępstwa o znikomej szkodliwości w opinii większości Polaków.

Kilkanaście lat temu w słynnej amerykańskiej akademii wojskowej West Point stwierdzono odpisywanie na egzaminie z matematyki. Wszyscy kadeci, którzy odpisywali, przyznali się do tego dobrowolnie, chociaż wiedzieli, że karą jest wydalenie ze szkoły. Świadczy to o wielkim poczuciu honoru i uczciwości amerykańskich oficerów. Jak strasznie daleko w tyle jesteśmy za Amerykanami! W pierwszym rzędzie nasze zacofanie jest natury moralnej, a skutkuje zacofaniem przemysłowym. Już widzę w Polsce te komitety społeczne, rodzicielskie, profesorskie i medialne, które wstawiają się za oszukańczymi młodzieńcami. Przecież nic się nie stało, tylko odpisywali. Są zaradni, a zaradność należy premiować. Nie mamy honoru. U nas nikt nie wstydzi się żebrać. Również na egzaminie. A uczciwość? Przecież to jest zwyczajna kradzież. Być dobrym, najlepszym, to bardzo piękne pragnienie, ale za ambicją muszą iść wyrzeczenia i systematyczna, ciężka praca.

KULTURA WIEDZY

Ciągle daleko nam do norm europejskich w tym zakresie. W Europie studenci pozostawieni sami sobie nie odpisują, bo wiedzą, że to oszustwo. Niesamodzielne wypracowanie nie poświadcza wiedzy zdobytej na studiach. Studia to ciężka praca, poświęcenie, to szkoła samodzielności i systematycznej, wytężonej pracy. By promieniować wiedzą, trzeba ją wchłonąć. Studia przygotowują do życia, otwierają oczy na świat. Rozumiemy rzeczywistość głębiej i szerzej, bo przejmujemy doświadczenia pokoleń. Studia to urabianie elity moralnej i intelektualnej. Wiedza jest przecież także kulturą. Bez znajomości Szekspira można żyć, ale trudno uważać się za wykształconego. Brakuje nam modeli życiowych przydatnych w rodzinie, w pracy. Podobnie jest z podstawieniami Eulera, całkowaniem funkcji wymiernych, zbieżnością warunkową szeregów i całek. Wiedza daje poczucie siły i pewności siebie. Jest też psychologiczny aspekt studiów - przynależność do kręgu wtajemniczonych. Każda udawana praca jest życiem na koszt innych, pasożytnictwem społecznym i niszczeniem własnej osobowości. Nie marnotrawmy otrzymanych darów, nie zakopujmy posiadanych talentów. Nie sprzyjajmy temu swoją pobłażliwością na egzaminach.

ROZMOWA Z MISTRZEM

Egzamin ustny ma w pierwszym rzędzie być sprawdzianem jasnego, precyzyjnego i krótkiego wysławiania się. Student musi posiąść umiejętności przekazywania własnych myśli. Po drugie, student na egzaminie ustnym dowodzi, że rozumie teorię wykorzystywaną przy rozwiązywaniu zadań. Po trzecie, egzamin ustny pokazuje, w jakim stopniu rozwiązania są samodzielne. Egzamin powinien być również rozmową mistrza z uczniem. Wynik egzaminu zależy od tego, co student napisał i powiedział. Można więc mieć wszystkie zadania rozwiązane a egzaminu nie zdać. Można mieć rozwiązane tylko jedno lub dwa zadania i egzamin zdać. Bo wynik egzaminu zależy od zrozumienia przedmiotu i umiejętności przekazywania wiedzy, od piękna wypowiedzi. Od rachunków również, ale w mniejszym stopniu. Dzisiaj rachunki wykonują maszyny. Istnieje pewna wiedza klasyczna - warunek konieczny zdania egzaminu. Sprowadza się ona do podstawowych faktów, które każdy mający dyplom ukończenia studiów wyższych musi bezwarunkowo znać i rozumieć. Jeżeli student nie potrafi rozwiązać prostego układu równań liniowych lub obliczyć całki z wielomianu, nie spełnia warunku koniecznego, by mógł zdawać egzamin ustny.

Rachunki nie są ważne. Dlaczego więc przywiązuje się tak dużą wagę do egzaminu pisemnego? Bo jest to egzamin obiektywny - gdy nie ma odpisywania - i może być zweryfikowany przez komisję. Egzamin pisemny pozostawia trwały ślad. Dlatego proponuję, aby egzamin komisyjny polegał na sprawdzeniu wykonanej wcześniej pracy pisemnej, której ocena jest zaskarżana, a nie na powtórnym odpytywaniu. Jeżeli student kwestionuje obiektywność egzaminatora, to niech niezależna komisja oceni jego pracę jeszcze raz. Stopień może być pozytywny jedynie wtedy, gdy okaże się, że praca istotnie zasługuje na inną ocenę.

SPRAWIEDLIWOŚĆ

Koniecznie należy rozdzielić proces nauczania od weryfikacji zdobytej wiedzy. Jeśli wykładowca jest egzaminatorem, często jest osobiście zainteresowany dobrymi wynikami swoich podopiecznych. Może to prowadzić do wypaczenia rzetelności egzaminu. Jeden wykłada a drugi egzaminuje - ta zasada winna stać się obowiązującym prawem w szkolnictwie wyższym. Czy każdy student może zdać egzamin? Oczywiście, nie. Niektóre działy nauki stoją poza zasięgiem możliwości większości potencjalnych kandydatów na absolwentów wyższych uczelni. Nie każdy maturzysta ukończy studia i zostanie magistrem, nie każdy magister może być doktorem, nie każdemu doktorowi nadaje się tytuł profesorski. Jednak w nauce się o tym zapomina. Wydaje się, że zasada równości jest źle rozumiana. Równość wobec prawa to nie równe zdolności we wszystkich dziedzinach. Oprócz zdolności, ważna jest wytrwała praca i chęć zdobywania wiedzy. Każdy egzamin jest jednocześnie loterią. Jego wynik zawsze jest po części losowy. Oczywiście, każdy egzamin jest stresujący. Nie jest to bowiem pogawędka towarzyska. Tak być musi, gdy studia traktuje się poważnie. Stres i trema są oznaką zaangażowania, są też oznaką najwyższej aktywności organizmu.

Absolutnej sprawiedliwości na egzaminie nie ma i być nie może. Egzaminator musi być przekonany, że stawia słuszną ocenę. Egzamin sortuje. Zdolnych i pracowitych wydziela z przeciętnego centrum. Zawsze też jest jakiś poślad. Prof. Bronisław Knaster przeprowadzał egzamin pisemny i ustny. Po rozwiązaniu zadań należało zgłosić się do egzaminatora. Pierwsi, najlepsi dostawali piątki, kilku następnych czwórki, kilkunastu dalszych trójki, a cały ogon dwóje. To była reguła z niewielkimi odstępstwami. Czy ten system był sprawiedliwy? Pewnie tak, bo nikomu ze zdających do głowy nie przyszło, aby zasady te kwestionować. Kto chciał zdać egzamin z wynikiem bardzo dobrym, musiał szybko rozwiązać wszystkie zadania, a następnie odpowiedzieć na jedno pytanie. To wszystko.

Tak właśnie jest z egzaminem z matematyki. Kto uważa się za skrzywdzonego, ma prawo odwołania się od decyzji egzaminatora do dziekana. Ale krzywdy tu nie ma, brak jest tylko wiedzy. A przyczyna tego? Lekceważenie obowiązków, lenistwo, praca od sesji do sesji. To są najczęstsze powody wielokrotnego zdawania egzaminu z matematyki. Trzeba tu także dodać brak uzdolnień matematycznych. Wada ta jednakowoż nie jest tak częsta, jak się powszechnie uważa. To nie zdolności decydują o sukcesie, lecz systematyczna i wytrwała praca. Nie zakopujmy talentów. Z darów otrzymanych bez zasługi zostaniemy rozliczeni. Rozwój własnej osobowości jest naszym obowiązkiem.

ELITY

W Polsce nie ma selekcji studentów. Kształcimy źle - za dużo magistrów i za mało fachowców. Ci, co nie nadają się na studia, studiują z konieczności lub dzięki ambicji rodziców. Ciągle w Polsce liczy się dyplom, chociaż wiadomo, że o niczym nie świadczy. Nie ma uczelni, która wydaje adekwatne do zdobytej wiedzy dyplomy, gwarantuje wysoki poziom absolwentów. Studia powinny przyzwyczajać do ciężkiej pracy, bo w życiu liczy się wiedza, pracowitość, operatywność i lojalność. We francuskich tzw. wielkich szkołach zmusza się studentów do morderczej pracy, chociaż są to ludzie o nieprzeciętnych zdolnościach, wyselekcjonowani z najlepszych maturzystów. Te szkoły kształcą elitę, a od elity żąda się dużo więcej niż od zwykłych zjadaczy chleba. Konkurencja jest duża, praca ciężka. Stawką jest wpływ i znaczenie.

Polscy uczniowie nie są przygotowani psychicznie do takiego wysiłku. Robimy wszystko, aby studentom ułatwić i umilić czas. Nie są to studia, lecz coś w rodzaju kursu krawieckiego. Student otrzymuje papkę teoryjek, wiedzę instrumentalną, modne słowa. Nie uczymy praw nauki. Nie ma dochodzenia do wiedzy i mądrości przez rozmyślanie. Staramy się zautomatyzować przekazywanie wiadomości. Za ten stan rzeczy w pierwszym rzędzie odpowiedzialni są nauczyciele akademiccy. Mało wymagamy, bo to jest wygodne. Kształcimy źle, a na dodatek nie wychowujemy, nie urabiamy charakterów. Do tej pory kupowaliśmy technologie przemysłowe z grupy przepisów na wypiek mazurka. Teraz przychodzi czas na zakup technologii edukacyjnych. Nie ma zmiany. Pawiem i papugą świata zostajemy nadal.

SZTUKA NAUKI

Prawdziwa nauka może rozwijać się tylko w specyficznym klimacie. Bez etyki i moralności nie może być mowy o wielkiej nauce. Prawdziwych osiągnięć naukowych nie otrzymuje się automatycznie w bogato wyposażonych laboratoriach. Są one rezultatem samotnych przemyśleń, wieloletnich studiów i eksperymentów. Owszem, laboratoria są potrzebne, jednak o poziomie decydują ludzie. Celem nauki jest prawda. By szukać tej prawdy, a jednocześnie piękna i dobra, nie wystarczą same przyrządy i urządzenia. Potrzeba głównie natchnionego ducha, poczucia misji pełnionej dla dobra ogółu. Twórczej pracy naukowej nie robi się za pieniądze, za tytuły i nagrody. Jest to poświęcenie siebie, czasem nawet ofiara życia. Nauka, jak sztuka, karmi się cierpieniem.

Matematyka to reguła i normy, to zasady postępowania. Pewnie z tego powodu tak wielu matematyków występowało i występuje przeciw rządom bez zasad i prawa. Zło i sprawiedliwość kryje w sobie sprzeczność. Istotą matematyki, nauki jest niesprzeczność. Zło, niesprawiedliwość i brzydota moralna są sprzeczne. Nauka jest piękna, bo jest prawdą, dobrem, sprawiedliwością.

W kraju należy stworzyć kilka szkół elitarnych o najwyższych wymaganiach moralnych i naukowych. Elitę intelektualną formować będą absolwenci takich właśnie uczelni. Elitę władzy, ducha, serca. Uzdrowi to życie społeczne. Zaczniemy równać do najlepszych. Naród obudzi się z telewizyjnego letargu, gdy los jego znajdzie się w rękach ludzi mądrych, czystych moralnie i doskonale wykształconych. Studia wyższe muszą kreować arystokrację. Arystokrację talentu i charakteru. Ważną rolę w kształceniu elity spełnia matematyka. Matematyka uczula na krzywdę i niesprawiedliwość, wyrabia pokorę, daje specyficzne poczucia piękna, harmonii i dobra.

Prof. dr hab. Antoni Smoluk, ekonometra, pracuje w Instytucie Cybernetyki Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.

Uwagi.