|
Wyjazdy na konferencje bywają pożyteczne, ale wiążą się też z wydatkami, zamieszaniem i stratą czasu. Pewna grupa uczonych spędza na nich większą część aktywnego życia. Wyjazdy potrafią być atrakcyjne. Nie zawsze wprawdzie wygląda to tak, jak w powieściach Davida Lodge'a, jednakże korzyści bywają różnorodne, nie tylko naukowe. Studenci wolą jednak pozostać przed monitorem.
Bałtycka dziewiątka
Uniwersytet w Uppsali wraz z polskimi uczelniami prowadzi kursy internetowe dla studentów. Piszą o tym "Aktualności", kwartalnik Akademii Rolniczej w Lublinie (nr 1/99) w artykule Ryszarda Kornijowa Z Uniwersytetem Bałtyckim w XXI wiek. Uniwersytet Bałtycki, bo taką nazwę nosi inicjatywa, skupia uczelnie wyższe dziewięciu krajów nadbałtyckich. Prowadzone za pośrednictwem sieci komputerowej kursy odbywają się w języku angielskim, a ich ukończenie wiąże się z otrzymaniem przez uczestnika odpowiedniej liczby punktów kredytowych. Obecnie studenci lubelskiej Akademii Rolniczej korzystają z zajęć na temat zarządzania zasobami wodnymi, trzeciego już kursu w ramach UB. AR wraz ze studentami z UMCS przygotuje trzy wideokonferencje. Po referatach opracowanych przez różne ośrodki odbędzie się dyskusja z udziałem studentów z pozostałych ośmiu krajów bałtyckich. Cykl zakończy się egzaminem i dyplomem wystawionym przez rektorów z Uppsali i Lublina. Prócz tego przewiduje się dwustronną wymianę ze Szwecją. W czasie 4 miesięcy studenci będą gromadzić materiały do prac dyplomowych.
Pomysł jest znakomity. Położenie nad tym samym morzem daje rzeczywistą wspólnotę problematyki badawczej. Kontakt ze studentami innych krajów orientuje w poziomie przygotowania słuchaczy tamtejszych szkół. Medium, jakiego użyto, ma szanse być sensownie wykorzystane i lepiej poznane. Nie bez znaczenia jest też możliwość wypróbowania swoich umiejętności językowych.
Halo, Helsinki!
Halo, Uppsala!
Wydział Inżynierii Procesowej i Ochrony Środowiska (Politechniki Łódzkiej - fig) od 1991 r. uczestniczy w programie Uniwersytetu Bałtyckiego - pisze Ewa Chojnacka w "Życiu Uczelni", biuletynie informacyjnym Politechniki Łódzkiej (nr 56/99). - Słynący z dbałości o środowisko naturalne Szwedzi zaangażowali w ten program duże pieniądze, chcąc pomóc mniej bogatym krajom nadbałtyckim w szerzeniu polityki proekologicznej. Do tej pory kursy bałtyckie ukończyło stu łódzkich studentów. Tegoroczna wideokonferencja, o której wiemy już z gazety lubelskiej, została dobrze przygotowana technicznie i przebiegła sprawnie. Obraz i dźwięk były dobrze odbierane.
Program Uniwersytetu Bałtyckiego obejmuje 160 uczelni, w tym 40 z Polski. Tylko dwie, nasza i lubelska - pisze Ewa Chojnacka - otrzymały od Szwedów sprzęt umożliwiający przeprowadzenie wideokonferencji.
Wicie-rozumicie
O innych zajęciach studentów pisze Michał Piotrowski w artykule Podrabiane choroby ("Vivat Academia". Miesięcznik środowiska akademickiego Trójmiasta wydawany przez Uniwersytet Gdański, nr 5/99). Panuje opinia, że większość chorych studentów, nawet z gorączką, na zajęcia chodzi. Inaczej zdrowi. Co zrobić, gdy zwolnienie lekarskie jest niezbędne, a nasz organizm funkcjonuje akurat prawidłowo? Okazuje się, że do sfałszowania pieczątki lekarskiej potrzebny jest tylko... komputer, skaner i w miarę dobra drukarka. Dalej autor z detalami opisuje skomplikowany proces produkcji fałszywych zwolnień. Cała czynność trwa podobno znacznie krócej niż dojazd do przychodni, czekanie w kolejce i powrót do domu. No i nie zawraca się głowy lekarzowi. Zdarzają się też próby fałszowania recept, skradzionych lekarzom akademickim z biurka. Jeden z udzielających autorowi wywiadu studentów twierdzi, że fałszowanie zwolnień zdarza się chyba każdemu. Miło żyć z takim przekonaniem. Inni studenci, licząc na wyrozumiałość pracującego w studenckim ZOZ-ie personelu, nad podrabianie przedkładają szczerą rozmowę z lekarzem. O kopertach na parapecie autor nie wspomina. Wszystkie te szczere metody wzajemnej współpracy zaszczepił w nas upadły 10 lat temu przodujący ustrój. Z jego postępowych tradycji przyjdzie nam się wyplątywać długie dziesięciolecia.
Aby zarabiać więcej...
Gorące tematy, jak to w lecie, serwuje nam w piśmie "Solidarności" wrocławskiej Akademii Medycznej Małgorzata Teska (Podwyżki - temat zawsze gorący!, "Naszym zdaniem" nr 3/99). Wciąż nie traktujemy - powiada autorka - faktu podpisania umowy o pracę jako swoistego aktu kupna-sprzedaży, w trakcie którego sprzedajemy swoje umiejętności i kwalifikacje za cenę oferowaną przez pracodawcę na podstawie cennika, jakim jest ustawa, rozporządzenie ministra czy ustalenie prywatnego właściciela. (...) Wobec tego, aby zarabiać więcej, należy bądź w ramach stanowiska np. podnieść wykształcenie, bądź w ogóle zmienić stanowisko. Inaczej - w pewnym momencie "staniemy" w ostatniej grupie płacowej przypisanej zajmowanemu przez nas stanowisku. Gorąco! Przystańmy.
(fig)
|