|
Lato. Chciałem wypełnić ten przegląd tematyką ogórkową, ale niczego takiego nie udało mi się odnaleźć. Może dlatego, że w chwili gdy przeglądałem prasę akademicką, dostępne były tylko numery przedwakacyjne? A może prasa akademicka nigdy nie wpada w ton lżejszy, swobodniejszy? Zobaczymy we wrześniu.
POWOŁANIE TEOLOGA
„Przegląd Uniwersytecki” KUL (maj-czerwiec 1999) w numerze poświęconym w zasadniczej części pielgrzymce Jana Pawła II do ojczyzny drukuje artykuł ks. Krzysztofa Góździa O powołaniu teologa. Tekst istotny, bo można się z niego dowiedzieć, czym teologia jest i czym nie jest. Gdyby wiedzę tę posiadali dyskutanci poznańscy, którzy przed ponad rokiem wysuwali uczone argumenty przeciw powołaniu wydziału teologicznego w tamtejszym uniwersytecie, dyskusja wyglądałaby nieco poważniej. Z pewnością pojawiłoby się w niej mniej nonsensów i mniej emocji. Wymieńmy te z ustaleń autora tekstu, których świadomość istotna byłaby w tamtej dyskusji: ...teologowie czynią naukową refleksję nad zrozumieniem Słowa Bożego, wyjaśniają naukę zawartą w Objawieniu zgodnie z wymogami rozumu i tym samym nadają Objawieniu jednorodną i syntetyczną formę. (...) Ciągle trzeba pamiętać, że teologia nie jest ani wiarą, ani kerygmą, czyli przepowiadaniem, lecz teologia jest naturalnym, rozumowym, „świeckim” opracowaniem naukowym wiary i prawd wiary. (...) Teologia nie jest niczyją nauką prywatną. (...) Poglądy prywatne, osobiste, mogą odgrywać pewną rolę, mogą być twórcze, ale same przez się nie stanowią jeszcze właściwej teologii. (...) Teologia jest wiedzą ponadindywidualną, a teolog jest animatorem tej wiedzy. Bez Kościoła jako podmiotu i celu nie ma ani teologii, ani teologa. I wreszcie na koniec: Nie ma więc ani teologa, ani teologii wieczystej, absolutnej, niezmiennej, doskonałej.
CZŁOWIEK I RZECZ
„Życie Uniwersyteckie” (nr 5/99), gazeta Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, publikuje artykuł Moniki Miazek Wobec milczącej przyrody i rozgadanych przedmiotów, poświęcony problemom reifikacji w literaturze, filozofii i sztuce. Jest on relacją z konferencji Człowiek i rzecz, zorganizowanej w Poznaniu przez prof. Sewerynę Wysłouch. Czy to człowiek zapanował nad rzeczą, czy też rzecz zwyciężyła człowieka? – pyta autorka artykułu. Niełatwo odpowiedzieć. Najprawdopodobniej ani jedno, ani drugie. Jedno wiadomo, nad relacjonowaną konferencją zapanował duch logiki przeciwstawień, duch opozycji.
W spotkaniu wzięli udział poloniści, filozofowie, artyści i kulturoznawcy. Trudno oceniać konferencję wyłącznie na podstawie relacji jednej osoby, wydaje się jednak, że zabrakło na tym spotkaniu przyrodników, którzy mogliby wprowadzić nowy ton do rozmów o urzeczowieniu ludzkiego kosmosu. Pozostając na gruncie Darwinowskiego ewolucjonizmu, nie dopuściliby chyba do tak jaskrawego przeciwstawiania człowieka i przyrody, natury i kultury.
LUDZIE RENESANSU
Zajrzyjmy do dwumiesięcznika „Master of Business Administration” (nr 3/99), pisma Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania w Warszawie, by przeczytać felieton Aleksandra Chrostowskiego Jak to było w... Padwie. Autor opowiada o ewolucji akademii, od początkowej specjalizacji nauczania, poprzez ciągłe podnoszenie poziomu w wybranych dziedzinach, aż do stopniowego rozszerzania spektrum nauczanych dyscyplin. Z czasem, dzięki konkurencji między katedrami, umiejętnej polityce władz uczelni, które ściągały wartościową kadrę i pozbywały się odstających od poziomu, a przede wszystkim, dzięki interdyscyplinarności „rozbijającej hermetyzm uniwersytetu i środowiska”, z federacji konkurujących katedr powstawała pełna uczelnia akademicka.
Kontynuując myśl autora można by rzec, iż podobną drogę od specjalizacji do pełnej uniwersyteckości mają szansę przejść nasze dzisiejsze uczelnie niepaństwowe. Miałyby, dodajmy, gdyby pracująca w nich kadra nie była związana etatowo z innymi szkołami wyższymi.
KARIERY
„Nasza Politechnika” (nr 2/99), pismo Politechniki Krakowskiej, zainteresowała się własnymi studentami. Studenci I roku Politechniki Krakowskiej. Jacy są, czego oczekują od życia? Artykuł pod takim tytułem wyszedł spod pióra Jolanty Tyszkowskiej-Paździerko. Jest on podsumowaniem ankiety przeprowadzonej przez uczelniane biuro karier. Co z niej wynika? Przy wyborze kierunku studiów kandydaci kierują się raczej zainteresowaniami i perspektywą zdobycia dobrego zawodu niż zdolnościami, tradycją rodzinną, radami znajomych czy przypadkiem. Do przyszłej pracy chcą się przygotować głównie poprzez praktyki i staże. Mają zamiar podjąć pracę raczej w wielkiej firmie międzynarodowej lub dużej firmie prywatnej niż w małej firmie (państwowej, prywatnej, rodzinnej), urzędzie czy placówce naukowej. Z karierą kojarzy im się sukces finansowy, udane życie rodzinne (ważniejsze dla mężczyzn niż dla kobiet) i trafny wybór zawodu. Mniejsze znaczenie ma podejmowanie wyzwań, stabilizacja zawodowa, zdobycie pozycji społecznej i szacunku otoczenia. Zaznaczmy, że w tej ostatniej kwestii respondenci musieli wybrać trzy z podanych siedmiu warunków kariery. Najprawdopodobniej chcieliby osiągnąć wszystkie, zmuszono ich jednak do dokonania hierarchii, co zawsze jest trudne i daje często mylące wyniki.
(fig) |