Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 7-8/1999

Próba bilansu dziesięciolecia
Poprzedni Następny

Mimo spadku koniunktury w ostatnich dziesięciu latach nie nastąpił powszechny upadek nauki.

Leszek Kuźnicki

Z satysfakcją przyjąłem zaproszenie „Forum Akademickiego” do „wypowiedzi oceniającej kończącą dekadę”, a w szczególności do udzielenia odpowiedzi na pytania: Jak wykorzystaliśmy ten czas? Co osiągnęliśmy a co straciliśmy na polu nauki?
Objętość artykułu narzuca syntetyczną odpowiedź i zmusza mnie do ograniczenia się do spraw nauki – jej osiągnięć, systemu organizacji i finansowania, z pominięciem spraw szkolnictwa wyższego, mimo iż pola działalności obu sfer na pewnych obszarach pokrywają się ze sobą.
POMIAR STATYSTYCZNY
Każda ocena dokonywana z krótkiej perspektywy czasu jest ryzykowna, w szczególności, jeśli ma dotyczyć współczesności w sensie prawie dosłownym. Uważam, że na lata 1989-98 powinniśmy spojrzeć z perspektywy całego okresu po II wojnie światowej. Tak się składa, że jest to okres, na który przypada moje dorosłe życie. W 1946 r. rozpocząłem studia, a w 1951 r. działalność naukową w Uniwersytecie Łódzkim. Od tego czasu starałem się śledzić, a następnie uczestniczyć w procesach zachodzących w środowisku ludzi nauki i instytucjach naukowych w Polsce. Może to zabrzmi paradoksalnie, ale minione 53 lata we wspomnianych wyżej obszarach były odbierane przez środowisko naukowe bądź jako okres kryzysu, bądź transformacji, mającej przezwyciężyć kolejny kryzys. W rzeczywistości po II wojnie światowej lata względnie ustabilizowanego rozwoju nauki w Polsce były stosunkowo krótkie.
Podstawowym międzynarodowym pomiarem poziomu badań jest analiza statystyczna piśmiennictwa naukowego poszczególnych krajów, obrazująca ich udział w globalnej produkcji naukowej na podstawie liczby publikacji czy cytowań w czasopismach indeksowanych. Od roku 1963 prowadzi ją Instytut Informacji Naukowej w Filadelfii, a także szereg innych instytucji i przedsiębiorstw komercyjnych. Innym sposobem ocen i porównań są nakłady krajowe na badania i prace rozwojowe (B+R) jako procent produktu krajowego brutto (PKB).
Każda ze stosowanych obecnie analiz ma określone zalety, ale niewłaściwie interpretowana prowadzi do mylących informacji, a nawet wadliwych wniosków. Co więcej, porównawcze analizy statystyczne piśmiennictwa mają dopiero trzydzieści kilka lat. Podobne zalety i wady ma analiza nakładów na badania jako procent PKB. Np. w okresie PRL sposób obliczania PKB nie zawsze był oparty na tych samych zasadach, co w krajach przodujących w nauce. Nie wdając się w dalsze rozważania na temat stosowanych pomiarów naukometrycznch, których wartość i potrzebę, mimo ograniczeń, wysoko cenię, przedstawię swoją metodę analizy stanu nauki w Polsce, która jest niedoskonała choćby dlatego, że pozbawiona jakichkolwiek zestawień ilościowych. Ma ona jednak zaletę metodyczną. Jest próbą całościowego uchwycenia trendów, a nie budowania ocen na podstawie wskaźników, które w przekrojach ponad półwiecznych stają się mało wiarygodne.
WSKAŹNIK KONIUNKTURY
Analiza, którą prezentuję w postaci grafu, opiera się na podstawie wskaźnika jakościowego, który nazywam „wskaźnikiem koniunktury nauki w Polsce”. Koniunkturę rozumiem podobnie, jak przyjmuje się to w ekonomii. Jest to całokształt wskaźników i czynników charakteryzujących stan nauki w danym roku, jeśli weźmie się pod uwagę wszystkie elementy parametryczne i nieparametryczne (np. opinię środowiska naukowego na temat aktualnych warunków dla prowadzenia badań). Wskaźnik koniunktury w przedstawionym grafie (patrz rys. 1) jest wielkością względną i określa jedynie, czy kolejny rok dla rozwoju nauki w Polsce był lepszy od poprzedniego (?), taki sam jak miniony (?), czy też gorszy (?).
Zestawienia zmiany koniunktury ilustrują to, czego każdy z nas, pracując w minionym półwieczu, bezpośrednio doświadczył. Do roku 1949 trwała efektywna odbudowa warsztatów badawczych, wsparta o kadrę i wzorcowe struktury przedwojenne. Wkrótce nastąpiło załamanie związane ze stalinizacją całego życia w kraju, a w nauce i szkolnictwie wyższym przejściem na wzorce rosyjskie.
Paroletni wzrost koniunktury przyniosły zmiany październikowe. Otworzyliśmy się trwale na Zachód, wróciliśmy do doktoratów i habilitacji. Wzrosła w kraju liczba wartościowych placówek naukowych w Polskiej Akademii Nauk oraz związanych z gospodarką jednostek badawczo-rozwojowych. Po roku 1961 nastąpiła stabilizacja na charakterystycznym dla gomułkowszczyzny, siermiężnym poziomie. Trzeci, trwający kilka lat wzrost koniunktury w nauce, to początek lat 70. Skierowanie części kredytów zachodnich na inwestycje w nauce, zmiany finansowania badań (system problemów, finansowanie przedmiotowe), wreszcie rozszerzenie kontaktów z nauką zachodnią nadały tempo rozwojowi nauki w Polsce. Wkrótce jednak światowy kryzys naftowy i wyraźne objawy niewydolności ekonomicznej komunizmu przyhamowały ten proces. Jednocześnie poziom drugiej połowy lat 70., tempo kształcenia kadr naukowych ustabilizowały się po raz pierwszy w okresie powojennym na dobrze rokującym poziomie. Załamanie koniunktury nastąpiło w pierwszej połowie lat 80. Było głębokie i miało wiele przyczyn, przede wszystkim natury polityczno-ekonomicznej. Wprowadzenie stanu wojennego zrujnowało dorobek lat 70.
KRYZYS
Nauka jest obszarem szczególnie wrażliwym na ograniczenia wolności i swobodnego przepływu ludzi i informacji. Sankcje zachodnie obnażyły słabość PRL. Wzmożona emigracja, brak perspektyw zahamowały rozwój kadr naukowych. Po raz pierwszy w okresie powojennym nauka w Polsce okazała się dla wielu młodych, utalentowanych ludzi obszarem mało atrakcyjnym. Wprowadzony w roku 1971 system „ukierunkowanego planowania i przedmiotowego finansowania” już w latach 1976-80 przestał być skuteczny. W latach 80. zamiast usprawnienia nastąpiła jego petryfikacja.
Spadek koniunktury, a właściwie kryzys w nauce lat 80. ciąży swymi konsekwencjami, przede wszystkim w zakresie kadrowym, po dzień dzisiejszy. Pewna stabilizacja w drugiej połowie lat 80. i wzrost nakładów na badania nie zmieniły rzeczywistości – rozwój nauki w Polsce został zahamowany. Zaczęliśmy tracić dystans w stosunku do krajów, nad którymi w rankingu światowym wyraźnie dotychczas górowaliśmy.
Odzyskanie suwerenności przez Polskę, a następnie upadek systemu komunistycznego w Europie uważaliśmy za zapowiedź poprawy koniunktury dla nauki w Polsce. Rok 1990 wydawał się zapowiedzią początków takiego procesu. Komitet ds. Nauki i Postępu Technicznego (KNiPT) przy Radzie Ministrów zaprzestał finansowania szeregu inwestycji i działań, które być może miały uzasadnienie, ale niewiele lub nic wspólnego z działalnością badawczą. Racjonalizacja wydatków przyniosła gwałtowny przyrost środków skierowanych do uczelni i placówek naukowych. Zajmując w 1990 r. stanowisko wiceprzewodniczącego KNiPT byłem zaskoczony jak dużo środków gromadzi Centralny Fundusz Rozwoju Nauki i Techniki (CFRNiT), mimo iż kraj znajdował się w okresie trudnej i bolesnej transformacji. Z kwot, które nie zostały wydane, a jeszcze napływały na konto CFRNiT, prezydium KNiPT 22 grudnia 1990 r. utworzyło Fundację na rzecz Nauki Polskiej, która po dzień dzisiejszy jest jedynym w Polsce znaczącym pozabudżetowym źródłem wspierania nauki.
W 1990 r. trwały prace nad ustawą o Komitecie Badań Naukowych, która poczynając od 1991 r. weszła w życie. Podstawowym źródłem finansowania nauki stał się budżet państwa. W jego ramach początkowo przewidywano wydatki na B+R w wysokości 9,7 bln zł. W porównaniu z 1990 r. stanowiło to już wyraźne obniżenie nakładów. W drugim półroczu 1991 r. nastąpiło kolejne, tym razem drastyczne ograniczenie środków finansowych z 9,7 do 6,4 bln zł. Mimo to, nakłady na badania stanowiły wówczas 0.76 proc. PKB.
Od roku 1991 procentowy udział działu „Nauka” w budżecie państwa malał, aby w 1998 r. osiągnąć zaledwie ok. 0,46 proc. PKB. Ten spadek nakładów nie jest rekompensowany środkami pozabudżetowymi. Stan zabiedzenia nauki przyjął takie rozmiary, że grupa profesorów ze szkolnictwa wyższego i PAN utworzyła w 1998 r. Komitet Ratowania Nauki Polskiej.
Spadek koniunktury w nauce, poczynając do 1991 r., jest niezaprzeczalnym faktem. Zagrożenia, jakie powstały w III Rzeczypospolitej nie są jedynie natury finansowej. Wbrew znanym przykładom krajów, które w ostatnich latach dokonały ogromnego skoku cywilizacyjnego (Finlandia, Tajwan, Korea Południowa), nauka i nowoczesne technologie nie zostały uznane przez siły polityczne i społeczne III RP za podstawowe czynniki rozwoju gospodarczego i społecznego kraju. Od 1991 r., niezależnie od opcji rządzącej, nie nastąpił wzrost koniunktury w nauce.
Z chwilą powołania (1991) KBN i likwidacji CFRNiT doszło do zerwania więzi, która w krajach rozwiniętych łączy przemysł z badaniami rozwojowymi i nowymi technologiami. Spadek koniunktury w nauce to nie tylko niskie nakłady z budżetu, to przede wszystkim brak mechanizmu promującego finansowanie pozabudżetowe działalności B+R. Tak długo, dopóki to nie nastąpi, trudno oczekiwać istotnych zmian w tym zakresie.
ROWY I BARIERY
Wprowadzenie w 1991 r. dotacji osobistych (grantów) uważam za najbardziej korzystną zmianę w finansowaniu działalności badawczej. Jednak praktyka ich przyznawania, a przede wszystkim przyznawanie środków znacznie niższych od postulowanych, ogranicza wielokrotnie podjęcie nowatorskich, ambitnych prac badawczych. Aby były one w pełni skutecznym czynnikiem promocji, powinno być ich mniej.
Mimo spadku koniunktury w ostatnich dziesięciu latach nie nastąpił powszechny upadek nauki. Dzięki zwiększonej konkurencji i rozszerzonej współpracy międzynarodowej zaszły w Polsce dalsze, bardzo wyraźne zróżnicowania placówek badawczych i ośrodków uczelnianych pod względem poziomu i wydajności naukowej. Obok bardzo dobrych czy dobrych, zwiększyła się liczba ośrodków słabych czy wręcz naukowo zamierających. Temu zjawisku nie towarzyszy żaden system restrukturyzacji, którego konsekwentna realizacja winna być jednym z podstawowych zadań KBN. Powiększanie się różnic dotyczy też kształcenia kadr naukowych. Nie ma podstaw teza, że wymogi stawiane przy uzyskiwaniu stopni doktorskich i habilitacyjnych uległy wszędzie obniżeniu w okresie ostatniego dziesięciolecia i znacznie się podniósł średni wiek osób z tytułem profesorskim. Jest ona natomiast prawdziwa jako zjawisko statystyczne, jako konsekwencja wzrostu liczby ośrodków, w których działalność badawcza jest znikoma.
Jednym z podstawowych haseł uzasadniających powołanie KBN był postulat „zacierania różnic pomiędzy pionami szkolnictwa wyższego, jednostek badawczo-rozwojowych i PAN”. Rzeczywistość okazała się diametralnie różna. Właśnie w ostatnich latach wykopano „głębokie rowy i wzniesiono liczne bariery”. Na tle permanentnej walki o środki budżetowe narosły konflikty osłabiające całe środowisko nauki w Polsce, co odbiło się ujemnie na postawach etycznych niektórych członków naszej społeczności.
Po 4 czerwca 1989 r. podjęliśmy prace nad gruntowną przebudową życia w Polsce. W moim przekonaniu, na polu nauki ponieśliśmy więcej porażek niż odnieśliśmy sukcesów. Od 10 lat, na szczęście, żyjemy w suwerennym, demokratycznym kraju i to stwarza nadzieję na zmianę sytuacji, na uczynienie z nauki siły przyspieszającej rozwój Polski.

Prof. dr hab. Leszek Kuźnicki, biolog, pracownik naukowy Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego, prezes Polskiej Akademii Nauk w latach 1993-98.

Uwagi.