Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 7-8/1999

SUKCESY I ZAGROŻENIA
Poprzedni Następny

Niekontrolowana adaptacja do reguł wolnego rynku może zagrozić temu, co nazywa się misją uczelni wyższych.

Andrzej Pelczar

 

Wypowiedź ujmę w kilku punktach, mówiąc o wybranych wydarzeniach, sukcesach i niektórych zagrożeniach.
USTAWY
Bardzo duże znaczenie miało uchwalenie ustaw o szkolnictwie wyższym oraz o utworzeniu Komitetu Badań Naukowych. Ustawa z 12 września 1990 r. o szkolnictwie wyższym stymulowała rozwój tego szkolnictwa i przyniosła wiele bardzo pozytywnych skutków. Nie ma tu miejsca na ich szerokie omawianie. Wspomnę o jednym, związanym z wprowadzeniem (przywróceniem) autonomii szkół wyższych, z pewnym zróżnicowaniem stopnia tej autonomii w zależności od potencjału kadrowego uczelni. Autonomia ta umożliwiała i stymulowała podejmowanie wielu działań adaptujących szkoły wyższe do nowej rzeczywistości ekonomicznej, a przede wszystkim spowodowała istotne zmiany świadomościowe w społeczności akademickiej. Obecna sytuacja rozsadza już jednak ramy tej ustawy. Nie jest to dziwne, gdyż była ona uchwalana w czasie, gdy np. trudno było wyobrażać sobie tak żywiołowy rozwój wyższego szkolnictwa niepaństwowego.
Na podstawie ustawy o KBN wprowadzono zasady konkursów projektów badawczych (ubiegania się o tzw. granty), co spowodowało wyraźne ożywienie badań w wielu dziedzinach. KBN zaczął oceniać jednostki prowadzące prace naukowe (przeprowadzać „kategoryzacje”), a to uporządkowało w dużym stopniu np. sprawy rozdziału funduszy na badania. Na przydział tych funduszy istotny wpływ ma potencjał badawczy jednostki i jej osiągnięcia naukowe.
ROZWÓJ
Nastąpił imponujący rozwój ilościowy szkolnictwa wyższego. Liczba studentów przekroczyła już 1,25 miliona. Utworzono mechanizmy stymulujące ten rozwój (ważną rolę odegrała tu – i nie tylko tu – Rada Główna Szkolnictwa Wyższego). Algorytm rozdziału środków na poszczególne uczelnie był w tym zakresie bardzo efektywny. Przeżył się już jednak. Pogoń za funduszami powoduje teraz przerosty ilościowe kosztem jakości, gdyż w szczególności wzrostowi liczby studentów nie towarzyszy stosowny wzrost kadry nauczycieli akademickich. Nastąpił też zastój w inwestycjach.
Odnotować trzeba żywiołowy rozwój szkół niepaństwowych, bazujących z reguły na kadrze szkół państwowych. Omówienie wszystkich jego skutków (pozytywnych i negatywnych) przekracza ramy tej wypowiedzi. Ograniczę się do stwierdzenia, że studenci uczelni niepaństwowych stanowią już bardzo znaczący odsetek ogółu studentów polskich.
SCHOLARYZACJA
Rozwój szkolnictwa wyższego ma swoje uzasadnienie w tym, że młodzi ludzie są przekonani o „opłacalności” studiów wyższych: opłaca się być wykształconym. Takie przekonanie, jeśli naprawdę będzie powszechne, pozwoli na osiągnięcie oczywistego celu strategicznego, którym powinno być wykształcenie światłego społeczeństwa.
RYNEK
Szukanie przez uczelnie państwowe źródeł pozabudżetowych (w ogromnym stopniu wymuszane przez zbyt niskie nakłady budżetowe), przy sprawnym adaptowaniu się do reguł wolnego rynku (co samo w sobie jest – w rozsądnych granicach – zjawiskiem pozytywnym) spowodowało lawinowy rozwój płatnych studiów zaocznych i wieczorowych. Przynosi to już teraz złe efekty. Niebezpieczne jest w szczególności, moim zdaniem, masowe kształcenie nauczycieli w trybie zaocznym. Chodzi tu nie tylko o – niestety – z reguły niższy poziom tych studiów w stosunku do studiów stacjonarnych, lecz przede wszystkim o to, że na studiach zaocznych bardzo trudno (czy w ogóle można?) wykształcić umiejętność budowania właściwych relacji nauczyciel – uczeń. Przyszli nauczyciele studiujący zaocznie nie mają bowiem praktycznie okazji do interpersonalnych kontaktów ze swoimi mistrzami.
Ogólnie rzecz ujmując, trzeba stwierdzić, że niekontrolowana adaptacja do reguł wolnego rynku może zagrozić temu, co nazywa się misją uczelni wyższych; temat wymaga szerszej wypowiedzi, na którą brak tu miejsca.
STUDENCI
Przeprowadzono reformy strukturalne i programowe. Zwiększyła się samodzielność studentów i swoboda wyboru przez nich dróg i metod studiowania, nie mówiąc już o rzeczywistym udziale w organach kolegialnych uczelni. Nie zawsze idzie z tym jednak świadomość konieczności przyjęcia przez studentów współodpowiedzialności nie tylko za ich osobiste losy, ale także za teraźniejszość i przyszłość uczelni, w których się kształcą, w końcu zaś, w jakimś stopniu – co najmniej pośrednio – i za rozwój szkolnictwa wyższego w ogóle.
ŚRODKI
Trudno nie powiedzieć o zbyt niskich nakładach budżetowych na szkolnictwo wyższe i naukę. Rozwijanie tego tematu rozsadziłoby jednak ramy tej wypowiedzi.
AKREDYTACJA
Coraz powszechniejsza jest świadomość konieczności stworzenia systemu oceny jakości kształcenia i akredytacji; to też wynik doświadczeń mijającej dekady. Nowa ustawa ma powołać do życia stosowne ciało akredytacyjne.

Prof. dr hab. Andrzej Pelczar, matematyk, jest przewodniczącym Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego.

Uwagi.