Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 6/2001

Recenzje
Poprzedni Następny

 

Trudno być człowiekiem

Czas i miejsce – to dwie główne kategorie, na których Robert Foley oparł tok swoich rozważań. Tytuł książki doskonale oddaje jej zawartość. Autor, wykładowca antropologii biologicznej w Uniwersytecie w Cambridge, postanowił na bazie znanych w świecie teorii ewolucyjnych odpowiedzieć na pytanie, kiedy tak naprawdę powstał człowiek, gdzie dokonał się ten proces i co było główną przyczyną. Wychodząc z założenia, iż o człowieczeństwie decydują w głównej mierze dwunożność i szeroko pojęta inteligencja, Foley brnie przez różnego rodzaju zapisy kopalne, świadczące o pochodzeniu człowieka oraz obserwacje trybu życia naczelnych. Zadanie, jakie stawia przed sobą, to znalezienie wyczerpujących dowodów potwierdzających tezę, iż przyczyna, dla której ludzie dziś istnieją, wiąże się ściśle z wydarzeniami z przeszłości. Nie poprzestaje jednak wyłącznie na rekonstrukcji tego, co było. Foley, korzystając z narzędzi badawczych biologii ewolucyjnej, stara się zrozumieć, dlaczego sprawy potoczyły się właśnie tak, a nie inaczej. Okazuje się bowiem, że droga do człowieczeństwa nie była taka prosta, jak się wydaje. Zajmując, przynajmniej na razie, najwyższy szczebel w ewolucyjnej hierarchii musimy pamiętać, że kształtowanie się współczesnego homo sapiens trwało miliony lat. Przez ten okres powstawały „pośrednie” formy człowieczeństwa. Tak na dobrą sprawę jesteśmy więc efektem prób i błędów. Czy to daje nam jakąś przewagę nad innymi istotami? Z pewnością tak. Wystarczy tylko prześledzić kolejne etapy ewolucji, idąc tokiem myślenia Foleya. Zmiany, jakie dokonywały się w ciągu wieków czy raczej tysiącleci, były reakcją na określone okoliczności. Sedno tkwi w tym, by uchwycić związek między nimi a czasoprzestrzenią, w której zachodziły. Jak zatem nasi praprzodkowie przystosowywali się do zmieniających się zewnętrznych warunków, jak radzili sobie z funkcjonowaniem w ciągle żywym środowisku, wreszcie w jaki sposób ulegali lub opierali się mechanizmowi doboru naturalnego?

Autor nie prezentuje w książce rewolucyjnych teorii ani nowatorskiego stanowiska w dziedzinie ewolucji. Wszystko opiera się na powszechnie przyjętych koncepcjach. Stara się jedynie wyjaśnić, że ewolucja jest nierozerwalnie związana z czasem i miejscem, a to, iż ludzie są tacy, jacy są, wynika tylko i wyłącznie z tego, że pradawne populacje na pewnym etapie znalazły się w określonych warunkach.

Książka jest wyraźnie podzielona na trzy części. Pierwsza odnosi się do zagadnień ewolucyjnych w bardzo filozoficzny sposób. Punktem wyjścia do rozważań jest oczywiście teoria Darwina, której autor wprawdzie nie odrzuca, ale twierdzi, że jest zbyt prosta, by odzwierciedlać tak skomplikowany proces. Druga część, znacznie ciekawsza dla laika, przenosi nas w świat praprzodków. Tu w praktyczny sposób Foley skupia się na procesach tkwiących u podłoża ewolucji, śledząc drogę biologicznych przemian od małpy do współczesnego homo sapiens. Wreszcie na końcu zadaje paradoksalne – jak zdawać by się mogło – pytanie, dlaczego ludzie są tacy wyjątkowi? Przecież skoro ludzkie cechy są tak korzystne, dlaczego nie mają ich inne zwierzęta? Dlaczego tak trudno zostać człowiekiem?

Konstrukcja książki opiera się właśnie na szeregu dość banalnych niekiedy, ale bardzo istotnych pytań. To świadome zamierzenie autora, który poprzez ten zabieg sprawił, iż w gruncie rzeczy książka tworzy spójną całość. Wnioski, koncepcje, myśli Foleya nie są oderwane od siebie, lecz tworzą ciąg niekończących się problemów ewolucyjnych, z którymi autor próbuje się zmierzyć.


(mak)


Robert Foley, Zanim człowiek stał się człowiekiem, tłum. Karol Sabath, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2001, seria: Biblioteka Myśli Współczesnej.

Przepis na materię

„Jaki ten świat mały!” – stwierdzamy czasami ze zdumieniem. Używając metaforycznego zwrotu nie zastanawiamy się raczej nad jego dosłownym znaczeniem. Przyzwyczajamy się do coraz mniejszych, coraz bardziej precyzyjnych i doskonałych urządzeń. Miniaturyzacja oznacza dla nas większą wygodę i niezależność. Ale czy tylko?

Książka Eda Regisa jest swoistym przewodnikiem po świecie w skali „nano”. Fabularyzowany wywód dostarcza informacji na temat rozwoju nanotechnologii molekularnej – dziedziny, która prawdopodobnie zdominuje naukę i inżynierię XXI wieku. W kolejnych rozdziałach podążamy śladem „głównego bohatera” tej historii. Jest nim Eric Drexler, jeden z głównych autorów teorii dotyczącej budowania wszystkich możliwych obiektów na poziomie molekularnym.

Wyodrębnienie atomu i poznanie jego budowy stoi u początku tej koncepcji. Następnym krokiem jest wprowadzenie kontroli nad najmniejszymi elementami materii, wreszcie – samodzielne kształtowanie nowych struktur. Choć brzmi to całkiem prosto i logicznie, proces tworzenia rzeczy w skali „nano” wiąże się z wieloma trudnościami. Nie można na przykład zapomnieć o ciągłym ruchu atomów, a także o interakcjach, jakim podlegają elektrony w pewnych warunkach. Przeszkody zaczynają się zatem już w pierwszej fazie proponowanego procesu.

Nowa inżynieria wzbudziła wśród uczonych sporo kontrowersji. Podczas gdy jedni wskazywali na absurdalność pomysłu Drexlera, inni przyznawali mu duże znaczenie.

W czym zatem tkwi problem? Czy wizję świata, w którym każdy jest właścicielem małej skrzyneczki, umożliwiającej wytwarzanie dowolnych dóbr materialnych, warto w ogóle brać pod uwagę? Czy id?e fixe Drexlera nie jest zwyczajną brednią? Regis nie rozwiewa tych wątpliwości. Przytacza natomiast opinie fizyków, chemików, biologów, a nawet dziennikarzy pism popularnonaukowych, którzy obserwowali kolejne kroki Drexlera. Czytając ich komentarze ma się niekiedy wrażenie niepokojącego chaosu. Rzeczowe argumenty za przyznaniem słuszności projektów wykorzystania nanotechnologii przeplatają się z równie rozsądnymi kontrargumentami. W sytuacji, kiedy wszystko opiera się głównie na teorii, niełatwo jest wydać jednoznaczny sąd. I choć omawiany problem jest wynikiem racjonalnego rozumowania, a nie domeną alchemii, niewtajemniczony czytelnik czuje się niekiedy jak profan, stojący przed drzwiami świątyni, do której wstęp mają tylko nieliczni.

Czyniąc podobne zarzuty możemy jednocześnie domyślać się powodów, dla których problem inżynierii molekularnej jest przedstawiany w tak niejednoznaczny sposób. Istnieje przecież ryzyko wykorzystywania nanotechnologii przy tworzeniu obiektów materialnych. Warto zaznaczyć, że autor książki poświęcił tej kwestii sporo miejsca. Eliminacja chorób, procesu starzenia się, zniknięcie głodu i powszechny dobrobyt ludzkości – oto przewidywane efekty funkcjonowania „molekularnego rogu obfitości”, jak nazwano promowaną przez Drexlera technikę konstrukcyjną. Z drugiej strony pojawiają się głosy sceptyków. Co się stanie, jeśli człowiek straci kontrolę nad molekularnymi maszynami tworzącymi materię? Czy nie skończy się to po prostu zniszczeniem biosfery? A nawet jeśli nie dojdzie do tak drastycznego finału – jakie miejsce zajmie człowiek w nowym wspaniałym świecie, w którym zniknie przymus pracy, doskonalenia własnych umiejętności i rozwoju? Czy utopijny świat słodkiego lenistwa ludzkości nie doprowadzi do innych tragedii?

Zaletą książki Regisa jest ukazanie nanotechnologii w szerokim kontekście. Wadą zaś – uporczywie powracający, niemal hagiograficzny ton komentarzy na temat Drexlera.


Beata Machnik


Ed Regis, Nanotechnologia. Narodziny nowej nauki, czyli świat cząsteczka po cząsteczce, tłum. Mirosław Prywata, Wydawnictwo PRÓSZYŃSKI i S-ka, Warszawa 2001, seria: Na Ścieżkach Nauki.

Historia nieoczywista


W wersji celtyckiej legenda o smoku wawelskim przedstawia się następująco: Krak – słowiański awanturnik, będący w przymierzu wojskowym z Niemcami – usuwa z tronu rodowitego władcę Wawelu, księcia Smoka. Córka Kraka, Wanda, zakochana w Smoku, za karę za złe ukierunkowanie uczuć otrzymuje od ojca nakaz wyjścia za Niemca. Smok z kolei woli zginąć w nurtach Wisły niż zgiąć kark przed Krakiem. Wanda, nie spełniwszy nakazu ojca, podąża śladem Smoka.
Nowa książka walijskiego historyka, Normana Daviesa, której tytuł nawiązuje do – wydawać by się mogło – znanej nam legendy, jest zbiorem esejów, polemik i wykładów, których wspólną cechą jest obalanie utartych schematów myślowych, mitów i stereotypów powszechnie obowiązujących zarówno w dawnej, jak i we współczesnej historii Europy.

Davies podzielił zebrane w książce teksty na kilka bloków tematycznych. Na początku znajdziemy refleksje powstałe na bazie obserwacji życia w PRL lat 60., kiedy to autor Smoka wawelskiego przebywał jako stypendysta w Krakowie. Część ta obfituje w anegdoty: Poskarżyłem się [studentowi z Chin – przyp. B.B.], że nie bardzo sobie wyobrażam, jak można wyżyć za stypendium w wysokości 2400 zł miesięcznie; w odpowiedzi Chińczyk zwierzył mi się, że on nie wyobraża sobie, jak można wydać tak ogromną sumę, wobec czego 90 proc. swego znacznie niższego stypendium przekazuje konsulatowi.

Bodaj najważniejszym i wzbudzającym największe kontrowersje działem Smoka wawelskiego jest blok dotyczący stosunków polsko-żydowskich. Autor wykazuje, iż przyczyną napięć pomiędzy Polakami a Żydami jest fakt, iż w XIX wieku na ziemiach polskich zaczęły się rozwijać dwa nacjonalizmy: polski – w postaci ideologii narodowej demokracji, i syjonizm. W granicach przedrozbiorowych Rzeczypospolitej mieszkało ponad 80 proc. wszystkich Żydów. Dwa silne nacjonalizmy współegzystujące obok siebie (w przypadku braku własnego państwa z jednej i drugiej strony) musiały „eksplodować”. Dział Polacy i Żydzi nie tylko ukazuje, iż od końca XIX w. nastąpiło wyraźne zakłócenie dotychczas pokojowych więzi między Polakami a Żydami, lecz zawiera również akcenty polemiczne (przywoływani są: Lucy Dawidowicz, Marek Edelman i Abraham Brumberg). Davies nie zgadza się z wyrywkowym i „obsesyjnie judeocentrycznym” obrazem Żyda w Polsce, w świetle którego jest on „podeptaną ofiarą”. Przypomina, że przedwojenna Polska miała swoich żydowskich generałów i sportowców, żydowskie gwiazdy filmowe, potentatów finansowych, profesorów, muzyków i pisarzy. Odważnie obala dwa współczesne mity dotyczące historii Polaków i Żydów: pierwszy, jakoby nasza historia była jedynie „pasmem udręk”, drugi – że całą winę za ten stan ponoszą Polacy.

W dziale zatytułowanym Wschód i Zachód autor snuje rozważania dotyczące anachronicznego imperializmu postsowieckiego obecnego we współczesnej historii Rosji. Ubolewa też nad nieskutecznością coraz liczniejszych instytucji Unii Europejskiej.

Ostatni z rozdziałów Czyja historia? jest prezentacją warsztatu naukowego autora, ale także swoistym przesłaniem dla historyków. Autor Bożego igrzyska wyznaje: historyka muszą cechować dwa przymioty: skromność i odwaga. Skromność jest konieczna, byśmy znali własne ograniczenia; odwaga jest nieodzowna do tego, by wyrażać poglądy, które mogą być prawdziwe, lecz są niekonwencjonalne bądź niepopularne.

Bogdan Bernat

Norman Davies, Smok wawelski nad Tamizą. Eseje, polemiki, wykłady, Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2001.

Urodzeni do zła

W świecie pełnym nienawiści, represji, terroryzmu, wojen małych i przygotowań do wojen wielkich konflikty międzyludzkie to temat zasługujący na najstaranniejsze i najbardziej wnikliwe zbadanie. Kierując się tą wskazówką D.A. Hamburga antropolog Michael P. Ghiglieri podjął w swojej książce temat agresji wśród ludzi. Dwa najważniejsze pytania, na które stara się odpowiedzieć, to: skąd się bierze przemoc? dlaczego głównie mężczyźni są jej sprawcami?

W pierwszej części – Korzenie – w poszukiwaniu źródeł agresji autor rozpatruje kwestię różnic między kobietami i mężczyznami. Twoją drugą, po człowieczeństwie najważniejszą cechą jest płeć – powtarza za H. Katchadourianem. To, czy rodzimy się kobietami, czy mężczyznami, sprawia, że postępujemy tak, a nie inaczej: Płeć, bardziej niż wszystkie inne cechy, jest kamieniem węgielnym ludzkiego zachowania. Ważne są zarówno cechy fizyczne zależne od chromosomów, cechy charakteru uwarunkowane w dużej mierze genami, biologiczne instynkty, jak i zachowania wyuczone w procesie uspołecznienia. Co zatem predysponuje mężczyzn do stosowania przemocy? Po pierwsze geny, w których są zapisane pewne dziedziczne skłonności (m.in. zaburzenia osobowości, alkoholizm), jak również wychowanie. Poza tym hormony – testosteron, który zmniejsza strach i zwiększa agresywność. W następnej kolejności – instynkty, „zaprogramowanie” na potrzebę zdobywania i rywalizacji, wynikającą z „samczych strategii reprodukcyjnych” (mężczyźni z ustaloną pozycją, osiągający sukcesy, silni mają większe powodzenie u kobiet). Polowanie, walka i polityka to (...) najważniejsze tereny, na których mężczyzna może odebrać innym mężczyznom kontrolę nad zasobami tak istotnymi, że pozwalają na przyciągnięcie i utrzymanie kobiet. I mężczyźni często dokonują tego przemocą, rabując, mordując i prowadząc wojny. Przemoc traktują oni w specyficznych okolicznościach jako rozwiązanie swoich problemów, zwłaszcza wtedy, gdy czują, że nie da się ich rozwiązać inaczej. Zawsze też mają nadzieję, że efekt będzie dla nich korzystny. Jako dowód na teorię biologicznych instynktów autor podaje podobne do ludzkich przykłady zachowań małp człekokształtnych (Ghiglieri, uczeń Jane Goodall, przez wiele lat badał zachowania afrykańskich szympansów). Jego zdaniem, podobieństwa biorą się stąd, że mamy wspólnego przodka, a więc kierują nami te same geny i instynkty. Ghiglieri wyraźnie mówi: tak, mężczyźni zostali zaprogramowani do zła i są śmiertelnym niebezpieczeństwem dla innych (w 122 społeczeństwach, które przebadał M. Konner, w każdym wyrobem broni zajmowali się mężczyźni). Oczywiście, nie zawsze są źli. Do większości zbrodni potrzebny jest często udział emocji: wściekłości, zazdrości, strachu, żądzy.
Druga część poświęcona jest konkretnym przypadkom przemocy. I tak autor w kolejnych rozdziałach analizuje gwałty, morderstwa, wojny i eksterminacje. Jak zapowiedział we wstępie, przytacza fakty i dane statystyczne, ujęte także w tabelach. Dociekając przyczyn poszczególnych form agresji, zatrzymuje się zarówno przy ofiarach, jak i oprawcach.

W trzeciej części – Antidotum – Ghiglieri mówi o sposobie, w jaki można zapobiegać agresji. Według niego, trzeba poznać swoją naturę, skłonności, zrozumieć je i pracować nad sobą, umieć współpracować z innymi, by nie dopuścić do rozprzestrzeniania się przemocy.

Milena Mizura

Michael P. Ghiglieri, Ciemna strona człowieka. W poszukiwaniu źródeł męskiej agresji, tłum. Anna Tanalska-Dulęba, Wydawnictwo CiS i Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2001, seria: Nauka u Progu Trzeciego Tysiąclecia.

Wspólna historia

Kwestia stosunków polsko-litewskich wzbudza wiele emocji, lecz zazwyczaj pojawia się we wspomnieniach lub w studiach dotyczących wzajemnego przenikania się kultury i tradycji obu narodów. W książce Aleksandra Srebrakowskiego dążenie Polaków do zachowania narodowej tożsamości na Litwie rozpatrywane jest w kontekście spraw politycznych, gospodarczych, kulturowych oraz religijnych.

Już tytuł książki świadczy o wyjściu autora poza zwykle przyjętą a priori formułę, iż zagadnienie to dotyczy wyłącznie dwu narodów. Według Srebrakowskiego, problem relacji polsko-litewskiej ma charakter triady: Dla większości Litwinów ciągle najlepszym rozwiązaniem było to, aby pozbyć się Polaków z tego obszaru [tj. Wileńszczyzny – M.S.]. Oczywiście to budziło zawsze opór Polaków. Taki stan rzeczy umiejętnie wykorzystywali Sowieci (...) aby w ten sposób utrzymać stan napięcia między Litwinami i Polakami.

Przedmiotem wnikliwej analizy, opartej na bogatej dokumentacji polskiej oraz litewskiej, jest próba ukazania jak najdokładniejszego obrazu polskiej społeczności. Autor wzbogacił swoją pracę o liczne fotografie (niestety, bardzo źle reprodukowane), tabele zestawień (prezentujących np. liczbę książek wydawanych po polsku na Litwie w l. 1944-90 czy liczbę absolwentów polskich grup w Wileńskim Państwowym Instytucie Pedagogicznym w 
l. 1962-89), wykresy, mapy oraz dokumenty (np. Statut Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Polaków na Litwie, Statut Związku Polaków na Litwie).

Srebrakowski odnotowuje nawet najmniejsze znaki świadczące o istnieniu działalności polskich zrzeszeń, kół, zespołów artystycznych oraz teatrów. Jego zdaniem to właśnie one, jak i działalność polskich księży (szczególne miejsce na tej mapie zajmuje mała miejscowość koło Wilna – Mejszagoła i postać ks. prałata Józefa Obrębskiego) stały się ostoją polskości w chwilach największego zagrożenia. Również bardzo ciekawa jest historia funkcjonowania na Litwie polskiego radia i telewizji. Autor wylicza zasłużone postaci – Romualda Mieczkowskiego, Czesława Okińczyca, Michała Mackiewicza, Jana Mincewicza – dzięki którym nie zniknęła polska kultura na Wileńszczyźnie, jak i polskie czasopisma (np. „Znad Wilii”, „Magazyn Wileński”, „Kurier Wileński”). Warto również podkreślić, że Srebrakowski nie pomija kwestii stosunku Polaków do komunizmu, zaznacza jednak przy tym, iż przynależność Polaków wynikała bardziej ze strachu przed litewskim nacjonalizmem niż z sympatii do tegoż ustroju. W ten sposób książka uzupełnia wiedzę odbiorcy o losach Polonii na dawnych Kresach Wschodnich.
Nasilenie się tendencji narodowościowych na Litwie, wedle Srebrakowskiego, niestety nie wpłynęło korzystnie na wzajemne stosunki pomiędzy obydwoma narodami. Autor przytacza wiele przykładów świadczących o ciągłych antagonizmach pomiędzy Polakami i Litwinami. Tym bardziej iż są one, z różnym stopniem natężenia, popierane przez oficjalne władze państwowe. Dlatego otwarty list litewskiego pisarza Tomasza Venclowy, mówiący o potrzebie poprawy wzajemnych relacji, nazywa wprost „głosem wołającego na puszczy”.

Jednakże, jak wynika z uwag Srebrakowskiego, winę za taki stan rzeczy ponoszą nie tylko Litwini, lecz i Polacy. Wśród obu narodów nagromadziły się przeróżne mity i stereotypy uniemożliwiające podjęcie dialogu pomiędzy mieszkańcami jednego kraju. Może zatem czas, aby je pokonać i utrwalić w pamięci przyszłych pokoleń wspólną tradycję oraz historię bez ciągłego rozbudzania niechęci i antypatii?

Monika Szabłowska

Aleksander Srebrakowski, Polacy w Litewskiej SRR 1944-1989, Wydawnictwo ADAM MARSZAŁEK, Toruń 2001.

Książki nadesłane

 
Klaus Zernack, Polska i Rosja. Dwie drogi w dziejach Europy, tłum. A. Kopacki, Wyd. WIEDZA POWSZECHNA, Warszawa 2000, seria: Klio w Niemczech.
Robert Blake, Winston Churchill, tłum. E. Spirydowicz, Wyd. WIEDZA POWSZECHNA, Warszawa 2000, seria: Kieszonkowa Seria Biograficzna.
Anna Rossa, Słownik minimum hiszpańsko-polski, polsko-hiszpański, Wyd. WIEDZA POWSZECHNA, Warszawa 2000.
Oskar Perlin, Język hiszpański dla początkujących, Wyd. WIEDZA POWSZECHNA, Warszawa 2000.
Kazimierz Sabik, Mówimy po hiszpańsku. Kurs dla początkujących, Wyd. WIEDZA POWSZECHNA, Warszawa 2000.
A. Platkow, M. Jaworowski, Mówimy po francusku. Kurs dla początkujących, Wyd. WIEDZA POWSZECHNA, Warszawa 2000.
Janusz Danecki, Jolanta Kozłowska, Słownik arabsko-polski, Wyd. WIEDZA POWSZECHNA, Warszawa 2001.
Lidia Kosonocka-Taber, Angielski bez tajemnic, czyli uczmy się na cudzych błędach, Wyd. WIEDZA POWSZECHNA, Warszawa 2001.
Lisetta Stembor, Stanisław Prędota, Mówimy po niderlandzku. Kurs dla początkujących, Wyd. WIEDZA POWSZECHNA, Warszawa 2001.
Maria Szkutnik, Podręczny słownik angielsko-polski, Wyd. WIEDZA POWSZECHNA, Warszawa 2001.
Nick J. Higham, Podbój Anglii przez Normanów, tłum. S. Bartosiak, Wyd. WIEDZA POWSZECHNA, Warszawa 2001, seria: Kieszonkowa Seria Historyczna.
Zygmunt Saloni, Czasownik polski. Odmiana, słownik, Wyd. WIEDZA POWSZECHNA, Warszawa 2001.
Adolf Donath, Wybór idiomów niemieckich, Wyd. WIEDZA POWSZECHNA, Warszawa 2001.
Jan Czochralski, Mówimy po niemiecku. Kurs dla początkujących, Wyd. WIEDZA POWSZECHNA, Warszawa 2001.
Anatol Mirowicz i in., Wielki słownik rosyjsko-polski, t. 1 i 2, Wyd. WIEDZA POWSZECHNA, Warszawa 2001.
Warłam Szałamow, Wiszera. Antypowieść, tłum. J. Baczyński, Wyd. CZYTELNIK, Warszawa 2000.
Ryszard Kapuściński, Lapidarium IV, Wyd. CZYTELNIK, Warszawa 2000.
Alain Besan?on, Przekleństwo wieku. O komunizmie, narodowym socjalizmie i jedyności Zagłady, tłum. J. Guze, Wyd. CZYTELNIK, Warszawa 2000.
Mieczysław Jałowiecki, Na skraju Imperium, Wyd. CZYTELNIK, Warszawa 2000.
Karl Ker?nyi, Misteria Kabirów. Prometeusz, tłum. I. Kania, Wyd. CZYTELNIK, Warszawa 2000.
Virginia Woolf, Do latarni morskiej, tłum. K. Klinger, Wyd. CZYTELNIK, Warszawa 2000, seria: Biblioteka Czytelnika.
Nicola Chiaromonte, Co pozostaje. Notesy 1955-1971, tłum. S. Kasprzysiak, Wyd. CZYTELNIK, Warszawa 2000.
Rola wyższej uczelni w rozwoju społecznym i ekonomicznym regionu, red. J. Dietl, Z. Sapijaszka, Fundacja Edukacyjna Przedsiębiorczości, Łódź 2000.
Jerzy S. Stawiński, Opowieści satyryczne, Wyd. TRIO, Warszawa 2000.
Ewa Ihnatowicz, Literatura polska drugiej połowy XIX wieku (1864-1914), Wyd. TRIO, Warszawa 2000.
Joanna Kochanowicz, ZMP w terenie. Stalinowska próba modernizacji opornej rzeczywistości, Wyd. TRIO, Warszawa 2000, seria: W Krainie PRL.
Wiesław Walkiewicz, Jugosławia. Byt wspólny i rozpad, Wyd. TRIO, Warszawa 2000, seria: Historia Państw Świata w XX Wieku.
Nowa metafizyczność? Eschatologizm? Studia i szkice o twórczości Marka Mariusza Tytko, red. J. Piątkowski, Fundacja Eschaton, Kraków 2000, seria: Biblioteka Eschatonu.
 

Komentarze