Felieton redakcyjny
Po
wakacyjnej przerwie wracamy do pracy. Rozpoczynają się przygotowania do
kolejnego roku akademickiego. Mam nadzieję, że podczas letnich miesięcy każdy
znalazł choć odrobinę odpoczynku, a większości z nas udało się nabrać sił do
całorocznej pracy. Nie było to łatwe, ponieważ najpierw żywioły, a potem
informacje o rozmiarze dziury budżetowej w przyszłym roku mogły nam to
skutecznie uniemożliwić. Ale życie biegnie dalej i, chcemy czy nie, ten nowy rok
przed nami.
Wakacje przyniosły ważną dla środowiska akademickiego
nowelizację ustawy o szkolnictwie wyższym. Dwie oczekujące od lat na rozwiązanie
sprawy: płace pracowników uczelni i nadzór nad jakością kształcenia, zostały
załatwione pozytywnie. Odbierając w kasie wynagrodzenie już za ten miesiąc
powinniśmy poczuć odrobinę cięższy portfel, a od 1 stycznia przyszłego roku
zacznie działać Państwowa Komisja Akredytacyjna. Inne kwestie muszą poczekać na
uchwalenie – oby jak najszybciej! – nowej ustawy. Nowy rok
(akademicki, oczywiście) rozpoczniemy w gronie 17 uniwersytetów. 1 września
zostały utworzone i rozpoczęły działalność dwa nowe: w Rzeszowie (z połączenia
WSP, Filii UMCS i zamiejscowego wydziału Akademii Rolniczej w Krakowie) oraz w
Zielonej Górze (na bazie WSP i Politechniki Zielonogórskiej). Owocuje zatem idea
tworzenia w mniejszych ośrodkach jednej dużej, wielokierunkowej uczelni. Nie do
końca udało się to w Rzeszowie, ponieważ tamtejsza politechnika upatruje swojej
szansy w samodzielności. Kto ma rację – czas pokaże. Przybyła nam także nowa
akademia. W Bielsku-Białej z dotychczasowej filii Politechniki Łódzkiej powstała
samodzielna Akademia Techniczno-Humanistyczna. Życzymy nowym uczelniom jak
najlepiej. Tymczasem kalendarz polityczny ma swoje prawa. Co
cztery lata nadchodzi moment kiedy, zgodnie z regułami demokracji, za pomocą
karty do głosowania opowiadamy się za takim lub innym kierunkiem zmian. Tym
razem, chyba po raz pierwszy od początku naszych przemian, wynik wyborów nie
jest zagadką. Zatem w wyborczy wieczór w napięciu śledzić będziemy jedynie
rozmiar zwycięstwa oraz to, kto do parlamentu nie wszedł. Zanim dokona się
zmiana, próbujemy w rozmowie z wiceministrem Jerzym Zdradą podsumować te cztery
lata.
Andrzej Świć |