Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 9/2001

Studencki margines
Poprzedni Następny

Życie akademickie

Fałszerstwo banknotów należałoby uznać za bulwersujące zdarzenie,
nie mające dotąd precedensu w życiu akademickim Politechniki Gdańskiej.

Halina Bykowska

Fot. Halina Bykowska

Prof. Alicja Konczakowska, prorektor ds. kształcenia PG

W rubrykach kryminalnych gazet coraz częściej pojawiają się nazwiska młodzieży studiującej, uwikłanej w działalność przestępczą. Pewien student informatyki Politechniki Gdańskiej podrabiał banknoty. Dziewczyna z tej samej uczelni ukradła z agencji PKO pieczątkę, by sfałszować dowód opłaty za akademik. Czy przestępcza działalność studentów jest stałym elementem rzeczywistości akademickiej?

Dzisiejszy student znacznie się różni od tego, który indeks zdobywał z niemałym trudem przed 20 lub więcej laty. Nie jest zakompleksiony ani zastraszony. Ma do czynienia z łagodniejszym regulaminem studiowania. Może więc czuć się swobodnie. Funkcjonując w odmiennej rzeczywistości społeczno-gospodarczej często dorabia, w związku z tym dysponuje niemałą gotówką. Zapach pieniędzy nierzadko demoralizuje i popycha do działalności przestępczej, zwłaszcza gdy apetyt na pieniądze rośnie.

Niedawno w trójmiejskiej prasie głośno było o studencie Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki PG, który z kilkoma osobami z innych środowisk podrobił, a następnie puścił w obieg, fałszywe banknoty. Wprawdzie nie widnieje on już na liście osób studiujących w politechnice, ale zanim do tego doszło zdążył splamić dobre imię tej uczelni, w której w systemie stacjonarnym studiuje prawie 13 tys. młodych ludzi, a w systemie zaocznym i wieczorowym niemal 4 tys. Teraz niedoszły informatyk czeka na rozprawę sądową i nie jest wykluczone, że trafi za kratki. Będzie miał czas na refleksje.

GRZESZKI MNIEJSZE I WIĘKSZE

O tym, że społeczność akademicka nie stanowi monolitu, doskonale wie prof. Alicja Konczakowska, drugą kadencję sprawująca funkcję prorektora ds. kształcenia w PG. – Studenci wikłają się w różnego rodzaju działalność sprzeczną z prawem lub regulaminem studiów – stwierdza. – Nierzadko miewamy do czynienia z osobliwego rodzaju „pomocą” w zaliczaniu egzaminów lub kolokwiów. Chodzi nie tylko o to, że student starszego roku próbuje wystąpić w roli młodszego kolegi lub koleżanki, by uzyskać zaliczenie. Zdarza się też, że w zamian za gratyfikację finansową godzi się zdobyć pozytywną ocenę w indeksie dla kogoś z tego samego roku studiów.

Innym rodzajem nieuczciwego postępowania bywa wykorzystywanie legitymacji studenckiej do wykupienia biletu ulgowego na przejazd pociągiem PKP przez osobę do tego nieuprawnioną. Choć są to dość drobne „grzeszki”, władze uczelniane nie puszczają ich płazem, stosując kary wobec studentów winnych naruszenia regulaminu studiów. Fałszerstwo banknotów, o którym była mowa na wstępie, należałoby uznać za bulwersujące zdarzenie, nie mające dotąd precedensu w życiu akademickim PG. Młody przestępca nie należał do prymusów. Nim na światło dzienne wyszła jego działalność kryminalna, zdążył zgromadzić niemało dwój w indeksie i przestał figurować na liście osób studiujących.

Działalność kryminalna nie dotyczy wyłącznie przedstawicieli płci męskiej. Wikłają się w nią także studentki, których w PG jest zdecydowana mniejszość. – Zbulwersowało nas doniesienie uczelnianej agencji PKO w sprawie kradzieży pieczątki stawianej na blankietach stanowiących dowód opłat za akademik – opowiada prorektor Konczakowska. – Wyjaśnienie okoliczności tej sprawy trwało kilka godzin. Na podstawie dowodów wpłat i nazwisk klientów, którzy odwiedzili agencję PKO krytycznego dnia, zdołano dotrzeć do winowajczyni. Złodziejem była studentka trzeciego roku. Wcale nie taka uboga. Przyznała się do przestępstwa, które – jak sama powiedziała – popełniła lekkomyślnie, nie przewidując przykrych następstw. Sprawą zajęła się policja.

PIJĄ I ĆPAJĄ

Na studenckim marginesie jest też miejsce na nadużywanie alkoholu i stosowanie środków odurzających. Jeśli alkoholowe libacje, odbywające się w akademiku, kończą się awanturami i dewastacją sprzętu, student ponosi konsekwencje. Zwraca koszty za zniszczony sprzęt, nierzadko zostaje również skreślony z listy mieszkańców domu studenckiego i na zawsze traci możliwość zamieszkania w nim. Wtedy sam troszczyć się musi o dach nad głową, jeśli wciąż pragnie studiować.

Coraz poważniejszym problemem staje się stosowanie środków odurzających.
– Posiadamy informacje, że młodzież mieszkająca w akademikach nie stroni od środków narkotycznych – mówi prof. Konczakowska. – Stosowane bywają one zwłaszcza przed egzaminem albo kolokwium po to, by „rozjaśnić” umysł. Takiej sytuacji nie zamierzamy dłużej tolerować. Wkrótce podjęte zostaną rygorystyczne środki zapobiegawcze.

Szczegółów przedstawicielka władz uczelnianych nie chciała ujawnić ze względu na dobro sprawy. Powiedziała jedynie, że problemem zajęła się trójmiejska policja, mogąca się poszczycić niemałymi efektami w zwalczaniu narkotykowych grup przestępczych w środowiskach szkolnych.

TUPET I CHAMSTWO

Ze studentami kojarzyć należy nie tylko łamanie paragrafów, ale również naganne maniery. Posiadacz indeksu to nierzadko pospolity cham (przepraszam za ostre słowo), nie dostrzegający osób starszych i niepełnosprawnych w środkach lokomocji publicznej, rozpychający się z plecakiem na kilku miejscach naraz, udający przemęczonego śpiocha. Student to także osoba nadużywająca wulgarnych słów nie tylko na ulicy, ale i w uczelni.
– Takie zachowanie typowe jest dla młodzieży akademickiej występującej w grupie – podkreśla prorektor Konczakowska. – Bywa, że dziewczęta operują językiem znacznie bardziej wulgarnym niż chłopcy. Zwracanie uwagi nie przynosi oczekiwanego efektu. Zdarza się, że nauczyciel akademicki, zwracający uwagę na niestosowne słownictwo, bywa obrzucony wulgarnym komentarzem. Dotyczy to zwłaszcza wykładowców z innego wydziału, nieznanych studentom, zachowującym się w sposób naganny.

Tupet i chamstwo niejednokrotnie dają o sobie znać również na zajęciach, a zwłaszcza na wykładach prowadzonych w salach audytoryjnych na 100 lub więcej miejsc.

– Tak liczne grono zachowuje się nader swobodnie – stwierdza prof. Konczakowska. – Dochodzi do głośnych rozmów. Co odważniejsi studenci jedzą kanapki, a także popijają kawę lub inne napoje. Jeśli nie lubią wykładowcy, próbują mu przeszkadzać hałasując lub dając wyraz swej niechęci w inny sposób. Takie zachowanie bywa typowe dla studentów pierwszego lub drugiego roku, gdzie grupy są bardzo liczne.
Nauczyciele akademiccy skarżą się władzom uczelnianym, co nie zawsze przynosi oczekiwane efekty. Zresztą i wykładowcom czasem można postawić zarzuty na temat poziomu prowadzenia zajęć. Obecnie niemała liczba pracowników naukowo-dydaktycznych dorabia w różny sposób, mniej czasu poświęcając na przygotowanie się do zajęć. Poziom wykładów bywa niekiedy zbyt niski, czemu daje wyraz młodzież nie tylko nagannym zachowaniem, ale również w opiniach, jakie zamieszcza w specjalnych ankietach oceniających pracę kadry akademickiej. Przykład, rzec można, idzie z góry. Na szczęście krytyczne uwagi młodzieży traktowane bywają poważnie i – jak twierdzi prorektor Konczakowska – niektórzy wykładowcy korygują swoje metody dydaktyczne.

NIE MA MIEJSCA DLA CHAMA

Zupełnie inaczej zachowuje się studentka lub student indywidualnie zgłaszający się na egzamin lub po zaliczenie. – Mamy wtedy do czynienia z człowiekiem dobrze ułożonym, starannie dobierającym słowa – podkreśla pani prorektor i mówi, że ogłady zaczynają nabierać dopiero studenci starszych roczników, mający w perspektywie obronę pracy dyplomowej, jak również starania o posadę. Pracodawcy, będący w kontakcie z uczelnią, podkreślają, że zależy im na zatrudnieniu takich absolwentów, którzy legitymują się dobrym dyplomem, biegłą znajomością języków zachodnioeuropejskich, także poziomem kultury osobistej, wskazującym na umiejętność obcowania z cudzoziemcami w różnych sytuacjach zawodowych i towarzyskich. Oznacza to, że pracodawca nie będzie miał miejsca dla chama z dyplomem. – Stawianie takich wymagań bardzo mi się podoba – zaznacza prof. Konczakowska. – Uświadamia ono, że nasz absolwent musi prezentować odpowiedni poziom pod wieloma względami.

UKŁON W STRONĘ PRYMUSA

Im student jest starszy, tym więcej ma ogłady i ambicji. Taka jest prawidłowość. Do rywalizacji o dobre stopnie mobilizują stypendia, przyznawane studentom stacjonarnym. W roku akademickim 2000/01 stypendia otrzymywało ok. 2 tys. dziewcząt i chłopców, a więc niemało. Ciekawą formą wyróżnienia są jednorazowe stypendia semestralne, przyznawane osobie, która wykazuje się najlepszymi ocenami w danym semestrze. Do lepszej nauki i rywalizacji o dobre oceny mobilizują też same dyplomy.

Sporządza się obecnie listy rankingowe najlepszych absolwentów PG, co ma niemałe znaczenie. Znaleźć się na takiej liście oznacza również umorzony kredyt przyznany przez bank w formie zwrotnego stypendium. Może gdyby pieniędzy na finansowe gratyfikacje było więcej, łatwiej byłoby mobilizować młodzież do nauki oraz wyplenić złe obyczaje. Na szczęście działalność naganna i sprzeczna z prawem stanowi wąski margines.

Komentarze