Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 3/2002

Utrwalanie struktury
Poprzedni Następny

Polemiki

Wyniki testów PISA w przypadku polskich uczniów nie były optymistyczne. Cóż, jakoś nie słychać u nas głosów niepokoju, środowisko szkół wyższych nie bije na alarm.

Irena Dzierzgowska

 

W Polsce 2002 bezrobocie osiągnęło dramatycznie wysoki poziom. Prawie co piąty dorosły Polak bezskutecznie szuka pracy, około 30 proc. bezrobotnych stanowią młodzi absolwenci. Taka sytuacja powinna skłaniać do poważnej dyskusji nad koniecznością wprowadzenia zmian w systemie edukacji, zwłaszcza na poziomie szkół ponadgimnazjalnych. Tymczasem, ustawa z 21 listopada 2001 r. o zmianie ustawy Karta Nauczyciela, ustawy o systemie oświaty oraz ustawy Przepisy wprowadzające reformę ustroju szkolnego cofa zamysły reformatorskie i utrwala obecnie istniejącą strukturę i typy szkół ponadgimnazjalnych.

A może, jak pisze prof. Czesław Królikowski, struktura taka przybliża nas do rozwiązań funkcjonujących w Unii Europejskiej? Autor przytacza na dowód przykłady oświaty niemieckiej i czeskiej. Jednak szczegółowa analiza tych przykładów prowadzi, moim zdaniem, do całkiem innej konkluzji. Oto system niemiecki jest odmienny od czeskiego, a oba wykazują daleko idące różnice w stosunku do struktury szkół polskich. Co więcej, lektura opracowania Komisji Europejskiej Kluczowe dane o edukacji w Europie i analiza organizacji kształcenia na poziomie średnim w 29 zaprezentowanych tam krajach Europy ukazuje różnorodność przyjętych rozwiązań. Wszystkie systemy obejmują takie same szeroko zdefiniowane etapy nauki, natomiast odmienna jest organizacja i długość tych etapów – piszą autorzy publikacji.

SZANSE RÓWNEGO STARTU

Przygotowanie do integracji z Unią Europejską nie wymagało zmian strukturalnych w polskim systemie edukacji. Wymagało jedynie ułatwienia dostępu do szkół i placówek dzieciom obcokrajowców. Odrębnym zagadnieniem była konieczność prawnego uregulowania problemu porównywalności dyplomów i świadectw.

Przyjęcie Polski do Unii Europejskiej musi jednak być poprzedzone działaniami prowadzącymi do stworzenia naszym uczniom szans równego startu, równego dostępu do szkół wyższych i do rynku pracy. I nie chodzi tu o posunięcia formalne, chodzi o kształcenie absolwentów dobrze przygotowanych, fachowych, przedsiębiorczych i zaradnych, mogących stać się menedżerami własnej przyszłości, znających języki obce i sprawnie posługujących się komputerem. Czy obecnie funkcjonujące szkoły ponadgimnazjalne, zwłaszcza zawodowe, w taki właśnie sposób przygotują młodzież? Chyba nie. Czy zatem słuszna była decyzja MENiS i parlamentu utrwalająca istniejący dotychczas system szkolny? Pozostawiła ona licea ogólnokształcące, licea techniczne (przemianowane na licea profilowane), technika i zasadnicze szkoły zawodowe. Oznacza to rezygnację z wprowadzania reformy w tej części szkolnictwa.

Tego rodzaju decyzja byłaby usprawiedliwiona, gdyby dotychczasowe szkoły ponadpodstawowe spełniały wysokie standardy kształcenia. Niestety, wyniki matury próbnej i wysokie bezrobocie absolwentów obecnych średnich szkół zawodowych (techników) świadczą o czymś przeciwnym – o tym, że zmiany są konieczne i pilne. Matura pilotażowa ujawniła niski poziom wiedzy i umiejętności uczniów techników i liceów technicznych, znacznie niższy od poziomu w szkołach licealnych. Z danych Krajowego Urzędu Pracy wynika, że 76 proc. bezrobotnych absolwentów szkół ponadpodstawowych stanowią absolwenci szkół zasadniczych oraz średnich szkół zawodowych i policealnych. Dane z wojewódzkich urzędów pracy pokazują, że istnieją szkoły, po których bezrobocie absolwentów sięga 90 proc.

WIELKA SZKODA

Technika i średnie szkoły zawodowe przygotowują i nadal przygotowywać będą do „tradycyjnych” zawodów, zgodnie z posiadaną kadrą, bazą i wyposażeniem. Trudno im będzie, w jakimkolwiek momencie, zmienić swój profil kształcenia. A przecież rynek pracy ulega stałym zmianom i w najbliższych latach pojawi się wiele zupełnie nowych zawodów. Średnie szkoły zawodowe o długim cyklu kształcenia nie będą w stanie odpowiadać na zmieniające się wyzwania rynku.

Pozostawienie średnich szkół zawodowych spowoduje wiele niekorzystnych skutków: konieczność wczesnego dokonywania wyboru zawodu przez uczniów – takie decyzje podejmować będą absolwenci gimnazjów zamiast absolwentów liceów; różnicowanie szkół średnich na licea o wyższym poziomie kształcenia, przygotowujące do egzaminu dojrzałości i do studiów wyższych, i na średnie szkoły zawodowe, w których, jak obecnie, procent absolwentów zdających egzamin maturalny będzie mniejszy, a poziom przygotowania do tego egzaminu niższy; uczniowie techników mają przedłużoną o rok naukę i kończą szkołę w wieku 20 lat! Studia rozpoczynać będą później niż ich koledzy ze szkół licealnych.

Decyzje o zmianie typów szkół ponadgimnazjalnych zapadły już po ustawowym terminie tworzenia planów sieci tych szkół. Zmarnotrawiony został dorobek samorządów lokalnych, dyrektorów szkół, autorów programów nauczania i podręczników, wydawców, którzy niejednokrotnie mają już wydrukowany cały nakład podręczników. To wielka szkoda. Polska nie jest aż tak bogatym krajem, aby można było pozwolić sobie na wyrzucanie milionów złotych. Jeszcze trudniej pogodzić się z marnotrawieniem wiedzy i aktywności ludzi.

Na koniec przestrzegam – powoływanie się na przykład oświaty niemieckiej stało się ostatnio trochę ryzykowne. Jak bowiem wynika z badań OECD, uczniowie niemieccy, kraju stanowiącego trzecią potęgę gospodarczą świata, kraju „poetów i filozofów”, zajęli 21. miejsce i osiągnęli wyniki na poziomie rówieśników z Brazylii. Ujawnienie tych danych spowodowało szok wśród osób odpowiedzialnych za edukację w Niemczech. Jak donosi „The Economist” z 15 grudnia 2001 r., wszyscy zastanawiają się, co zrobić, jakie zmiany wprowadzić, aby podnieść efekty i poprawić jakość edukacji. Warto przy okazji przypomnieć, że wyniki testów PISA w przypadku polskich uczniów także nie były optymistyczne. Cóż, jakoś u nas nie słychać głosów niepokoju, środowisko szkół wyższych nie bije na alarm. A parlament i rząd utrwalają stary, niesprawny i kosztowny system. Niestety, ta reakcja najbardziej różni nas od Europy.
Irena Dzierzgowska pełniła funkcję wiceministra edukacji w latach 1997-2001.

Komentarze