Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 3/2002

Miłośnik mórz
Poprzedni Następny

Gwiazdy i meteory

Jak sejsmograf czuły na piękno, w zetknięciu z ludźmi 
zarówno delikatny, jak i szczerze serdeczny, 
z potrzebą służenia czy to radą, czy pomocą.
Adam Grzymała-Siedlecki o Michale Siedleckim

Beata Machnik

Rys. Piotr Kanarek

MichaŁ Marian Siedlecki
(1873-1940)
Zoolog, organizator rybołówstwa morskiego i ochrony przyrody, prof. UJ, rektor Uniwersytetu Stefana Batorego, pisarz. W pierwszym okresie działalności zajmował się badaniami cytologicznymi i protozoologicznymi. Od 1907 roku skupił uwagę na zagadnieniach przystosowania zwierząt do warunków życia w tropiku. Z tego czasu pochodzi m.in. dzieło podróżniczo-przyrodnicze Jawa. Dużą część życia poświęcił na badania biologii morza, sprawy rybactwa i ochrony przyrody. Wśród jego prac są studia nad ciernikiem, o przemianie materii w morzu oraz o niewykorzystanych zasobach morza. Był też autorem prac literackich i popularnonaukowych książek przyrodniczych.

Starszy, elegancko ubrany mężczyzna w kapeluszu. Na nosie okulary, pod pachą teczka. Nobliwego charakteru dodaje postaci siwa broda. Taki wizerunek Michała Mariana Siedleckiego uwieczniła fotografia z 1934 r., zrobiona w Berlinie. Profesor, już w sile wieku, ma za sobą wspaniałe, pełne naukowych wyzwań życie. Oddany zoologii, znajduje też czas na pracę w Morskim Laboratorium na Helu, reprezentuje Polskę w Międzynarodowej Radzie Badań Morza w Kopenhadze oraz w brukselskim Międzynarodowym Biurze Ochrony Przyrody. Jako członek jego rady zabiega o wprowadzenie ochrony wielorybów, żubrów oraz rzadkich ptaków.

Naukowego bakcyla połknął Siedlecki już w krakowskim Gimnazjum św. Jacka. Lata studenckie to okres fascynacji chemią, którą potem porzucił dla zoologii. Studia w tej dziedzinie kontynuował w berlińskim Instytucie Zoologicznym oraz w Paryżu. Pierwszym ważnym osiągnięciem z tego czasu było wykrycie zapłodnienia u pasożytniczych sporowców, które pomogło w wyjaśnieniu patogenezy malarii. Naukowy pobyt we Włoszech zwieńczyły badania nad morską fauną Capri. Od tej pory wodny żywioł stale towarzyszył jego poszukiwaniom.

Kończył się XIX wiek, gdy Siedlecki wrócił do Krakowa. Klimat młodopolskiego fin de si?cle’u udzielił się młodemu uczonemu, choć, trzeba przyznać, w umiarkowanym stopniu. Będąc młodszym bratem malarza i grafika Franciszka, zaczął pojawiać się w krakowskim światku artystycznym. W nim swego wrażliwego słuchacza i doradcę znajdowali ówcześni młodzi artyści, on był najbardziej może zaufanym powiernikiem Wyspiańskiego – wspomina A. Grzymała-Siedlecki. Do grona jego znajomych należeli: Asnyk, Tetmajerowie, Reymont, Miciński i Przybyszewski. Na szczęście dla polskiej nauki, Siedlecki nie poddał się młodopolskiemu spleenowi. Został asystentem w Zakładzie Anatomii Porównawczej UJ, uzyskał habilitację i kontynuował swe badania nad sporowcami. Ich efektem było m.in. odkrycie nowego rodzaju i gatunku wymoczka pasożytniczego.

W uniwersyteckich salach nie wytrzymał zbyt długo. Najpierw wyruszył nad kanał La Manche, gdzie prowadził badania protozoologiczne, następnie dotarł do Egiptu, gdzie dopadł go „tropikalny bzik”. Objawił się on w nowych zainteresowaniach profesora. Przez Triest, Suez, Bombaj, Cejlon i Singapur Siedlecki trafił na Jawę. Zafascynował go lot spadochronowy owadów oraz biologia żaby latającej. Wśród obserwowanych przez niego gatunków znalazła się m.in. larwa owada Hymenopus coronatus przypominająca storczyk. Dorosły owad, jeden z najpiękniejszych w faunie podzwrotnikowej, ma pazurki i przylgi używane przy chodzeniu. Zagrożony ucieka skokami, w których wykorzystuje spłaszczenie tułowia i ud. Inna larwa, Tessaratoma, zwróciła uwagę profesora... sposobem spadania. Lecąc w dół ustawia ona ciało poziomo, następnie ląduje na podłożu, a jej rozpłaszczone ciało działa jak spadochron.
Tropikalne fascynacje dość szybko się skończyły, by ustąpić miejsca zagadnieniom biologii morza. W profesorze obudził się wówczas popularyzator. Opracowując naukowe podstawy polskiego rybactwa morskiego i jego organizacji, upowszechniał wiedzę na ten temat. Z nutą nostalgii czyta się dziś wskazówki profesora, który wyliczał walory poczciwego śledzia: Śledź ma duże wartości odżywcze (...) Białko zawarte w mięsie ryb jest łatwo strawne i może być dawane nawet chorym. Ryby poza tym są tanie (...) Śledź jest poważnym pokarmem ludowym. 

Trudno przecenić osiągnięcia Siedleckiego w rozwoju polskiego rybołówstwa morskiego. Jego zasługą było otwarcie portu rybackiego we Władysławowie i wyprowadzenie polskiego rybołówstwa ze strefy połowów przybrzeżnych na dalsze obszary morskie. Siedlecki przyczynił się do uruchomienia Morskiego Laboratorium na Helu. Ponadto opisał biologię, rozsiedlenie i przemysłowe znaczenie ryb odławianych na Bałtyku i północnym Atlantyku. Był organizatorem prac w zakresie ochrony jesiotra, troci wiślanej i łososia.

Profesor był pragmatykiem. Przekonywał, że za teorią powinno iść praktyczne wykorzystanie bogactw Bałtyku. – Na nic się nie zda wszelka akcja popierania rybactwa bez właściwego zorganizowania handlu rybami. W Anglii i w Niemczech dba się o zaopatrywanie ludności w świeże (...) ryby morskie. Pospolite są np. smażalnie ryb, które zaczynają powstawać także u nas – twierdził.

Michał Siedlecki nie przeżył wojny. W listopadzie 1939 r. został wraz z innymi profesorami aresztowany. Przewieziony do obozu w Sachsenhausen, zmarł na zapalenie płuc i z wycieńczenia w styczniu 1940 r. Urnę z prochami Siedleckiego złożono na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Komentarze