Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 7-8/2002

PAN i uczelnie
Poprzedni Następny

Agora

Konieczne jest przekonanie, że współpraca i przełamanie występujących często animozji, wynikających z obawy przed konkurencją, przyniesie obopólne korzyści, 
a przede wszystkim poprawi poziom nauczania i prac naukowych.

Mieczysław Mąkosza

Fot. Stefan Ciechana

 Wspólne posiedzenie KRASP i Prezydium PAN może i powinno być ważnym krokiem na trudnej drodze uzdrowienia nauki w Polsce. KRASP jest reprezentantem władz akademickich wyższych uczelni, gdzie zatrudniona jest zdecydowana większość kadry naukowej. PAN w części korporacyjnej nie jest instytucją resortową, a ponadresortowym zgromadzeniem uczonych, wybieranych na podstawie osiągnięć naukowych, niezależnie od miejsca zatrudnienia. Ma ona ustawowy obowiązek i prawo występowania w imieniu całego środowiska naukowego i ponosi odpowiedzialność za stan nauki w Polsce.

W tym miejscu chcę stwierdzić, że interesy wyższych uczelni i PAN są zbieżne. Wszystkim nam zależy na tym, by kształcenie i nauka rozwijały się na najwyższym poziomie. Obserwowane próby przeciwstawiania PAN uczelniom działają na niekorzyść nauki. 

Na wstępie chcę podkreślić, że moje wystąpienie ma charakter autorski, nie przedstawiam stanowiska Prezydium PAN, lecz moje własne, niemniej jednak mam nadzieję, że wiele moich poglądów i wniosków zostanie zaaprobowanych przez zebranych. Przedstawiona przeze mnie analiza, wnioski i propozycje są wynikiem obserwacji życia naukowego w Polsce i wielu innych krajach (byłem profesorem wizytującym w USA, Francji, Niemczech, Hiszpanii, Japonii itd.). Wszystkie szczeble kariery naukowej przeszedłem w Politechnice Warszawskiej, gdzie nadal mam wykłady, a do Instytutu Chemii Organicznej PAN przeniosłem się będąc profesorem. Tak więc mam podstawy, by sądzić, że dobrze poznałem blaski i cienie funkcjonowania nauki w różnych krajach i instytucjach, i przedstawiona analiza oparta jest na dobrej znajomości zagadnienia.

ZJAWISKA NEGATYWNE

Kondycja nauki w Polsce jest bardzo zła i budzi poważny niepokój. Konieczne są istotne zmiany organizacyjne, legislacyjne i zwyczajowe, by zapoczątkować zmiany na lepsze. Uważam, że w wyniku dyskusji na wspólnym posiedzeniu KRASP i PAN winny zainicjować i rozpocząć działania w tym kierunku. Działania te muszą opierać się na rzetelnej analizie stanu obecnego i przyczyn, które do niego doprowadziły. Najważniejsze zjawiska negatywne, występujące w nauce w Polsce i ilustrujące złą sytuację, to:
Ogólnie niski poziom prac naukowych. Jest wprawdzie szereg ośrodków i grup badawczych prowadzących prace na wysokim poziomie, porównywalnym z poziomem światowym, lecz stanowią one niewielki odsetek dużej liczby ośrodków i grup badawczych. Polska jest stosunkowo dużym krajem i liczba osób zatrudnionych na obszarze nauki jest znaczna, lecz osiągnięcia naukowe na wysokim poziomie są nieproporcjonalnie małe do tej liczby.
Niski poziom badań świadczy o niskim poziomie kadry naukowej – szczególnie samodzielnej – i o małej intensywności pracy. Dotyczy to zarówno instytutów PAN, JBR, jak i uczelni. Szczególnie szkodliwe jest „usprawiedliwienie” małego zaangażowania w prace badawcze w wyższych uczelniach poglądem, że za pensję pracownik naukowo-dydaktyczny zobowiązany jest do dydaktyki, a praca naukowa nie jest konieczna.
Wynikiem ogólnie niskiego poziomu naukowego i małej intensywności pracy jest bardzo wolny rozwój naukowy. Statystyka wniosków o zatwierdzenie stopnia doktora habilitowanego i wniosków o tytuł naukowy, którą prowadzę w sekcji V CK (nauk ścisłych), daje zastraszające wyniki: średni wiek habilitacji powyżej 47 lat, a profesury powyżej 52 lat. Obawiam się, że w innych dyscyplinach jest jeszcze gorzej. Poziom znacznej części wniosków jest niski, a samodzielność habilitantów wątpliwa. Niskie wymagania rad wydziałów i rad naukowych, a także CK powodują, że większość tych wniosków jest zatwierdzana. Zwiększa to liczbę mało kompetentnych samodzielnych pracowników naukowych wyższego szczebla. Szczególnie niepokojący jest wysoki średni wiek habilitacji, która umożliwia formalne usamodzielnienie się, promowanie doktorów etc. Jaki jest sens uzyskiwania tych uprawnień po 47. roku życia?
Brak rzetelnej dyskusji i krytyki naukowej oraz niski poziom etyki naukowej, zwyczaj grzecznościowych recenzji ograniczających się do streszczenia prac bez merytorycznej analizy osiągnięć i niedostatków recenzowanych prac.
Bardzo słabe powiązanie prac badawczych z praktyką, szczególnie z przemysłem. Odbiorcą wyników badań stosowanych, których celem jest produkt użytkowy lub metoda wytwarzania produktów użytkowych, winien być przemysł. Niestety, słabość przemysłu w Polsce, jego mała innowacyjność, trudności z promocją, powodują, że wyniki badań stosowanych znajdują niewielkie zastosowanie. Niewiele też zgłaszanych jest patentów na rozwiązania o potencjalnej wartości komercyjnej, co świadczy o niskim stopniu oryginalności prowadzonych badań.

KATALOG PRZYCZYN

Najważniejszych przyczyn tej złej sytuacji, w mojej ocenie, należy upatrywać w:
Pauperyzacji inteligencji. Niski status społeczny nauki i niskie płace pracowników naukowych (w relacji do ich kwalifikacji i wysiłku w procesie kształcenia) i ogólnie niskie nakłady na naukę powodują, że praca naukowa nie jest zajęciem atrakcyjnym dla utalentowanych, ambitnych i aktywnych młodych ludzi.
Postawie opiekunów naukowych na wczesnych etapach kształcenia: magisterium, doktoratu, również i później. Często występuje tendencja do utrzymywania młodych ludzi w zależności przez zbyt długi czas, utrudnianie usamodzielnienia i niewłaściwe wzorce osobowe. Często spotyka się postawę: „mój uczeń nie może mnie przerosnąć”. Jest to jedna z przyczyn wolnego rozwoju naukowego i trudności z uzyskaniem rzeczywistej samodzielności.
Braku mobilności kadry naukowej. Najczęściej młody człowiek po studiach rozpoczyna pracę naukową na macierzystym wydziale i spędza w tym miejscu całe swe życie naukowe, poprzez doktorat, habilitację i profesurę (w przypadku sukcesu) do emerytury, często nie zmieniając tematyki.
Nadmiernej stabilizacji kadry naukowej. Zatrudnienie na stałe następuje zbyt wcześnie, co eliminuje konkurencję i spowalnia rozwój naukowy.
Niewłaściwym systemie awansowania stanowiskowego, a szczególnie zatrudniania na stanowiskach samodzielnych – docenta, profesora uczelnianego, profesora. Awanse i zatrudnienia na tych stanowiskach następują nie w wyniku merytorycznej potrzeby, lecz wtedy, gdy pracujący w danym ośrodku kandydat uzyska odpowiedni stopień lub tytuł naukowy umożliwiający awans. Konkursy na te stanowiska mają charakter czysto formalny, a konkurencja oparta na rzeczywistych kwalifikacjach praktycznie nie istnieje.
Zbyt dużej liczbie instytucji: wydziałów i instytutów uprawnionych do nadawania stopni naukowych. Często uprawnienia uzyskiwane są dla zaspokajania ambicji lokalnych, a przeprowadzane promocje naukowe są na ogół na niskim poziomie. Doktoraty uzyskane w ośrodkach o małej aktywności naukowej nie zapewniają odpowiedniego przygotowania do pracy naukowej.
Wieloetatowości spowodowanej nie potrzebami wykorzystania wysokich kwalifikacji, lecz zaspokajania potrzeb materialnych, a także dostarczania kadry nauczającej w nowo powstających uczelniach wyższych, nie prowadzących działalności naukowej. 
Niezrozumieniu istoty działalności naukowej przez decydentów (rząd działający w imieniu społeczeństwa). Oczekuje się, że nakłady na badania naukowe powinny przynieść poprawę sytuacji ekonomicznej kraju w niedalekiej przyszłości, co prowadzi do preferowania badań stosowanych nad podstawowymi. Wprawdzie do podziału działalności naukowej na prace podstawowe i stosowane można mieć wiele zastrzeżeń, niemniej jednak rozróżnienie takie występuje w formułowaniu celu badań. Celem prac podstawowych jest poznanie i zrozumienie zjawisk przyrody, opracowanie metod badawczych, formułowanie hipotez i teorii uogólniających obserwacje itp. Badania podstawowe na wysokim poziomie są źródłem odkryć, które mogą znaleźć zastosowanie praktyczne, lecz w trudnej do przewidzenia, często odległej przyszłości. Bezpośrednia korzyść społeczna badań podstawowych to postęp naszej wiedzy i wyszkolenie ludzi zdolnych do twórczego myślenia i rozwiązywania problemów.
Braku koncepcji badań stosowanych powiązanych z potrzebami praktyki, gdyż nie ma odbiorców wyników tych badań i nie ma instytucji czy ciał formułujących duże programy badawcze z perspektywami aplikacyjnymi.

PRAWO I ZWYCZAJ

Do poprawy sytuacji w nauce i stworzenia warunków umożliwiających rozwój nauki konieczne jest podwyższenie statusu społecznego pracowników naukowych – wyższe płace, odpowiadające ich wysokim kwalifikacjom i ogólne zwiększenie nakładów. Jednak w obecnym systemie funkcjonowania nauki zwiększenie nakładów przyniesie niewielką poprawę. Konieczne są istotne zmiany legislacyjne i zmiany zwyczajowe, które pozwolą eliminować przedstawione wcześniej przyczyny, poprawią skuteczność wykorzystania nakładów i umożliwią:
Poprawę sytuacji materialnej pracowników naukowo-dydaktycznych, szczególnie młodych, drogą podniesienia i zróżnicowania wysokości pensji, utworzenia systemu stypendiów naukowych dostępnych dla osób młodych, wykazujących duże zaangażowanie i aktywność naukową.
Szybszy rozwój naukowy: doktoraty należy uzyskiwać przed 30. rokiem życia, nie później. Podstawową, jedyną formą uzyskiwania doktoratów winny być studia doktoranckie w ośrodkach zapewniających wysoki poziom prac naukowych i kształcenia. Należy więc zdecydowanie ograniczyć liczbę instytucji uprawnionych do nadawania stopni naukowych.
Szybsze usamodzielnianie. Należy umożliwić usamodzielnienie naukowe bezpośrednio po doktoracie i stażu podoktorskim, zapewni to zwiększenie intensywności pracy i uzyskanie habilitacji w wieku 35-38 lat, a jednocześnie spowoduje pozytywną selekcję aktywnych i twórczych jednostek. Dzięki takim rozwiązaniom realne będzie uzyskanie tytułu profesora przed 45. rokiem życia i ogólne ożywienie życia naukowego.
Podwyższenie wymagań co do poziomu naukowego doktoratów, habilitacji i tytułu profesora, ożywienie dyskusji naukowej, zaostrzenie krytyki naukowej, wyeliminowanie przypadków łamania etyki zawodowej.
Znaczne zmniejszenie liczby pracowników instytutów naukowych i uczelni zatrudnionych na stałe w uczelniach i w instytutach naukowych. Utworzenie systemu studiów doktoranckich, staży podoktorskich i zatrudnienia kontraktowego. Znaczna część zajęć dydaktycznych i prac badawczych może i powinna być prowadzona przez doktorantów i pracowników kontraktowych. W zasadzie zatrudnienie bezterminowe powinno nastąpić po habilitacji na stanowisku profesora lub docenta, w wyniku rzeczywistego, merytorycznego konkursu.
Ograniczenie liczby samodzielnych pracowników naukowych (docentów, profesorów) zatrudnionych na stałe. Liczba ta powinna być ustalona na podstawie analizy rzeczywistych potrzeb, a zatrudnianie nowych profesorów mogłoby nastąpić jedynie na zwolnione miejsca, na drodze rzeczywistego konkursu. Oczywiście, powinna istnieć możliwość zwiększania liczby stanowisk, lecz jedynie w przypadkach rzeczywiście uzasadnionych, a nie ad personam. W uczelniach można wprowadzić stanowisko typu research professor, by ściągnąć tam wybitnych naukowców.
Mobilność kadry naukowej – przepływ między ośrodkami i instytucjami o różnym charakterze i lokalizacji. Jest to warunek konieczny do wyrównania i podniesienia poziomu prac naukowych i stworzenia rzeczywistej konkurencji. Bez wątpienia, istnieje naturalna niechęć do zmiany miejsca pracy i zamieszkania, trudności materialne i organizacyjne. Tę niechęć i trudności można będzie przezwyciężyć przez stworzenie funduszu relokacyjnego i innych zachęt materialnych oraz ułatwień w organizacji warsztatu pracy. Istotną motywacją zmiany miejsca pracy powinien być awans związany ze zmianą miejsca pracy, a niedostępny w starym miejscu pracy.
Obsadzanie stanowisk samodzielnych pracowników naukowych na drodze rzeczywistego konkursu, głównie przez osoby z zewnątrz, a jedynie w wyjątkowych przypadkach przez pracowników danej instytucji.
Zdecydowane ograniczenie wieloetatowości do przypadków, gdy jest ona merytorycznie zasadna, korzystna dla wszystkich i nie przekracza 1,5–2 etatów.
Chcę zauważyć, że wprowadzenie niektórych korzystnych rozwiązań nie wymaga zmian legislacyjnych, gdyż obowiązujące przepisy prawne umożliwiają prawidłowe postępowanie. Konieczna jest zmiana zwyczajów, co będzie procesem bardzo trudnym, ponieważ znaczna część środowiska nie jest zainteresowana takimi zmianami. Jednak wyraźną poprawę w funkcjonowaniu nauki można będzie osiągnąć jedynie drogą zmian w obowiązujących przepisach prawnych różnych szczebli: w ustawie o szkolnictwie wyższym, stopniach i tytule naukowym, PAN, rozporządzeniach i zarządzeniach na szczeblu Ministerstwa Edukacji, uczelni itp. Przy opracowaniu nowelizacji przepisów trzeba wyraźnie ustawić priorytety: celem działania wyższych uczelni i instytutów naukowych jest kształcenie na różnych stopniach zaawansowania, lecz zawsze na wysokim poziomie, oraz prowadzenie działalności naukowej również na wysokim poziomie, a nie zapewnienie spokojnej egzystencji rzeszy pracowników. Sądzę, że pogląd ten jest zasadny, a wspólne działanie KRASP i PAN pozwoli rozpocząć konieczne działania. Zdaję sobie sprawę, że będzie to proces długi i trudny, lecz należy zacząć jak najwcześniej, gdyż z upływem czasu nauka w Polsce zostaje coraz bardziej w tyle za nauką światową.
Zmiany w przepisach prawnych regulujących funkcjonowanie nauki muszą objąć również sposób finansowania badań naukowych. Obecny system, w którym o rozdziale środków na badania w znacznym stopniu decydują ciała społeczne, nie ponoszące odpowiedzialności za podjęte decyzje, winien być zmieniony tak, by decyzja była związana z odpowiedzialnością.

STRATEGICZNA WSPÓŁPRACA

Na sytuację w nauce istotny wpływ mają relacje między wyższymi uczelniami i PAN. Korporacja członków PAN, wybieranych niezależnie od miejsca zatrudnienia, ma prawo i obowiązek wypowiadać się w imieniu całej nauki i niesie odpowiedzialność za jej poziom. Mam nadzieję, że ten pogląd, zgodny z zapisem ustawy o PAN, nie budzi sprzeciwu. Bardziej złożone są relacje między uczelniami a instytutami naukowymi PAN, stanowiącymi niezależny pion badawczy. Często instytuty PAN postrzegane są jako uprzywilejowana konkurencja o środki finansowe, co powoduje, że relacje uczelnie – instytuty PAN są niekiedy mało przyjazne. Zasadność istnienia instytutów PAN nie budzi wątpliwości pod warunkiem, że reprezentują one najwyższy poziom naukowy i stanowią ważne uzupełnienie i rozszerzenie badań prowadzonych w uczelniach. Z tego względu instytuty PAN, które reprezentują mniej niż 10 proc. potencjału badawczego uczelni, winny również stanowić standard jakościowy badań naukowych i mieć dobre powiązanie z uczelniami. Z uwagi na mniejsze rozmiary instytutów PAN, tam powinna rozpocząć się realizacja koncepcji przedstawionych w moim wystąpieniu.
Szczególnie ważne jest polepszenie współpracy między uczelniami a instytutami PAN. Nie da się tego osiągnąć jedynie wprowadzeniem nowych przepisów czy zarządzeń. Konieczne jest przekonanie, że współpraca i przełamanie występujących często animozji, wynikających z obawy przed konkurencją, przyniosą obopólne korzyści, a przede wszystkim poprawią poziom nauczania i prac naukowych. Nie mam wątpliwości, że udział pracowników PAN w procesie dydaktycznym będzie korzystny dla obu stron: rozszerzy ofertę tematyczną procesu dydaktycznego w uczelniach i ożywi życie naukowe w instytutach, często cierpiących na brak dopływu młodych ludzi. Współpraca ta może mieć formę wykładów i seminariów prowadzonych przez pracowników PAN w wyższych uczelniach oraz staży przeddyplomowych i dyplomów w instytutach PAN, gdzie studenci często mogą mieć lepszy dostęp do nowoczesnej aparatury naukowej. Sądzę, że możliwa, a na pewno bardzo korzystna byłaby wymiana pracowników naukowych między instytutami PAN i uczelniami, np. w formie krótko– lub długoterminowych staży. Bardzo pożądana jest organizacja wspólnych studiów doktoranckich. Dobra współpraca funkcjonuje w wielu przypadkach, szczególnie, gdy istnieją więzi personalne. Wszystkie te działania można zrealizować w ramach obowiązujących przepisów. Potrzebna jest tylko dobra wola i zrozumienie wzajemnych korzyści, szczególnie korzyści w kształceniu studentów i rozwoju nauki, a to jest naszym głównym zadaniem. Mam nadzieję, że dzisiejsze wspólne posiedzenie KRASP i Prezydium PAN zainicjuje działania w celu realizacji rozwiązań naszkicowanych w moim wystąpieniu. Będzie to ważny krok na długiej drodze uzdrowienia nauki w Polsce.

Prof. Mieczysław Mąkosza, chemi, członek rzeczywisty PAN, jest dyrektorem Instytutu Chemii Organicznej PAN. 

Tekst jest zapisem wystąpienia na wspólnym posiedzeniu KRASP i Prezydium PAN 9 kwietnia 2002 r.

Komentarze