Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 11/2002

Niech gra muzyka
Następny

Felieton redakcyjny

Wiele się mówi o konieczności dopasowania uniwersytetu do otoczenia, o tym, że organizacje społeczne i zawodowe powinny mieć wpływ na to, czego i jak się uczy. Dla mnie to raczej uniwersytet powinien się starać o wpływ na rzeczywistość extra muros.

Jeśli filharmonia w dużym mieście, jedyna niemal instytucja organizująca koncerty muzyki poważnej, nastawia się przede wszystkim na odbiorcę mieszczańskiego, oferując dość wąski repertuar, pozbawiony prawie muzyki XX wieku, uniwersytet, w interesie swego środowiska, powinien naciskać na poszerzenie tego repertuaru. Beethoven, Brahms i Czajkowski pisali piękne utwory, ale od tamtych czasów coś się w muzyce wydarzyło. Mówią, że jeśli w czasie studiów nie przeczyta się pewnych książek, nie zrobi się tego już nigdy. Podobnie jest, być może, z muzyką i teatrem. W stosunkowo dużym mieście, w którym jednak niezbyt wiele się dzieje, koncerty akademickie z repertuarem wykraczającym poza rutynę, organizowane przez filharmonię we współpracy z uniwersytetem, mogłyby mieć powodzenie.

Wykorzystując swoje kontakty i zaplecze, uczelnia może wspomagać miejskie placówki, zapraszając muzyków czy orkiestry związane z innymi ośrodkami akademickimi, z uczelniami muzycznymi. Czyż AUKSO, młoda, grająca przecież nie tylko repertuar współczesny, orkiestra kameralna z Tychów, pod batutą Marka Mosia, w tak udany sposób wylansowana na ostatniej Warszawskiej Jesieni, nie powinna być zapraszana przez różne ośrodki akademickie?

W epoce kultury medialnej, gdy podstawowym, niemal jedynym kanałem przekazu stała się – destylująca ułatwiony, kiczowaty produkt – telewizja, oglądana przez 95 proc. populacji, uniwersytet powinien pełnić w swoim otoczeniu rolę kulturotwórczą. Wyciągać swoje środowisko z objęć komercji i jednocześnie proponować wartościową twórczość odbiorcom spoza uczelni, szczególnie w miastach, w których niewiele się dzieje.

Łatwo wymyślać nowe obowiązki i obarczać nimi uniwersytet, jęczący i bez tego pod ciężarem zadań. Ale skoro już mówimy o wpływach wzajemnych uczelni i otoczenia, niechże nie będą one jednokierunkowe.

Grzegorz Filip

Komentarze