|
|
W stronę historiiKartki z dziejów nauki w Polsce (40) Piotr H?bner Powszechnie znane są rozmiary i konsekwencje polityki okupanta niemieckiego wobec nauki polskiej: zakaz funkcjonowania uczelni, towarzystw naukowych, eksterminacja uczonych, zniszczenie bądź wywiezienie zasobów archiwalnych, muzealnych czy bibliotecznych. Daleko mniej znana jest polityka okupanta sowieckiego na ziemiach wschodnich z lat 1939-41 i 1944-46, która doprowadziła do likwidacji polskich uczelni i towarzystw w Wilnie i Lwowie, a także zagrabienia zasobów nauki i kultury, po części tylko rewindykowanych. Najmniej znane są rozmiary i efekty dyktatury proletariatu z lat 1948-53. Był to okres świadomego niszczenia polskiej nauki akademickiej w ideowym, moralnym i materialnym wymiarze. Dekret z 24 kwietnia 1952 roku o zniesieniu fundacji zlikwidował kilkadziesiąt tysięcy fundacji mających siedzibę w Polsce. Na własność państwa przekazywano ich majątek i usunięto możliwość powoływania nowych fundacji. Duża część starych fundacji tworzyła alternatywne wobec budżetu państwa źródło zasilania studentów i uczonych. Ofiary wdowiego grosza i zapisy mortis causa tworzyły dawniej głębokie więzy emocjonalne i podtrzymywały tradycje mecenatu wobec nauki. Na statusie fundacji działały m.in. Zakład Narodowy im. Ossolińskich (1817) i Zakłady Kórnickie (1925). Dekret z 21 września 1950 roku o zmianie prawa o stowarzyszeniach przyznawał władzy rejestrującej – była nią ówcześnie administracja resortu bezpieczeństwa publicznego – prawo kontroli gospodarki stowarzyszeń oraz unormowania rachunkowości i sprawiedliwości finansowej. Konstytucja z 1952 roku wprowadziła do tego preferowaną kategorię „organizacji społecznych ludu pracującego”. Instrumentarium biurokratyczne pozwoliło zlikwidować kilka tysięcy stowarzyszeń zwykłych i przekształcić te rejestrowane. Na terenie nauki praktycznie zawiesiły działalność towarzystwa regionalne, upadły największe towarzystwa akademickie – Polska Akademia Umiejętności (1816) Towarzystwo Naukowe Warszawskie (1907), a z TNW upadły też pozostałości po Kasie im. Józefa Mianowskiego – Instytucie Popierania Nauki (1881). Ogół towarzystw oddanych pod opiekę PAN poddany został działaniu „metody powolnego więdnięcia”. Z towarzystwami upadły wydawnictwa, w tym periodyki dyscyplinowe, a co ważniejsze – kultura akademicka. Dekret o organizacji nauki i szkolnictwa wyższego z 28 października 1947 roku zastąpił ustawę o szkołach akademickich, co otworzyło drogę do likwidacji tych ostatnich (kategorię tę usunęła kolejna ustawa z 1951 roku). Upaństwowiono szkoły ekonomiczne, a wszystkie poddano procedurom biurokratycznym, usuwając fundamenty samorządu uczelnianego. Pojawiła się teza, iż badania naukowe mają realizować instytuty pozauczelniane, ulokowane w dwóch „pionach” – w PAN i przy innych resortach. W efekcie odebrano uniwersytetom tradycje sięgające 1364 roku i w takim to kontekście trzeba widzieć separowanie z nich wydziałów teologicznych i lekarskich. Polityka cenzuralna i prohibity spustoszyły zasoby biblioteczne. Jak ustalił Marcin Zaremba, z bibliotek szkolnych wycofano około 60 tysięcy książek. Wykaz książek do wycofania na przemiał z grudnia 1951 roku liczył 2484 pozycje. Polityką podatkową i limitami papieru zniszczono wydawców prywatnych, szczególnie represjonowano wydawnictwa religijne i humanistyczne, odwołujące się do wartości duchowych i narodowych. Ukoronowaniem tej polityki były represje personalne, początkowo ukierunkowane na pomocniczych pracowników nauki, z których tysiące znalazły się na partyjnych listach proskrypcyjnych. W czerwcu 1948 roku Stefan Żółkiewski, kierownik Wydziału Oświaty i Kultury KC PZPR, uruchomił akcję usuwania najwybitniejszych uczonych--humanistów, nazwanych „kułakami nauki”. Odsunięto w następnych latach od wykładów bądź pozbawiono katedr m.in.: Władysława Tatarkiewicza, Romana Ingardena, Janinę i Tadeusza Kotarbińskich, Marię i Stanisława Ossowskich, Jana Bystronia, Stanisława Pigonia, Józefa Kostrzewskiego, Ludwika Kolankowskiego. Usuniętych mieli zastąpić absolwenci Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR, kierowanego przez Adama Schaffa, a wzorowanego na bolszewickim Instytucie Czerwonej Profesury. Wiadomo, że hordy nowych barbarzyńców przybyły, jak dawniejsze, ze Wschodu. Gdzie uszły czy zaległy – Bóg jeden raczy wiedzieć. |
|
|