Rozmowa Forum
Nie moglibyśmy dziś prowadzić badań nad naszymi dziejami,
gdyby nie działalność kilku pokoleń członków PAU i gromadzenie
zasobów naukowych. To nie jest dorobek krakowski, ale narodowy.
Rozmowa z prof. Jerzym Wyrozumskim,
sekretarzem generalnym Polskiej Akademii Umiejętności
|
Fot. Piotr Kieraciński
 |
| Prof. dr hab. Jerzy Wyrozumski (ur. 1930), emerytowany profesor zwyczajny Uniwersytetu Jagiellońskiego, sekretarz generalny Polskiej Akademii Umiejętności od 1994 r. Historyk mediewista. Ma w swoim dorobku prace z zakresu historii gospodarczej, społecznej, kulturalnej i politycznej; obszar zainteresowań to Polska, Litwa i Niemcy, częściowo także Ruś. Jest autorem m.in. Dziejów Krakowa w średniowieczu i syntetycznych opracowań dziejów Polski średniowiecznej. Był w latach 1981-87 dziekanem Wydziału Filozoficzno-Historycznego UJ i w latach 1987-1990 prorektorem UJ. |
Polska Akademia Umiejętności jest obecnie w zupełnie innym miejscu niż na początku lat 90., gdy szukała swego miejsca w relacji do Polskiej Akademii Nauk.
– Właściwie nie szukaliśmy miejsca. Uważaliśmy – była to powszechna opinia wśród starszych członków PAU - że mamy to miejsce, tylko odzyskujemy pewne agendy. Prof. Labuda jako prezes i prof. Skąpski jako sekretarz generalny, za akceptacją Zarządu i Walnego Zgromadzenia, składali deklaracje, że trzymamy się ściśle tradycji. Była ona na tyle silna i ważna, że wystarczyło do niej powrócić. Zdumiewające, jak Akademia Umiejętności była ważna dla Krakowian, dla profesury.
– Jakie jest dziś miejsce PAU wśród towarzystw naukowych i akademickich?
– Istnieje różnica instytucjonalna między Polską Akademią Nauk, która jest instytucją państwową – urzędem z jednej strony, a korporacją z drugiej, ma jeszcze instytuty, choć związek instytutów z PAN jest czasami bardzo luźny - a Polską Akademią Umiejętności, która jest korporacją i - co wynika z dokumentów - instytucją narodową.
– Co by to miało znaczyć?
– Wiele osób kojarzy PAU z Krakowem, a niektórzy nawet, mówiąc o Polskiej Akademii Umiejętności, podkreślają, że to jest „krakowska Akademia Umiejętności”. Otóż, PAU nie jest krakowska, ma tylko siedzibę w Krakowie. Co znaczy, że jest instytucją narodową? To znaczy, że w swojej 130-letniej historii ma dorobek o fundamentalnym znaczeniu dla kultury i tożsamości narodowej. Nie moglibyśmy dziś prowadzić badań nad naszymi dziejami, gdyby nie działalność kilku pokoleń członków PAU i gromadzenie zasobów naukowych. Akademia Umiejętności stworzyła poważne muzeum przyrodnicze – dziś rozparcelowane między trzy różne instytuty, muzeum archeologiczne, ważne pracownie naukowe, np. Polskiego Słownika Biograficznego, który miał być zamierzeniem na jedno pokolenie, a teraz mówi się, że trzeba kolejnych dwudziestu kilku lat, żeby ten słownik dokończyć. To nie jest dorobek krakowski, ale narodowy. Prof. Piotr H?bner niedawno przypomniał, że Akademia Umiejętności jest instytucją narodową. Gdy prof. Smolka bronił Akademii Umiejętności w końcu XIX wieku, dał swojej broszurze tytuł W obronie spotwarzonej instytucji narodowej.
– Zastrzega się Pan, że PAU nie jest instytucją krakowską. Czy jednak klimat tego miasta, Galicji, nie odciska się na charakterze i stylu pracy Akademii?
– Pewnie się odcisnął od samego początku. Niektórzy krytycznie odnoszą się do faktu, że akt utworzenia Akademii Umiejętności podpisał cesarz. A kto miał podpisać? Cesarz nie był jednak inicjatorem utworzenia PAU. Były czasy autonomii Galicji i dobrze wykorzystano możliwość, jaka się pojawiła. Akademia wprawdzie powstała w 1872 r., ale utworzono ją na bazie Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, co sugeruje jego lokalny charakter. Budynek, w którym jesteśmy (siedziba PAU przy ul. Sławkowskiej 17 w Krakowie), powstał w połowie XIX wieku dla Towarzystwa Naukowego Krakowskiego. Na stropie małej auli są malowidła, które przedstawiają program ideowy TNK – herby ziem Polski przedrozbiorowej. Towarzystwo stawiało się w roli organizacji ogólnopolskiej. Staramy się nie zasklepiać w środowisku krakowskim. Wielu naszych członków jest spoza Krakowa. W statucie PAU zastrzeżono, że jeden z wiceprezesów ma być z Warszawy. Faktycznie w Zarządzie PAU są dwie osoby ze stolicy. Natomiast względy praktyczne – konieczność comiesięcznych spotkań – sprawiły, że w składzie kierownictwa PAU przewagę mają profesorowie z Krakowa.
– Proszę powiedzieć, jakie będą losy budynku, w którym się znajdujemy? Wiem, że planowany był nie tylko jego remont, ale także rozbudowa.
– Udało nam się odzyskać cztery budynki w Krakowie. Te, które zabrano Akademii Umiejętności w sposób nieformalny. Remontujemy je cały czas i pracy wystarczy na lat dwadzieścia. Rozbudowa natomiast to jeszcze nie plan, ale pomysł. W podwórzu sąsiedniego budynku mamy sporo wolnej przestrzeni i miałby tam ewentualnie powstać aneks dla biblioteki, gdyż ma ona stanowczo za mało miejsca. W tym roku oddamy do użytku biblioteki odzyskaną od jednego z instytutów część trzeciego piętra. Powstanie tam czytelnia zbiorów specjalnych i przeniesiona zostanie część tych zbiorów. Już rozszerzyliśmy przestrzeń magazynów bibliotecznych o osiemdziesiąt metrów kwadratowych, adaptując na ten cel część piwnic, które są suche, a na twardym gruncie dało się umieścić ciężkie, ruchome regały. To bardzo pomogło będącej w bardzo kiepskiej kondycji bibliotece. Książki leżały na stosach, do wielu z nich nie było praktycznie dostępu.
– Biblioteka jest placówką wspólną PAU i PAN. Czy nie pojawiają się problemy z zarządzaniem i finansowaniem takiej instytucji?
– Biblioteka jest w strukturze PAU. Natomiast mieści ona zbiory PAU – to jest najcenniejsza ich część – oraz bardzo duży ilościowo zbiór powojenny, który należy do PAN. Pracownicy są zatrudnieni przez PAU. Gdy przejmowaliśmy bibliotekę, środki, którymi dysponowała PAN na utrzymanie placówki, przekazane zostały przez KBN – który został dysponentem tych funduszy - do budżetu PAU. Natomiast archiwum, które też jest placówką wspólną, działa w strukturze Oddziału PAN w Krakowie. Chcieliśmy, aby także ono było w naszej gestii, są jednak pewne trudności ustawowe, związane z narodowym zasobem archiwalnym. Zgodziliśmy się zatem, aby archiwum pozostało w strukturze PAN. Nasz zasób jest wydzielony w osobny zespół. Rada archiwalna, podobnie jak rada biblioteczna, jest w połowie desygnowana przez PAU, a w połowie przez PAN. Przewodniczącego rada wybiera sama. Budynek archiwum jest własnością PAU, która ponosi wszystkie koszty związane z jego utrzymaniem i remontami. PAN zatrudnia pięciu pracowników, a PAU dwóch. Dzięki takiemu rozwiązaniu wzrosły środki finansowe, jakimi dysponuje archiwum. A trzeba przypomnieć, że było ono na dnie nędzy i nawet nie uwidoczniono go w informatorze archiwów polskich, mimo naprawdę ważnych zbiorów oraz posiadania pracowni naukowej. To nas skłaniało do zmiany statusu archiwum. Obecnie jest ono placówką samodzielną, a nie krakowskim oddziałem archiwum PAN w Warszawie, jak było wcześniej. Archiwum, co ważne, jest w strukturze Oddziału Krakowskiego PAN, a nie warszawskiej centrali. To umożliwia nam uzgadnianie na miejscu wielu spraw związanych z funkcjonowaniem tej placówki. Zarządzanie tymi instytucjami z Warszawy nie miało sensu.
– Akademia Umiejętności posiadała przed wojną majątki, które stanowiły podstawę jej utrzymania i działalności. Czy PAU liczy na ustawę reprywatyzacyjną?
– Trudno na to pytanie odpowiedzieć. Nie wiem, czy potrafilibyśmy sobie dziś poradzić z zarządzaniem majątkami. Na pewno nie są rewindykowalne te dobra ziemskie, które zostały rozparcelowane w ramach reformy rolnej. Gdyśmy jednak usłyszeli, że jeden z folwarków, należących niegdyś do PAU – w Lipowej koło Żywca – ma być sprzedany przez skarb państwa, natychmiast złożyliśmy w ministerstwie protest. Jednak nie odzyskaliśmy tego majątku, gdyż skarb państwa nie może dać niczego instytucji, która nie jest państwową. Ustawa reprywatyzacyjna mogłaby to zmienić. Dopóki folwarki służą celom naukowym, eksperymentalnym, przynoszą zyski, to nie będziemy się o nie upominać. O lasy – ponad 7 tysięcy hektarów - nie będziemy walczyć. To jest dobro narodowe.
– Czy PAU może się utrzymać i rozwijać w obecnej sytuacji, gdy źródłem finansowania są KBN oraz dochody z budynków, które Akademia posiada w Krakowie?
– Dochody z budynków nie są duże. Większość pomieszczeń zajmowana jest przez PAN. Są one wynajmowane po kosztach eksploatacji. Nie dają nam dochodów. Mamy natomiast kłopot w postaci remontów. Pomaga nam w tym Społeczny Fundusz Odnowy Zabytków Krakowa. Pewien dochód uzyskujemy z pomieszczeń wynajmowanych innym użytkownikom. Np. budynek przy ul. Straszewskiego 27 wynajmujemy uniwersytetowi. Stawka jest niska, mniej więcej połowa tej ceny, jaką można w tym miejscu w Krakowie uzyskać. Jednak tradycyjnie budynek ten był użytkowany przez uniwersytet, uważamy zatem, że UJ powinien nadal mieć możliwość korzystania z niego. Ponieważ PAU ma służyć nauce, zatem nie cele komercyjne są na pierwszym miejscu. Oczywiście, w perspektywie rozwoju środki, którymi dysponujemy, są niewystarczające. Działa obecnie dwadzieścia komisji PAU, które mają swoje wydawnictwa, odbywają posiedzenia i organizują konferencje naukowe, wydajemy publikacje wydziałowe. W ubiegłym roku opublikowaliśmy więcej niż wydawała Akademia przed wojną, ponad 900 arkuszy. W tym roku z powodów finansowych musieliśmy aktywność wydawniczą przyhamować. Wydajemy kilka ważnych czasopism: „Kwartalnik Filozoficzny”, „Kwartalnik Prawa Prywatnego”, „Acta Phisica Polonica B”, „Astrophisica” itd.
– Przed wojną Akademia miała zagraniczne placówki. Czy są plany powołania takich instytucji lub odzyskania przedwojennych? Była mowa o utworzeniu placówki PAU w Nowym Jorku przy tamtejszym Polskim Instytucie Naukowym.
– Nowojorski instytut, założony przez członków PAU, uznał się za naszą filię. Faktycznie relacje są dość luźne, co w dużej mierze wynika ze szczupłości środków finansowych. Drukujemy sprawozdania instytutu, ale już nie stać nas na wysyłanie swojego przedstawiciela do Nowego Jorku w celu porządkowania archiwum instytutu. Tylko raz udało się nam zorganizować stypendium dla naszego przedstawiciela.
– A inne placówki? Np. Biblioteka Polska w Paryżu?
– Zabiegamy o rewindykację prawa własności biblioteki, która należała kiedyś do PAU. W 1952 r., kiedy zawieszono działalność PAU, powstał problem. Sąd francuski nie uznał PAN za sukcesorkę PAU. Równocześnie odtworzyło się Towarzystwo Historyczno-Literackie w Paryżu. Sąd francuski nie uznał go jednak za tożsame z tym, które kiedyś zapisywało nam bibliotekę i nie uznał roszczeń towarzystwa do placówki. Poszliśmy na kompromis i tworzymy z Towarzystwem Historyczno-Literackim Towarzystwo Biblioteki Polskiej w Paryżu, które ma formalnie przejąć placówkę na własność. Odtwarzanie związku biblioteki z PAU zajmie trochę czasu i stanowi wyzwanie finansowe. Prof. Pierre Zalewski podjął starania o odrestaurowanie budynku.
– Czy o placówkach rzymskiej i wiedeńskiej nie ma już mowy?
– Lokal stacji rzymskiej, Andrea Doria, nie był własnością PAU. Własnością Akademii Umiejętności była biblioteka, z której nie chcemy zrezygnować, gdyż darczyńcy, zwłaszcza Józef Michałowski, przekazali księgozbiór PAU, a myśmy go nigdy nie przekazali PAN. On jest w użytkowaniu Instytutu Polskiego w Rzymie. Domagamy się wyjaśnienia, co się stało z częścią księgozbioru. To może wyjaśnić PAN. Wiemy, że część zbiorów trafiła do Kórnika, ale akurat ona nie przedstawia większej wartości. Będziemy dążyli do wyjaśnienia losów księgozbioru. Mamy nadzieję, że uda się wypracować formułę jego wspólnego użytkowania.
– Własnością PAN był Dom Strzechy w Wiedniu.
– Został wpisany do ksiąg wieczystych na rzecz PAN. Darczyńcy zobligowali nas do tego, abyśmy należycie dbali o przekazane dobra. Rewindykacja nie byłaby chyba w tym przypadku sensowna. Gdy obiekty są dobrze zarządzane i służą potrzebom nauki, tam spełnione zostały warunki postawione przez darczyńców. A gdy dzieje się inaczej, trzeba jakoś interweniować. Niestety, nie da się zrobić wszystkiego naraz.
– Organizujecie Państwo sporo wspólnych konferencji z Uniwersytetem Jagiellońskim. Czy te związki są silne?
– Do połowy XIX wieku symbioza była dość ścisła. Potem uniwersytet stał się uniwersytetem niemieckim, a towarzystwo pozostało wyraźnie polskie. Można się zastanawiać, czy oddzielenie towarzystwa od uniwersytetu nie dało asumptu do utworzenia Akademii Umiejętności.
Rozmawiał Piotr Kieraciński
|