FELIETONY
Szkiełko w oku
Wizyta profesora
| |
– Piotr Müldner-Nieckowski |
Na marginesach nauki
Na końcu języka
|
|

Istnieje różnica instytucjonalna między Polską Akademią Nauk, która jest instytucją państwową – urzędem z jednej strony, a korporacją z drugiej, ma jeszcze instytuty, choć związek instytutów z PAN jest czasami bardzo luźny - a Polską Akademią Umiejętności, która jest korporacją i - co wynika z dokumentów - instytucją narodową. (...) To znaczy, że w swojej 130-letniej historii ma dorobek o fundamentalnym znaczeniu dla kultury i tożsamości narodowej. Nie moglibyśmy dziś prowadzić badań nad naszymi dziejami, gdyby nie działalność kilku pokoleń członków PAU i gromadzenie zasobów naukowych. (...) Gdy prof. Smolka bronił Akademii Umiejętności w końcu XIX wieku, dał swojej broszurze tytuł „W obronie spotwarzonej instytucji narodowej”.
Rozmowa z prof. Andrzejem Wyrozumskim, sekretarzem generalnym Polskiej Akademii Umiejętności
|
|

Jest sprawą oczywistą, że w Polsce, kraju o średnim poziomie zamożności, sprawy nauki nie powinny być traktowane odrębnie, w zależności od takich czy innych potrzeb czy ambicji lokalnych. Jedność środowiska naukowego jest warunkiem właściwego kierunku rozwoju badań i edukacji, potrzebą, którą nie zawsze chcą przyjąć do wiadomości elity polityczne w naszym państwie. Zadaniem zaś środowisk naukowych w Polsce jest określenie warunków ułatwiających władzom, po pierwsze – określenie jednolitej polityki naukowej państwa, po drugie – przygotowanie aktów prawnych regulujących jednolicie sprawy nauki (formy organizacyjne, sposoby finansowania) w skali ogólnopolskiej.
Prof. Henryk Samsonowicz pisze – w dwugłosie z prof. Katarzyną Niemirowicz-Szczytt – o wspólnocie badań naukowych w kraju
|
|

nie można wykluczyć, że w końcu przy podziale środków na badania naukowe będzie mniej więcej tak, jak być powinno, tj. kompetencją i obiektywizmem kierować się będą zarówno ci, którzy je otrzymują, jak i ci, którzy decydują o ich podziale, a przynajmniej nie próbuje się szukać „drogi na skróty”, czy ośmieszać w praktyce prawodawcze zamysły i pomysły (ujawniając ich różnorakie słabości). Nie można jednak również wykluczyć, że do głosu dojdzie tutaj to, co w polskich realiach już niejednokrotnie dawało znać o sobie, tj. realne przejmowanie przynajmniej części formalno-prawnej władzy przez tych, którzy są w jej najbliższym otoczeniu.
O systemie podziału pieniędzy budżetowych na badania naukowe pisze prof. Zbigniew Drozdowicz |
|

Pytanie o istnienie czy rozwój badań podstawowych jest w Polsce dodatkowo dramatyczne, bo na świecie głównym źródłem finansowania takich badań jest państwo. A mam wrażenie, że rządy w naszym kraju w ostatnich kilkunastu latach udają, że wiedzą, jak ważna jest nauka i badania podstawowe, ale ich po prostu nie lubią. (...) Podniesienie o 50 proc. wydatków na naukę obciążyłoby budżet państwa o 0,2 proc., a jest to wielkość dużo mniejsza od błędu, jaki z natury rzeczy popełnia minister finansów przedstawiając budżet. A więc wielkość niezauważalna. Nie ma wobec tego racjonalnych powodów, aby utrzymywać tego typu postępowanie.
Prof. Jan Klamut postuluje stworzenie zrębów polityki naukowej, która doceni ważne dla rozwoju kraju badania
|
|