Refleksje na temat pewnych działań |
Życie akademickieBieda w nauce i wieloletnie zacofanie technologiczne wymagają odważnych i radykalnych działań, aby środki przewidziane w „offsecie” choćby w części wykorzystać Cezary Szczepaniak Dwie publikacje, które ukazały się w jednym czasie, skłoniły mnie do napisania kilku słów, bo poruszone w nich problemy dotyczą olbrzymiej rzeszy pracowników nauki. Jedna z tych publikacji to Przychodzi KBN do PAN („Sprawy Nauki”, III 2003), napisana przez Annę Leszkowską, a druga Oszczędzanie na nauce („Tygodnik Powszechny”, 06.04. 2003), pióra Marcina Króla. Miejsca publikacji obu tekstów pozwalają autorom na stosowanie różnej formy wyrażania myśli, możliwość odmiennych sposobów przedstawiania tematów, a nawet dopuszczają zupełnie inne widzenie zagadnień, które mieszczą się w wielkim zbiorze problemów objętym nazwą „polska nauka”. Już sam tytuł pierwszej publikacji jest znamienny i rodzi pytanie, dlaczego w tytule przychodzi KBN do PAN, a nie odwrotnie – PAN do KBN? Gdyby jednak tytuł sugerował przejście PAN do KBN, to można przypuszczać, że postacie występujące w publikacji byłyby te same i wypowiadane przez nie poglądy byłyby takie same. Zatem zmiana w konfiguracji KBN i PAN – „kto do kogo” – nie ma dla zbioru problemów „polska nauka” istotnego znaczenia. PRZESTARZAŁA BAZAPostacie występujące w publikacji „Spraw Nauki” to ludzie, którzy swoje życie związali z nauką, często za pośrednictwem kariery wynikającej z administrowania w większym lub mniejszym obszarze, obejmującym różne problemy nauki. Są to więc osoby o znanych nazwiskach i olbrzymim doświadczeniu. Tym bardziej cytowane przez autorkę artykułu pewne ich wypowiedzi wywołują szczere zdziwienie. Jak wynika z pierwszej publikacji, spotkanie dwóch instytucji spełniających w nauce wiodące role (każda inną) było poświęcone zagadnieniom ofert offsetowych. W ogólnej ocenie ofert offsetowych zgłoszonych przez polskie instytucje, Pan minister Kleiber mówił: – Stronie amerykańskiej zależy na jak najszybszym zwrocie inwestycji, a nie na jakości ofert offsetowych – na tym z kolei właśnie nam powinno zależeć. Wynik pierwszych zgłoszonych propozycji z naszej strony świadczy o nieprzygotowaniu naszego środowiska do myślenia w takich kategoriach, ale i pokazuje, że nasz przemysł także nie jest gotów do stawiania czoła temu zadaniu. Ocena Pana Ministra jest słuszna, bowiem stwierdza fakty. Jednakże fakty te powinny prowadzić co najmniej do zawstydzenia ludzi nauki, zajmujących się jej kierowaniem w skali całego kraju. Jak bowiem środowisko naukowe może być przygotowane do opracowania ofert offsetowych, skoro od szeregu już lat pozbawione jest środków na prowadzenie badań doświadczalnych, odpowiadających poziomem choćby wybranym tylko obszarom badań realizowanych na świecie. Baza badawcza zgromadzona w instytutach przemysłu jest przestarzała, a wyższe uczelnie chronią resztki zgromadzonej przed laty aparatury. „Naszego przemysłu” już w Polsce nie ma, a ten, który istnieje na terenie kraju, zarządzany w pełni przez obcy kapitał, nie jest zainteresowany tworzeniem atrakcyjnych dla amerykańskiej strony ofert offsetowych. Odpływ z nauki i przemysłu zdolnych, wykształconych pracowników dopełnia obrazu rzeczywistości, która nie jest w stanie wykreować żadnych akceptowalnych przez obie strony ofert, a którym Pan Minister byłby w stanie wystawić ocenę bardzo dobrą. Z nadzieją podkreślam, że w ostatnim zdaniu Pan Minister wyraża pogląd: – Jeśli w Narodowym Programie Rozwoju nie będzie nacisków na rozwój wysokich technologii – czeka nas regres gospodarczy. A to pogłębi biedę w nauce jeszcze bardziej. W tym miejscu przyznaję Panu Ministrowi pełną rację. W drugiej części pierwszej publikacji autorka pisze, że sprawą, która najbardziej poruszyła zgromadzonych, nie był offset, ale nowa ustawa o finansowaniu nauki. Można sobie wyobrazić przebieg dyskusji, jej atmosferę, temperaturę i ognistość wypowiedzi na temat projektu ustawy, prowadzonej przez dwa ugrupowania KBN i PAN. Jak pisze Anna Leszkowska, prezydium PAN wytoczyło ciężkie działo, na posiedzenie zaproszono dwóch prawników, którzy próbowali udowodnić niekonstytucyjność proponowanego projektu ustawy. Jeśli strzelano do siebie z dział, to oprócz tych, którzy padli w boju, nie zostało już nic, co mogłoby dawać nadzieję na przyszłość. Język, jakim porozumiewały się ugrupowania KBN i PAN, a raczej język, jakim się nie porozumiewały, nie może dawać nadziei na żadne pozytywne rozwiązania. PROFESOR JAK GÓRNIKInnym językiem przemawia autor drugiej publikacji. Z całą otwartością pisze o rzeczywistości, w której żyją i pracują ci, od których wymaga się osiągnięć naukowych i wkładu do rozwoju poziomu naukowego w kraju. Gdyby ludzie kierujący nauką chcieli poznać prawdę tej publikacji, to wtedy brak właściwego opracowania offsetowych ofert nie byłby zaskoczeniem, lecz wywoływałby zakłopotanie i poważną troskę o to, jak doprowadzić do ich opracowania. Bieda w nauce i wieloletnie zacofanie technologiczne wymagają odważnych i radykalnych działań, aby środki przewidziane w „offsecie” choćby w części wykorzystać do podniesienia ogólnego poziomu technicznego kraju, by przynajmniej w pewnych obszarach życia dorównać do przeciętnego poziomu europejskiego. W przypadku zmarnowania pieniędzy offsetowych (w tej chwili wszystko wskazuje, że tak będzie) i stałej konieczności zwiększenia oszczędności budżetowych, przytaczam za autorem drugiej publikacji propozycję rozwiązań problemu. Po prostu, tymczasowo zamrozić wyższe uczelnie, a profesorów potraktować – z całym szacunkiem dla górników – jak górników. Dać im odprawę i niech sobie szukają innej pracy... A co będzie dalej? Dalsze ograniczenia uczynią z uniwersytetów, politechnik i innych szkół wyższych groteskę. Może to dobrze, bo będzie wtedy jasno widać, do czego ta Polska zmierza. Donikąd. Prof. dr hab. inż. Cezary Szczepaniak, konstruktor pojazdów, jest dyrektorem Instytutu Pojazdów Politechniki Łódzkiej i przewodniczącym Rady Naukowej Instytutu Transportu Samochodowego w Warszawie.
|
|
|