Ekogospodarka |
Okolice naukistarałem się odpowiedzieć na pytanie: co możemy zrobić w wychowaniu, kształceniu, w badaniach, innowacjach technologicznych, nowych projektach infrastruktury, Czesław Cempel Od dłuższego czasu każdego z nas bombardują różnorakie informacje kryzysowe z dziedziny ekologicznej, społecznej, gospodarczej. Niekorzystne zmiany w środowisku były już czytelne w latach 60., kiedy ukazała się książka Rachel Carson Silent Spring, która jako pierwsza formułowała problemy ekologii. Niedługo potem, w 1968, powstał Klub Rzymski, a jego pierwszy raport zaalarmował świat. Powstały potem różne organizacje pozarządowe do śledzenia zmian w środowisku, a następnie również instytucje rządowe w krajach przodujących gospodarczo. W efekcie zainteresowania tym problemem ONZ mieliśmy pierwszy Kongres Światowy w Rio de Janeiro (1992), a ostatnio zakończył się kolejny w Johannesburgu (2002). Z obu tych spotkań widać, że problematyka jest trudna i wiele rządów (włączając mocarstwa), nie ma dobrej woli do implementacji ustaleń (brak zgody USA na protokół konferencji w Kioto). Może to oznaczać, iż ludzie władzy nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji ekologicznej. Z drugiej strony może to znaczyć, że nowa wiedza, dostarczana często w postaci bolesnych katastrof, nie dociera do nich w przekonujący sposób. STAN EKOSYSTEMUCo wynika z dostępnych materiałów, raportów i uważnego studiowania globalnej sytuacji klimatycznej i gospodarczej? Wnioski można ująć w postaci trzech sprzężonych zagrożeń: 1) beztroskie mnożenie rodzaju ludzkiego – bomba demograficzna, 2) beztroska gospodarka zasobami nieodnawialnymi Ziemi – bomba energetyczno-materiałowa, 3) beztroska ingerencja ludzi w ekosystem – bomba ekologiczna. Zagrożenia te współdziałają ze sobą synergicznie, w postaci destrukcyjnego sprzężenia zwrotnego, wiodącego do samowyniszczenia rasy ludzkiej, co nawet można ująć w eleganckie modele matematyczne. Jak sądzi większość, jest to efekt przestarzałych paradygmatów rozwoju ludzkości, a przede wszystkim nieprawdziwych założeń, że nieograniczony i nieodpowiedzialny wzrost populacji jest dalej możliwy, a ekosystem to darmowe zasoby gospodarcze do nieograniczonej eksploatacji. Dla piszącego te słowa bodźcem do działania było ukazanie się ostatniej książki L.R. Brauna, Eco Economy – Building an Economy for the Earth, gdzie przedstawiono pierwszą propozycję zasad nowej ekogospodarki świata. Stąd też jednym z celów tej publikacji jest całościowe przedstawienie trendów zmian środowiskowych, z uwypukleniem roli kształcenia, badań, innowacji i technologii, gdyż to, co nowe, tu musi się zacząć. Często słyszę głosy uczonej kadry: przecież robimy wszystko, co się da, optymalizujemy materiał, energię, a również pomagamy bliźnim. Kłopot polega na tym, że nasze działania dotyczą niezwykle złożonego systemu – środowiska, ekosystemu – którego częścią jesteśmy, a do tego nie w pełni go rozumiemy. Ekosystem to samoodnawiające, wielopoziomowe procesy bilansowe przepływu materii, energii i informacji. Zatem w ekosystemie mamy sieć wzajemnych nieliniowych powiązań, regulujących jego istnienie i nasza cząstkowa ingerencja w jedną sterowalną zmienną daje często opłakane rezultaty. Przez swą niewiedzę i/lub beztroskę procesy te rozregulowujemy, niszczymy. Drastycznym przykładem efektów działania w obliczu braku wiedzy są przypadki jednostronnej pomocy tzw. trzeciemu światu. Tutaj statystyki jasno wykazują, iż jeśli nasza pomoc dziś uratuje od głodu jedno dziecko w Afryce, to tym samym za 20 lat skazujemy na śmierć głodową czworo jego potomków. Widać stąd, jak dobrze przemyślana musi być nasza pomoc, bo z teorii systemów wiadomo od dawna, iż „kuracje symptomowe dają gorsze efekty niż niedziałanie”. Zatem wspomniane wyżej w dyskusji kolegów „cząstkowe optymalizacje” mogą co najwyżej uspokoić nasze sumienie edukatora, badacza, inżyniera, czy też zatroskanego obywatela kraju i świata. Starałem się w tym artykule znaleźć odpowiedź na pytanie: co możemy zrobić w wychowaniu, kształceniu, w badaniach, innowacjach technologicznych, nowych projektach infrastruktury, aby powstrzymać niekorzystne zmiany naszego ekosystemu? ENERGIE ODNAWIALNECywilizacja istnieje dzięki intensywnemu użytkowaniu nieodnawialnych energetycznych zasobów ziemi, a zwłaszcza energii z węglopochodnych i ropopochodnych. Wyczerpanie tych zasobów to koniec cywilizacji, jaką znamy. Szacunki zasobów kopalin są optymistyczne i pesymistyczne. Te ostatnie twierdzą, iż po roku 2012 zaczną się wyłączenia prądu w wielkich miastach. Rosnąca liczba ludności, skojarzona z dostępnym wydobyciem ropy, da w efekcie malejącą energię dostępną na głowę mieszkańca ziemi. Jeśli dodamy do tego rosnące zanieczyszczenie środowiska i malejącą dostępność innych zasobów środowiskowych, będziemy mieć niemal pełny obraz. Wówczas możemy się jedynie sprzeczać, kiedy to nastąpi, czy w 2012 roku, czy też trochę później. Kolejne źródło to energia wnętrza ziemi, możliwa generalnie do wykorzystania w celu ogrzewania (pompy cieplne) na dużych obszarach kraju, a przy specjalnych wymiennikach ciepła (ciecze niskowrzące) nawet do generacji prądu. Są już w kraju dostępne technologie, a preferencje inwestycyjne i fiskalne skierowałyby tu większe grono użytkowników i wymusiły zwrotne zaangażowanie sfery badań, innowacji i technologii. Znacznie większe zasoby energii czystej daje słońce, gdyż tylko na same lądy pada 27 x 109 MW energii słonecznej. Istnieje wiele możliwości wykorzystania tej energii. Zasoby gazu ziemnego wystarczą nam na dłużej niż zasoby ropy. Poza tym podobny gaz możemy produkować (jako biogaz) ze ścieków rolniczych, a nawet miejskich. Można uzyskać energię przez spalanie, ale coraz częściej będziemy wykorzystywać gaz do zasilania ogniw paliwowych i bezpośredniego uzyskiwania energii elektrycznej w generatorach stacjonarnych lub, coraz częściej, przenośnych. Furorę w ostatnich miesiącach zrobiło amerykańskie laboratorium JPL (NASA), pokazując pięciowatowy elektrogenerator wielkości książki, zasilany alkoholem metylowym. Podobną nowością jest prototypowy produkt amerykańskiej firmy Genesis, używający wody jako źródła energii cieplnej i elektrycznej. Ze skąpego opisu technologii wynika, że woda jest pobudzana rezonansowo i rozbijana na wodór i tlen, co następnie może być wykorzystane jako źródło ciepła spalania albo źródło prądu w ogniwach paliwowych. Podobną wielofunkcyjność oferują gazowe generatory ciepła i/lub prądu firmy Vaillant. Energia wiatru to kolejny zasób do wykorzystania w naszym klimacie. Największe energie wiatru są dostępne nad morzem, czyli w Polsce północnej, ale jadąc przez kraj często widzimy stare wiatraki, używane kiedyś do mielenia zboża. W tej chwili wieże turbin wietrznych mają większą wysokość, rzędu 80 m, a moc pojedynczego generatora sięga już 4 MW. Ponadto najnowsze konstrukcje multiaerogeneratorów zapewniają efektywną pracę już przy małej prędkości wiatru – 2,5 m/s, czyli praktycznie na obszarze całego kraju. Zatem z farmy wiatrowej kilku aerogeneratorów w okolicy starych wiatraków możemy uzyskać moc rzędu 10 MW, odprowadzając ją do sieci bądź produkując poza szczytem wodór do późniejszej dystrybucji w stacjach, jak np. w tej chwili gaz do samochodów. Z energią wiatru musi być związany pokaźny obszar kształcenia, inżynierii, innowacji i nowych technologii, począwszy od identyfikacji rozkładu zasobów, poprzez nowe konstrukcje generatorów, ich wytwarzania, planowania, budowy i projektowania farm wiatrowych (hałas), ich obsługiwania itd. Najbardziej liczącym się zasobem energii odnawialnej w naszej szerokości geograficznej jest biomasa (drzewa, krzaki, słoma i ich odpady), możliwa do przekształcenia na ciepło albo na biopaliwo, a dalej na prąd. W warunkach krajowych jest to jeszcze wzmocnione faktem, że ponad 1,7 mln hektarów ziemi ornej leży odłogiem. Może więc oprócz agroturystyki warto uruchamiać agroenergetykę. Nietrudno sobie wyobrazić stacje energetyczne wykorzystujące współbieżnie wszystkie omówione wyżej możliwości (kogeneracja) do zapewnienia większej efektywności wykorzystania nośników oraz podwyższenia gotowości i niezawodności systemu zaopatrzenia w energię. Jest jeszcze jedno olbrzymie źródło energii – energia punktu zerowego (EPZ), wyzwanie dla niekonwencjonalnych fizyków i wynalazców. Wykazanie doświadczalne efektu Casimira zmniejszyło liczbę ataków na tych uczonych, ale, jak pokazują coroczne konferencje Instytutu Nowych Energii (INE) w USA i inne, nadal nie mamy technologii EPZ do masowego zastosowania. Mimo tego, jest nadzieja iż ludzkość zdoła się uwolnić od zmory wyczerpania zasobów energii ropopochodnych, jeśli zagrożenie potraktujemy serio i zabierzemy się do rozwiązywania problemu systemowo, od kształcenia i badań począwszy, do zmian w polityce oraz ekonomice lokalnej i globalnej. OBIEG MATERIAŁÓW W EKOGOSPODARCEDostrzegamy również inne zagrożenie – brak materiałów konstrukcyjnych, zwłaszcza szlachetniejszych. Jeśli uprzytomnimy sobie, że wiele polimerowych tworzyw sztucznych uzyskujemy z ropy, to nasz alarm o braku materiałów przejdzie na wyższy stopień. Ponadto, pozyskiwanie wielu materiałów to potężny wydatek energii, wpierw na wydobycie rudy, potem na jej rafinację, a potem na przetworzenie na materiały i półwyroby, po to, aby im w końcu nadać postać ostatecznych wyrobów. Wszystko to wiąże się z wydatkiem dużych ilości energii, emisją części tej energii do środowiska w postaci np. ciepła, pyłów, ścieków produkcyjnych itp., i wynikającymi stąd zagrożeniami środowiska oraz zdrowia i życia ludzkiego. Trzeba więc, podglądając naturę, doprowadzić do (prawie) zamkniętego, wielopoziomowego obiegu materii i energii w cyklu życia produkowanych przez nas wyrobów. Naczelną zasadą pozyskiwania i użytkowania materiałów musi być zatem wielopoziomowe reużytkowanie materiału, przez regenerację, wielokrotny recykling i ponowne wprowadzanie do obiegu. A jeśli się to już nie udaje (przy zadanych kryteriach jakości i na danym poziomie technologii), to na ostatnim poziomie można wykorzystać zawartą w materiale energię cieplną bądź też poddać materiał biodegradacji i wykorzystując biogaz wprowadzić materię i energię do powtórnego obiegu. Nasze środowiskowo zorientowane projektowanie musi zatem obejmować cały cykl życia wyrobu: od pozyskania surowca, poprzez kolejne cykle produkcji materiału, jego przetwarzania, do wielokrotnego reużytkowania, regeneracji i recyklingu. Obieg w całym cyklu życia musi być podporządkowany wielokryterialnej optymalizacji pod względem minimum wydatku energii, minimum zagrożenia środowiska przez jego dewastację przy pozyskiwaniu surowca i minimum emisji przy produkcji oraz minimum zagrożenia zdrowia ludzi. Służą temu już specjalne procedury projektowe, zwane Life Cycle Assessment. A ponadto jest już dostępne specjalne oprogramowanie informatyczne, pozwalające wykonać taką wielowariantową środowiskową ocenę cyklu życia wyrobu czy usługi. Do tego celu trzeba jednak dysponować danymi, które przypisują każdemu wytworzonemu materiałowi i technologii ich wpływ na środowisko, czyli trzeba przeprowadzić ekoindeksowanie materiałów, wyrobów i procesów technologicznych. To jedno z istotnych wyzwań w dziedzinie badań, technologii i kształcenia, podobnie jak projektowanie wyrobów i usług w całym cyklu życia, od koncypowania do reutylizacji, z uwzględnieniem kosztów całkowitych, czyli zakładowych, społecznych i środowiskowych. Wtedy tylko uda nam się zamknąć pętlę wielopoziomowego obiegu materiałów przy minimalnych kosztach, podobnie jak to czyni natura w ekosystemie. ZALUDNIENIE - WYŻYWIENIE - ZDROWIENaczelną przyczyną nadchodzącego niedoboru materiału energetycznego jest niekontrolowany wzrost populacji ludzi na ziemi. Według niektórych szacunków, już w roku 2050 będzie nas 10 mld, a według szacunków ONZ, nastąpi to w roku 2100. Niezależnie od tych różnic, naczelnym długofalowym zadaniem rządów, ONZ i wielu organizacji współpracujących jest powstrzymanie tego lawinowego przyrostu. Jest ono tym trudniejsze, iż dotyczy krajów o dziennym koszcie utrzymania na głowę mieszkańca rzędu 1 USD i mniej, gdzie więcej niż połowa ludności nie umie czytać i pisać. Zmiana paradygmatu życia i gospodarowania nie nastąpi z dnia na dzień, tak więc trzeba będzie wykarmić wzrastającą ludność świata. Jak np. donosi Braun, erozja gleby i pastwisk obejmuje nie tylko Afrykę, Kazachstan, ale i USA. Zatem rozwiązaniem pierwszoplanowym jest zwiększenie areału uprawnego przez nawadnianie, zastosowanie nowych technologii (jak hydroponika). W szczególności chodzi tu o niskoenergetyczne i zrównoważone rolnictwo, zintegrowane z produkcją odnawialnej energii (woda, słońce, wiatr, biomasa, biogaz). Ale nie tylko ta droga daje efekty. Jeśli zaczniemy liczyć energię potrzebną do wyprodukowania żywności w jednostkach pierwotnej energii pochodzącej od słońca i liczyć energetyczne koszty jej wielostopniowej transformacji (będzie to wprowadzona przez Oduma tzw. emergia), to okaże się, iż wysokogatunkowe mięso zwierzęce wymaga wielokrotnie więcej emergii niż wszelkiego typu zboża, a nawet ryby czy algi i mikroalgi. Trzeba więc również dokonać energetycznej indeksacji produktów rolniczych i żywności. Będzie trzeba też zrestrukturyzować całą naszą produkcję żywności i żywienie. Odchodząc od współczesnej „diety przemysłowej”, do wyżywienia większej liczby ludności trzeba wybrać np. wegetarianizm z rybami lub mikroalgami. Bardzo blisko są tu sprawy osobniczo zharmonizowanego żywienia; propozycja D’Adamo żywienia zgodnego z grupą krwi może być jednym z dobrych rozwiązań w skali społecznej. W skali globu zmienia się również społeczna struktura wiekowa, wzrastać będzie liczba ludzi starszych niż 60 lat (III wiek) i w roku 2050 ma być ich w Europie powyżej 35 proc. Wiąże się z tym całkowita redefinicja pracy, co w powiązaniu z automatyzacją i informatyzacją wytwarzania oraz usług stworzy wielkie problemy społeczne (bezrobocie) i konieczność ich systemowego rozwiązania. TRANSPORT OSÓB, DÓBR I WIEDZYPrzed nami jest całkowita restrukturyzacja życia w miastach. W chwili obecnej nowoczesne miasto jest całkowicie podporządkowane samochodowej komunikacji indywidualnej i duża część zasobów ropy idzie właśnie na to, co widać doskonale w USA. Będziemy musieli to odwrócić, w miastach wprowadzić szybką komunikację masową, na dalekie dystanse szybką kolej, ekoautobusy itp. Natomiast na dystanse bliskie jedynym rozwiązaniem wydaje się masowe użycie roweru high tech. Możemy go nazwać rowerem mechatronicznym, który z jednej strony będzie wymagał pewnego wysiłku, tak niezbędnego w dobie wzrastającej „puszystości” naszej cywilizacji, a z drugiej będzie zawierał cały szereg ułatwień wspomagających jazdę, z inteligentnym napędem, zużywającym i generującym prąd np. z ogniw paliwowych. Warto tu dodać, że już dziś liczba rowerów dwukrotnie przekracza liczbę samochodów, a pierwsze dwukołowe chodnikowe pojazdy mechatroniczne o zasięgu rzędu 30 km proponuje się w USA na wyposażenie policji. Pierwsze samochody napędzane ogniwami paliwowymi (FCV) wyjeżdżają już na ulice Kalifornii, a w Europie – pierwsze autobusy. W przyszłości zmniejszy się również dalekodystansowy transport osób na skutek rozwoju możliwości telepracy i telekonferencji, zwłaszcza z rozwiązaniami typu „rzeczywistość wirtualna”. Telepraca to także argument do niepowiększania aglomeracji miejskich i zmniejszenia potrzeb dalekiego transportu ludzi. Transport osób to jedna dziedzina, a daleko większy w tej chwili jest transport wszelkiego typu dóbr, które nie muszą jeździć z jednego kraju do drugiego, zużywając energię, materiały, drogi itd. Przy odpowiednich regulacjach politycznych i fiskalnych wystarczy transport wiedzy, by na miejscu, w mikro czy makroregionie gospodarczym, wytworzyć to, co trzeba, dbając o wszelkie wskaźniki zrównoważonego rozwoju, który łatwiej wdrażać lokalnie niż globalnie. WODA - PRODUKCJA, ZARZĄDZANIEObserwujemy tu dwa trendy. Z jednej strony rośnie poziom oceanów (w ostatnim stuleciu poziom wody wzrósł o 1 m), z drugiej strony, poziom wody gruntowej w wielu miejscach kuli ziemskiej obniża się, prowadząc do stepowienia całych połaci (np. Afryka, Kazachstan, Bajkał, Wielkopolska). Jedno i drugie zjawisko jest wynikiem działalności człowieka, a spór o wodę może być nawet powodem rywalizacji międzynarodowej, jak np. Libanu z Izraelem. Ponad miliard ludzi żyje bez dostępu do bieżącej wody, a Europejczycy i Amerykanie pławią się w wodzie, zużywając nawet do 200 litrów dziennie. Tutaj woda jest marnotrawiona, zwłaszcza do celów sanitarnych, i poważnie myśli się o technologiach dezaktywacji fekaliów bez użycia wody. Właściwe poznanie obiegu wody, właściwa gospodarka ściekami, jako źródłem wody, energii (biogaz) i surowców, jest dopiero na początku swego rozwoju. Przy dobrej technologii przetwarzania ścieków możemy zwrotnie dostać wodę, biogaz i cały szereg surowców. Mimo to, brakującą wodę trzeba będzie na nowo odkrywać w nowych ujęciach i źródłach bądź odsalać wodę morską w niektórych krajach, i tak nią zarządzać, by nie dopuścić do obniżenia poziomu wód gruntowych. KLIMAT - DEFORESTACJAWbrew pozorom, geneza zmian klimatycznych, ewidentna od pewnego czasu, nie jest tak oczywista co do relacji przyczynowo-skutkowych. Nie wiemy np. z całą pewnością, czy powiększanie się dziury ozonowej nad biegunami jest częścią długofalowego cyklu, czy też tylko efektem naszej działalności. Ale prawie na pewno wiemy, że powiększanie się stężenia CO2 w atmosferze jest efektem spalania węglopochodnych oraz efektem życia ludzi i zwierząt. Z drugiej strony, jest to efekt zmniejszającej się wydajności fitosyntezy w skali planety, przez wyrąbywanie dżungli Afryki, Azji i Ameryki Południowej, gdzie beztrosko przekształca się lasy w pola i pastwiska, a w innych miejscach pozyskuje się w ten sposób paliwo, budulec i surowiec na papier. W Europie gospodarka drewnem jest zrównoważona, ale lokalnie brakuje drewna, zwłaszcza jako surowca w produkcji papieru. W trzecim świecie drewno jest paliwem, budulcem i źródłem pieniędzy z eksportu. Konieczne są więc nowe, szybsze metody hodowli drewna do tych celów, póki nie wynajdziemy niskoenergetycznych zamienników drewna, jako budulca, paliwa i papieru, a także do szybkiej odbudowy terenów leśnych, traconych obecnie, i do odbudowy w ten sposób możliwości fitosyntezy CO2. Rosnące stężenie CO2 w atmosferze to przedmiot wielkiej troski, jako że może być bezpośrednią przyczyną efektu cieplarnianego, topnienia lodowców i innych zmian klimatycznych. Pewną nadzieję budzi tu fitoplankton, zalegający górne warstwy mórz i oceanów, oraz jego uprawa. Jak się okazuje, pełen cykl pochłaniania węgla (CO2) przez fitoplankton trwa około tygodnia, podczas gdy na pełną sprawność lasu trzeba czekać około 20 lat. Do tego morski fitoplankton można uprawiać, nawozić i sztucznie zwiększać jego wzrost i liczbę. Nie są jedynie znane długofalowe efekty takich zabiegów i na tym skupiają się obecnie badania. POLITYKA - KOSZTY ŚRODOWISKOWEWiększość zarysowanych tu możliwości rozwiązań nowej ekogospodarki, czy to w sferze inżynierii, czy biotechnologii, nie zaistnieje na masową skalę, jeśli nie będą im towarzyszyły systemowe zmiany w naszym sposobie widzenia gospodarki i szeroko pomyślanej społecznej implementacji tego punktu widzenia. Po pierwsze, trzeba w skali politycznej zmienić paradygmat gospodarowania i powiedzieć jasno, iż gospodarka jest częścią ekosystemu, co wpojone powszechnie u każdego z nas można nazwać ekoświadomością. W ślad za tym trzeba zmienić infrastrukturę prawną i fiskalną, i uczynić ją przyjazną dla nowego paradygmatu gospodarowania. Mowa tu więc o ekopolityce, zarówno w skali świata, państwa, jak i samorządu terytorialnego. Podatki indywidualne nie mogą karać za przedsiębiorczość (vide kilkanaście lat temu emigracja podatkowa ludzi dobrze zarabiających ze Szwecji). Jak dalece jest to możliwe w społeczeństwie poinformowanym, świadczy ostatnia inicjatywa firmy Mitsushita Electric Industrial Co. Ltd, polegająca na sprzedaży funkcji i usług zamiast produktów. Zapewnia się np. firmom oświetlenie zamiast sprzedawać żarówki. W ten sposób gospodarka materiałowa i energetyczna może być bardziej ekozorientowana. Podatki winny raczej obciążać nas za negatywne skutki naszej aktywności, np. za wyczerpywanie bogactw naturalnych, zanieczyszczenie środowiska. Podobne miary należałoby zastosować do innych instytucjonalnych aktorów sceny gospodarczej, kładąc nacisk na gospodarowanie zrównoważone regionalnie, w harmonii z ekosferą. Do tego celu trzeba jednak zmienić nasze myślenie o kosztach aktywności gospodarczej, uwzględniać nie tylko koszty księgowe, łatwe do uchwycenia na terenie przedsiębiorstwa. W nasze długofalowe myślenie o kosztach aktywności gospodarczej muszą być wkalkulowane koszty społeczne, liczone w regionie, a zwłaszcza koszty środowiskowe, liczone na znacznie większym obszarze i w znacznie większej skali czasu. EKOEDUKACJA, EKOINNOWACJA I TECHNOLOGIAKażda aktywność ludzka, zwłaszcza innowacyjna, jest trójskładnikowa: zaczyna się od myślenia, przechodzi etap artykulacji (dyskusji), by wreszcie dojść do etapu zespołowego działania w badaniach i wdrożeniach. W kategoriach transformacji wiedzy możemy tu mówić o jej internalizacji, eksternalizacji i implementacji. Oczywiście, jeśli wiedza jest dostępna. Trzeba więc ekogospodarkę wesprzeć szeroko pojętą edukacją, badaniami i innowacjami technologicznymi. Zakres i zasięg edukacji musi być bardzo szeroki, łącznie z wychowaniem, nie tylko w szkołach, ale także multimedialnie. Jak pokazuje Braun, nastawienie do planowania rodziny w Meksyku zmieniło się dzięki serialom telewizyjnym. Do tego, jak również pokazuje Braun, ekogospodarka wygeneruje cały szereg nowych zawodów i nowych dziedzin przemysłu. Do tych zawodów trzeba ludzi przygotować, dać im nową ekowiedzę, ekoinżynierię i nowe umiejętności szerokiego, systemowego postrzegania zjawisk i ich konsekwencji, bliskich i dalekich. Nie zrobi się to jednak samo, zwłaszcza jeśli chodzi o innowacje i nowe ekotechnologie. Wiele tu może pomóc zdanie sobie sprawy z tego, iż powoli, dzięki technologiom informatycznym, wkraczamy w społeczeństwo wiedzy i możemy wykorzystać stojące za tym możliwości dostępu do wiedzy w każdym miejscu i czasie. Coraz większy wpływ będą też miały osiągnięcia nanotechnologii, biotechnologii i bioinżynierii. Na to wszystko musimy być przygotowani i przygotować naszych absolwentów. Zorganizować ciągłe kształcenie, by wykorzystać to harmonijnie i synergicznie. Prof. dr hab. Czesław Cempel, mechanik, pracuje w Instytucie Mechaniki Stosowanej Politechniki Poznańskiej (email: czeslaw.cempel@put.poznan.pl, http://neur.am.put.poznan.pl). Pełna wersja tego artykułu ukazała się w kwartalniku „Nauka”, nr 1/2003.
|
|
|