Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1998

Spis treści numeru 12/1998

Katar
Poprzedni Następny

Problemami kataru alergicznego zajmuje się między innymi
Instytut Medycyny Pracy w Łodzi. Opracowano tu specjalny test,
określany mianem prowokacji nosowej.

Artur Wolski

 Fot. Stefan CiechanJuż starożytni uzdrowiciele zauważyli, że niektórzy na pozór zdrowi ludzie zachowują się czasami dziwnie. Bez powodu duszą się, na ich skórze nagle "wyrastają" wykwity i jakieś bliżej nieokreślone zmiany, a ich zachowanie przypomina stan opętania. To nieznane zjawisko starożytni Grecy określali mianem atopii, co oznaczało "dziwną chorobę". Do tej nomenklatury medycyna powróciła w XX wieku, kiedy to dwaj amerykańscy uczeni w 1923 roku wprowadzili pojęcie atopii dla oznaczenia genetycznej, często występującej rodzinnie predyspozycji do alergicznego reagowania na czynniki środowiskowe.

ALERGICZNA CHEMIA

Dziś już na pewno wiadomo, że zdecydowany procent chorób alergicznych ma źródło w samej działalności człowieka. Niekończący się wyścig nowych opracowań produktów zaspokajających potrzeby konsumenta oparty jest głównie na chemii. W efekcie wzrasta ciągle liczba alergenów, czynników zaburzających fizjologię organizmu. Bardzo ważnym elementem kształtującym obraz epidemiologiczny alergii jest pojawienie się nieswoistych chemikaliów, zawartych np. w dymie nikotynowym. To one drażnią drogi oddechowe, umożliwiając tym samym łatwe wnikanie alergenów do drzewa oskrzelowego i płuc. I jeszcze jeden bardzo ważny czynnik - ogromny wzrost infekcji wirusowych, a zwłaszcza pewnego rodzaju wirusów RSV, które prowadzą do astmy oskrzelowej, głównie u dzieci. Te wszystkie groźne choroby mogą mieć podłoże alergiczne. Badania, jakie przeprowadził Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi wykazały, że na terenie województwa łódzkiego liczba dorosłych chorych na astmę przekracza 5 proc. a dzieci aż 9 proc. Podobne proporcje występują w innych regionach kraju, szczególnie na terenach tzw. ekologicznie trudnych. Dane te potwierdzają opinię polskich alergologów, że problem alergii jest - po chorobach kardiologicznych - następną plagą zdrowotną Polaków.

W trakcie reporterskich wędrówek odwiedziłem Klinikę Chorób Zawodowych Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi. Z uwagi na swą specyfikę, placówka ta jest wyposażona w najnowocześniejszą aparaturę, która pozwala diagnozować, leczyć i orzekać, czy dane schorzenie wywołane alergią nie dyskwalifikuje pacjenta w wykonywaniu jego dotychczasowego zajęcia, np. piekarza, pielęgniarki czy lakiernika. Wizyta w szpitalu - bo jest tu kilkadziesiąt miejsc dla chorych - rozpoczyna się od bardzo wnikliwego wywiadu. Każda, nawet błaha sprawa może mieć w leczeniu ogromne znaczenie. Następnie trzeba przejść próbę w pracowni prowokacji oskrzelowej. Nie da się rozpocząć skutecznego leczenia bez dokładnego rozpoznania czynnika sprawczego danej dolegliwości. To badanie może wydać się brutalne, ale naprawdę nie ma innej możliwości. Trzeba "sztucznie" wywołać napad, aby upewnić się, co wywołuje alergię i jak na ten alergen reagują oskrzela. Jest to wykonywane pod ścisłą kontrolą lekarza specjalisty, więc nie grozi niebezpiecznymi konsekwencjami. Pacjent siada przy specjalnym stanowisku, przypominającym szklaną budkę. Na górze urządzenia jest wyciąg regulujący stopień stężenia alergenu i zapewniający nierozprzestrzenianie się tego drażniącego środka po pomieszczeniu. Chory zbliża się do specjalnego otworu tej "budki" i poprzez ustnik wdycha podany alergen. Próba trwa około minuty. O tym, jaki alergen wdycha pacjent, decyduje lekarz na podstawie wywiadu.

WOLNE RODNIKI

Oczywiście, takie badanie nie jest wystarczającym potwierdzeniem diagnozy. Trzeba wykonać następne testy, które udowodnią, że to właśnie ten a nie inny alergen jest czynnikiem sprawczym choroby. Zajmuje się tym Maciej Tarkowski, biolog, przyglądając się dokładnie tzw. wolnym rodnikom tlenowym. W warunkach fizjologicznych, kiedy nasz organizm działa prawidłowo, wolne rodniki tlenowe spełniają ważną rolę bakteriobójczą - niszczą to, co dla komórki jest niepożądane. Ale tak jest tylko w warunkach homeostazy, równowagi, gdy wszystko działa jak potrzeba. Kiedy coś zaczyna się psuć, wolne rodniki tlenowe zamiast bronić przed nieproszonymi gośćmi, zaczynają lawinowo uwalniać się i uszkadzają tkankę. To są jedne z najsilniej działających mechanizmów uszkadzających tkanki.

Prosta zależność dotycząca liczby i funkcji wolnych rodników tlenowych, została wykorzystana w alergologii. Specjalne urządzenie zwane luminometrem pozwala zliczyć rodniki w badanej tkance. Jeśli będzie ich więcej niż w stanie fizjologicznym, świadczy to o toczącym się procesie zapalnym. A tę patologię mógł wywołać czynnik sprawczy, czyli testowany przez nas alergen. Umacnia to poprzednie badanie i uzasadnia wybór czynnika odpowiedzialnego za powstawanie choroby alergicznej. Mamy więc kolejne potwierdzenie poszukiwań czynnika wywołującego alergię. Określa się to jako mierzenie mediatorów zapalenia. Na tym jednak nie koniec - mówi prof. Paweł Górski, kierownik Kliniki. Wykonujemy jeszcze zabiegi bronchofibroskopii. Kiedyś bronchoskopia była zabiegiem brutalnym, polegającym na wkładaniu grubej rury do oskrzeli. Musiało to u pacjentów pozostawiać psychiczny uraz. Dziś ten zabieg nie jest tak obciążający. Do drzewa oskrzelowego wprowadza się cienką, miękką rurkę i dzięki technikom światłowodowym można obejrzeć płuco od środka. Sprawdza się w ten sposób, czy nie toczą się tam procesy zapalne, spowodowane np. alergenem. Poza tym można zbadać tzw. "popłuczyny", które mówią o stopniu zapalenia w śluzówce. Aby to zrobić, należy także przez tę cienką rurkę podać niewielką ilość płynu fizjologicznego, a następnie odessać go i zbadać. Metoda pozwala też na fotograficzne ujęcie obrazu lub zarejestrowanie go na taśmie wideo, co wydatnie poprawia jakość diagnozowania i zmniejsza możliwość pomyłek.

PROWOKACJA NOSOWA

Jednym z objawów chorób alergicznych jest ciągle nawracający nieżyt nosa. Taki nieustający katar potrafi całkowicie zdezorganizować nasze życie. Może także wykluczyć nas z uprawiania określonego zawodu, bo jaki jest pożytek z laborantki, której ciągle cieknie z nosa? Pociąga to za sobą szereg problemów: konieczność zmiany pracy, czasem miejsca zamieszkania czy - w najbardziej skrajnych przypadkach - przejście na rentę inwalidzką. Tymi problemami zajmuje się właśnie Instytut Medycyny Pracy w Łodzi. Opracowano tu specjalny test, określany mianem prowokacji nosowej. Ten test odpowiada precyzyjnie na pytanie, jaki alergen rzeczywiście wywołał alergiczny nieżyt nosa.

Badanie, chociaż proste, jest wyjątkowo skuteczne. Na początku chory ma dokładnie, minimum 20 razy, płukaną każdą komorę nosową. Robi to się za pomocą strzykawki i roztworu soli fizjologicznej. Do tak przygotowanego nosa zakraplamy odpowiedni alergen i po 5 minutach obserwujemy reakcję. Może to nasuwać skojarzenia wykorzystywania pacjenta w charakterze "królika doświadczalnego", ale naprawdę skuteczność jest ogromna. Alergen prowokuje śluzówkę do zapalenia. Jeżeli to właśnie on wywołuje alergię, to w połuczynach nosowych wystąpi szereg zmian enzymatycznych, które potwierdzą naszą diagnozę. Są to tzw. wskaźniki intensywności alergicznej. Dzięki testowi oceniamy dynamikę zapalenia, czyli zmiany w czasie.

KOMBAJN ALERGOLOGICZNY

Duży procent alergenów używanych do badań testowych klinika produkuje sama, nie wszystko bowiem da się kupić w firmach farmaceutycznych. Na tym jednak łańcuch badań się nie kończy. Całą nową gamę otwiera laboratorium podstawowych badań alergologicznych. Tu wykonuje się testy skórne, a także bada występowanie specyficznych immunoglobulin w surowicy krwi. Klinika posiada nowoczesny "kombajn alergologiczny", który pozwala na szeroką diagnostykę oraz ocenę natężenia reakcji zapalnej, dzięki obserwacji parametrów enzymatycznych krwi.

Badanie w "kombajnie" otwiera wszelką diagnostykę w chorobach zawodowych. Precyzyjny wynik z tej maszyny całkowicie wystarcza do celów diagnostycznych i orzeczniczych. Testy prowokacyjne są wykonywane tylko tam, gdzie nie udało się jasno odpowiedzieć na pytanie, co jest przyczyną np. astmy oskrzelowej. W ramach Instytutu Klinika prowadzi także na szeroką skalę badania naukowe, dotyczące stanu zdrowia populacji łódzkiej. Do tego celu konieczne jest przechowywanie próbek przez długi czas. W specjalnych chłodniach, w temperaturze -72 st. C, magazynuje się próbki pobranego materiału. Niektóre pochodzą sprzed 10-15 lat. Na podstawie porównań można zorientować się, jakie dziś nastąpiły zmiany w środowisku i poszczególnych grupach zawodowych. Dowiadujemy się, czy pojawiły się nowe problemy, czy choroby występujące kiedyś są dzisiaj mniej liczne. Można także dokonać oceny stanu i intensywności zapalenia alergicznego w czasie.

Jednym z najgroźniejszych skutków alergii jest astma, choroba powodująca ciągły brak powietrza, duszności z napadami kaszlu. Towarzyszy jej lęk przed uduszeniem. Dotyka to zarówno dorosłych, jak i dzieci. Niestety, z astmy wyleczyć się nie można, ale można ją dokładnie zdiagnozować, poznać jej przyczynę i doprowadzić do stanu bezobjawowego. Chory może latami czuć się dobrze, ale, niestety, nie da się doprowadzić do sytuacji, w której następna ekspozycja na alergen nie doprowadziłaby do duszności.

UWAGA: GUMA!

Wiele wskazuje na to, a potwierdzają to badania, że setki zgonów w samochodach na autostradach powodują reakcje uczuleniowe. To nie wina kierowcy czy pojazdu jest czasem powodem tragedii. Głównym oskarżonym jest lateks, składnik gumy naturalnej. Na szosie bierze się on głównie z opon samochodowych, ale poza tym jest jednak wszechobecny w naszym życiu. Zastanówmy się, ile przedmiotów codziennego użytku ma związek z gumą. Ile grup zawodowych (pielęgniarki, lekarze, weterynarze, farmaceuci) może źle reagować na kontakt z lateksem. Zwykłe rękawiczki gumowe potrafią stanowić potencjalne źródło uczulenia. Wyjątkowo złe rękawice to takie, które się talkuje, talk bowiem jest doskonałym przenośnikiem alergenów. Klinika dokonała oceny środowiska zawodowego średniego personelu medycznego. Wyniki są alarmujące. Aż 10 proc. tej grupy zawodowej cierpi na stany alergiczne związane z lateksem.

Ważnym wkładem w poprawę zdrowia pacjentów z alergią jest wspólne z Instytutem Włókiennictwa w Łodzi opracowanie specjalnej pościeli dla alergików. Badania te pilotowała dr Bożena Kołacińska, adiunkt Kliniki. Pościel wykonana jest ze specjalnej tkaniny barierowej, przez którą nie przechodzą roztocza, a pamiętajmy, że te niewidoczne małe stawonogi potrafią skutecznie uczulać wiele osób, dając w efekcie np. silny katar.

Ogromnym sukcesem medycznym i oświatowym jest prowadzona przez Instytut szkoła dla alergików i ich rodzin. Zajęcia trwają już od 1991 roku i udało się przeszkolić przeszło 1500 osób. Głównym zadaniem jest wykształcenie "instynktu zdrowia", czyli umiejętności oceny zagrożenia i opanowania skutków chorób alergicznych.

Artur Wolski, dziennikarz Programu I Polskiego Radia, jest autorem sponsorowanej przez KBN audycji "Mapa Nauki Polskiej".

Uwagi.