Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1998

Spis treści numeru 4/1998

Listy
Poprzedni Następny

ListyGRANTY, KATEGORIE, DOTACJE

Szanowny Pan Profesor
Leszek Kaczmarek
Instytut Biologii Doświadczalnej PAN

Szanowny Panie Profesorze,

W odpowiedzi na Pana list skierowany do mnie, a zamieszczony w "Forum Akademickim" nr 3/98, chciałbym ustosunkować się jeszcze raz do poruszanych w nim kwestii.

Sprawa przyznawania i rozliczania grantów. Pogląd, że grant trudno jest dostać, lecz łatwo rozliczyć, jest nie tylko moim poglądem, ale przede wszystkim jest artykułowany przez różne środowiska naukowe. Dość powszechnie uważa się, że wyniki zrealizowanych projektów badawczych powinny być oceniane przez zespoły KBN ze starannością równą tej, z jaką rozpatrywane są aplikacje o grant. Jest przy tym rzeczą oczywistą, że kryteria ocen są różne dla różnych dyscyplin naukowych i że badania naukowe są zawsze związane z ryzykiem niepowodzenia. Tych uwarunkowań są wszakże świadomi uczeni pracujący w zespołach KBN i nie ulega wątpliwości, że są w stanie ocenić zarówno wnioski o grant, jak i ich wyniki.

Sprawa kategoryzacji i finansowania placówek naukowych. Przeprowadzona na początku działalności KBN kategoryzacja placówek, po kilku latach uległa pewnemu rozmyciu. W rezultacie okazało się, że identyczną kategorię mają placówki niekoniecznie reprezentujące taki sam poziom naukowy. Stąd też Komitet podjął decyzję o przeprowadzeniu nowej kategoryzacji na podstawie nieco zmienionych kryteriów. Istotą sprawy będzie położenie większego nacisku na ocenę dokonań naukowych placówek, przy czym proszę nie mieć wątpliwości, że inne kryteria oceny będą obowiązywały w stosunku do placówki zajmującej się np. archeologią, a inne dla tej, której sferą działania jest np. mleczarstwo. Zamierzamy ocenę placówek przeprowadzać co 3 lata, co pozwoli oceniać rozwój placówki i premiować go. Nie chciałbym teraz wypowiadać się zbyt szczegółowo w tej sprawie, ponieważ prace zmierzające do ustalenia nowych kryteriów i nowej kategoryzacji jeszcze się nie zakończyły.

Kolejna sprawa to DOT, SPUB, współpraca z zagranicą. Mam wrażenie, że zaszło tu jakieś nieporozumienie. Nie zamierzamy likwidować strumienia finansowania DOT czy współpracy z zagranicą. Chcemy tylko, aby część tych strumieni, przeznaczoną np. na utrzymanie bibliotek w placówkach naukowych, wydawnictwa instytutów, czy współpracę z zagranicą, kierować bezpośrednio do placówek naukowych, a nie, jak było dotychczas, via tzw. DOT resortowy. Wydaje się, że najprostszym sposobem jest włączenie tych kwot do sum przeznaczonych na działalność statutową. Uprości to biurokratyczną drogę i zwiększy samodzielność dyrektorów instytutów. Nie zamierzamy przy tym uszczuplać środków na prace społecznego ruchu naukowego.

Przesyłam wyrazy szacunku

Andrzej Wiszniewski
Przewodniczący KBN

Sprostowanie

Szanowny Panie Redaktorze,

Po wydrukowaniu w trzecim numerze "Forum Akademickiego" mojego artykułu "O misji uniwersytetu" stwierdziłem, że wskutek skrótów, o których nie zostałem zawiadomiony i nie mogłem mieć wpływu na ich wprowadzanie, znikły z tekstu jakiekolwiek dane o książce będącej głównym omawianym przeze mnie tekstem. Jest to mianowicie książka "Mission of the University" Jos? Ortegi y Gasseta, wydawana wielokrotnie na Zachodzie, a cytowana przeze mnie w wydaniu z roku 1946 (wydawnictwo Kegan Paul, Trench, Traubner & Co., London). Do tekstu załączona była też kserokopia obwoluty tego właśnie wydania, by Czytelnicy mogli "zobaczyć" książkę na własne oczy, tak jak mogą to zrobić czytając dział "Recenzje". Skrót usuwający z tekstu jakiekolwiek dane pozwalające zidentyfikować omawianą książkę jest albo oczywistym błędem redaktorskim, albo pomyłką połączoną z brakiem kontroli wersji końcowej artykułu, po poprawkach redakcyjnych a przed drukiem. Jak gdyby dla kompensaty w tekście pojawiły się dodatkowe przecinki, w miejscach, w których ja ich nie stawiałem i uważam za niewłaściwe ich stawianie; jeżeli ktoś w Pana redakcji uważa, że zna lepiej od autora zasady interpunkcji, niech się po prostu podpisze - tekst Iksiński, interpunkcja Igrekowski. Pozostaję z nadzieją, że takie poprawki redakcyjne się nie powtórzą.

Grzegorz Nowak

Przepraszamy Autora i Czytelników za pomyłkowe usunięcie z tekstu artykułu tytułu omawianej książki.

Redakcja

STANDARDY AKADEMICKIE

W poczytnym i opiniotwórczym miesięczniku "Forum Akademickie" (nr 1/98) ukazał się artykuł prof. Kazimierza Pospiszyla "Dostępna, wolna i przydatna". Znalazły się w nim uwagi Autora odnoszące się do funkcjonowania Centralnej Komisji ds. Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych, które budzą mój sprzeciw.

Każdy członek społeczności akademickiej ma prawo, rzecz jasna, do wyrażania własnych opinii na temat funkcjonowania instytucji związanych z organizacją życia naukowego w Polsce. Może w sposób nieskrępowany wyrażać swoje poglądy, które powinny być uwzględniane przy kolejnych próbach ulepszania systemu prawnoorganizacyjnego sfery nauki w naszym kraju. Jednakże nie każda forma wyrażania poglądów i nie wszystkie poglądy mieszczą się w akademickim standardzie.

Niestety, Autor zamieszczonego w "Forum" opracowania zapomniał, że pisze artykuł do pisma czytanego przez społeczność akademicką, a nie przez złaknionych sensacji czytelników prasy popularnej. Trudno z Nim dyskutować, jeżeli nie ma się ochoty na zaaprobowanie Jego swoistego stylu argumentacji. Bo czy można racjonalnie dyskutować z takimi przekonaniami (charakterystycznymi dla wyznawców "spiskowej teorii dziejów", znających jedyną "prawdziwą" odpowiedź na podstawowe, w ich mniemaniu, pytanie: kto za tym stoi?): "Dowodem na to niech będzie liczba zatwierdzonych przez CK stopni i tytułów naukowych wielu partyjnym działaczom oraz innym dobrze ustawionym i mającym niezłe koneksje z komisyjnym areopagiem osobom. Dzisiejsza CK w niczym, niestety, nie ustępuje swej komunistycznej poprzedniczce, poza, oczywiście, zmianą preferencji politycznych" albo: "Niezadowolenie z negatywnych (nierzadko wręcz wyszydzających) ocen, ferowanych przez superrecenzentów, obecnie zwanych ekspertami, wywołuje nie tylko naturalną złość i depresję u negatywnie ocenianych osób. Czasami nawet - i nie dziwi mnie to szczególnie - doprowadza do samobójstw". To ostatnie oskarżenie jest szczególnie ciężkie. Czy Autor zdaje sobie z tego sprawę? Autora nie przekonuje to, że członkowie CK zostali wyłonieni - zgodnie z nową ustawą o tytule naukowym i stopniach naukowych z 1990 roku - w trybie tajnych wyborów, przeprowadzonych wśród wszystkich osób z tytułem naukowym profesora (także Autorowi przysługiwało czynne i bierne prawo wyborcze w tym zakresie), że jej władze też zostały wyłonione w trybie tajnych wyborów, że Centralna Komisja działa przy Prezesie Rady Ministrów. Wreszcie można przypomnieć i to, że w dyskusji, która objęła całe środowisko akademickie, tylko nieliczne głosy były za rozwiązaniem CK. Senaty największych uczelni opowiedziały się za jej funkcjonowaniem. Taką samą opinię wyraziła Rada Główna Szkolnictwa Wyższego. Także przygotowywany przez zespół Rady Głównej projekt nowego prawnego uregulowania funkcjonowania sfery nauki i szkolnictwa wyższego nie przewiduje likwidacji Centralnej Komisji.

Jerzy Brzeziński,
Instytut Psychologii UAM w Poznaniu
e-mail:brzezuam@hum.amu.edu.pl

SĄ SPRAWDZONE PROCEDURY

Gdyby nie wyraźne zaproszenie Redakcji, nie zabierałbym głosu w sprawie wywiadu z Przewodniczącym Komitetu Badań Naukowych, prof. Andrzejem Wiszniewskim, choć zawiera on poglądy, z którymi nie można się zgodzić.

Po pierwsze, nieprawdziwe jest już wstępne stwierdzenie, że "KBN jest instytucją, która daje pieniądze", gdyż w rzeczywistości nie daje ich, a jedynie dzieli na zasadach budzących zastrzeżenia formalno-prawne.

W świetle art. 1 ust. 2 ustawy z 12 stycznia 1991 roku "Komitet jest naczelnym organem administracji państwowej do spraw polityki naukowej i naukowo-technicznej państwa", a do jego zadań, wymienionych w art. 2 pkt 2, należy "określenie kierunków badań naukowych (...) szczególnie ważnych dla nauki, kultury, rozwoju cywilizacyjnego lub gospodarki narodowej". Jest to zadanie nadzwyczaj trudne, jeżeli w ogóle możliwe do spełnienia przez organ administracji, a jego realizacja może pozostawać w sprzeczności z zasadami wolności nauki i autonomii jej jednostek. Dlatego w ustach przewodniczącego KBN stwierdzenie, że kierowany przezeń organ powołany jest do "tępienia pseudonauki, bylejakości i nadużyć", jest niezgodne nie tylko z zadaniami nałożonymi ustawą. Brzmi ono nadzwyczaj groźnie i przywołuje reminiscencje z niedawnej przeszłości.

Po wtóre, nie uważam za stosowne odpierać gołosłownego zarzutu, dotyczącego mej rzekomej "nieznajomości ustawy o KBN" i "procedur obowiązujących w Komitecie". Zagadnieniami regulacji prawnych w nauce zajmuję się ponad 20 lat, to jest wystarczająco długo, by wyrobić sobie pogląd na działanie ustawy przygotowanej i uchwalonej nadzwyczaj pospiesznie. Tym bardziej, że byłem swego czasu proszony o opiniowanie jej projektu.

Już tytuł wywiadu zawiera błąd logiczny [tytuł pochodzi od redakcji - przyp. red.]. Rozwiązanie może być sprawiedliwe lub nie, ale metoda jego zastosowania musi podlegać czytelnym i zrozumiałym kryteriom formalnym. Bezdyskusyjny pozostaje fakt, że Komitet Badań Naukowych nie stosuje ogólnie przyjętych i uregulowanych prawem zasad proceduralnych i nie podlega kontroli administracyjnej. Art. 1 par. 1 pkt 1 Kodeksu Postępowania Administracyjnego (z 14 czerwca 1960 r. z późniejszymi zmianami) stanowi, że k.p.a: "normuje postępowanie przed organami administracji państwowej". Ponieważ katalog wyłączeń artykułu 3 nie wymienia KBN, podlega on regulacjom kodeksu i winien je stosować. Przypomnieć należy zwłaszcza przepisy dotyczące instancyjności (art. 15), wyłączenia pracownika (art. 24 par. 1), terminów załatwiania spraw (art. 35 par. 1-3), protokołów (art. 67 par 1) i udostępniania akt (art. 73 par. 1), jak również decyzji i jej uzasadnienia faktycznego oraz prawnego (art. 104-114). Wynika to z faktu, że przyznanie lub odmowa przyznania, w formie tzw. "grantu", środków finansowych określonych art. 14, ust. 2 o KBN, jest w rozumieniu prawa decyzją administracyjną, w świetle art. 107 par. 1 i 3 k.p.a. winna odpowiadać wymogom nie tylko merytorycznym, lecz i formalnym, zaś jej kontrola należy do właściwości Naczelnego Sądu Administracyjnego, zgodnie z art. 16 ustawy z 11 lipca 1995 r. (Dz.U. nr 74, poz. 368, z późniejszymi zmianami). Autonomiczny charakter nauki i treść decyzji, których uzasadnieniem jest ocena poziomu naukowego pracy nie wyłącza kompetencji NSA w zakresie rozstrzygania, czy nie zachodzi naruszenie terminu lub inne uchybienia formalne, powodujące jej nieważność.

Po trzecie, co się tyczy kategoryzacji placówek naukowych to, moim zdaniem, powinny one być zgodne nie tyle "ze zdrowym rozsądkiem" - gdyż tego kryterium nie da się zobiektywizować w odniesieniu do organu administracji, szczególnie w sprawach nauki - ale przede wszystkim z czytelnymi i zrozumiałymi regułami. Wątpliwości moich nie rozwiewa stwierdzenie, że istnieje jakiś "opracowany w KBN algorytm zracjonalizowanego współczynnika zatrudnienia. Określa liczbę profesorów ze współczynnikiem wagowym" (?!).

Nie widzę też nic zdrożnego w propozycji uznania instytutów naukowych za kompetentne i odpowiedzialne w sprawach przygotowywania opinii uzasadnionych autorytetem naukowym ich pracowników, podpisujących takie ekspertyzy. Nie zagraża ona w niczym ani demokracji, ani rozwojowi nauki. Przeciwnie, dyscyplinuje zarówno organy państwowe zamawiające, jak i akceptujące opinie, co do których poziomu i bezstronności można mieć zastrzeżenia. Niczyjej wątpliwości nie budzi obowiązek konsultowania z ministerstwami licznych spraw w zakresie ich właściwości rzeczowej, choć osoby i kwalifikacje opiniodawców pozostają nieznane.

Wszystkie te sprawy mają jednak znaczenie drugorzędne wobec przypomnianej przez prof. Wiszniewskiego kwoty 0,5 proc. PKB przeznaczanej na naukę, z czego niemała część przeznaczona jest na utrzymanie nadzwyczaj rozbudowanej administracji.

Prof. dr hab. Jan Pruszyński

Uwagi.